Nowa zastrzykowa terapia daje nadzieję chorym na raka głowy i szyi
Na kongresie ESMO w Berlinie zaprezentowano przełomowe wyniki badań nad lekiem, który może odmienić losy pacjentów z agresywnymi nowotworami głowy i szyi. Amivantamab – przeciwciało już stosowane w niektórych rakach płuca – teraz pokazuje obiecujące efekty w grupie chorych, dla których do tej pory nie było skutecznych opcji. To pierwszy lek działający na trzech poziomach jednocześnie.
Najważniejsze informacje:
- U 76% pacjentów z nawrotowym rakiem głowy i szyi guz uległ regresji lub stabilizacji
- Pierwsze oznaki działania leku pojawiały się już po około 6 tygodniach
- Średni czas bez progresji choroby wynosił 6,8 miesiąca
- 62% pacjentów (53 z 86) kontynuowało terapię w lipcu 2025
- Amivantamab podawany jest podskórnie zamiast dożylnie
- Lek blokuje jednocześnie szlaki EGFR i MET oraz aktywuje komórki NK
- Badanie Orig-AMI 4 objęło 86 pacjentów po nieudanej immunoterapii i chemioterapii
- W Wielkiej Brytanii rozpoznaje się rocznie około 12,5 tys. nowych przypadków nowotworów głowy i szyi
Na kongresie ESMO zaprezentowano wyniki doświadczenia z lekiem podawanym podskórnie, który zaskakująco szybko zahamował rozwój agresywnych nowotworów głowy i szyi.
To grupa nowotworów, w których po wyczerpaniu standardowych metod leczenia lekarze często nie mają już nic do zaproponowania. Teraz na horyzoncie pojawia się amivantamab – przeciwciało nowej generacji, które może odmienić rokowania części pacjentów i odciążyć przepełnione oddziały onkologiczne.
Rak głowy i szyi – choroba, która zmienia oblicze
Nowotwory głowy i szyi, łącznie określane jako nowotwory laryngologiczne, obejmują przede wszystkim raka jamy ustnej, gardła, krtani, zatok i nosa. Zdecydowana większość to tzw. raki płaskonabłonkowe, wywodzące się z komórek wyściełających śluzówkę górnych dróg oddechowych i pokarmowych.
Według danych cytowanych przez badaczy, w samym tylko Zjednoczonym Królestwie rozpoznaje się co roku około 12,5 tys. nowych przypadków, a liczba ta rośnie, zwłaszcza u mężczyzn przed 60. rokiem życia. W skali świata to już jedna z częstszych grup nowotworów.
Przez lata głównymi winowajcami pozostawały papierosy i alkohol. Ostatnia dekada przyniosła jednak zmianę. Coraz większą rolę odgrywa zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV), szczególnie w nowotworach gardła i nasady języka. Co istotne, coraz częściej chorują osoby, które nigdy nie paliły, a piły alkohol w niewielkich ilościach.
Nowotwory głowy i szyi coraz częściej dotyczą młodszych, aktywnych zawodowo pacjentów, u których choroba pojawia się mimo braku klasycznych nawyków ryzyka.
Taka zmiana profilu chorego utrudnia przewidywanie przebiegu raka i dobór optymalnej terapii. A kiedy guz nawraca po leczeniu lub daje przerzuty, możliwości działania drastycznie się kurczą.
Standardowe leczenie dochodzi do ściany
W pierwszej linii pacjenci zwykle otrzymują kombinację operacji, radioterapii i chemioterapii opartej na preparatach platyny. U części chorych sięga się też po immunoterapię – leki „odhamowujące” odpowiedź układu odpornościowego, takie jak nivolumab czy pembrolizumab.
Te metody pozwoliły wydłużyć życie wielu osób, ale nie są cudowną receptą dla wszystkich. Spora grupa pacjentów nie reaguje na immunoterapię albo bardzo szybko traci z niej korzyść. Kiedy zawodzi i ona, i chemioterapia, lekarze mówią o „wyczerpaniu opcji terapeutycznych”.
Dotąd jedynym dopuszczonym lekiem celowanym był cetuksymab, skierowany przeciwko receptorowi EGFR. Działa on jednak tylko u części osób i daje stosunkowo ograniczone efekty. Dlatego środowisko onkologów od lat szukało substancji, która uderzyłaby w więcej niż jeden szlak napędzający raka.
Amivantamab – przeciwciało, które atakuje z trzech stron
Podczas kongresu ESMO w Berlinie zaprezentowano wyniki doświadczenia klinicznego Orig-AMI 4 z wykorzystaniem amivantamabu. To przeciwciało monoklonalne nowej generacji, już wcześniej dopuszczone do leczenia określonych postaci raka płuca. Teraz po raz pierwszy sprawdzono je szerzej u chorych na zaawansowane nowotwory głowy i szyi.
