Sklepy obiecały koniec jaj z klatek. Nowy raport pokazuje coś innego
Duże sieci handlowe zapowiadały rezygnację z jajek od kur zamkniętych w klatkach.
Najnowsze dane pokazują, że historia ma ciąg dalszy.
Na papierze wyglądało to jak milowy krok dla dobrostanu zwierząt: sieci spożywcze deklarowały, że w 2026 roku skończą z handlem jajami z chowu klatkowego. Gdy aktywiści sprawdzili realną ofertę na sklepowych półkach, obraz okazał się znacznie bardziej skomplikowany – i dla wielu klientów zaskakujący.
Obietnice sieci a rzeczywistość sklepowych półek
Organizacje prozwierzęce Anima i Data for Good przeprowadziły w styczniu 2026 roku szeroko zakrojoną kontrolę w 386 supermarketach i hipermarketach. Celem było sprawdzenie, czy duże sieci rzeczywiście wycofały ze sprzedaży jaja z chowu klatkowego, zgodnie z deklaracjami składanymi od 2016 roku.
Przeczytaj również: Trzy rasy psów, których lepiej nie trzymać w mieszkaniu
W ciągu tej dekady wiele marek – między innymi duże sieci dyskontów i hipermarketów – publicznie ogłaszało, że zrezygnuje z jaj oznaczonych kodem 3, także pod marką własną. Dane branżowe faktycznie pokazują mocny spadek udziału chowu klatkowego w sprzedaży: z około 51% jaj na półkach w 2016 roku do około 14% w 2025 roku. Organizacje mówią wręcz o historycznie niskim poziomie.
Nowy raport zwraca uwagę na mocny spadek popularności jaj z chowu klatkowego, ale równocześnie pokazuje, że takie produkty wciąż są łatwo dostępne w większości sklepów.
Mimo tych liczb kontrola w terenie przyniosła twardą konstatację: w 73% odwiedzonych sklepów nadal można było kupić co najmniej jedno opakowanie jaj z chowu klatkowego. Dla klientów, którzy uwierzyli w medialne zapowiedzi szybkiego końca klatek, to spore zderzenie z rzeczywistością.
Przeczytaj również: Jak poznać, że kot odchodzi? Sygnały, których nie wolno lekceważyć
Gdzie jaja z klatek wciąż leżą na półkach
Raport pokazuje też spore różnice między poszczególnymi sieciami. W części sklepów oferta była niemal całkowicie przestawiona na jaja z chowu ściółkowego, ekologicznego lub z wolnego wybiegu, w innych jaja z kodem 3 stały wciąż w zasięgu ręki, często w najniższej cenie.
Na podstawie kontroli terenowych autorzy raportu wskazują, że:
Przeczytaj również: Kot udaje, że cię nie słyszy? Badania pokazują, że zna twoje imię
- tylko niewielki odsetek sklepów jednej z sieci premium miał jeszcze w asortymencie jaja klatkowe,
- w dużych, popularnych sieciach hipermarketów i marketów ponad 80% odwiedzonych placówek wciąż sprzedawało takie jaja,
- u części dyskontów wartość ta przekraczała 90% badanych sklepów.
W aż 95% przypadków jaja z chowu klatkowego pochodziły z rodzimej produkcji. Tylko jedna z dużych sieci miała w ofercie regularnie tańsze jaja klatkowe z innych krajów, głównie z Polski. Organizacje podkreślają, że przy tej kontroli nie wykryto jaj sprowadzanych z Ukrainy.
Producenci tłumaczą się „napięciami na rynku”
Według przedstawicieli sieci i samej branży drobiarskiej problemem ma być niewystarczająca liczba ferm, które przestawiły się na systemy bezklatkowe. W 2016 roku około dwie trzecie kur niosek żyło w klatkach. Obecnie – według szacunków branży – to już tylko około jedna czwarta stada, a plan zakłada osiągnięcie 90% produkcji bezklatkowej do 2030 roku.
Do tego dochodzi skala konsumpcji. Dane branżowe wskazują, że przeciętny mieszkaniec Francji zjada rocznie około 237 jaj. Ogromna część tej ilości nie trafia w ogóle na domowe patelnie w formie klasycznych jaj; zamiast tego znajduje się w gotowych produktach – od makaronów i ciast po dania mrożone.
Około 35% wszystkich spożywanych jaj pojawia się w postaci tzw. ovoproduktów, czyli mas jajecznych używanych przez przemysł spożywczy.
To sprawia, że presja na producentów dotyczy nie tylko jaj sprzedawanych luzem czy w wytłaczankach, ale także całej przetwórni spożywczej. A tam oznaczenia rodzaju chowu są dla zwykłego konsumenta praktycznie niewidoczne.
