Rak może zabić dwa razy więcej osób do 2050 roku. Oto dlaczego

Rak może zabić dwa razy więcej osób do 2050 roku. Oto dlaczego
4.6/5 - (41 votes)

Nowe prognozy onkologów nie pozostawiają złudzeń: liczba zgonów z powodu raka może w ciągu trzech dekad niemal się podwoić.

Jednocześnie medycyna dysponuje dziś terapiami, o których jeszcze dwadzieścia lat temu nawet się nie śniło. Wzrost zachorowań nie wynika z braku postępu, ale z mieszanki starzenia się populacji, złych nawyków i dramatycznych nierówności w dostępie do leczenia między bogatymi a biednymi krajami.

Rak dziś: 20 milionów nowych przypadków i prawie 10 milionów zgonów rocznie

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w 2022 roku na całym świecie zdiagnozowano około 20 milionów nowych przypadków raka. Choroba zabiła w tym samym czasie 9,7 miliona osób. Statystyka jest brutalna: co piąty człowiek na Ziemi zachoruje w ciągu życia na nowotwór, a co dziewiąty umrze z tego powodu.

To nie są abstrakcyjne liczby. Około 54 miliony osób żyją obecnie z rozpoznaniem nowotworu postawionym w ciągu ostatnich pięciu lat. Dla systemów ochrony zdrowia oznacza to potężne obciążenie – od diagnostyki, przez wieloletnie terapie, po rehabilitację i opiekę paliatywną.

Najczęściej występują nowotwory:

  • płuca – wciąż główna przyczyna zgonów onkologicznych, silnie związana z paleniem tytoniu, szczególnie w Azji,
  • piersi – najczęstszy rak u kobiet, z rosnącą liczbą zachorowań, ale coraz lepszymi wynikami leczenia w krajach rozwiniętych,
  • jelita grubego – powiązany z dietą, otyłością i stylem życia siedzącego.

Onkolodzy obserwują też niepokojący trend: nowotwory przestają być chorobą typową tylko dla osób w podeszłym wieku. Coraz częściej diagnozuje się je u ludzi po trzydziestce i czterdziestce. Dla wielu z nich oznacza to przerwane kariery, utratę dochodów, zmianę ról rodzinnych i ogromne obciążenie psychiczne.

Rak staje się jednym z głównych testów dla współczesnych systemów ochrony zdrowia – nie tylko medycznym, ale też ekonomicznym i społecznym.

Prognoza do 2050 roku: więcej zachorowań, jeszcze więcej zgonów

Międzynarodowy zespół badaczy, analizując trzy dekady danych, prognozuje dalszy, silny wzrost liczby diagnoz onkologicznych. Według ich szacunków w 2050 roku liczba nowych przypadków może sięgnąć 30,5 miliona rocznie, w porównaniu z około 18,5 miliona w 2023 roku.

Jeszcze bardziej alarmująco wygląda przewidywana liczba zgonów. Obecne analizy mówią o możliwym wzroście do 18,6 miliona zgonów rocznie do połowy stulecia. To niemal dwukrotnie więcej niż dziś.

Rok Nowe przypadki raka (rocznie) Zgony z powodu raka (rocznie)
2022–2023 ok. 18,5–20 mln ok. 9,7 mln
2050 (prognoza) ok. 30,5 mln ok. 18,6 mln

Źródłem tych prognoz są analizy zespołu kierowanego przez specjalistę zdrowia publicznego Vikrama Niranjana, opisane m.in. w prestiżowym piśmie naukowym. Obraz, który się z nich wyłania, pokazuje nie tylko medyczne wyzwanie, ale też ogromne różnice między regionami globu.

Dlaczego rak tak przyspiesza: starzenie się, styl życia i nierówności

Starzejące się społeczeństwa to więcej nowotworów

Pierwszy element układanki jest dość oczywisty. Im dłużej żyjemy, tym większe ryzyko, że komórki zaczną dzielić się nieprawidłowo. W wielu krajach długość życia rośnie, więc rośnie też potencjalna liczba nowotworów. To rodzaj „kosztu ubocznego” postępu cywilizacyjnego.

Czynniki, których dałoby się uniknąć

Nie wszystko da się zrzucić na metrykę. Z szacunków z 2023 roku wynika, że aż około 42% zgonów onkologicznych było powiązanych z czynnikami, które można ograniczyć. Najczęściej wymienia się:

  • palenie tytoniu i ekspozycję na dym papierosowy,
  • nadmierne picie alkoholu,
  • dietę bogatą w przetworzoną żywność, tłuszcze trans i czerwone mięso,
  • otyłość i brak ruchu,
  • zanieczyszczenie powietrza i środowiska,
  • narażenie zawodowe na substancje rakotwórcze.

Paradoks polega na tym, że choć te czynniki od lat są dobrze opisane, ich skala w wielu regionach rośnie. Dotyczy to szczególnie krajów rozwijających się, gdzie rośnie konsumpcja, pojawia się szybka urbanizacja i zachodnie wzorce stylu życia, ale systemy ochrony zdrowia nie nadążają za zmianami.

Najbiedniejsze kraje płacą najwyższą cenę

Największe przyspieszenie liczby zachorowań ma dotknąć państwa o niskim wskaźniku rozwoju społecznego. Prognozy mówią o wzroście zachorowań na raka w tych regionach aż o 142% do 2050 roku. To efekt zarówno wzrostu populacji, jak i większej ekspozycji na czynniki ryzyka.

