WHO naciska na rządy: wyższe podatki na słodkie napoje i alkohol do 2035

WHO naciska na rządy: wyższe podatki na słodkie napoje i alkohol do 2035
4.4/5 - (49 votes)

Coraz tańsze słodkie napoje i alkohol idą w parze z falą chorób, której systemy ochrony zdrowia już nie wytrzymują.

Nowe raporty Światowej Organizacji Zdrowia pokazują jasno: niska akcyza sztucznie zaniża ceny piwa, wódki, wina i słodzonych napojów. Skutek to rosnąca liczba zgonów, hospitalizacji i kosztów leczenia, które ostatecznie pokrywa całe społeczeństwo, a nie producenci czy sprzedawcy.

WHO bije na alarm: tanie kalorie, drogie konsekwencje

Organizacja łączy łatwy dostęp do alkoholu i słodzonych napojów z epidemią otyłości, cukrzycy typu 2, chorób serca, udarów oraz części nowotworów. W przypadku alkoholu dochodzą też wypadki drogowe, przemoc domowa i uzależnienia.

Silnie dosładzane napoje i alkohol są według WHO jednym z najważniejszych napędów chorób przewlekłych, które po cichu zjadają budżety zdrowotne państw.

Zdaniem ekspertów z Genewy dzisiejsze realia sprzyjają produktom najbardziej ryzykownym dla zdrowia: są szeroko reklamowane, łatwo dostępne w sklepach i dyskontach, a jednocześnie wyjątkowo tanie w relacji do zarobków. W wielu krajach piwo kosztuje mniej niż butelka wody mineralnej, a litrowy napój typu cola bywa tańszy niż mleko.

WHO wskazuje, że za tę pozorną „taniość” w praktyce płacą budżety publiczne: leczeniem zawałów, udarów, powikłań cukrzycy, marskości wątroby czy obrażeń po wypadkach pod wpływem alkoholu.

Jak wyglądają dzisiejsze podatki na alkohol według WHO

Według danych zebranych przez organizację, akcyzę na alkohol stosuje co najmniej 167 państw. Na papierze wygląda to nieźle, lecz szczegóły pokazują zupełnie inny obraz.

Produkt Typowy udział akcyzy w cenie (medianowo) Sytuacja na rynku
Piwo ok. 14% W latach 2022–2024 stało się relatywnie tańsze w 56 krajach
Mocne alkohole ok. 22,5% Dla wielu konsumentów coraz bardziej dostępne cenowo
Wino często 0% W co najmniej 25 krajach brak akcyzy

Eksperci podkreślają, że podatek tego typu powinien obejmować wszystkie napoje zawierające alkohol, bez wyjątków dla „tradycyjnych” trunków, lokalnej produkcji czy poszczególnych segmentów rynku. Zbyt niska akcyza lub jej całkowity brak przekłada się na większą dostępność i wyższe spożycie.

WHO zaleca, aby rządy traktowały alkohol podobnie jak tytoń: wysokie podatki, indeksacja do inflacji i brak uprzywilejowanych kategorii.

Słodkie napoje: wielkie luki w podatkach zdrowotnych

Równie niepokojąco wygląda podatkowy obraz napojów słodzonych cukrem lub syropami. Taką akcyzę wprowadziło co najmniej 116 krajów, ale najczęściej dotyczy ona wyłącznie klasycznych napojów gazowanych.

Z wyliczeń przedstawionych przez organizację wynika, że typowy podatek odpowiada zaledwie około 2% ceny popularnej butelki słodkiego napoju. To poziom, który praktycznie nie wpływa na decyzje zakupowe konsumentów.

Jednocześnie ogromna część rynku w ogóle nie jest objęta dodatkowymi obciążeniami fiskalnymi. Chodzi m.in. o:

  • soki owocowe „100%” zawierające naturalnie bardzo dużo cukru,
  • słodzone napoje mleczne i koktajle mleczne,
  • kawę i herbatę w butelkach lub puszkach z dodatkiem cukru,
  • energetyki o wysokiej zawartości cukru.

W wielu państwach stawki podatkowe nie są systematycznie podnoszone i nie rosną wraz z inflacją ani z poziomem wynagrodzeń. To sprawia, że z roku na rok kalorie z cukru stają się realnie coraz tańsze, podczas gdy koszty leczenia otyłości i jej powikłań tylko rosną.

Cel „3 do 35”: ambitny plan na 2035 rok

Apel organizacji wpisuje się w globalną inicjatywę określaną jako „3 do 35”. Chodzi o to, aby do 2035 roku realne ceny trzech grup produktów – tytoniu, alkoholu i napojów słodzonych – wyraźnie wzrosły, tak by zmniejszyć ich dostępność finansową.

Strategia zakłada, że wyższe ceny zniechęcą do sięgania po najbardziej ryzykowne produkty, a jednocześnie zwiększą wpływy do budżetów państw, które można przeznaczyć na profilaktykę i leczenie.

Co WHO chce, aby zrobiły państwa

Rekomendacje organizacji są dość konkretne i dotyczą trzech głównych zmian w polityce fiskalnej:

  • Podniesienie stawek akcyzy na alkohol, napoje słodzone i wyroby tytoniowe w taki sposób, by realnie podniosły się ceny detaliczne.
  • Poszerzenie bazy podatkowej – objęcie akcyzą wszystkich kategorii mocnych i lekkich alkoholi oraz możliwie szerokiego katalogu napojów z dodatkiem cukru.
  • Indeksacja podatków do inflacji i poziomu dochodów, dzięki czemu obciążenia nie będą tracić siły wraz z upływem lat.
  • Według autorów raportów takie zmiany mogą zmniejszyć liczbę nowych przypadków chorób przewlekłych, ograniczyć wypadki związane z alkoholem i wygenerować znaczne, stabilne wpływy do budżetu. Część tych środków można przeznaczyć na lepszą opiekę zdrowotną czy programy profilaktyczne, w tym edukację żywieniową.

    Co to oznacza dla zwykłego konsumenta

    Jeśli rządy zaczną wdrażać zalecenia organizacji w pełnym zakresie, konsumenci mogą spodziewać się wyraźnego wzrostu cen piwa, wina, mocnych alkoholi oraz szeroko rozumianych napojów słodzonych. Dla części osób będzie to mocny bodziec, aby ograniczyć sięganie po takie produkty lub przerzucić się na tańsze, mniej szkodliwe zamienniki – np. wodę, niesłodzoną herbatę, napoje bez alkoholu.

    Organizacja powołuje się na doświadczenia państw, które już wprowadziły wysokie podatki „zdrowotne”. W wielu z nich sprzedaż słodzonych napojów spadła dwucyfrowo, a firmy zaczęły obniżać zawartość cukru w recepturach, żeby zmniejszyć obciążenie podatkowe. Podobny efekt notowano przy silnym wzroście akcyzy na papierosy.

    Kto zapłaci rachunek: obywatele, biznes czy budżet?

    Firmy produkujące napoje i alkohol argumentują zwykle, że wyższe podatki uderzą w konsumentów o niższych dochodach oraz w małe sklepy i bary. Zwracają uwagę na ryzyko rozwoju szarej strefy czy przemytu.

    Eksperci zdrowia publicznego odpowiadają, że to osoby o niższych dochodach najbardziej cierpią z powodu chorób przewlekłych oraz ograniczonego dostępu do leczenia. Z ich perspektywy to właśnie brak działań, a nie podatki, najbardziej pogłębia nierówności zdrowotne. Rządy mogą łagodzić skutki reform, przeznaczając część dodatkowych wpływów na wsparcie lokalnych biznesów czy programy pomocy dla osób uzależnionych.

    Jak taka polityka mogłaby wyglądać w praktyce

    W praktycznym wymiarze podniesienie akcyzy to tylko część układanki. Równolegle rządy mogą:

    • ograniczać reklamy alkoholu i napojów słodzonych, zwłaszcza kierowane do dzieci i młodzieży,
    • wprowadzać czytelne oznaczenia zawartości cukru i informacji o ryzyku zdrowotnym na etykietach,
    • wspierać dostępność bezpłatnej wody pitnej w szkołach, miejscach publicznych i zakładach pracy,
    • finansować programy leczenia uzależnień, finansowane właśnie z dodatkowych wpływów z akcyzy.

    Z punktu widzenia pojedynczego człowieka zmiana może sprowadzić się do kilku decyzji dnia codziennego: czy kupić tańszą wodę, czy droższy napój z wysoką zawartością cukru, czy zamówić piwo, czy napój bezalkoholowy. Gdy ceny zaczną lepiej odzwierciedlać koszty zdrowotne, wiele osób intuicyjnie sięgnie po mniej ryzykowną opcję.

    Dla czytelnika przydatne jest też rozumienie samego mechanizmu działania podatków zdrowotnych. Nie chodzi w nich wyłącznie o ściągnięcie dodatkowych pieniędzy do budżetu. Cała konstrukcja ma sprawić, aby wybory korzystne dla zdrowia stały się po prostu bardziej opłacalne finansowo, a produkty obciążone wysokim ryzykiem – mniej atrakcyjne cenowo. W połączeniu z edukacją i lepszym dostępem do profilaktyki taki system może realnie poprawić stan zdrowia populacji w perspektywie kilkunastu lat.

    Prawdopodobnie można pominąć