Czy człowiek rodzi się agresywny? Nowe badanie wywraca tę tezę

Czy człowiek rodzi się agresywny? Nowe badanie wywraca tę tezę
4.8/5 - (46 votes)

Czy awantura w kolejce do kasy ma coś wspólnego z morderstwem na wojnie?

Nowe badanie sugeruje, że łączymy te zjawiska zbyt łatwo.

Naukowcy przyjrzeli się setkom zachowań małp i ludzi, aby sprawdzić, czy codzienne sprzeczki rzeczywiście są pierwszym stopniem do skrajnej przemocy. Wyniki mocno kłócą się z tym, co od lat powtarzają publicyści, ewolucjoniści-amatorzy i internetowe memy o „naturze człowieka”.

Stare przekonanie: agresja jak suwak głośności

Od dawna funkcjonuje proste wyjaśnienie: agresja to jedna cecha, która może mieć różne natężenie. Najpierw ktoś popchnie, potem uderzy, a w skrajnym przypadku zabije. W tej logice częste kłótnie czy przepychanki w danym gatunku mają iść w parze z większym ryzykiem zabójstw czy okrutnej przemocy.

Nowe badanie nad naczelnymi, do których należą małpy i ludzie, podważa tę wizję. Zespół kierowany przez profesora Bonaventurę Majolo z Uniwersytetu w Lincoln pokazuje, że to, co na pierwszy rzut oka wygląda jak jedna „skala agresji”, w praktyce rozpada się na kilka zupełnie różnych zjawisk.

Ewolucja codziennych sprzeczek nie musi mieć nic wspólnego z ewolucją zabijania rywali czy dzieci. To odrębne ścieżki, z innymi przyczynami.

Sto gatunków naczelnych pod lupą

Badacze sięgnęli po szerokie porównanie. Zebrali dane o zachowaniach aż stu gatunków naczelnych – od małych małp żyjących w lasach, przez pawiany, po człekokształtne. Interesowało ich pięć wyraźnie odróżnionych typów agresji, m.in.:

  • codzienne, niegroźne konflikty w grupie,
  • przepychanki o pozycję w hierarchii,
  • atakowanie dorosłych rywali, które może skończyć się śmiercią,
  • zabijanie niemowląt i młodych osobników,
  • planowe, skoordynowane ataki na członków innych grup.

To pozwoliło odróżnić zwykłe „życiowe tarcia” od zachowań, które naprawdę kończą się śmiercią. Wcześniejsze prace często wrzucały to wszystko do jednego worka z napisem „agresja”.

Co pokazały dane: słaba więź między kłótnią a zabijaniem

Najciekawszy wniosek brzmiał: częste drobne konflikty wcale nie idą w parze z wysokim poziomem skrajnej przemocy. Gatunki, u których codzienna agresja jest na porządku dziennym, niekoniecznie częściej zabijają dorosłych rywali czy młode.

Lethalne zachowania – takie jak zabójstwo rywala czy dzieciobójstwo – tworzą osobny wzór. Wiążą się ze sobą nawzajem umiarkowanie, ale mają słaby związek z typowymi kłótniami w grupie. Jednym słowem: częste „fochy” i przepychanki nie przewidują seryjnego przelewu krwi.

Rodzaj zachowania Związek z codziennymi kłótniami Główne możliwe czynniki
Drobne sprzeczki w grupie Wysoka częstość w wielu gatunkach, brak wyraźnej więzi z zabijaniem Codzienne życie w stadzie, walka o drobne przywileje
Zabijanie dorosłych rywali Słaba korelacja z poziomem „niskiej” agresji Skrajna konkurencja o terytorium i partnerów
Dzieciobójstwo Wzór niezależny od sprzeczek w grupie Strategie rozrodcze, struktura grupy, presja środowiska

Obraz agresji jako jednej cechy, którą można po prostu „podgłośnić”, okazuje się zbyt uproszczony jak na to, co widać u naczelnych.

Człowiek „z natury zły”? Debata wraca na nowe tory

Wyniki wpadają w sam środek starego sporu: czy jesteśmy zdeterminowani biologicznie do przemocy, czy kształtują nas warunki, wychowanie, prawo i kultura. Przez lata popularne stało się przekonanie, że ludzie to „najbardziej zabójczy gatunek na planecie”, a wojny są wręcz wpisane w nasze geny.

Autorzy badania studzą ten ton. Twierdzą, że mówienie o „ogólnej skłonności do agresji” u całych gatunków jest biologicznie nieprecyzyjne. U ludzi, tak samo jak u innych naczelnych, różne formy agresywnych zachowań mają odmienne podłoże i ewolucyjną historię.

Nie wystarczy zapytać, czy człowiek jest „z natury agresywny”. Trzeba doprecyzować: w jakim sensie, w jakich sytuacjach i wobec kogo.

Agresja agresji nierówna

W codziennym języku wrzucamy do jednego worka ostre komentarze w sieci, bitwę o miejsce parkingowe i krwawe ludobójstwo. Z perspektywy biologii i psychologii to zupełnie różne procesy.