Dostęp do diagnostyki i leczenia pozostaje tam dramatycznie ograniczony. Dane Światowej Organizacji Zdrowia pokazują skalę nierówności na przykładzie raka piersi:

  • w krajach bardzo biednych: na raka piersi choruje około 1 na 27 kobiet, umiera 1 na 48,
  • w krajach bardzo rozwiniętych: choruje częściej, około 1 na 12 kobiet, lecz umiera znacznie mniej – 1 na 71.

Kobieta w bogatym kraju ma wyższe ryzyko diagnozy raka piersi, ale znacznie większą szansę przeżycia niż mieszkanka kraju o niskich dochodach.

Różnica nie wynika z innej biologii, lecz z dostępu do mammografii, szybkiej diagnostyki, nowoczesnych terapii, rekonstrukcji piersi i opieki onkopsychologicznej.

Co decyduje o przeżyciu: polityka zdrowotna, a nie tylko chemia i skalpel

Dostęp do leczenia podstawowego i zaawansowanego

Międzynarodowe ankiety przeprowadzone w 115 krajach pokazują, jak duże są braki w publicznym finansowaniu onkologii. Tylko około 39% państw zapewnia finansowanie podstawowego leczenia nowotworów w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Mniej niż jedna trzecia oferuje szeroki, systemowy dostęp do opieki paliatywnej, na przykład leczenia bólu czy wsparcia w ostatnich stadiach choroby.

Dostęp do kluczowych technologii też rozkłada się nierówno:

  • radioterapia – około cztery razy częściej dostępna w krajach zamożnych niż w rozwijających się,
  • przeszczep komórek macierzystych – nawet dwanaście razy częściej refundowany w systemach państw bogatych niż biednych.

W praktyce oznacza to, że pacjent w jednym kraju dostaje pełen pakiet szans: precyzyjną diagnostykę, radioterapię, leki celowane, immunoterapię. W innym – bywa, że ma dostęp tylko do chirurgii, czasem do podstawowej chemioterapii, często z dużym opóźnieniem.

Profilaktyka i wczesne wykrywanie zamiast wiecznej „gastronomii pożarów”

Eksperci są zgodni, że największy wpływ na odwrócenie trendu mogą mieć nie futurystyczne terapie, lecz sprawdzone działania populacyjne. Chodzi przede wszystkim o:

  • rozszerzone programy badań przesiewowych (rak piersi, szyjki macicy, jelita grubego, rak płuca dla wybranych grup ryzyka),
  • ostrą politykę antytytoniową: wysokie podatki, zakaz reklamy, ograniczenia miejsc palenia, pomoc w rzucaniu,
  • regulacje dotyczące alkoholu – zwłaszcza reklamy i dostępności,
  • politykę miejską i transportową zmniejszającą zanieczyszczenie powietrza,
  • promowanie zdrowej diety i aktywności fizycznej już od najmłodszych lat.

Im później wykryty rak, tym droższe leczenie i niższe szanse na przeżycie – to jedna z nielicznych żelaznych zasad onkologii.

Najbliższe 25 lat jako test dla rządów i systemów ochrony zdrowia

Specjaliści zwracają uwagę, że nadchodzące ćwierćwiecze może przesądzić o tym, czy fala zachorowań zamieni się w trwałą katastrofę zdrowotną, czy da się ją wyhamować. Nowotwory nie są bowiem wyłącznie efektem mutacji w DNA. Pokazują też, jak funkcjonuje dana społeczność: czy dba o powietrze, jakie reguły rządzą rynkiem tytoniowym i alkoholowym, jak szybko reaguje podstawowa opieka zdrowotna.

W krajach rozwijających się wiele zależy od międzynarodowej współpracy: transferu technologii, szkoleń personelu, wsparcia w budowie infrastruktury radioterapeutycznej czy centrów diagnostycznych. Bez tego statystyki zgonów będą się rozjeżdżać jeszcze bardziej między bogatą Północą a biednym Południem.

Co to oznacza dla zwykłego człowieka

Dla pojedynczej osoby prognozy globalne brzmią abstrakcyjnie, ale przekładają się na konkretne wybory. Rzucenie palenia, ograniczenie alkoholu, ruch, badania przesiewowe – to wszystko wydaje się oczywiste, lecz w masowej skali realnie zmienia krzywą zachorowań. W wielu krajach, w tym w Polsce, dostęp do części badań profilaktycznych jest darmowy, a mimo to frekwencja pozostaje niska.

Druga kwestia to częsta obawa przed diagnozą. Strach przed rakiem paradoksalnie bywa tak silny, że ludzie unikają badań, licząc, że „lepiej nie wiedzieć”. Dane z onkologii pokazują coś odwrotnego: im wcześniej choroba wychodzi na jaw, tym częściej da się ją wyleczyć lub przynajmniej na długo ujarzmić.

Nowe terapie a stare problemy

W ostatnich latach onkologia przeszła małą rewolucję: immunoterapia, terapie celowane, leczenie oparte na badaniach genetycznych guza. Dla części pacjentów oznacza to wydłużenie życia o całe lata, czasem powrót do aktywności zawodowej i rodzinnej.

Bez poprawy dostępu do podstawowej diagnostyki i leczenia, te przełomy dotrą jednak tylko do części świata. Rozjazd między tym, co możliwe w czołowych ośrodkach onkologicznych, a tym, co dostępne w przeciętnym szpitalu na globalnym Południu, może się jeszcze powiększyć.

Najbliższe dekady pokażą, czy rak stanie się chorobą, z którą większość społeczeństw nauczy się żyć i skutecznie ją leczyć, czy raczej symbolem nierówności cywilizacyjnych. Kierunek, w jakim pójdą polityki zdrowotne i profilaktyka, może mieć tu większe znaczenie niż sama liczba nowych leków w katalogach firm farmaceutycznych.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć