Uwielbiane zoo w Wielkiej Brytanii znika z mapy. Co dalej ze zwierzętami?

Uwielbiane zoo w Wielkiej Brytanii znika z mapy. Co dalej ze zwierzętami?
Oceń artykuł

Dla wielu Brytyjczyków to koniec pewnej epoki rodzinnych wyjazdów.

Placówka znana jako Heythrop Zoological Gardens, niedaleko Chipping Norton, przez lata łączyła funkcję ogrodu zoologicznego z zapleczem dla branży filmowej. Teraz przygotowuje się do ostatnich dni przyjmowania gości i przekazywania zwierząt do nowych domów.

Miejsce, które wiele rodzin odkrywało przypadkiem

Heythrop Zoological Gardens powstało w 1977 roku. Nie było wielkim kompleksem z agresywną reklamą, raczej „adres z polecenia”. Rodziny trafiały tam, bo ktoś wspomniał o nim na spotkaniu rodziców w szkole, sąsiadka wróciła zachwycona wycieczką, albo algorytm wyszukiwarki podsunął je znudzonym deszczową niedzielą rodzicom.

Ogród szybko stał się stałym punktem szkolnych wyjazdów, odwiedzały go także domy opieki i grupy zorganizowane. Dzieci przyjeżdżające na pierwszą wycieczkę wracały po latach jako dorośli, tym razem z własnymi pociechami i prowiantem w plecaku. Dla lokalnej społeczności to miejsce wrosło w krajobraz tak samo jak kościół czy boisko.

Nie było tu ogromnych wybiegów rodem z folderów turystycznych. Zamiast tego odwiedzający zapamiętywali bliskie spotkania ze zwierzętami, kameralną atmosferę i poczucie, że biorą udział w czymś innym niż standardowe zwiedzanie kolejnego zoo z listy „must see”.

Przez prawie 50 lat Heythrop łączyło rolę rodzinnej atrakcji z funkcją wyspecjalizowanego zaplecza dla filmu i telewizji – modelu rzadko spotykanego w Wielkiej Brytanii.

Nie tylko ogród zoologiczny – zaplecze dla filmów i seriali

Prawdziwą specyfiką Heythrop było to, czego większość odwiedzających domyślała się dopiero na miejscu. Obiekt nie pełnił wyłącznie funkcji klasycznego zoo. Stanowił jedno z największych w Wielkiej Brytanii centrów szkolenia i udostępniania zwierząt dla produkcji filmowych i telewizyjnych.

Na terenie ogrodu trenowano zwierzęta do udziału w reklamach, serialach i filmach. Dla ekip filmowych miejsce było rozpoznawalnym punktem na mapie branży. Dla rodzin – okazją, by podejrzeć kulisy tej specyficznej pracy. Dzieci często po raz pierwszy stykały się tam z zawodem trenera zwierząt do produkcji audiowizualnych, o którym rzadko mówi się w szkołach.

Zwierzęta przyzwyczajone do pracy z ludźmi wpływały też na sposób organizacji wizyt. Spotkania były bardziej zbliżone do kontrolowanych interakcji niż do patrzenia na odległy wybieg zza barierki. Wymagało to od zespołu ogrodu dodatkowej wiedzy i ścisłych procedur dotyczących dobrostanu, bo zwierzęta funkcjonowały jednocześnie w dwóch rolach: „gwiazd ekranu” i mieszkańców ogrodu.

Oficjalne zamknięcie: koniec marca i koniec pewnego modelu

Heythrop Zoological Gardens potwierdziło, że zamknie się z końcem marca 2026 roku, krótko przed symboliczną 50. rocznicą założenia. W oświadczeniu podkreślono, że decyzja była trudna, a zespół podziękował odwiedzającym za lata wsparcia i współpracę przy projektach edukacyjnych.

Choć oficjalnie nie podano jednej, konkretnej przyczyny, w brytyjskich realiach takie decyzje często wynikają z kombinacji czynników: rosnących kosztów utrzymania, wymogów prawnych, zmian w podejściu do ogrodów zoologicznych i presji finansowej po trudnych latach dla branży turystycznej.

Zamknięcie Heythrop oznacza zniknięcie rzadkiego połączenia ogrodu zoologicznego, centrum edukacyjnego i bazy dla branży filmowej – projektu tworzonego i rozwijanego niemal przez pół wieku.

Co stanie się ze zwierzętami?

To pytanie pojawiło się natychmiast po ogłoszeniu decyzji. Placówka nie ujawniła pełnej listy miejsc docelowych, ale w podobnych przypadkach obowiązuje w Wielkiej Brytanii jasna ścieżka postępowania. Zwierzęta zwykle trafiają do:

  • innych, licencjonowanych ogrodów zoologicznych,
  • wyspecjalizowanych ośrodków i sanktuariów,
  • placówek zajmujących się dalszą pracą ze zwierzętami filmowymi.

Proces przenosin bywa rozciągnięty w czasie, ponieważ dla każdego gatunku trzeba dobrać odpowiednie warunki, transport i nową grupę zwierząt. Dodatkowo w przypadku zwierząt wyszkolonych do pracy na planie filmowym liczy się możliwość kontynuacji lub bezpiecznego zakończenia kariery w sposób, który nie naraża ich na stres.

W praktyce oznacza to współpracę między ogrodami, weterynarzami, organizacjami branżowymi i władzami lokalnymi. Takie działania rzadko odbywają się w świetle reflektorów, ale decydują o tym, jak zakończy się historia konkretnej placówki – czy jako spokojne przekazanie schedy, czy seria medialnych kontrowersji. Na razie nic nie wskazuje, by w przypadku Heythrop szykował się kryzys.

Utrata miejsca, które tworzyło codzienne wspomnienia

Dla mieszkańców hrabstwa Oxfordshire informacja o zamknięciu nie jest tylko krótkim newsem. Dla wielu rodzin to wspomnienia pierwszego kontaktu dziecka z egzotycznym zwierzęciem, nie do końca udanego zdjęcia z surykatką czy lekcji przyrody na świeżym powietrzu, które uczyły więcej niż szkolny podręcznik.

Szkoły, które przez lata organizowały tam wycieczki, będą musiały poszukać nowych partnerów. Domy opieki stracą miejsce, gdzie pensjonariusze mieli realny kontakt ze zwierzętami, co często poprawia samopoczucie i aktywizuje osoby starsze. Dla lokalnych firm – od kawiarni po pensjonaty – każda taka zmiana oznacza mniej gości i konieczność szukania nowych źródeł ruchu.

Obszar Możliwy skutek zamknięcia Heythrop
Rodziny i turyści mniej kameralnych atrakcji w regionie, konieczność dalszych dojazdów
Szkoły i grupy edukacyjne utrata sprawdzonego partnera do zajęć terenowych
Branża filmowa konieczność szukania innych ośrodków do pracy ze zwierzętami
Lokalni przedsiębiorcy możliwy spadek liczby odwiedzających w okolicy

Jak zmienia się podejście do ogrodów zoologicznych

Historia Heythrop wpisuje się w szerszą dyskusję o przyszłości ogrodów zoologicznych. W wielu krajach rośnie presja, by placówki stawiały mocniej na ratowanie zagrożonych gatunków, programy reintrodukcji i twarde standardy dobrostanu, a mniej na pokaz i atrakcje „pod zdjęcia”.

Obiekty, które łączą funkcje rozrywkowe z komercyjną pracą dla branży filmowej, muszą szczególnie dokładnie tłumaczyć swoje działania. Coraz więcej widzów pyta, w jakich warunkach żyją zwierzęta, które pojawiają się w popularnych produkcjach, i czy za efektowną sceną nie kryje się cierpienie. Takie pytania mogą wpływać zarówno na decyzje producentów, jak i na szanse przetrwania podobnych ośrodków.

Dla polskiego czytelnika to także ciekawy sygnał: trend odchodzenia od klasycznych „zoo z folderu” w stronę centrów ochrony przyrody i edukacji widać już w wielu miejscach w Europie. Coraz częściej to właśnie przejrzystość działań, współpraca z naukowcami i programy ratunkowe stają się znakiem jakości, a nie ilość gatunków na afiszu.

Czego uczy historia Heythrop?

Przypadek brytyjskiego ogrodu pokazuje, jak bardzo miejsca z pozoru drugoplanowe potrafią wpływać na codzienne życie ludzi. Dla londyńskiego turysty Heythrop mogło być tylko jedną z propozycji na mapie atrakcji. Dla mieszkańca Oxfordshire – punktem, w którym przez dekady zbierały się lokalne historie: pierwsze randki, rodzinne wycieczki, spotkania klasowe.

W kontekście przyszłości ogrodów zoologicznych warto też zapamiętać kwestię odpowiedzialności za zwierzęta po zamknięciu placówki. Dobrze przeprowadzony proces przenosin może stać się wzorem dla innych. Źle zaplanowany – argumentem dla przeciwników trzymania dzikich zwierząt w niewoli. To od takich przykładów zależy, czy w kolejnych latach zaufanie do podobnych instytucji utrzyma się, czy zacznie gwałtownie spadać.

Dla samych widzów i turystów to także impuls, by przed wyborem miejsca do odwiedzenia z dziećmi sprawdzać nie tylko ceny biletów i listę atrakcji, ale też standardy opieki nad zwierzętami, program edukacyjny i powiązania z realnymi działaniami na rzecz ochrony przyrody. Wtedy nawet kameralne, mniej znane ośrodki mogą mieć szansę przetrwać dłużej niż głośne, lecz nastawione wyłącznie na szybki efekt obiekty.

Prawdopodobnie można pominąć