Uzależniony dwudziestolatek założył markę pieców do pizzy. Dziś ludzie rzucają etaty dzięki Gozney

Uzależniony dwudziestolatek założył markę pieców do pizzy. Dziś ludzie rzucają etaty dzięki Gozney
Oceń artykuł

Jako 21-latek walczył z nałogiem, dziś jego piece do pizzy sprawiają, że setki osób rezygnują z etatów i zakładają własne biznesy.

Historia Toma Gozneya zaczyna się od uzależnienia i pobytu w ośrodku, a kończy na globalnej marce pieców do pizzy, która zmienia życie innym. Brytyjczyk twierdzi, że już około 400 osób rzuciło pracę na etacie, żeby utrzymywać się tylko ze sprzedaży pizzy z jego pieców.

Od odwyku do ognia: jak powstał pomysł na biznes

Tom Gozney miał zaledwie 21 lat, gdy trafił na odwyk z powodu alkoholu i narkotyków. Po wyjściu z ośrodka szukał czegoś, co da mu nowy sens i zajmie głowę. Znalazł to w ogniu – dosłownie.

W ogrodzie, przy wspólnym pieczeniu pizzy dla znajomych, odkrył, że gotowanie w piecu opalanym drewnem daje mu spokój, radość i poczucie więzi z ludźmi. To wtedy zaczął samodzielnie budować pierwszy piec. Był toporny i mało efektowny, jak sam przyznaje, ale stał się punktem zwrotnym.

Gotowanie w piecu opalanym drewnem stało się dla niego narzędziem wyjścia z nałogu – połączeniem terapii, pasji i pracy.

Po miesiącach prób wciągnęła go techniczna strona pieców: zaczął czytać książki o właściwościach termicznych cementu i gliny, analizować jak zatrzymać ciepło, jak rozkłada się temperatura, jak uzyskać idealne wypieczenie ciasta.

Pierwszy produkt, pożyczka od mamy i „betonowe igloo”

Żeby stworzyć pierwszy dopracowany piec, potrzebował pieniędzy. Wziął od mamy 5 tys. funtów pożyczki. Połowę z tego wydał na formę z włókna szklanego, która miała posłużyć do odlewania kopuły pieca.

Tak powstał kompaktowy piec o jednolitej, odlewanej kopule – coś na kształt betonowego igloo. Produkt nazwany Primo był prostą, „wejściową” wersją pieca, dostępną za 499 funtów. Założenie było proste: piec ma być tańszy i szybszy w montażu niż klasyczne, murowane konstrukcje w restauracjach.

Gozney opatentował rozwiązanie, które pozwalało instalować piec sprawniej i niższym kosztem. Jego „terakotowy” design spodobał się restauratorom, a rynek gastronomiczny od razu zareagował. To był moment, gdy z garażowego eksperymentu zaczęła wyrastać poważna firma.

Od lokalnych targów do sieci pizzerii

Na początku robił wszystko sam: uczył się tworzenia strony internetowej, jeździł na targi rolnicze, opowiadał kucharzom o szybkim montażu i lepszej wydajności swoich pieców. Działał pod nazwą Stone Bake Oven Company.

Po kilku latach jego piece zaczęły trafiać do coraz głośniejszych miejsc. Z oferty korzystały między innymi popularne sieci pizzerii w Wielkiej Brytanii, takie jak Franco Manca czy Pizza Pilgrims. Dla małej firmy to był ogromny przeskok – z lokalnego dostawcy stała się rozpoznawalnym graczem w branży pieców do pizzy.

W pewnym momencie Gozney zdecydował się ujednolicić działalność. Skonsolidował biznes komercyjny i sprzedaż online pod jednym szyldem: Gozney. Firma jako pierwsza w Wielkiej Brytanii zdobyła też zwolnienie od przepisów Defra, co pozwalało używać jej pieców w strefach z ograniczeniami dotyczącymi dymu.

Eksplozja popularności w pandemii i globalny rozwój

Firma Toma ma dziś siedzibę w Bournemouth, ale działa na kilku kontynentach. Zatrudnia około 120 osób w Chinach, Australii, Europie i Stanach Zjednoczonych. Prawdziwy skok przychodów nastąpił w czasie pandemii.

W 2019 roku, tuż przed wybuchem COVID-19, Gozney miał około 5,2 mln funtów przychodu. W 2024 roku marka urosła do 72 mln funtów. Zamknięte restauracje i lockdowny sprawiły, że ludzie zaczęli inwestować w gotowanie w domu, ogród, spotkania na świeżym powietrzu. Idealny moment na kompaktowy piec do pizzy premium.

Wzrost przychodów z ok. 5,2 mln do 72 mln funtów w pięć lat pokazuje, jak silnie zadziałał trend domowego gotowania i jakościowego street foodu.

Roccbox – przenośny piec, który zmienia ludziom życie

Punktem przełomowym dla klientów indywidualnych stał się model Roccbox. To lekki, przenośny piec z kamienną podłogą, reklamowany jako pierwszy na świecie mobilny piec z takim rozwiązaniem. Można go postawić na tarasie, podjechać z nim na event, foodtrucka albo rozstawić na rynku miasta.

