Jak przeprosić, żeby naprawdę naprawić relację? Rady psycholożki
Przeprosiny potrafią uleczyć relację albo dobić ją ostatecznie.
Wszystko rozbija się o moment, formę i kilka słów, których lepiej nie używać.
Psycholożka kliniczna Line Mourey tłumaczy, dlaczego „byle jakie” przepraszam rani mocniej niż cisza, oraz jak przepraszać tak, żeby druga strona faktycznie poczuła się wysłuchana, a nie zmuszona do szybkiego „spoko, nic się nie stało”.
Dlaczego tak trudno jest przeprosić po ludzku
„Powiedz przepraszam” – to jedno z pierwszych zdań, jakie słyszymy w dzieciństwie. Nikt już jednak nie dodaje: jak to zrobić dobrze. W efekcie wchodzimy w dorosłość z zestawem nieporadnych strategii: tłumaczymy się godzinami, odwracamy kota ogonem, wrzucamy na koniec wymęczone „sorry, jeśli…”, które tylko dolewa oliwy do ognia.
Przeczytaj również: Mózg psychopatów pod lupą: cieńsza kora, mniej empatii, więcej impulsów
Według Line Mourey samo „jest mi przykro” to za mało. Dobre przeprosiny:
- uznają konkretną krzywdę, jakiej doświadczyła druga osoba,


