Po 24 latach ciszy znów go nagrali. Rzadki ssak wraca na mapę Afryki

Po 24 latach ciszy znów go nagrali. Rzadki ssak wraca na mapę Afryki
4.2/5 - (48 votes)

W senegalskim parku narodowym pojawił się dawno niewidziany, niemal mityczny mieszkaniec sawanny, którego wielu naukowców spisało już na straty.

Przez ponad dwie dekady badacze zakładali, że ten zagadkowy gatunek zniknął z terenów Senegalu bezpowrotnie. Ostatnie oficjalne potwierdzenie jego obecności pochodziło z końca lat 90., a kolejne wyprawy wracały tylko z pustymi kartami notatników. Dopiero sieć fotopułapek, rozstawionych pierwotnie dla dużych drapieżników, uchwyciła w nocy charakterystyczną postać – i zmieniła wszystko.

Niespodzianka na nocnym nagraniu z dżungli i sawanny

Od lutego do maja 2023 roku zespół Panthera Senegal razem z senegalską Dyrekcją Parków Narodowych rozmieścił ponad 200 fotopułapek na terenie parku narodowego Niokolo-Koba na wschodzie kraju. Ich głównym celem było monitorowanie lwów, lampartów i innych dużych drapieżników, ale kamery zarejestrowały znacznie więcej.

W ciągu kilku miesięcy urządzenia „złapały” na zdjęciach i filmach 45 gatunków ssaków ważących powyżej 200 gramów. Przełomowy moment nastąpił nad ranem 8 marca 2023 roku, dokładnie o 1:37. Jedna z kamer, ustawiona w suchym korycie rzeki, zarejestrowała sylwetkę dużego zwierzęcia o długim ogonie i ciele pokrytym łuskami, poruszającego się między gałęziami i osadami.

To pierwsze naukowo udokumentowane nagranie tego gatunku w Senegalu od 1999 roku i zarazem pierwsza fotografia z tego kraju od 1967 roku.

Nagranie potwierdziło, że gigantyczny łuskowiec (Smutsia gigantea), często nazywany „łuskowatym mrówkojadem”, wciąż żyje na terenie Niokolo-Koba. Artykuł opisujący to wydarzenie trafił w 2024 roku do czasopisma „African Journal of Ecology” i wywołał spore poruszenie w środowisku przyrodników.

Gdzie go znaleziono i co w tym dziwnego

Badacze podkreślają, że kamera zarejestrowała zwierzę w tzw. galerii leśnej, czyli pasie gęstej roślinności ciągnącej się wzdłuż rzeki, w wschodniej części parku. To miejsce różni się od obszarów, gdzie wcześniej widywano ten gatunek – dawniej obserwacje koncentrowały się wokół rejonu Simenti.

Niokolo-Koba ma ponad 9 000 km² i jest jednym z najważniejszych schronień dla zagrożonych gatunków w całej Afryce Zachodniej. Park pełni rolę ostatniego bastionu dla wielu dużych ssaków, których populacje w innych miejscach regionu dramatycznie spadły.

Przypadkowe nagranie jednego osobnika sugeruje, że w niszach parku wciąż kryje się zaskakująco wiele, co umyka tradycyjnym metodom obserwacji.

Znalezisko w nowym typie siedliska wewnątrz tego samego parku daje nadzieję, że gatunek nie tylko przetrwał, ale mógł przenieść się do bardziej odludnych zakątków, gdzie presja człowieka jest mniejsza.

Kim jest bohater nagrania – gigantyczny łuskowiec

Gigantyczny łuskowiec to największy przedstawiciel łuskowców w Afryce. Jego naturalny zasięg ciągnie się fragmentami od Senegalu aż po zachodnią część Kenii. Mimo tak rozległego obszaru występowania, mapa jego obecności wygląda dziś jak sito – coraz więcej „dziur” tworzą lokalne wyginięcia.

Ten gatunek wybiera różnorodne środowiska:

  • wilgotne lasy tropikalne,
  • zadrzewioną sawannę,
  • mozaikę lasów i trawiastych równin,
  • lasy nadrzeczne wzdłuż cieków wodnych.

Jest aktywny nocą, a dzień spędza głęboko w norach. Żyje samotnie, porusza się cicho i powoli. Żywi się głównie mrówkami i termitami, które wyciąga długim, lepkim językiem z gniazd. Jego pancerz z łusek działa jak naturalny „pancerz rycerski” – gdy czuje zagrożenie, zwija się w kulę, a twarde łuski chronią miękkie części ciała.

