Ten mroczny thriller psychologiczny sprzed dekady wciąż zachwyca fanów kryminałów

Ten mroczny thriller psychologiczny sprzed dekady wciąż zachwyca fanów kryminałów
Oceń artykuł

W czasie, gdy półki w księgarniach uginają się od kryminałów, tylko nieliczne tytuły naprawdę zostają w głowie na lata. Ten konkretny thriller, wydany w 2016 roku, ciągle wywołuje ciarki u fanów gatunku i jest wskazywany jako książka, do której wraca się z dreszczem na plecach.

Thriller, który nie chce się zestarzeć

Wiosna 2016 roku. Na rynku pojawia się nowa powieść Francka Thillieza, autora znanego z takich tytułów jak „Puzzle”, „Sharko”, „A retardement” czy „1991”. Już wtedy było jasne, że to pisarz, który potrafi rozhuśtać nerwy czytelników do granic wytrzymałości. Tym razem zaproponował historię, którą wielu fanów nazwało później najbardziej poruszającą w całej jego twórczości.

Akcja koncentruje się wokół Abigaël – psycholożki zajmującej się wyjątkowo złożonymi sprawami kryminalnymi. To postać daleka od typowego literackiego „profilera”. Boryka się z ciężką narkolepsją, czyli chorobą powodującą nagłe, niekontrolowane napady snu. Przez to granica między tym, co przeżywa naprawdę, a tym, co tylko jej się śni, po prostu się rozmywa.

Abigaël funkcjonuje w ciągłym rozdarciu między jawą a sennym koszmarem, a jedynym sposobem, by odróżnić jedno od drugiego, staje się dla niej ból.

Ta koncepcja – ciało jako jedyny kompas w świecie, w którym nie można ufać własnej pamięci – już na starcie stawia czytelnika w niekomfortowej, ale fascynującej pozycji. Każda scena budzi pytanie: „Czy to zdarzyło się naprawdę, czy tylko w jej głowie?”.

Granica między snem a rzeczywistością

Thilliez buduje fabułę wokół dramatycznego wypadku samochodowego. Abigaël cudem unika śmierci, choć giną jej najbliżsi: ojciec i córka. Wrak auta przypomina pogiętą puszkę, a ona sama wychodzi niemal bez szwanku, z kilkoma ranami od szkła. Ten kontrast napędza całą historię.

Pojawiają się kolejne pytania: dlaczego ojciec tak bardzo naciskał na wyjazd w zimowy poranek? Co chciał ukryć? Czy wypadek naprawdę miał być tylko rodzinną tragedią, czy może ktoś chciał, by wyglądało to właśnie w taki sposób?

Równolegle Abigaël od dłuższego czasu pracuje nad serią tajemniczych zaginięć. Nagle okazuje się, że sprawa służbowa splata się z jej prywatnym dramatem. Śledztwo przestaje być tylko zawodowym obowiązkiem i staje się kwestią przetrwania.

W tej historii ofiara i łowca coraz bardziej się przenikają, aż w pewnym momencie Abigaël zaczyna podejrzewać, że to ona sama pełni obie role jednocześnie.

Narkolepsja sprawia, że bohaterka wypada z rzeczywistości w najmniej oczekiwanych momentach. Traci fragmenty czasu, wraca do scen, których nie pamięta, odnajduje ślady, których – według niej – nie mogła zostawić. Autor wykorzystuje ten motyw do maksimum, tworząc konstrukcję, przy której czytelnik non stop kwestionuje to, co przed chwilą przeczytał.

Dlaczego właśnie ta powieść uchodzi za „najlepszą”

Po latach od premiery w sieci wciąż pojawiają się entuzjastyczne opinie na temat tego tytułu. Na portalach czytelniczych łatwo znaleźć oceny, w których użytkownicy bez wahania nazywają go najmocniejszym dokonaniem Thillieza.

Jedna z recenzji streszcza emocje wielu fanów: to książka, którą zamyka się z wrażeniem, jakby dopiero co wyszło się z czyjegoś koszmaru.

Inny czytelnik pisze, że po ostatniej stronie miał ochotę wykrzyczeć z wrażenia kilka soczystych słów, bo finał okazał się tak intensywny. W kolejnych opiniach przewija się to samo: szacunek dla konsekwencji konstrukcji, wiarygodnie poprowadzona psychologia postaci oraz fakt, że pomimo mocno zakręconej fabuły całość „trzyma się kupy”.

