W jakim wieku naprawdę dojrzewamy emocjonalnie? Naukowcy wskazują zaskakujące liczby

W jakim wieku naprawdę dojrzewamy emocjonalnie? Naukowcy wskazują zaskakujące liczby
Oceń artykuł

Każdy z nas gdzieś w środku czuje się trochę „wiecznie młody”, ale prędzej czy później życie domaga się dorosłości.

Badania pokazują, że moment prawdziwej dojrzałości emocjonalnej wcale nie przychodzi równo z osiemnastymi urodzinami, a różnice między kobietami i mężczyznami są większe, niż większości osób się wydaje.

Czym w ogóle jest dojrzałość emocjonalna

Dojrzałość emocjonalna to nie liczba w metryce, tylko sposób, w jaki reagujemy na siebie i innych. Chodzi o umiejętność regulowania uczuć, brania odpowiedzialności za swoje decyzje, dotrzymywania słowa, a także o zdolność do budowania stabilnych relacji bez uciekania przy każdym konflikcie.

Osoba dojrzała emocjonalnie:

  • potrafi nazwać to, co czuje, zamiast wybuchać lub się zamykać,
  • umie przyznać się do błędu i przeprosić,
  • podejmuje decyzje z myślą o przyszłości, nie tylko o natychmiastowej przyjemności,
  • nie zrzuca odpowiedzialności za swoje życie na partnera, rodziców czy „okoliczności”.

Dojrzałość emocjonalna to połączenie samokontroli, empatii i gotowości do brania odpowiedzialności za skutki własnych działań – w relacji, w pracy, w rodzinie.

Kobiety dojrzewają szybciej? Głośne badanie sprzed kilku lat

W głośnym badaniu zleconym w Wielkiej Brytanii przez stację Nickelodeon sprawdzano, jak dorośli postrzegają swoją dojrzałość emocjonalną oraz zachowanie partnera. Ankietowani i ankietowane mieli opisać codzienne sytuacje z życia w parze – od podejmowania decyzji finansowych, po ogarnianie codziennych obowiązków czy reagowanie na konflikty.

Wyniki wywołały ogromną dyskusję. Z ankiety wynikało, że według badanych:

Płeć Średni wiek pełnej dojrzałości emocjonalnej
Kobiety 32 lata
Mężczyźni 43 lata

Różnica jedenastu lat uderza. Dla wielu osób te liczby brzmiały jak prowokacja, ale jednocześnie od razu przywoływały konkretne wspomnienia z ich własnych związków i przyjaźni.

Co mówią o związkach same kobiety

Ankietowane kobiety bardzo często opisywały sytuację, w której czują, że na ich barkach spoczywa większa odpowiedzialność za relację i codzienność. Padały przykłady od „pilnowania rachunków” po „ogarnianie emocji całej rodziny”.

  • Wiele kobiet wskazywało, że to one inicjują poważne rozmowy o przyszłości, finansach czy planowaniu domu.
  • Znaczna część deklarowała, że przy kluczowych decyzjach życiowych czuła się w praktyce sama, mimo bycia w związku.
  • Często pojawiał się motyw „bycia mamą we własnym związku”, czyli partnerki, która pilnuje wszystkiego, gdy druga strona „nie dorasta” do obowiązków.

W badaniu część kobiet przyznawała, że zakończyła relację właśnie przez brak dojrzałości partnera – nie przez brak uczuć, lecz przez zmęczenie ciągłym „ciągnięciem” wszystkiego na swoich plecach.

Męska „wieczna chłopięcość” – jak to widzą sami mężczyźni

Wyniki ankiety pokazały też sporo samokrytycyzmu po stronie mężczyzn. Znaczny odsetek panów określał siebie jako osoby niedojrzałe emocjonalnie, albo przynajmniej zachowujące „wewnętrzne dziecko” znacznie dłużej niż ich partnerki.

W opisach przewijały się schematy:

  • odsuwanie poważnych rozmów na „kiedy indziej”,
  • unikanie decyzji z długofalowymi skutkami,
  • traktowanie spraw domowych i organizacyjnych jako czegoś „drugorzędnego”,
  • uciekanie w żarty w sytuacjach, które wymagają powagi.

Z jednej strony pokazuje to dystans do siebie, z drugiej – potwierdza, że wielu mężczyzn długo nie czuje wewnętrznej potrzeby pełnego wejścia w rolę dorosłego partnera na równych zasadach.

Kiedy różnica w dojrzałości staje się problemem w związku

Nierówny poziom dojrzałości emocjonalnej nie zawsze od razu niszczy relację, ale z czasem potrafi ją wyczerpać. Gdy jedna osoba regularnie unika odpowiedzialności, druga zaczyna czuć się jak rodzic, nie partner.