Gdy Roccbox trafił do sklepów w 2016 roku, w zaledwie miesiąc wygenerował sprzedaż na poziomie około 900 tys. funtów. Kolejne lata pokazały, że to nie tylko gadżet dla hobbystów, ale realne narzędzie do tworzenia małych biznesów.

Według Toma Gozneya, około 400 osób na świecie zaryzykowało i zrezygnowało z etatu, żeby otworzyć własny biznes związany ze sprzedażą pizzy, korzystając właśnie z pieców Gozney.

„Dla mnie największą siłą tego, co robimy, jest to, że ludzie na naszych piecach budują własne źródło utrzymania” – mówi Gozney w wywiadach.

Kim są ludzie, którzy rezygnują z etatu dla pizzy

W tzw. „Gozney collective” – jak firma nazywa społeczność swoich użytkowników-biznesmenów – są bardzo różne historie:

  • kucharze z restauracji, którzy otworzyli własny mobilny punkt z pizzą,
  • pracownicy korporacji, zmęczeni rutyną biura,
  • rodziny, które szukały dodatkowego źródła dochodu i rozwinęły je w pełnoprawny biznes,
  • pasjonaci pizzy, którzy wcześniej traktowali wypiekanie jej jako hobby.

Wspólny mianownik? Piec, który jest relatywnie mobilny, nagrzewa się szybko i daje jakość zbliżoną do tradycyjnych, dużych pieców opalanych drewnem. To pozwala takim osobom prowadzić małą gastronomię bez ogromnych inwestycji w kuchnię, komin, przebudowę lokalu.

Nie tylko sprzęt, ale też społeczność

Sam Gozney często podkreśla, że tak naprawdę nie sprzedaje tylko pieców. Uważa, że sprzedaje „doświadczenie przy ogniu” – wspólne gotowanie, rozmowę przy stole, radość z prostego jedzenia. To nie jest przypadek. Dla niego ogień naprawdę był ratunkiem po ciężkich latach.

Wokół marki powstała społeczność, która wymienia się przepisami, sposobami rozpalania, zdjęciami z wydarzeń. Gozney organizuje treści edukacyjne, współpracuje z pizzaiolo i szefami kuchni, którzy pokazują, jak wycisnąć z pieca maksimum możliwości.

Element Co przyciąga klientów
Design Nowoczesny wygląd, który pasuje do ogrodu i foodtrucka
Funkcja Kamienna podłoga, wysoka temperatura, szybkie wypiekanie pizzy
Mobilność Możliwość przewożenia pieca na wydarzenia i catering
Społeczność Historie innych użytkowników, gotowe pomysły na biznes

Dlaczego piece do pizzy stały się pomysłem na biznes

Gastronomia uliczna i małe koncepty kulinarne rosną w siłę również w Polsce. Piece tego typu idealnie wpisują się w kilka trendów naraz: jedzenie „na szybko, ale jakościowe”, prostota menu, mobilność oraz moda na konkretną specjalizację, czyli w tym wypadku pizzę.

Mały piec pozwala zacząć na dużo mniejszą skalę niż tradycyjna restauracja. Można stanąć na lokalnym festynie, obsłużyć imprezę firmową, wynająć się na wesela albo tworzyć sezonowy punkt na plaży. Koszty startu i ryzyko są niższe, a klienci coraz częściej szukają właśnie takiego, „autentycznego” jedzenia.

Szanse i pułapki dla osób marzących o własnej pizzy

Nowoczesny piec to dopiero początek. Kto myśli o porzuceniu etatu, powinien uwzględnić kilka kwestii:

  • realną analizę kosztów – sprzęt, miejsce, składniki, opłaty,
  • lokalne przepisy sanitarne i wymagania dotyczące sprzedaży ulicznej,
  • pogodę i sezonowość, jeśli biznes opiera się na imprezach plenerowych,
  • konkurencję w okolicy i sposób wyróżnienia się ofertą.

Nie każdy, kto kupi piec, zbuduje stabilny biznes. Wymagane są podstawy przedsiębiorczości, znajomość marketingu i konsekwencja. Z drugiej strony, niski próg wejścia zachęca do testów – wiele osób zaczyna od pracy „po godzinach”, a dopiero przy rosnącym popycie odchodzi z etatu.

Co z tej historii może wziąć dla siebie polski czytelnik

Historia Toma Gozneya to nie tylko opowieść o brytyjskiej marce. Wyraźnie pokazuje, jak silne może być połączenie osobistej przemiany z produktem, który rozwiązuje konkretne problemy użytkowników. W jego przypadku: łatwiejszy dostęp do pieca dającego jakość restauracyjną, a przy tym umożliwiającego szybkie wejście w gastronomię.

Dla osób w Polsce, które myślą o własnym biznesie, przykład pieców do pizzy może być inspiracją, żeby spojrzeć szerzej na swoje hobby. Niekoniecznie musi to być gastronomia – ważne, by znaleźć obszar, w którym pasja spotyka się z realnym popytem. Gdy produkt faktycznie działa w warunkach komercyjnych, jak Roccbox u Gozneya, może stać się narzędziem do zmiany nie tylko swojego, lecz także cudzych życiorysów.

Prawdopodobnie można pominąć