Amivantamab ma konstrukcję tzw. przeciwciała dwuswoistego. Oznacza to, że potrafi jednocześnie rozpoznawać dwa różne cele na powierzchni komórek nowotworowych – EGFR i MET. Daje to potrójny efekt działania:
- Blokada EGFR – zahamowanie ważnego sygnału wzrostowego, który u wielu raków jest „przekręcony na maksimum”.
- Hamowanie MET – odcięcie bocznej drogi ucieczki, dzięki której guz potrafi ominąć blokadę EGFR i dalej rosnąć.
- Aktywacja układu odpornościowego – pobudzanie m.in. komórek NK (natural killers), które rozpoznają i niszczą komórki nowotworowe.
Ten trzeci element szczególnie interesuje lekarzy. Lek nie tylko „wyłącza kabelki” w samej komórce raka, lecz także zachęca organizm, by sam włączył się do walki. To podejście łączące cechy terapii celowanej i immunoterapii.
Po raz pierwszy w nawrotowych nowotworach głowy i szyi przetestowano lek, który jednocześnie blokuje dwa kluczowe szlaki i rekrutuje własny układ odpornościowy chorego.
Jedna zastrzykowa dawka zamiast długich wlewów
Duża część dotychczasowych terapii onkologicznych wymaga kilkugodzinnych wlewów dożylnych w szpitalu dziennym, portów naczyniowych, częstych kontroli. Amivantamab w badaniu Orig-AMI 4 podawano podskórnie, w formie zastrzyku.
To nie jest tylko techniczny drobiazg. Podanie podskórne:
- oszczędza czas pacjenta i personelu,
- zmniejsza liczbę pobytów w szpitalu,
- potencjalnie otwiera drogę do częściowo domowego trybu leczenia, po odpowiednim przeszkoleniu.
Dla osób, które zmagają się z bólem, trudnościami w połykaniu, zaburzonym mówieniem, każdy dzień bez długiej hospitalizacji ma ogromne znaczenie. Badacze z londyńskich ośrodków podkreślają, że projektując protokół, od początku myśleli o komforcie chorych, a nie tylko o parametrach onkologicznych.
Wyniki doświadczenia: reakcja guza już po sześciu tygodniach
W badaniu Orig-AMI 4 wzięło udział 86 pacjentów z nawrotowym lub przerzutowym rakiem płaskonabłonkowym głowy i szyi. Wszyscy wcześniej przeszli immunoterapię oraz chemioterapię na bazie platyny, bez trwałej poprawy.
Amivantamab stosowano w monoterapii, aby sprawdzić jego samodzielny wpływ. Pośrednia analiza wykazała, że:
| Parametr | Wynik |
|---|---|
| Odsetek chorych z regresją lub stabilizacją guza | 76% |
| Średni czas do pierwszej odpowiedzi | ok. 6 tygodni |
| Średni czas bez progresji choroby | 6,8 miesiąca |
| Odsetek pacjentów kontynuujących terapię (lipiec 2025) | 62% (53 z 86 osób) |
U ponad trzech czwartych uczestników guz albo zmniejszył się, albo co najmniej przestał się powiększać. Co ważne, pierwsze oznaki działania pojawiały się już po około sześciu tygodniach od rozpoczęcia leczenia.
Jak na grupę pacjentów po wielu nieudanych terapiach, tak duży odsetek długotrwale leczonych amivantamabem lekarze opisują jako „niezwykle obiecujący”.
Profil działań niepożądanych okazał się stosunkowo łagodny. Dominowały zmiany skórne, znane także z innych terapii skierowanych przeciw EGFR, ale przeważnie o niewielkim lub umiarkowanym nasileniu. W zestawieniu z toksycznością klasycznej chemioterapii wielu chorych uznało je za łatwiejsze do zniesienia.
Historie pacjentów pokazują, o co toczy się gra
Eksperci przytaczają przykład 59-letniego mężczyzny z rakiem języka, który dołączył do programu po niepowodzeniu dwóch wcześniejszych linii leczenia. Po kilku cyklach terapii podskórnymi zastrzykami zaczął ponownie normalnie mówić i jeść, a codzienne funkcjonowanie przestało kręcić się wyłącznie wokół choroby.
Takie relacje nie zastąpią twardych danych statystycznych, ale pokazują, że za liczbami z tabeli stoi realna zmiana jakości życia. Dla osób, którym dotychczas proponowano już tylko opiekę paliatywną, nawet kilka dodatkowych miesięcy lepszej sprawności ma ogromną wartość.
Co dalej z tą terapią i czy trafi do innych nowotworów?
Badanie Orig-AMI 4 miało charakter doświadczenia wstępnego. Naukowcy zapowiadają już prace nad szerzej zakrojoną fazą III, z większą liczbą chorych i porównaniem amivantamabu z aktualnym standardem leczenia. To konieczny krok, aby agencje refundacyjne mogły rozważać szersze finansowanie terapii.
Specjaliści zwracają też uwagę, że szlaki EGFR i MET nie są unikatowe dla nowotworów głowy i szyi. Udział tych mechanizmów opisano także w części raków płuca, przełyku czy jelita grubego. W niektórych z tych wskazań amivantamab już jest testowany, w innych dopiero planuje się pierwsze doświadczenia kliniczne.
