Wystrzałowa forma 19‑latka na rowerze. Ekspert od dopingu bije na alarm

Wystrzałowa forma 19‑latka na rowerze. Ekspert od dopingu bije na alarm
4.1/5 - (41 votes)

19‑letni kolarz Paul Seixas błyszczy na początku sezonu tak mocno, że część ekspertów już stawia go obok Tadeja Pogacara.

Seria zwycięstw i miejsc na podium w prestiżowych wyścigach zrobiła z młodego Francuza jedno z najgorętszych nazwisk w peletonie. Zamiast powszechnego zachwytu pojawiła się jednak mieszanka podziwu i nieufności – bo jego wyniki mocy budzą skojarzenia z czasami najbardziej kontrowersyjnych rekordów w historii kolarstwa.

Fenomenalny początek sezonu nastolatka

Paul Seixas wszedł w zawodowe kolarstwo z przytupem. Już w pierwszym starcie w gronie profesjonalistów, na wyścigu Tour d’Algarve, nie tylko od razu zaczął punktować, ale ostatecznie zajął znakomite drugie miejsce. Przegrał tam tylko z Juanem Ayuso, jednym z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia.

Na tym nie skończył. Następnie wygrał wymagający klasyk w Ardeche, gdzie trasa sprzyja wspinaczom o ogromnej mocy. Dorzucił do tego kolejne drugie miejsce w słynnym włoskim wyścigu po białych szutrach, w którym musiał uznać wyższość jedynie Tadeja Pogacara – aktualnie kolarza niemal bez konkurencji w górach.

W jego drużynie Decathlon CMA CGM zaczęto szeptać, że nastolatek może w niedalekiej przyszłości stanąć na równi właśnie ze słoweńskim gigantem. Dla kolarstwa, które od lat walczy z wizerunkiem sportu skażonego dopingiem, taka eksplozja formy u ledwie 19‑latka z Lyonu automatycznie rodzi pytania.

Specjalista od dopingu: „To zbyt mocne liczby”

Najgłośniej wątpliwości wyraził Antoine Vayer, dawniej trener w słynnej – i mocno obciążonej aferami – ekipie Festina, a dziś nieustępliwy krytyk wszelkich podejrzanych wyników. Na platformie X opublikował szczegółową analizę danych mocy Seixasa, które od lat skrupulatnie śledzi.

Vayer twierdzi, że progres nastolatka przenosi go z poziomu „mutanta” pokroju Jonasa Vingegaarda na pułap „kosmiczny”, kojarzony z Tadejem Pogacarem.

Według jego analizy, zimowa poprawa parametrów Seixasa jest wręcz szokująca. Francuz ma już generować wartości mocy, które stawiają go w wąskim gronie absolutnie najmocniejszych wspinaczy współczesnego peletonu. I to nie w perspektywie kilku lat rozwoju, lecz tu i teraz, na starcie kariery seniorskiej.

Kluczowy podjazd, który rozpętał burzę

Szczególnie mocno komentowany fragment raportu Vayera dotyczy wspinaczki na Saint‑Romain‑de‑Lerps podczas Drome Classic. To stromy podjazd dobrze znany kibicom. Kilka sezonów temu właśnie tam popisywał się Pogacar podczas mistrzostw Europy.

Na tym odcinku Seixas miał utrzymać średnią moc w okolicach 491 watów w ciągu 15 minut i 42 sekund. Dla specjalistów od fizjologii wysiłku to liczba, która natychmiast przykuwa uwagę. Według Vayera jest to najlepszy występ w dotychczasowej karierze młodego kolarza i jednocześnie sygnał, że przy finiszu na szczycie może realnie celować w 500 watów utrzymanych przez kwadrans.

Francuski analityk wylicza, że na tym podjeździe Seixas stracił jedynie cztery sekundy do rekordu Pogacara z mistrzostw Europy, mimo że jest kilka lat młodszy i dopiero wchodzi do elity.

To właśnie tak niewielka różnica do najlepszego wyniku jednego z najbardziej dominujących kolarzy ostatnich lat sprawiła, że Vayer użył słów o „zbyt dużej” mocy. Dał do zrozumienia, że granice, które dotąd wydawały się zarezerwowane dla wybitnych liderów klasyków i wielkich tourów, są przez nastolatka niepokojąco szybko przekraczane.

Progres 8–10% w pół roku – medycyna czy talent?

Vayer przypomniał też wcześniejsze występy Seixasa. Już jako 17‑latek bił rekordy ustanawiane przez pokolenie francuskich talentów takich jak Lenny Martinez na wymagających wspinaczkach w Alpach. Wtedy te różnice były niewielkie i można je było tłumaczyć naturalnym rozwojem organizmu oraz szkoleniem.

Obecne dane wyglądają inaczej. Według obliczeń eksperta, w ciągu zaledwie sześciu miesięcy młody zawodnik poprawił kluczowe parametry mocy w górach o 8–10%. Taki skok w tak krótkim czasie, na tak wysokim poziomie sportowym, budzi w kręgach antydopingowych co najmniej nieufność.

Vayer wprost zadaje retoryczne pytanie: skąd 19‑latek czerpie tak ogromne zasoby energii? W tle pobrzmiewa obawa, że historia może zatoczyć koło – od zachwytu nad „cudownymi dziećmi” kolarstwa do późniejszych skandali.

Dlaczego liczby mocy są tak czułym papierkiem lakmusowym

Kiedyś kibice opierali się głównie na czasie przejazdu podjazdów. Dziś kluczowe są pomiary mocy z mierników w korbach czy piastach. Dają bardzo precyzyjne informacje o tym, ile watów jest w stanie wygenerować kolarz przez określony czas.

  • średnia moc na danym odcinku mówi o zdolności organizmu do pracy w strefie tlenowej i beztlenowej,
  • porównanie z wagą kolarza pozwala ocenić moc w przeliczeniu na kilogram masy ciała, kluczową w górach,
  • analiza trendów w czasie ujawnia tempo rozwoju lub spadku formy.

To właśnie ten ostatni element – tempo progresu – najbardziej niepokoi Vayera w przypadku Seixasa. W jego ocenie liczby wskazują na rozwój szybciej, niż wynikałoby to z typowych modeli treningu i naturalnego dojrzewania organizmu młodego sportowca.

Historia kolarstwa wciąż rzuca cień

Nieufność wobec nagłych eksplozji formy nie wzięła się znikąd. Kolarstwo pamięta czasy, gdy kosmiczne wyniki na podjazdach poprawiano farmakologią, a nie treningiem. Stare sprawy z ery Festiny czy Lance’a Armstronga sprawiły, że wielu kibiców i ekspertów nauczyło się podchodzić z rezerwą do zbyt pięknych historii.

Dzisiaj procedury kontroli są bardziej rozbudowane. Działa paszport biologiczny, testy są częstsze i bardziej zaawansowane. Mimo to pewien odruch podejrzliwości pozostał, szczególnie gdy pojawia się niezwykle młody zawodnik, który w krótkim czasie dorównuje najlepszym w górach.

Element budzący wątpliwości Dlaczego przyciąga uwagę
bardzo młody wiek większość kolarzy szczyt możliwości osiąga kilka lat później
skokowa poprawa mocy 8–10% w pół roku na wysokim poziomie uznaje się za niezwykłe
wyniki zbliżone do dominatorów czasy prawie jak u Pogacara na znanych podjazdach
brak dłuższej historii w elicie trudniej ocenić naturalny rozwój formy

Granica między genialnym talentem a podejrzeniem

Sprawa Seixasa pokazuje, jak trudne bywa dziś funkcjonowanie młodych sportowców na najwyższym poziomie. Z jednej strony rywalizują w epoce obsesji na punkcie danych, w której każdy wat, każdy puls i każda sekunda na podjeździe lądują w arkuszach kalkulacyjnych. Z drugiej – wciąż mierzą się z cieniem przeszłych afer.

Gdy tylko parametry nastolatka zaczynają przypominać liczby z laboratoriów najlepszych górali w stawce, natychmiast pojawia się pytanie, czy to jeszcze wyjątkowy dar i perfekcyjny trening, czy już coś, czego nie widać w oficjalnych raportach.

Dla kibiców i komentatorów to lekcja ostrożności. Moda na zachwycanie się „nowym Pogacarem” czy „następcą Vingegaarda” po kilku tygodniach wyników może łatwo przerodzić się w rozczarowanie, jeśli rzeczywistość okaże się mniej czysta, niż chcieliby marketingowcy i sponsorzy.

Z drugiej strony samo pojawienie się wątpliwości nie stanowi dowodu winy. Rozmowa o liczbach mocy ma sens, gdy idzie w parze z rzetelnymi badaniami, transparentnością drużyn i gotowością zawodników do otwartego pokazywania swojego treningu oraz wyników testów. Bez tego kolarstwo wciąż będzie krążyć między zachwytem nad rekordami a nieustannym pytaniem, gdzie naprawdę kończy się ludzki potencjał, a zaczyna ingerencja chemii.

Prawdopodobnie można pominąć