Pokolenie Z ma słabszą pamięć i uwagę niż rodzice. Naukowcy biją na alarm

Pokolenie Z ma słabszą pamięć i uwagę niż rodzice. Naukowcy biją na alarm
Oceń artykuł

Badacze z USA i Europy zauważają, że trend stałego wzrostu wyników inteligencji właśnie się odwrócił. Zamiast coraz lepiej radzić sobie w testach poznawczych, osoby urodzone po 1995 roku coraz częściej notują spadki – i to praktycznie w każdym badanym obszarze.

Efekt Flynna: przez wiek wyniki rosły jak po sznurku

Przez całe XX stulecie psychologowie obserwowali zjawisko, które nazwali efektem Flynna. Polegało ono na tym, że kolejne roczniki osiągały w testach IQ średnio o około trzy punkty więcej niż poprzednie. Ten stały wzrost dotyczył różnych zdolności: pamięci roboczej, myślenia abstrakcyjnego, logicznego wnioskowania czy rozumienia złożonych pojęć.

Nie chodziło o „mądrzejsze geny”, lecz o środowisko. Rozszerzający się dostęp do edukacji, lepsze odżywianie dzieci, coraz bardziej wymagające zadania intelektualne na co dzień – od pracy po rozrywkę – wszystko to stopniowo podnosiło poziom funkcjonowania poznawczego społeczeństw rozwiniętych.

Ogromne bazy danych z krajów zachodnich pokazywały niemal idealnie wznoszącą się krzywą wyników. Przez dziesięciolecia nikt nie widział realnego załamania tej tendencji. Sam James Flynn, psycholog, od którego nazwiska pochodzi zjawisko, uważał, że skoro poprawa jest napędzana przez warunki życia, to powinna utrzymywać się tak długo, jak długo rosną standardy edukacji i poziom cywilizacyjny.

Po ponad stu latach wzrostu wyników w testach poznawczych naukowcy obserwują pierwszy wyraźny regres – i to w skali międzynarodowej.

Po 2010 roku coś pękło: wyniki zaczynają spadać

Około 2010 roku badania z kilku państw rozwiniętych zaczęły sygnalizować zmianę kierunku. Krzywa, która przez dekady pięła się w górę, nagle się wypłaszczyła, a później w niektórych miejscach opadła. Zauważył to między innymi neurobiolog Jared Cooney Horvath, który zaprezentował swoje analizy przed amerykańskim Kongresem.

Z jego danych wynika, że u osób należących do pokolenia Z – nastolatków i młodych dorosłych – przeciętne wyniki w obszarze pamięci roboczej, rozumowania abstrakcyjnego i utrzymywania uwagi są niższe niż u ich rówieśników sprzed kilkunastu lat. Innymi słowy, osiemnastolatek z 2024 roku, poddany tym samym testom, częściej wypada gorzej niż osiemnastolatek z 2004 roku.

Do podobnych wniosków prowadzą międzynarodowe badania edukacyjne. W najnowszej edycji PISA z 2022 roku piętnastolatkowie uzyskali słabsze wyniki z matematyki, nauk przyrodniczych i czytania ze zrozumieniem niż ich rówieśnicy dekadę wcześniej. Dotyczy to zarówno krajów europejskich, jak i północnoamerykańskich.

Ekrany w centrum podejrzeń

Horvath wiąże ten nagły zwrot z gwałtownym rozpowszechnieniem smartfonów, tabletów i komputerów w codziennym życiu młodych. Według cytowanych przez niego szacunków nastolatki z pokolenia Z potrafią spędzać nawet osiem godzin dziennie przed ekranem. To niemal połowa aktywnego dnia.

Tak duża częstotliwość kontaktu z urządzeniami cyfrowymi zbiega się w czasie z załamaniem efektu Flynna. Coraz więcej badań sugeruje, że nie chodzi wyłącznie o długość ekspozycji, ale także o jej charakter: szybkie przewijanie treści, wielozadaniowość, ciągłe powiadomienia, krótkie klipy wideo zamiast dłuższych tekstów.

Badacze wskazują, że mózg stale bombardowany krótkimi bodźcami uczy się powierzchownej reakcji, a nie długotrwałego skupienia, które jest potrzebne do głębokiego myślenia.

Szkoła na tabletach: drogi eksperyment z nieoczekiwanym skutkiem

Szczególnie ostro krytykowane jest wprowadzanie technologii cyfrowych w szkole bez jasnych dowodów, że rzeczywiście pomagają w nauce. W Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach przeznaczono dziesiątki miliardów dolarów na tablety i laptopy, które miały zastąpić papierowe podręczniki.

Według analiz przywoływanych przez Horvatha efekt bywa odwrotny do zamierzonego. Zamiast pogłębiać wiedzę, uczniowie coraz rzadziej ćwiczą tradycyjne umiejętności, takie jak pisanie ręczne, czytanie dłuższych tekstów czy liczenie w pamięci. Jednocześnie rośnie ryzyko rozproszenia uwagi na inne aplikacje, gry czy media społecznościowe.