Rola struktury społecznej

U naczelnych kluczowe znaczenie ma sposób zorganizowania grupy. Są gatunki z bardzo sztywną hierarchią, gdzie dominuje kilka osobników, oraz takie, w których układ sił jest luźniejszy. W pierwszym przypadku częste są drobne konflikty o pozycję, demonstracje siły i zastraszanie, ale wcale nie musi temu towarzyszyć wysoki poziom zabijania.

W innych grupach spory bywają rzadsze, za to gdy już dochodzi do starcia, stawka jest ogromna: terytorium, dostęp do samic, przetrwanie młodych. To sprzyja eskalacji aż po skrajną przemoc.

Jedzenie, partnerzy, terytorium

Presja środowiska także robi swoje. Niedobór pożywienia, zagęszczenie populacji, niewielka liczba potencjalnych partnerów – wszystko to może popychać niektóre formy agresji ku granicom opłacalności. Może:

  • częściej wywoływać ostre bójki o terytorium,
  • sprzyjać eliminowaniu młodych obcych samców,
  • zwiększać skłonność do ryzykownych ataków na rywali.

Nie ma jednak prostego przejścia od „często krzyczą” do „często zabijają”. To różne odpowiedzi na zupełnie inne problemy ewolucyjne.

Ludzka agresja poza biologią

Badanie podkreśla, że samą biologią nie wyjaśnimy przemocy w ludzkich społeczeństwach. Nasze zachowania są filtrowane przez prawo, normy, edukację, religię, ekonomię. Możemy być skłonni do impulsywnych reakcji, ale to, czy sięgniemy po pięści, nóż czy argumenty, zależy od kontekstu.

Naukowcy sugerują więc bardziej warstwowe myślenie. Jedne formy agresji mogą pełnić funkcję „zaworu bezpieczeństwa” – pozwalają rozładować napięcie, ustalić hierarchię czy bronić granic bez przelewu krwi. Inne pojawiają się tylko w rzadkich, bardzo intensywnych warunkach, takich jak wojna, skrajna bieda czy całkowite załamanie norm społecznych.

Nie każda awantura to początek drogi do zbrodni. Czasem to cały „szlak”, na który nigdy nie wejdziemy.

Co to zmienia w patrzeniu na przemoc?

Jeśli odejdziemy od myślenia o agresji jako o jednym wymiarze, prościej jest projektować konkretne rozwiązania. Inne narzędzia pomagają ograniczać bójki nastolatków, inne – masowe zbrodnie na tle etnicznym, a jeszcze inne – przemoc domową.

Przykładowo:

  • praca nad regulacją emocji i komunikacją może zmniejszyć częstotliwość codziennych konfliktów,
  • silne instytucje i sprawny wymiar sprawiedliwości ograniczają opłacalność poważnych przestępstw,
  • polityka społeczna i redukowanie skrajnych nierówności mogą obniżać ryzyko przemocy związanej z desperacją ekonomiczną.

W świetle badań nad naczelnymi widać też, jak ważne są mechanizmy hamujące. Wiele gatunków ma rozbudowane rytuały pojednawcze: czyszczenie futra, wokalizacje, gesty podporządkowania. U ludzi rolę takich „bezpieczników” pełnią rozmowa, mediacje, terapia, ale również kultura i media, które mogą albo podsycać atmosferę konfliktu, albo promować deeskalację.

Czego możemy się nauczyć dla codziennego życia

Choć badanie ma charakter ewolucyjny, niesie kilka praktycznych wniosków. Po pierwsze, fakt, że ktoś łatwo się denerwuje, nie oznacza, że ma „mordercze skłonności”. Te dwie rzeczy wcale nie muszą iść w parze, nawet na poziomie gatunku.

Po drugie, społeczeństwa mogą świadomie wzmacniać te formy agresji, które są relatywnie niegroźne, a osłabiać te najbardziej destrukcyjne. Sporty kontaktowe, ostra, ale regulowana debata publiczna czy satyra bywają wentylem dla napięć, które w innym układzie mogłyby znaleźć dużo ciemniejsze ujście.

Po trzecie, rozmowa o „ludzkiej naturze” staje się mniej czarno-biała. Zamiast spierać się, czy człowiek jest „z natury dobry czy zły”, sensowniejsze jest pytanie: jakie warunki sprawiają, że górę biorą te najbardziej niszczące formy agresji, i co możemy zrobić, by ich unikać. Biologia zostawia pewien zakres możliwości, ale to, którą ścieżkę uruchomimy jako społeczeństwo, w dużej mierze zależy od naszych wyborów.

Uwielbiam pisać. Piszę o codziennych sprawach, które naprawdę interesują ludzi: od psychologii i relacji, przez dom, ogród i kuchnię, aż po ciekawostki ze świata. Lubię treści, które są lekkie w odbiorze, ale jednocześnie dają coś konkretnego.

Prawdopodobnie można pominąć