Jeśli przyszłe wyniki potwierdzą obecne sygnały, możemy mieć do czynienia z lekiem, który znajdzie zastosowanie w kilku różnych typach raka, zawsze tam, gdzie komórki nowotworowe szczególnie mocno opierają się na EGFR i MET.
Co ta nowość oznacza dla polskich pacjentów?
Dla chorych w Polsce wynik badania nie oznacza na razie natychmiastowego dostępu do terapii. Proces rejestracji w Unii Europejskiej, a potem ewentualnej refundacji przez krajowego płatnika, zwykle zajmuje lata. Lekarze klinicyści mogą jednak szybciej włączać pacjentów do programów badań międzynarodowych, jeśli polskie ośrodki zostaną do nich zaproszone.
Otwiera się też szersza dyskusja o strategii leczenia nowotworów związanych z zakażeniem HPV. Coraz wyraźniej widać, że to odrębna grupa chorych, u których klasyczne schematy, projektowane pod nałogowych palaczy, nie zawsze sprawdzają się najlepiej. Terapie łączące celowanie molekularne z pobudzaniem odporności mogą tu stać się nowym standardem.
Szczepienia, styl życia i terapia – trzy filary ochrony
Nowoczesny lek nie zastąpi działań profilaktycznych. W przypadku nowotworów głowy i szyi coraz większe znaczenie mają:
- Szczepienia przeciw HPV – już dziś dostępne dla nastolatków, a w niektórych krajach także dla dorosłych, zmniejszają ryzyko nowotworów związanych z tym wirusem.
- Ograniczenie palenia i alkoholu – nadal kluczowe dla redukcji ryzyka klasycznych postaci raka krtani czy jamy ustnej.
- Wczesna diagnostyka – uporczywa chrypka, ból gardła, trudności w przełykaniu czy owrzodzenia w jamie ustnej, które nie goją się przez kilka tygodni, wymagają konsultacji laryngologicznej.
Amivantamab nie jest „magicznie działającym” zastrzykiem, ale pokazuje, że nawet w grupie bardzo zaawansowanych nowotworów można znaleźć sposób na wydłużenie życia i poprawę codziennego funkcjonowania, łącząc biologię molekularną z praktycznym myśleniem o potrzebach chorego.
Jeśli kolejne fazy badań potwierdzą obecne rezultaty, lekarze zyskają wreszcie realną alternatywę dla pacjentów, którym dziś mówi się, że wyczerpali wszystkie możliwości leczenia. Dla wielu osób z rakiem głowy i szyi będzie to różnica między agresywną chorobą wymykającą się spod kontroli a przewlekłym schorzeniem, które da się przez dłuższy czas utrzymywać w ryzach.
Najczęściej zadawane pytania
Czym jest amivantamab i jak działa?
Amivantamab to przeciwciało monoklonalne nowej generacji, które jednocześnie blokuje szlaki EGFR i MET oraz aktywuje układ odpornościowy, pobudzając komórki NK do niszczenia komórek nowotworowych.
Jakie są wyniki badania Orig-AMI 4?
U 76% pacjentów guz zmniejszył się lub przestał się powiększać, średni czas do pierwszej odpowiedzi to około 6 tygodni, a średni czas bez progresji choroby wynosi 6,8 miesiąca.
Kto może skorzystać z tej terapii?
Terapia jest przeznaczona dla pacjentów z nawrotowym lub przerzutowym rakiem płaskonabłonkowym głowy i szyi, u których zawiodła immunoterapia i chemioterapia na bazie platyny.
Czy amivantamab jest już dostępny w Polsce?
Na razie nie. Proces rejestracji w UE i refundacji w Polsce może zająć lata, ale pacjenci mogą włączyć się do międzynarodowych programów badawczych.
Wnioski
Wyniki badania Orig-AMI 4 pokazują, że nawet w grupie pacjentów po wyczerpaniu standardowych metod leczenia można osiągnąć znaczącą kontrolę choroby. Amivantamab łączy skuteczność terapii celowanej z aktywacją układu odpornościowego, oferując jednocześnie wygodniejszą formę podania – zastrzyk podskórny zamiast wielogodzinnego wlewu. Dla polskich pacjentów terapia nie jest jeszcze dostępna, ale warto śledzić rozwój badań i pytać lekarzy o możliwość uczestnictwa w programach międzynarodowych.
Podsumowanie
Na kongresie ESMO zaprezentowano obiecujące wyniki badania Orig-AMI 4 z wykorzystaniem amivantamabu u pacjentów z zaawansowanym rakiem głowy i szyi. U 76% chorych guz uległ regresji lub stabilizacji, a pierwsze efekty terapii widoczne były już po sześciu tygodniach. To pierwszy lek jednocześnie blokujący szlaki EGFR i MET oraz aktywujący układ odpornościowy.