Co najbardziej działa na czytelników

  • Postać Abigaël – krucha, zraniona, a jednocześnie zdeterminowana, by dojść do prawdy.
  • Motyw snu – częste „zawieszenia” świadomości wywracają śledztwo do góry nogami.
  • Rytm opowieści – krótkie rozdziały, cliffhangery i liczne zwroty akcji utrzymują napięcie.
  • Emocjonalna stawka – rodzinny dramat łączy się z brutalnymi zbrodniami.
  • Dwuznaczny finał – po zakończeniu wielu czytelników zastanawia się, jak wiele z tego, co przeczytali, było „prawdą”.

Takie połączenie sprawia, że wielu fanów kryminałów wskazuje właśnie tę powieść jako pozycję obowiązkową – nawet dla osób, które zwykle nie sięgają po literaturę grozy.

Na tle innych thrillerów autora

Thilliez ma na koncie cały wachlarz mrocznych historii. Część z nich należy do długiej serii, inne funkcjonują jako samodzielne fabuły. W zestawieniach czytelniczych ten tytuł regularnie pojawia się na podium, często na pierwszym miejscu. Zestawiany bywa z takimi książkami jak „Sharko” czy „Puzzle”, ale wielu odbiorców podkreśla, że to właśnie w nim autor najpełniej wykorzystał motyw rozchwianej rzeczywistości.

Tytuł Rodzaj historii Za co czytelnicy go cenią
Rêver Thriller psychologiczny, powieść samodzielna Niepewność co do granicy snu i jawy, silne emocje
Puzzle Thriller z motywem gry Zabawa konwencją, klaustrofobiczny klimat
Sharko Kolejna część popularnego cyklu Rozbudowany bohater, mroczne śledztwo

W odróżnieniu od kryminałów opartych głównie na zagadce „kto zabił?”, tu gra toczy się o coś więcej: o zdrowie psychiczne bohaterki i jej prawo do zaufania samej sobie. Dzięki temu powieść trafia nie tylko do miłośników łamigłówek, ale także do osób, które szukają w literaturze mocnych przeżyć emocjonalnych.

Dlaczego ta książka tak dobrze znosi próbę czasu

Motyw niepewności co do własnej pamięci i percepcji w ogóle się nie starzeje. Wręcz przeciwnie – w czasach, gdy wielu z nas żyje w informacyjnym chaosie i na co dzień kwestionuje to, co widzi w sieci, historia o osobie, która nie może zaufać własnemu umysłowi, działa jeszcze mocniej.

Do tego dochodzi solidny research medyczny. Narkolepsja nie jest potraktowana jak wygodny trik fabularny, tylko jak realne zaburzenie wpływające na całe życie bohaterki: relacje, pracę, poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu fikcja wydaje się bardziej prawdopodobna, a strach – bliższy.

Powieść łączy śledztwo kryminalne z osobistą walką o to, by nie rozsypać się psychicznie, co wiele osób odbiera jako wyjątkowo sugestywne połączenie.

Dla polskiego czytelnika to też dobry przykład na to, jak silną pozycję mają autorzy znad Sekwany na rynku thrillerów. Wielu z nich, w tym Thilliez, łączy brutalną kryminalną fabułę z mocnym wątkiem psychologicznym i społecznym komentarzem.

Czy warto sięgnąć po ten tytuł dzisiaj

Jeśli ktoś lubi kryminały, w których można spokojnie odłożyć książkę na dwa dni i wrócić bez większej straty, to tutaj czeka go zaskoczenie. Ten thriller działa bardziej jak serial bingeowany w weekend: po kilku rozdziałach trudno przerwać, bo każda przerwa grozi tym, że w głowie pozostaną sceny z pogranicza jawy i snu.

Dobrze sprawdzi się też u osób, które znają już inne powieści Thillieza i chcą zobaczyć, w jakim kierunku rozwinął swój styl. Po latach wciąż słychać w opiniach to samo: to książka, która zmienia sposób, w jaki patrzy się na sen, pamięć i własne zaufanie do samego siebie.

Dla tych, którzy dopiero budują swoją listę obowiązkowych thrillerów, ten tytuł to mocny kandydat do pierwszej trójki. Zwłaszcza że mimo upływu dekady nadal bez problemu broni się na tle najnowszych premier – zarówno tempem akcji, jak i tym specyficznym uczuciem niepokoju, które zostaje długo po odłożeniu lektury.

Prawdopodobnie można pominąć