Nowa szczepionka na raka gardła i krtani? Zastrzyk, który daje chorym drugie życie
Wyniki badania Orig-AMI 4 przedstawione na kongresie ESMO 2025 w Berlinie wzbudziły ogromne zainteresowanie środowiska onkologicznego. Amivantamab – lek podawany w formie prostego zastrzyku pod skórę – wykazał imponującą skuteczność u pacjentów z zaawansowanym rakiem głowy i szyi, którzy wyczerpali już wszystkie dostępne opcje leczenia. To może być przełom w terapii tych trudnych w leczeniu nowotworów.
Najważniejsze informacje:
- Amivantamab to przeciwciało bispecyficzne blokujące białka EGFR i MET
- W badaniu Orig-AMI 4 u 76% pacjentów guz przestał rosnąć lub się zmniejszył
- Lek podaje się w formie zastrzyku pod skórę zamiast wielogodzinnego wlewu dożylnego
- Średni czas bez progresji choroby wyniósł 6,8 miesiąca
- 62% pacjentów wciąż przyjmowało lek w lipcu 2025
- Lek jest już zarejestrowany w niektórych przypadkach raka płuca
- Planowane są badania III fazy dla raka głowy i szyi
Prosty zastrzyk pod skórę zamiast wielogodzinnych wlewów, a do tego szybkie działanie u pacjentów w najcięższym stanie. Onkolodzy mówią wprost: tu może rodzić się nowy standard leczenia raka głowy i szyi.
Na kongresie ESMO 2025 w Berlinie zaprezentowano wyniki badania, które zelektryzowały środowisko onkologiczne. Lek o nazwie amivantamab, podawany w formie krótkiej iniekcji podskórnej, zahamował rozwój nowotworu lub zmniejszył guzy u trzech na czterech pacjentów z zaawansowanym rakiem głowy i szyi, u których wcześniejsze terapie już zawiodły.
Rak głowy i szyi – cichy zabójca, który zmienia swoją twarz
Nowotwory głowy i szyi obejmują kilka lokalizacji: jamę ustną, gardło, krtań, zatoki i jamy nosa. W ogromnej większości są to raki płaskonabłonkowe, wywodzące się z komórek wyścielających błony śluzowe górnych dróg oddechowych i pokarmowych. W skali świata to jedna z częstszych grup nowotworów, a liczba chorych stale rośnie.
Przez lata kojarzono je przede wszystkim z paleniem papierosów i nadużywaniem alkoholu. Ten obraz się zmienia. Coraz więcej przypadków, zwłaszcza nowotworów gardła i nasady języka, ma związek z zakażeniem wirusem HPV, tym samym, który odpowiada za raka szyjki macicy. Coraz częściej chorują młodsi mężczyźni, którzy nigdy nie palili.
Nowotwory głowy i szyi coraz częściej dotyczą osób bez klasycznych „nałogowych” czynników ryzyka, co utrudnia wczesne rozpoznanie i planowanie terapii.
Gdy rak jest wykryty wcześnie, klasyczne metody – operacja, radioterapia, chemioterapia oparta na związkach platyny – dają szansę na wyleczenie. Problem zaczyna się, gdy choroba nawraca lub daje przerzuty. Wtedy wachlarz możliwości gwałtownie się zawęża.
Kiedy standardowe leczenie przestaje działać
W ostatnich latach nadzieję dla części chorych przyniosła immunoterapia, zwłaszcza leki określane jako inhibitory punktów kontrolnych, takie jak nivolumab czy pembrolizumab. Wzmacniają one układ odpornościowy, by ten skuteczniej atakował komórki nowotworowe.
Immunoterapia pomaga jednak tylko u części pacjentów. Jeśli po takiej terapii, a wcześniej po chemioterapii, choroba wciąż postępuje, lekarze zostają z bardzo ograniczonymi możliwościami. Jedyny zatwierdzony dotąd lek celowany – cetuksymab – przynosi umiarkowane korzyści i działa tylko u niektórych chorych.
Właśnie w tej, najbardziej dramatycznej grupie, przetestowano amivantamab w badaniu o nazwie Orig-AMI 4, prowadzonym m.in. przez Institute of Cancer Research w Londynie i Royal Marsden NHS Foundation Trust. To pacjenci, dla których dotychczasowa medycyna praktycznie nie miała już nic w zanadrzu.
Amivantamab – inteligentny przeciwciało o potrójnym działaniu
Amivantamab to przeciwciało monoklonalne nowej generacji, tak zwane bispecyficzne. Oznacza to, że potrafi jednocześnie wiązać się z dwoma różnymi celami na powierzchni komórki nowotworowej. W tym przypadku są to dwa białka: EGFR i MET, kluczowe dla wzrostu i „ucieczki” raka spod kontroli leczenia.