Najczęściej pojawiają się takie sygnały:

  • jedna strona zawsze „gasi pożary” – załatwia sprawy urzędowe, ratuje domowy budżet, inicjuje rozmowy o ważnych tematach,
  • druga wycofuje się przy konflikcie, milknie lub reaguje agresją zamiast rozmawiać,
  • planowanie wspólnej przyszłości spada na jedną osobę, druga „płynie z prądem”.

Relacja staje się asymetryczna: jedna osoba planuje, organizuje i emocjonalnie „spina” związek, druga raczej reaguje niż współtworzy.

Co na to nauka o mózgu

Aby nie zostać wyłącznie przy subiektywnych odczuciach, warto spojrzeć na dane z neurobiologii. Badacze z Uniwersytetu Cambridge wskazują, że ludzki mózg osiąga pełnię dojrzałości funkcjonalnej około 32. roku życia. Dopiero wtedy obszary odpowiedzialne za planowanie, kontrolę impulsów i przewidywanie skutków działań pracują stabilnie, jak u dorosłego.

Oznacza to, że wcześniej reagujemy bardziej „nastolatkowo”: szybciej działamy pod wpływem emocji, trudniej nam wyhamować, częściej wracamy do krótkoterminowej gratyfikacji. Ten proces dojrzewania dotyczy wszystkich – niezależnie od płci czy wychowania – chociaż tempo zmian bywa indywidualne.

Z tego punktu widzenia wiek około 32 lat jako granica wyraźniejszej stabilizacji emocjonalnej nie jest przypadkowy. Różnica między kobietami a mężczyznami widoczna w badaniu może łączyć się zarówno z biologią, jak i ze sposobem wychowania czy oczekiwaniami społecznymi wobec każdej z płci.

Dojrzałość emocjonalna można rozwijać

Naukowcy i psychologowie podkreślają, że to, jak szybko dojrzewamy, nie jest wyłącznie zapisane w genach. Ogromną rolę odgrywają doświadczenia, środowisko i gotowość do pracy nad sobą. Kluczowe znaczenie mają m.in.:

  • terapia lub rozmowa z psychologiem, gdy widzimy powtarzające się problemy w relacjach,
  • uczenie się regulacji emocji – np. przez trening uważności, techniki oddechowe, lepszą komunikację,
  • branie realnej odpowiedzialności: za pieniądze, zdrowie, czas, zobowiązania,
  • świadome rozmawianie o granicach, potrzebach i oczekiwaniach w związku.

Im wcześniej zaczynamy traktować swoje życie jak coś, na co mamy wpływ, a nie jak serię przypadków, tym szybciej rośnie nasza dojrzałość emocjonalna – niezależnie od tego, czy mamy 23, 33 czy 43 lata.

Co może zrobić para, gdy „jedno już dorosło, a drugie jeszcze nie”

W relacjach, gdzie różnica w podejściu do odpowiedzialności czy planowania jest mocno odczuwalna, wiele zależy od tego, czy obie osoby widzą problem. Jeśli jedna strona konsekwentnie nie chce nic zmieniać, druga będzie się z czasem coraz mocniej wypalać.

Pomaga kilka kroków:

  • Otwarcie nazwać problem – bez ataków, za to z przykładami konkretnych sytuacji.
  • Ustalić, które obowiązki i decyzje należą do kogo, tak by nikt nie czuł się „drugim rodzicem”.
  • Rozważyć wspólną terapię par, jeśli wzorce zachowań utrwalają się od lat.
  • Obserwować, czy po rozmowach faktycznie pojawiają się zmiany, a nie tylko obietnice.
  • Sama miłość rzadko wystarcza, gdy przez dłuższy czas jedna osoba mentalnie żyje jak singiel, a druga próbuje prowadzić „dorosłą firmę o nazwie związek”.

    Dwa dodatkowe wątki, o których rzadko się mówi

    Po pierwsze, dojrzałość emocjonalna nie jest stanem „osiągnąłem i mam z głowy”. To proces, który trwa całe życie. Ktoś może być bardzo odpowiedzialny w pracy, a kompletnie zagubiony w bliskich relacjach. Albo odwrotnie – świetnie dogadywać się z partnerem, a w finansach zachowywać się jak nastolatek z pierwszą wypłatą.

    Po drugie, wychowanie i kultura mocno wpływają na to, jak szybko uczymy się emocjonalnej dorosłości. Jeśli chłopcom przez lata powtarza się, że „nie wypada płakać”, a dziewczynkom, że „muszą się poświęcać”, obie płcie startują z innym bagażem. Dorośnięcie do partnerskiego związku często oznacza odpracowanie tych schematów – świadomie, a czasem z profesjonalnym wsparciem.

    Wiek z badań może bawić albo irytować, ale dla wielu ludzi staje się dobrą okazją, by zadać sobie niewygodne pytanie: czy moje zachowanie rzeczywiście pasuje do liczby na dowodzie osobistym, czy raczej do czasów liceum?

    Prawdopodobnie można pominąć