  • mniej notatek robionych odręcznie
  • krótszy czas ciągłego skupienia na jednym zadaniu
  • łatwiejsze „przeklikiwanie się” przez treści zamiast ich przetwarzania
  • większa pokusa sięgania po gotowe odpowiedzi w wyszukiwarkach

Coraz częściej pojawia się pytanie, czy szkoła oparta na ekranie nie uczy przede wszystkim szybkiego wyszukiwania, a nie samodzielnego myślenia. To z kolei może prowadzić do złudzenia kompetencji: młody człowiek ma wrażenie, że „wszystko wie”, bo w każdej chwili może to sprawdzić online.

Skandynawia zwalnia z cyfrowego sprintu

Na północy Europy rośnie sceptycyzm wobec cyfryzacji edukacji bez ograniczeń. Szwecja w 2023 roku ogłosiła stopniowe wycofywanie tabletów z klas I–III i powrót do klasycznych podręczników oraz zeszytów. Szwedzki rząd wprost łączy tę decyzję z pogarszającymi się wynikami szkolnymi dzieci po wprowadzeniu „szkoły na ekranie”.

Podobną drogą idą Dania i Norwegia. Kraje, które jeszcze niedawno chwalono jako pionierów cyfrowej szkoły, zaczynają wyhamowywać. W wielu placówkach kluczowe przedmioty znów opiera się na papierowych materiałach, a czas korzystania z urządzeń elektronicznych jest ściśle limitowany.

Kraj Główna zmiana w edukacji
Szwecja Wycofywanie tabletów z nauczania początkowego, powrót do drukowanych podręczników
Dania Ograniczanie czasu ekranowego podczas lekcji, większy nacisk na ćwiczenia w zeszytach
Norwegia Przywrócenie pisania ręcznego jako kluczowego elementu wczesnej nauki

Skandynawscy urzędnicy edukacyjni zwracają uwagę, że długotrwałe zapamiętywanie informacji wymaga czegoś więcej niż przesuwania palcem po ekranie. Pisanie odręczne, rysowanie schematów, podkreślanie fragmentów w książce – to czynności, które angażują ciało i mózg w inny sposób niż klikanie, ułatwiając utrwalenie treści.

Pewność siebie rośnie, choć wyniki spadają

Jednym z najbardziej niepokojących elementów opisywanych przez Horvatha jest rozjazd między samooceną a realnymi kompetencjami młodych ludzi. Z jego relacji wynika, że pokolenie Z deklaruje wyższą wiarę w swoje zdolności intelektualne niż wcześniejsze generacje w tym samym wieku.

Jednocześnie obiektywne testy wskazują na spadek wyników w kluczowych obszarach. To może oznaczać, że dostęp do nieograniczonej informacji tworzy wrażenie „łatwej mądrości”. W praktyce szybszy dostęp do treści nie zawsze przekłada się na ich zrozumienie, krytyczne przetworzenie i zapamiętanie.

Smartfon w kieszeni bywa mylony z własną wiedzą. Młody człowiek czuje, że wszystko ma „w głowie”, bo w każdej chwili może to wygooglować.

Nie wszystkie zdolności spadają tak samo

Badania prowadzone na uniwersytecie Northwestern w USA wskazują, że regres nie jest równomierny. Najmocniej ucierpiały rozumienie języka i zdolność operowania pojęciami w formie słownej. Wyraźne spadki odnotowano także w zadaniach wymagających orientacji przestrzennej i manipulowania skomplikowanymi układami obiektów.

Ciekawostką jest, że w jednym typu zadań wyniki nawet lekko wzrosły. Chodzi o tak zwany „reaso­ning macierzowy”, czyli operowanie wzorami i symbolami wizualnymi. Naukowcy podejrzewają, że może to mieć związek z częstym korzystaniem z interfejsów graficznych, gier czy aplikacji, które właśnie takimi elementami intensywnie operują.

Co mogą zrobić rodzice i szkoły?

Choć naukowcy wciąż dyskutują o dokładnej skali zjawiska, coraz więcej badań składa się w spójny obraz: bezrefleksyjny cyfrowy styl życia utrudnia rozwój głębokiej koncentracji. To nie znaczy, że technologia jest z definicji zła, ale wymaga świadomego używania.

Rodzice i nauczyciele mogą realnie wpłynąć na codzienny „trening mózgu” młodych ludzi. Kilka prostych zasad, które przewijają się w badaniach, to między innymi:

  • wyznaczanie limitów czasu ekranowego, szczególnie wieczorem,
  • wspieranie czytania dłuższych tekstów na papierze,
  • zachęcanie do robienia własnych notatek ręcznych,
  • organizowanie zadań wymagających dłuższego, nieprzerwanego skupienia,
  • ograniczanie korzystania z telefonu podczas odrabiania lekcji.

Warto też wyjaśniać nastolatkom różnicę między „umieć coś” a „umieć to znaleźć w internecie”. Jedno i drugie bywa przydatne, ale tylko własna wiedza i wyćwiczona pamięć pozwalają szybko reagować w realnych sytuacjach – bez sięgania po wyszukiwarkę.

Spór o rolę technologii w życiu pokolenia Z dopiero się rozkręca, a w kolejnych latach pojawi się jeszcze więcej danych. Już teraz widać jednak, że mózg potrzebuje zrównoważonej diety bodźców. Gdy przez większość dnia karmi się go krótkimi, migającymi treściami, stopniowo traci nawyk długotrwałego myślenia. A to właśnie ta umiejętność decyduje o tym, jak radzimy sobie z nauką, pracą i codziennymi wyzwaniami.

Prawdopodobnie można pominąć