Ten thriller sprzed dekady wciąż uchodzi za numer jeden autora

Ten thriller sprzed dekady wciąż uchodzi za numer jeden autora
Oceń artykuł

Powieść ukazała się w 2016 roku i od tamtej pory regularnie wraca w zestawieniach ulubionych thrillerów. Fani gatunku wciąż wspominają ją jako tytuł, po którym trudno sięgnąć po cokolwiek innego, bo poprzeczka nagle ląduje bardzo wysoko.

Thriller, który nie chce zniknąć z list ulubionych

Thrillery przyciągają czytelników obietnicą mocnych emocji. Strach, napięcie, element zaskoczenia – to wszystko sprawia, że jeszcze jedna strona zamienia się w jeszcze jeden rozdział, a książka nagle kończy się o drugiej w nocy. W takim właśnie klimacie od lat porusza się Franck Thilliez, jeden z najpopularniejszych twórców kryminałów psychologicznych zza granicy, autor znany m.in. z powieści „Puzzle”, „Sharko”, „A retardement” czy „1991”.

Wydany 26 maja 2016 roku thriller „Rêver” szybko dorobił się statusu tytułu „obowiązkowego” dla każdego fana mocnych, mrocznych historii. Od premiery minęła niemal dekada, a książka wciąż pojawia się w dyskusjach czytelniczych jako ulubiona pozycja autora. Co więcej, wielu czytelników właśnie ten tytuł wskazuje jako najlepszy w jego dorobku, mimo że później ukazały się kolejne, szeroko komentowane powieści.

„Rêver” uchodzi dziś za przykład thrillera psychologicznego, który nie starzeje się wraz z rynkowymi modami – nadal straszy, wciąga i budzi dyskusje.

Nieoczywista bohaterka: psycholożka ścigająca zbrodnię i samą siebie

W centrum powieści stoi Abigaël, psycholożka zajmująca się wyjątkowo trudnymi sprawami kryminalnymi. Na pierwszy rzut oka – specjalistka od ludzkich lęków i mrocznych zakamarków psychiki, która powinna trzymać sytuację pod kontrolą. Bardzo szybko okazuje się jednak, że to właśnie jej umysł jest najbardziej niebezpiecznym terytorium w całej historii.

Abigaël cierpi na ciężką narkolepsję. Kilka razy dziennie wpada w stan, w którym sen miesza się z jawą tak mocno, że zwykłe sceny dnia codziennego zaczynają przypominać koszmar. Granica między tym, co się wydarzyło, a tym, co tylko śniła, rozpływa się. Pozostaje jeden punkt zaczepienia – ból. To fizyczne cierpienie pomaga jej odróżnić realne przeżycia od złudzeń.

W gabinecie bohaterki widać ślady po dawnych przeżyciach: blizny na ciele, dziwne fotografie na ścianach, detale, które sugerują skomplikowaną, niebezpieczną przeszłość. Czytelnik od razu dostaje sygnał, że nie będzie mieć do czynienia z typową „panią psycholog z kryminału”, która chłodno analizuje seryjnych morderców. Tu sama specjalistka staje się częścią problemu, a nie tylko obserwatorem.

Tragedia na drodze i pytania bez odpowiedzi

Jednym z kluczowych momentów, na którym opiera się cała intryga, jest dramatyczny wypadek samochodowy. Abigaël traci w nim ojca i córkę. Sama wychodzi niemal bez szwanku – zostaje odnaleziona obok zmasakrowanego auta, z kilkoma drobnymi obrażeniami, w sytuacji, która bardziej przypomina cud niż klasyczny wypadek drogowy.

Pojawiają się pytania, które ciągną się przez całą powieść:

  • Dlaczego ojciec bohaterki tak bardzo nalegał na wyjazd w tamten zimowy poranek?
  • Co wydarzyło się między momentem wejścia do auta a odnalezieniem rozbitego wraku?
  • Czy Abigaël naprawdę pamięta przebieg wypadku, czy jedynie odtwarza sen, który wziął górę nad rzeczywistością?

Niedługo przed tragedią kobieta pracowała nad sprawą serii tajemniczych zaginięć. Ta śledcza nitka nie urywa się wraz z wypadkiem, przeciwnie – splata się z prywatnym dramatem. Bohaterka zostaje zmuszona, by prowadzić dwa dochodzenia naraz: w sprawie zbrodni, którą badała służbowo, oraz w sprawie własnej pamięci.

W tej historii ofiara i myśliwy zamieniają się miejscami, aż wreszcie bohaterka zaczyna podejrzewać, że to ona sama jest zarówno celem, jak i zagrożeniem.

Gra z czytelnikiem: sen czy rzeczywistość?

Największą siłą „Rêver” okazuje się struktura. Autor tak prowadzi narrację, że czytelnik niemal na każdym etapie musi zadawać sobie pytanie: „czy to naprawdę się dzieje, czy to tylko kolejny sen?”. Ataki narkolepsji bohaterki stają się mechanizmem fabularnym, który miesza chronologię, wywołuje zwątpienie i zmusza do nieustannej czujności.