Jak rozpoznać jaja z chowu klatkowego po kodzie
Dla klientów krytyczne znaczenie ma prosty system numerów nadrukowanych na skorupce. To pierwsza cyfra kodu decyduje o tym, jak żyje kura, która znosi dane jajo. Reszta ciągu znaków dotyczy kraju oraz konkretnej fermy.
| Kod na skorupce | Rodzaj chowu |
|---|---|
| 0 | chów ekologiczny, wymagania dotyczące paszy i dostępu do wybiegu |
| 1 | wolny wybieg, kury mogą wychodzić na zewnątrz |
| 2 | chów ściółkowy w zamkniętych budynkach, bez klatek |
| 3 | chów klatkowy, kury trzymane w zagrodach wielopoziomowych |
Najpewniejszą metodą wyboru w sklepie pozostaje więc zerkanie nie tylko na etykietę, ale i bezpośrednio na skorupki. Opakowanie bywa mylące, bo slogan „z wolnego wybiegu” czy grafika zielonej łąki nie zawsze idzie w parze z jasnym opisem systemu chowu. Kod na jajku nie pozostawia pola do interpretacji.
Dlaczego część klientów wciąż sięga po kod 3
Mimo rosnącej świadomości, jaja z klatek wciąż znajdują nabywców. Decydują głównie dwie rzeczy: cena i przyzwyczajenie. Opakowania z kodem 3 zwykle leżą na najniższej półce cenowej. Dla rodzin liczących każdy grosz, zwłaszcza w czasach wysokich kosztów życia, różnica kilku złotych na kartonie jaj ma znaczenie.
Do tego dochodzi brak wiedzy o systemie oznaczeń. Część kupujących po prostu patrzy na markę, rozmiar jaj czy termin przydatności, nie zwracając uwagi na pierwszą cyfrę kodu. Niektórzy są przekonani, że skoro sieci tyle mówią o rezygnacji z klatek, to problem w zasadzie już nie istnieje. Raport Anima pokazuje, że takie myślenie jest przedwczesne.
Spór o wiarygodność raportu i rola prawa
Jedna z największych sieci handlowych odpowiedziała na publikację raportu, kwestionując metodę jego przygotowania. Przedstawiciele firmy twierdzą, że badanie nie oddaje rzeczywistego stanu sieci, a wyniki są zbyt daleko idącym uogólnieniem.
Autorzy raportu bronią się, wskazując na liczebność próby oraz fakt, że w kontrolowanych sklepach półki nie były puste, co wyklucza tłumaczenie się pojedynczymi brakami towaru. Na razie spór rozgrywa się głównie w sferze komunikatów medialnych, choć do gry wchodzą też instytucje kontrolne nadzorujące rynek i egzekwowanie przepisów dotyczących informacji dla konsumentów.
W tle raportu znajduje się nie tylko presja klientów i aktywistów, ale też aktualne i planowane regulacje krajowe oraz unijne dotyczące ograniczania chowu klatkowego.
Sklepy muszą więc równocześnie godzić rosnące oczekiwania społecznie i nadchodzące zmiany prawne, a przy tym zmagać się z realiami podażowymi – czyli z tym, ile jaj bezklatkowych faktycznie potrafi dostarczyć rynek.
Co ten spór oznacza dla kupujących w Polsce
Chociaż opisany raport dotyczy francuskiego rynku, wnioski są bardzo uniwersalne. Polska jest jednym z największych producentów jaj w Unii Europejskiej, w tym także jaj z chowu klatkowego, które trafiają na eksport. Debata o warunkach utrzymania kur niosek oraz o etykietowaniu produktów dotyczy więc wprost także polskich sklepów i polskich konsumentów.
W praktyce decyzje podejmowane przez duże sieci w jednym kraju wpływają na cały łańcuch dostaw. Jeżeli kolejne rynki ograniczają sprzedaż jaj z klatek, producenci coraz częściej stają przed wyborem: inwestować w modernizację ferm czy szukać zbytu tam, gdzie wymogi są łagodniejsze. To z kolei może kształtować obraz oferty w polskich sklepach w najbliższych latach.
Jak świadomie kupować jaja i produkty z jajami
Dla osób, które chcą unikać jaj z chowu klatkowego, kluczowa jest zmiana nawyków. Kilka praktycznych wskazówek:
- zawsze sprawdzać pierwszą cyfrę kodu na skorupce, nawet jeśli etykieta wygląda „eko”,
- przy gotowych produktach szukać informacji o użyciu jaj z określonego systemu chowu, gdy producent ją podaje,
- porównywać ceny jaj z kodem 2 i 1 – różnice bywają mniejsze, niż się wydaje na pierwszy rzut oka,
- jeśli to możliwe, ograniczać marnowanie jedzenia, żeby wyższa cena za lepsze jaja mniej bolała domowy budżet,
- zwracać uwagę na akcje i promocje, które obniżają koszt jaj z chowu bezklatkowego.
Dyskusja o jajach z klatek pokazuje, jak mocno splatają się dziś trzy obszary: dobrostan zwierząt, prawo konsumenckie i zwykła codzienna ekonomia gospodarstw domowych. Z jednej strony rośnie wrażliwość na warunki życia zwierząt, z drugiej wielu klientów codziennie patrzy na cenę w pierwszej kolejności.
Raport Anima i Data for Good dobitnie pokazuje, że same deklaracje sieci handlowych nie wystarczą. Bez faktycznej zmiany w łańcuchu produkcji, lepszej informacji na opakowaniach i rosnącej presji konsumentów jaja z chowu klatkowego wciąż będą znajdować miejsce na sklepowych półkach – niezależnie od tego, jak ładnie brzmią hasła w kampaniach marketingowych.