- Blokowanie EGFR – ten receptor wzrostu bywa nadmiernie aktywny w komórkach nowotworowych. Jego zahamowanie uderza w mechanizmy proliferacji guza.
- Hamowanie MET – MET pomaga komórkom raka ominąć blokadę EGFR i stać się opornymi na leczenie. Zablokowanie obu ścieżek naraz utrudnia rozwój oporności.
- Aktywacja układu odpornościowego – przeciwciało „oznacza” komórki nowotworowe tak, by łatwiej rozpoznawały je komórki NK, nazywane potocznie „naturalnymi zabójcami”. Te potem fizycznie niszczą komórki raka.
Połączenie blokowania dwóch szlaków wzrostu guza z mobilizacją układu odpornościowego sprawia, że amivantamab działa na raka z kilku stron naraz.
Różni się to od większości dotychczasowych terapii celowanych, które zwykle skupiają się na jednym białku lub jednym mechanizmie. Tu mamy zintegrowane podejście: atak molekularny plus immunologiczny.
Zastrzyk zamiast długiego wlewu
Dla pacjentów ważna jest nie tylko skuteczność, ale też sposób podania leku. Wiele terapii onkologicznych wymaga kilkugodzinnych wlewów dożylnych na oddziale dziennym lub pobytu w szpitalu. Amivantamab podaje się podskórnie, w formie stosunkowo szybkiej iniekcji.
To rozwiązanie otwiera drogę do leczenia w warunkach ambulatoryjnych, a w przyszłości nawet domowych – np. z udziałem pielęgniarki środowiskowej. Dla chorego oznacza mniej czasu spędzanego w szpitalu, mniej stresu związanego z hospitalizacją i łatwiejsze pogodzenie terapii z codziennym życiem.
Wyniki badania: zmniejszenie guza u 76 procent pacjentów
W badaniu Orig-AMI 4 wzięło udział 86 pacjentów z nawrotowym lub przerzutowym rakiem płaskonabłonkowym głowy i szyi. Wszyscy wcześniej otrzymali zarówno immunoterapię, jak i chemioterapię platynową – bez trwałego efektu.
Celem było sprawdzenie, jak zadziała sam amivantamab, bez kombinacji z innymi lekami. Rezultaty, przedstawione na kongresie ESMO 2025, mocno zwróciły uwagę onkologów:
| Parametr | Wynik w badaniu |
|---|---|
| Odsetek pacjentów z regresją lub stabilizacją guza | 76% |
| Średni czas do pierwszej odpowiedzi | ok. 6 tygodni |
| Średni czas bez progresji choroby | 6,8 miesiąca |
| Odsetek chorych wciąż leczonych (lipiec 2025) | 62% (53 z 86) |
U trzech na czterech chorych guz przestał rosnąć lub wyraźnie się zmniejszył, i to w ciągu zaledwie sześciu tygodni od rozpoczęcia terapii.
Jak na grupę pacjentów w skrajnie trudnej sytuacji, to bardzo wysoka liczba. Co więcej, ponad połowa uczestników nadal przyjmowała lek wiele miesięcy po rozpoczęciu badania, co sugeruje długotrwały efekt u części chorych.
Jak pacjenci znoszą leczenie
Toksyczność terapii okazała się akceptowalna. Dominuje wysypka i inne reakcje skórne, znane też z innych leków blokujących EGFR. W zestawieniu z ciężkimi powikłaniami klasycznej chemioterapii – jak silne nudności, spadki krwinek, uszkodzenie nerek – profil bezpieczeństwa amivantamabu wypada korzystnie.
Jeden z pacjentów opisanych w brytyjskiej prasie, 59-letni mężczyzna z rakiem języka, po siedmiu cyklach terapii mówił, że zaczął znowu normalnie jeść i mówić. Zwracał uwagę, że poza zmianami skórnymi nie doświadcza wyniszczających skutków, które pamiętał z wcześniejszego leczenia.
Nowe podejście: leczenie skuteczne i możliwe do zniesienia
Eksperci podkreślają, że amivantamab wpisuje się w szerszy trend w onkologii: odchodzenie od samego „maksymalnego uderzenia” w guz na rzecz bardziej zrównoważonego podejścia. Chodzi o terapię, którą pacjent może przyjmować dłużej, bez ciągłego balansowania na granicy poważnych powikłań.
Badacze z Institute of Cancer Research mówią wręcz o zmianie paradygmatu: lek powinien być nie tylko skuteczny, ale również na tyle dobrze tolerowany, by można go było szeroko stosować w publicznym systemie ochrony zdrowia. Podskórna forma podania ułatwia organizację pracy oddziałów onkologicznych i może odciążyć przepełnione szpitale.
Co dalej z amivantamabem
Obecnie amivantamab jest już zarejestrowany dla części pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca. Wyniki w raku głowy i szyi pokazują, że ten sam lek może mieć zastosowanie w kolejnych lokalizacjach nowotworów związanych z aktywacją szlaków EGFR i MET, a także z zakażeniem HPV.