Wrażenie to jeszcze podbijają liczne luki pamięci, przeskoki czasu i szczegóły pojawiające się dopiero po wielu rozdziałach. Czytelnik ma poczucie, że układa gigantyczne puzzle, ale część elementów pochodzi z innego pudełka. Każdy, kto lubi bawić się teoriami i śledzić drobne tropy, dostaje tu pole do popisu – od pierwszych stron do finału.

Element fabuły Wrażenie czytelnika
Ataki narkolepsji Niepewność, co jest faktem, a co omamem
Luki w pamięci Abigaël Konstante uczucie, że czegoś brakuje w układance
Wypadek samochodowy Podejrzenie, że za tragedią kryje się coś więcej
Sprawa zaginięć Pytanie, czy śledztwo jest powiązane z życiem prywatnym bohaterki

Czytelnicy mówią wprost: „najlepsza książka autora”

Na francuskojęzycznych portalach czytelniczych „Rêver” zbiera entuzjastyczne opinie nawet wiele lat po premierze. Recenzenci zwracają uwagę przede wszystkim na to, jak intensywne emocje wywołuje lektura – od fascynacji, przez niepokój, aż po prawdziwe zmęczenie psychiczne, gdy po zakończeniu trzeba na nowo poukładać sobie całą historię w głowie.

Jeden z użytkowników serwisu Babelio napisał, że to „historia kompletnie szalona, a jednak spójna”. Zaznaczył, że po zamknięciu książki miał wrażenie, jakby sam obudził się z koszmarnego snu i przez chwilę nie wiedział, gdzie kończy się fikcja. W emocjonalnym komentarzu porównał finał do literackiego „ciosu w głowę”, dodając, że dla niego to „zdecydowanie numer jeden w dorobku autora”.

Inna czytelniczka w swojej opinii przyznała, że co prawda nie zna całej twórczości pisarza, ale spośród przeczytanych do tej pory powieści ta zrobiła na niej największe wrażenie. Podkreślała, że rzadko zdarza się książka, która jednocześnie straszy, wzrusza i zmusza do tak intensywnego myślenia nad konstrukcją fabuły.

Wielu odbiorców zgodnie używa określenia „najlepszy”, choć nie wszyscy znają całą bibliografię autora – to pokazuje, jak mocno ten konkretny tytuł wrył się w pamięć.

Dlaczego ta historia tak działa po latach?

Jednym z powodów może być połączenie dwóch poziomów grozy: kryminalnej i psychologicznej. Z jednej strony czytelnik śledzi klasyczne śledztwo: zaginięcia, tajemnice z przeszłości, rodzinne sekrety. Z drugiej – obserwuje walkę bohaterki z własnym umysłem, gdzie każda scena może okazać się ułudą. To działa na zupełnie innym, bardziej osobistym poziomie niż typowy pościg za seryjnym zabójcą.

Do tego dochodzi narastająca atmosfera izolacji. Abigaël nie zawsze może liczyć na zaufanie otoczenia, bo nawet bliskim trudno zrozumieć jej chorobę. Z każdym kolejnym atakiem narkolepsji staje się bardziej samotna w swoich przeżyciach, a to automatycznie wciąga czytelnika w jej perspektywę. Zaczynamy zadawać sobie pytanie: komu my właściwie wierzymy – bohaterce, innym świadkom, czy może tylko faktom przedstawionym w aktach sprawy?

Thriller psychologiczny dla wymagających, ale nie tylko

Choć „Rêver” uchodzi za powieść mocno „pozakręcaną”, wielu czytelników, którzy na co dzień nie sięgają po literaturę gatunkową, docenia jej konstrukcję. Fabuła jest skomplikowana, ale nie chaotyczna. Emocje są silne, ale nie przesadzone. Zbrodnia stanowi ważny element, ale prawdziwy ciężar opowieści spoczywa na psychice bohaterki.

Dla polskiego odbiorcy może to być ciekawa propozycja na wieczór, który zaczyna się niewinnie od „zobaczę tylko kilka stron”, a kończy bezsennością do rana. Warto też mieć świadomość, że to raczej lektura dla osób lubiących intensywne wrażenia i skomplikowane układanki, a nie prosty, liniowy kryminał do tramwaju.

Jak czytać takie thrillery, żeby naprawdę działały

Przy powieściach, które mieszają jawę ze snem, pomaga kilka prostych nawyków. Niektórzy czytelnicy robią krótkie notatki z kolejnych rozdziałów, zapisując kluczowe daty czy miejsca. Inni zaznaczają sceny, które ich zdaniem mogą okazać się „snem” lub halucynacją. Dzięki temu finał nie tylko zaskakuje, ale też pozwala wrócić do wcześniejszych tropów i sprawdzić, gdzie autor podrzucał dyskretne wskazówki.

Takie thrillery działają najlepiej, gdy czyta się je w skupieniu, bez ciągłego przerywania. Długi wieczór, wyłączony telefon, brak rozpraszaczy – to warunki, w których opowieść o bohaterce walczącej z własnym umysłem potrafi naprawdę wejść pod skórę. A jeśli po zakończeniu ma się potrzebę wrócenia do pierwszych stron i przeczytania całości jeszcze raz z nową wiedzą, to zwykle znak, że autor wykonał dobrą robotę.

Prawdopodobnie można pominąć