Ten tusz podkręca rzęsy jak lifting w salonie. Hit wśród testerek
Coraz więcej kobiet rezygnuje z drogich zabiegów podkręcania rzęs, bo jeden tusz daje efekt jak po wizycie u kosmetyczki.
Chodzi o Roller Lash od Benefit – maskarę, o której użytkowniczki serwisu Beauté Test piszą, że „zmieniła ich rzęsy”. Producent obiecuje podkręcenie, wydłużenie i trwały efekt bez użycia zalotki, a w składzie łączy pigment z pielęgnacją. Jak jest w praktyce i dla kogo ten produkt ma największy sens?
Dlaczego rzęsy prostują się po kilku godzinach
Utrzymanie idealnie uniesionych rzęs przez cały dzień dla wielu osób graniczy z cudem. Nawet po użyciu zalotki i kilku warstw klasycznego tuszu, efekt często znika już po kilku godzinach.
Najczęstsze powody to:
- naturalnie proste lub bardzo cienkie rzęsy, które „nie trzymają” kształtu,
- za ciężkie formuły, które oblepiają włoski i ściągają je w dół,
- wilgotne powietrze i sebum z powiek rozmiękczające warstwę tuszu,
- zbyt grube nakładanie maskary – kilka ciężkich warstw zamiast jednej-dwóch lekkich.
Właśnie tutaj zaczyna się rola dobrze dobranego tuszu. Nie chodzi jedynie o kolor, ale o połączenie szczoteczki, formuły i składników pielęgnujących.
Roller Lash – tusz, który udaje pracę zalotki
Benefit stworzył Roller Lash jako odpowiedź na potrzebę trwałego „liftingu” rzęs bez zabiegów w salonie. Maskara szybko stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów marki w kategorii podkręcających tuszy.
Szczoteczka Hook’n’Roll – małe haczyki, duża różnica
Klucz tkwi w opatentowanej szczoteczce Hook’n’Roll. To wygięty silikonowy aplikator pokryty maleńkimi „haczykami”, które dosłownie zaczepiają każdą rzęsę u nasady.
Wygięta szczoteczka unosi rzęsy ruchem przypominającym wałek fryzjerski – podkręca je, wydłuża i utrwala kształt na wiele godzin.
Takie rozwiązanie pomaga szczególnie osobom z:
- krótkimi rzęsami, które trudno złapać klasyczną szczoteczką,