Naukowcy planują większe, tak zwane badania III fazy. To one przesądzą, czy lek trafi do standardów leczenia na szerszą skalę. Rozważa się też łączenie amivantamabu z innymi terapiami – np. z immunoterapią – by sprawdzić, czy da się jeszcze podbić odsetek trwałych odpowiedzi.
Celem jest, by amivantamab przestał być „ostatnią deską ratunku”, a stał się realną, wcześnie dostępną opcją dla pacjentów z rakiem głowy i szyi.
Co ta terapia może znaczyć dla pacjentów w Polsce
Choć opisane badanie toczyło się głównie w Wielkiej Brytanii, jego wyniki są bacznie obserwowane w całej Europie, także w Polsce. Raki głowy i szyi należą u nas do częstszych nowotworów, a liczba rozpoznań związanych z HPV także rośnie.
Dla chorych w zaawansowanym stadium kluczowe są trzy elementy, które amivantamab wydaje się łączyć:
- stosunkowo szybki efekt przeciwnowotworowy,
- forma podania, która nie przykuwa pacjenta do szpitalnego łóżka,
- profil działań niepożądanych pozwalający na dłuższe leczenie.
Jeśli w kolejnych badaniach potwierdzą się obecne dane, można oczekiwać, że europejskie agencje zajmujące się refundacją będą analizować opłacalność tej terapii także w kontekście odciążenia systemu ochrony zdrowia – krótszych hospitalizacji i rzadszych ciężkich powikłań.
Na co warto zwrócić uwagę jako pacjent lub bliski chorego
Amivantamab nie jest „cudownym lekiem” dla każdego. Skuteczność 76 procent oznacza, że u części pacjentów guz wciąż rośnie. Terapia może też powodować uciążliwe, choć zwykle niebezpośrednio zagrażające życiu, zmiany skórne. Wymaga to ścisłej współpracy z lekarzem i często z dermatologiem.
Z drugiej strony to przykład, jak szybko zmienia się krajobraz onkologii. Jeszcze kilka lat temu pacjent, u którego zawiodła zarówno chemia, jak i immunoterapia, miał minimalne szanse na dłuższą kontrolę choroby. Dziś pojawiają się kolejne „plan B” i „plan C”, oparte na bardzo precyzyjnych lekach celowanych.
Dla osób leczących się z powodu raka głowy i szyi ważne jest, by pytać swojego onkologa o możliwość udziału w badaniach klinicznych. To właśnie w takich programach pacjenci najwcześniej zyskują dostęp do terapii, które dopiero za kilka lat mogą wejść do rutynowej praktyki. Wiele ośrodków w Polsce prowadzi już badania z nowoczesnymi przeciwciałami i inhibitorami szlaków molekularnych – warto świadomie szukać takich informacji.
Najczęściej zadawane pytania
Czy amivantamab to szczepionka na raka gardła?
Nie, amivantamab to przeciwciało monoklonalne (lek biologiczny), nie szczepionka. Działa inaczej niż szczepionki profilaktyczne.
Jak skuteczny jest amivantamab w raku głowy i szyi?
W badaniu Orig-AMI 4 u 76% pacjentów guz przestał rosnąć lub się zmniejszył w ciągu około 6 tygodni.
Czy lek jest już dostępny w Polsce?
Amivantamab jest zarejestrowany dla raka płuca. Dla raka głowy i szyi trwają badania III fazy – lek nie jest jeszcze standardem leczenia.
Jakie są skutki uboczne amivantamabu?
Najczęstsze to wysypka i inne reakcje skórne związane z blokowaniem EGFR. Profil bezpieczeństwa jest korzystniejszy niż przy klasycznej chemioterapii.
Czy każdy pacjent z rakiem gardła może otrzymać ten lek?
Obecnie lek jest badany u pacjentów z nawrotowym lub przerzutowym rakiem płaskonabłonkowym, u których wcześniejsze terapie zawiodły.
Wnioski
Amivantamab reprezentuje nowe podejście w onkologii – terapie celowane łączące blokowanie szlaków wzrostu guza z mobilizacją układu odpornościowego. Dla pacjentów w Polsce z zaawansowanym rakiem głowy i szyi oznacza to realną szansę na kontrolę choroby w sytuacji, gdy dotychczasowe metody zawiodły. Warto pytać onkologa o możliwość udziału w badaniach klinicznych – to najszybsza droga do nowych terapii.
Podsumowanie
Na kongresie ESMO 2025 zaprezentowano przełomowe wyniki badania Orig-AMI 4 nad lekiem amivantamab u pacjentów z zaawansowanym rakiem głowy i szyi. U 76% chorych guz przestał rosnąć lub się zmniejszył, a lek podaje się w formie prostego zastrzyku pod skórę zamiast wielogodzinnych wlewów dożylnych.


