Jak brak kosmetyków do włosów afro przerodził się w hitową markę In Haircare

Jak brak kosmetyków do włosów afro przerodził się w hitową markę In Haircare
Oceń artykuł

Jedna luka na rynku, dwoje uparcie konsekwentnych przedsiębiorców i tysiące osób, które wreszcie widzą w kosmetykach swoje włosy.

Najważniejsze informacje:

  • Przez lata branża beauty zaniedbywała potrzeby osób z włosami afro i kręconymi, promując głównie wygładzone fryzury.
  • Marka In Haircare powstała w odpowiedzi na realne problemy z łamliwością i wypadaniem włosów u osób z włosami teksturowanymi.
  • Fundamentem sukcesu marki jest współpraca z laboratorium kosmetycznym i stosowanie produktów o prostych, naturalnych składach.
  • In Haircare buduje społeczność wokół dzielenia się doświadczeniami i edukacji w zakresie świadomej pielęgnacji.
  • Sukces marki udowadnia, że włosy afro są standardowym typem włosów wymagającym profesjonalnych rozwiązań, a nie niszą.

Historia In Haircare pokazuje, jak realna potrzeba osób z włosami kręconymi i afro może przerodzić się w silną markę, nagrody branżowe i lojalną społeczność, która na co dzień walczy z wypadaniem włosów, łamliwością i brakiem reprezentacji w drogeriach.

Gdy półki milczą: brak kosmetyków do włosów teksturowanych

We Francji osoby z włosami afro stanowią około jedną piątą społeczeństwa. Mimo tego przez lata w reklamach beauty dominowały głównie proste, wygładzone fryzury. W ofercie sklepów widać było to samo: produkty skupione na prostowaniu, wygładzaniu, ujarzmianiu. Niewiele marek realnie zajmowało się pielęgnacją loków, sprężynek czy mocno kręconych kosmyków.

W 2015 roku sytuacja była tak uboga, że na rynku praktycznie nie dało się znaleźć kompleksowych produktów przeznaczonych typowo do włosów teksturowanych. Osoby o kręconych i afro włosach musiały kombinować: mieszać kosmetyki, zamawiać produkty z zagranicy albo korzystać z domowych patentów przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Brak oferty dla włosów kręconych i afro nie był niszą, tylko widoczną rysą w całej branży beauty – dotykał milionów ludzi, których włosy po prostu nie pasowały do głównego nurtu.

Od aplikacji fryzjerskiej do własnej marki kosmetyków

W takiej rzeczywistości Rebecca Cathline, pochodząca z Gwadelupy i Wybrzeża Kości Słoniowej, postanowiła przestać czekać na ruch wielkich koncernów. Z biznesową żyłką i świadomością, jak wygląda codzienność osób z afro i lokami, wspólnie ze wspólnikiem Didierem Derozinem uruchomiła projekt Ma Coiffeuse Afro.

Była to aplikacja, która umożliwiała rezerwację wizyt u fryzjerek specjalizujących się w pielęgnacji i stylizacji włosów kręconych, mocno skręconych i afro. Fachowcy dojeżdżali do domu klientek, a usługi były dopasowane do specyfiki ich włosów. To rozwiązywało jeden z największych problemów – brak fryzjerów, którzy naprawdę rozumieją takie typy włosów.

Z czasem w głowie duetu pojawił się kolejny krok: skoro da się zorganizować sieć specjalistek, czemu nie stworzyć kosmetyków, które pozwolą ludziom zadbać o swoją fryzurę samodzielnie, w domowej łazience? Nie każdy ma czas i fundusze, by regularnie korzystać z usług fryzjerskich, a codzienna pielęgnacja i tak spoczywa na barkach (i głowach) użytkowników.

In Haircare rodzi się w czasie lockdownu

Rok 2020 wydawał się najgorszym momentem na start nowej marki – pandemia, niepewność gospodarcza, zamykane sklepy. Dla Rebeki i Didiera ten trudny okres stał się jednak katalizatorem. Gdy ludzie zostali w domach, zaczęli poświęcać znacznie więcej czasu rutynom pielęgnacyjnym, w tym dbaniu o włosy.

Właśnie wtedy na rynku pojawiła się marka In Haircare. Jej celem było wsparcie osób z włosami teksturowanymi w walce z łamliwością i nadmiernym wypadaniem, a także wspieranie zdrowego wzrostu włosów. Marka postawiła na produkty o możliwie prostych, „czystych” składach, z silnym naciskiem na naturalne pochodzenie składników.

Zamiast obiecywać „cudowne efekty po jednym użyciu”, In Haircare budowało komunikację wokół cierpliwego, systematycznego dbania o skórę głowy i kosmyki – szczególnie te, które na co dzień zmagają się z przesuszeniem i kruchością.

Laboratorium, badania i wymagający klienci

Aby nadać projektowi naukowe podstawy, twórcy marki nawiązali współpracę z wyspecjalizowanym laboratorium kosmetycznym we Francji. Tam, po wielu rundach badań, konsultacji i testów, powstały formuły spełniające kilka warunków jednocześnie:

  • 100% składników pochodzenia naturalnego,
  • formuły wegańskie i nietestowane na zwierzętach,
  • tworzenie i produkcja na miejscu, we Francji,
  • skład wolny od agresywnych substancji drażniących.

W ofercie pojawiły się zarówno wcierki i olejki, jak i suplementy diety ukierunkowane na wsparcie wzrostu włosów od środka. Rebecca mocno zabiegała o to połączenie: pielęgnacja zewnętrzna to jedno, ale wiele problemów z włosami zaczyna się przy niedoborach, stresie czy zmianach hormonalnych.