Dlaczego prawie nikt go nie widuje

Tradycyjne metody monitoringu fauny w parkach narodowych często skupiają się na dużych kotach, słoniach czy antylopach. Ustawia się kamery przy głównych szlakach zwierząt, wodopojach i otwartych przestrzeniach. Taki sposób pracy słabo sprawdza się przy zwierzęciu, które większość czasu spędza pod ziemią lub w gęstej roślinności.

W wielu miejscach Afryki Zachodniej ekipy badawcze przez lata nie rejestrowały łuskowców, mimo że lokalne społeczności wciąż o nich opowiadały.

Naukowcy przyznają, że nawet tam, gdzie łuskowce są obecne, liczba ich ujęć na fotopułapkach potrafi być skrajnie niska. To pokazuje, że brak zdjęć nie oznacza automatycznie nieobecności gatunku, tylko może świadczyć o niedopasowanych metodach monitoringu.

Status zagrożenia: wciąż na krawędzi

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) klasyfikuje gigantycznego łuskowca jako gatunek zagrożony wyginięciem (kategoria Endangered). Na tę ocenę składa się kilka czynników nakładających się na siebie.

Główne zagrożenie Skutek dla gatunku
Wycinka lasów utrata miejsc do żerowania i kryjówek
Ekspansja rolnictwa pofragmentowany zasięg, rozbijanie populacji
Polowania na mięso spadek liczebności, zwłaszcza blisko wsi i miast
Nielegalny handel łuskami dodatkowa presja dla zaspokojenia popytu na rynkach azjatyckich

W wielu parkach narodowych Afryki Zachodniej naukowcy podejrzewają całkowite zniknięcie lokalnych populacji. Brak świeżych potwierdzeń, mimo systematycznego monitoringu, skłania ich do ostrożnej tezy o lokalnym wyginięciu. Do niedawna podobne obawy dotyczyły właśnie Senegalu.

Dlaczego powrót na radar ma tak duże znaczenie

Nowe nagranie z Niokolo-Koba nie oznacza, że gatunek nagle jest bezpieczny. Pokazuje raczej, że nadal ma minimalną szansę na odbudowę populacji w regionie. Dla zarządców parku to mocny argument za dalszym wzmacnianiem ochrony obszaru, który i tak już uznaje się za kluczowy dla fauny zachodniej części kontynentu.

Obecność choćby jednego osobnika wskazuje, że w parku wciąż istnieją fragmenty siedlisk spełniające wymagania tego bardzo wrażliwego gatunku.

Badacze liczą, że nowe dowody zmobilizują władze do inwestycji w patrolowanie terenu, walkę z kłusownictwem oraz do rozwijania współpracy z lokalnymi społecznościami, które mogą pomóc w namierzaniu miejsc przebywania łuskowców.

Co dalej z ochroną łuskowca w Afryce Zachodniej

Przyszłość gigantycznego łuskowca w regionie będzie zależeć od połączenia kilku działań. Naukowcy wskazują trzy główne kierunki:

  • wzmocnienie kontroli przeciwko handlowi dziką fauną i łuskami,
  • utrzymanie i powiększanie dużych, połączonych ze sobą obszarów chronionych,
  • dostosowanie metod monitoringu do skrytego trybu życia gatunku.

W praktyce oznacza to nie tylko więcej patroli w parkach, ale też lepsze rozstawienie fotopułapek, szersze wykorzystanie danych z lokalnych społeczności oraz szkolenia strażników w rozpoznawaniu śladów obecności łuskowca – od tropów po charakterystyczne rozkopane kopce termitów.

Jak zwykły czytelnik może to przełożyć na codzienne wybory

Choć Senegal leży daleko od Polski, to los łuskowca wiąże się z globalnymi nawykami. Popyt na egzotyczne produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym łuski wykorzystywane w tradycyjnej medycynie w Azji, napędza nielegalny handel. Każda decyzja o niewspieraniu handlu „pamiątkami” z dzikiej fauny, czy to w podróży, czy w internecie, ma swój ciężar.

W ochronie tego gatunku ważną rolę odgrywa także świadomość. Im częściej pojawiają się rzetelne informacje o takich „duchach sawanny”, tym trudniej przestępcom działać w ciszy i bez zainteresowania opinii publicznej. Historie takie jak ta z Niokolo-Koba przypominają, że nawet po latach ciszy w naturze wciąż mogą kryć się gatunki, którym da się jeszcze pomóc – jeśli odpowiednio wcześnie zwrócimy na nie uwagę.

Prawdopodobnie można pominąć