Włosy jako źródło poczucia własnej wartości

Dla wielu osób utrata włosów to nie tylko kwestia estetyki, ale też psychiki. Wypadanie pasm po ciąży, w trakcie choroby czy w długotrwałym stresie potrafi mocno uderzyć w poczucie atrakcyjności. Twórcy In Haircare otwarcie mówią, że chcą ten ciężar choć trochę odjąć.

Odbudowa fryzury po trudnym okresie bywa pierwszym namacalnym sygnałem, że organizm wraca do równowagi – to daje energię, żeby zadbać o siebie głębiej.

Marka kieruje swoje produkty zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, którzy borykają się z przerzedzeniem czy kruchością włosów. Kluczowy jest tu aspekt psychologiczny: nie chodzi tylko o zagęszczenie fryzury, ale o odzyskanie komfortu podczas patrzenia w lustro i wyjścia z domu bez czapki czy chusty.

Społeczność zamiast anonimowych klientów

In Haircare od początku mocno postawiło na komunikację z odbiorcami. Social media wypełniły zdjęcia „przed i po”, historie osób, które mierzyły się z wypadaniem włosów, a także konkretne wskazówki, jak układać rutynę pielęgnacyjną przy różnych typach skrętu.

Co wyróżnia społeczność In Haircare Na czym to polega w praktyce
Wysoka aktywność w sieci Użytkownicy chętnie pokazują efekty, dzielą się wątpliwościami i testami produktów.
Wymiana doświadczeń Osoby z różnymi typami skrętu podpowiadają sobie nawzajem techniki mycia, stylizacji i zabezpieczania końcówek.
Realne historie Zamiast wyłącznie profesjonalnych sesji zdjęciowych marka wykorzystuje zdjęcia i relacje zwykłych użytkowników.

Dzięki temu odbiorcy czują się nie jak „target”, lecz jak grupa, której codzienne problemy faktycznie wpływają na dalszy rozwój produktów.

Od niszy do nagród i półek w sieciach kosmetycznych

Działanie oparte na realnej potrzebie szybko przyniosło efekty. In Haircare zdobyło branżowe wyróżnienia, w tym prestiżowy laur za innowacje w kategorii beauty online. Rebecca trafiła też na listę najbardziej wpływowych kobiet w obszarze cyfrowych projektów związanych z urodą i technologią.

Obecność marki nie kończy się już na sprzedaży internetowej. Produkty In Haircare są dostępne w popularnych sieciach perfumerii i drogerii, w sklepach z kosmetykami naturalnymi, a także w aptekach i salonach fryzjerskich. To ważny sygnał dla całej branży: włosy afro czy mocno kręcone nie są „kategorią specjalną”, lecz normalnym typem włosów, który zasługuje na standardowe miejsce na półce.

Ambicje na kolejne lata

Rebecca i Didier nie chcą zatrzymywać się na rynku francuskim. Celują w rozszerzenie dystrybucji zarówno na kolejne kraje Europy, jak i poza kontynent, licząc, że rosnąca świadomość różnorodności włosów otworzy drzwi dla ich produktów.

Twórcy marki wierzą, że dobre formuły do włosów kręconych i afro nie powinny być luksusem dostępnym w kilku miastach, tylko codziennym wyborem w każdej drogerii.

Strategia rozwoju zakłada nie tylko sprzedaż, ale też stałe inspirowanie się historiami użytkowników. Markę interesują realne potrzeby – od problemów z łamliwością po wyzwania związane z przejściem z chemicznie prostowanych włosów na naturalny skręt.

Co ta historia mówi polskim czytelnikom

Choć opisywana marka działa głównie we Francji, wiele wątków mocno rezonuje także w Polsce. Osoby z afro, kręconymi i falowanymi włosami nad Wisłą latami miały podobne poczucie – większość produktów projektowano pod proste pasma, a pielęgnacja loków była traktowana jak ciekawostka. Dopiero boom na metodę Curly Girl i falę treści w mediach społecznościowych stopniowo zmienia proporcje.

Przykład In Haircare pokazuje, że za sukcesem często nie stoi spektakularny „genialny pomysł”, tylko uważne wsłuchanie się w to, co jest dla ludzi uciążliwe na co dzień. W tym przypadku chodziło o suchą skórę głowy, łamliwe końcówki, brak fryzjerów znających specyfikę konkretnego typu włosów i potrzebę poczucia się reprezentowanym w reklamach i na półkach sklepowych.

Dla polskich konsumentów ważny jest też aspekt składu i przejrzystości – coraz więcej osób oczekuje kosmetyków z krótkimi listami składników, jasną komunikacją i bez agresywnych substancji. Połączenie takich oczekiwań z naprawdę dobrze rozpoznaną grupą użytkowników może być sposobem nie tylko na budowę marki beauty, ale też na projekty w zupełnie innych branżach.

W praktyce każdy, kto myśli o własnym biznesie, może wyciągnąć z tej historii kilka lekcji: przyjrzeć się zaniedbanym grupom klientów, sprawdzić, czy jakaś „mała” uciążliwość nie dotyka w rzeczywistości milionów ludzi, a następnie konsekwentnie szukać rozwiązań – nawet jeśli na początku wydaje się, że wielkie firmy mają już wszystko pod kontrolą.

Podsumowanie

Historia marki In Haircare pokazuje, jak zidentyfikowanie luki na rynku kosmetyków dla włosów teksturowanych i afro doprowadziło do stworzenia silnej, świadomej marki. Twórcy, bazując na potrzebach społeczności, połączyli profesjonalną pielęgnację z naturalnymi składami, zyskując lojalnych odbiorców i uznanie branży.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć