Ten mroczny thriller sprzed dekady fani wciąż uznają za numer jeden autora

Ten mroczny thriller sprzed dekady fani wciąż uznają za numer jeden autora
Oceń artykuł

Dziesięć lat po premierze pewien mroczny kryminał psychologiczny wciąż wraca na listy poleceń i rozmowy fanów gatunku.

Chociaż od wydania minęła prawie dekada, dla wielu czytelników to właśnie ta jedna powieść nadal wygrywa ze wszystkimi innymi książkami autora, a opinie w sieci są zaskakująco zgodne: to jego najmocniejszy thriller.

Thriller, który nie chce zniknąć z pamięci czytelników

Miłośnicy kryminałów i thrillerów często mówią, że szukają w literaturze silnych emocji. Chcą przyspieszonego bicia serca, napięcia, które rośnie z każdą przewróconą stroną, i tego momentu, gdy nagle orientują się, że jest druga w nocy, a oni nadal „tylko jeszcze jeden rozdział”. Właśnie do tej grupy książek należy „Rêver” – powieść uznanego autora kryminałów, która ukazała się 26 maja 2016 roku.

Od tamtej premiery na rynku pojawiło się wiele nowych tytułów, także z jego nazwiskiem na okładce. Fani regularnie dostają kolejne części serii, nowe zagadki i nowych bohaterów. A mimo to to właśnie ta jedna, samodzielna historia uparcie utrzymuje się w ich głowach jako ta „najbardziej uderzająca”. W komentarzach przewija się jedno zdanie: to książka, którą trzeba przeczytać choć raz w życiu, jeśli lubi się ambitny thriller psychologiczny.

„Rêver” łączy tempo sensacyjnego kryminału z niepokojącą, senno-halucynacyjną atmosferą, przez którą czytelnik sam zaczyna wątpić w to, co jest prawdą.

Bohaterka, która nie może ufać własnemu umysłowi

Centralną postacią powieści jest Abigaël – psycholożka pracująca przy wyjątkowo trudnych, złożonych sprawach kryminalnych. Na papierze wygląda idealnie: specjalistka od ludzkich motywacji, na co dzień zanurzona w aktach najcięższych przestępstw. W praktyce skrywa ogromną słabość. Cierpi na ciężką narkolepsję, która co kilka godzin brutalnie zabiera ją z rzeczywistości w świat snów.

Jej ataki nie są zwykłym „drzemaniem w nieodpowiednim momencie”. To nagłe zapadanie się w głębokie, intensywne wizje, które mieszają się z tym, co dzieje się naprawdę. Gdy Abigaël się wybudza, nie zawsze wie, które sceny wydarzyły się w realu, a które tylko w jej głowie. Dokłada to do śledztwa kolejny poziom niepewności. Czy widziany przed chwilą trop jest realny, czy powstał w gorączkowym śnie?

Bohaterka radzi sobie z tym w drastyczny sposób. Żeby odróżnić sen od jawy, trzyma się jednego przewodnika – bólu. Tylko fizyczne wrażenie jest dla niej absolutnym dowodem, że jest w rzeczywistości. To mroczny, ale logiczny wybór: ciało nie kłamie, gdy umysł płata figle. Ten pomysł sprawia, że książka zaczyna przypominać emocjonalny rollercoaster, bo każda kolejna scena może nagle okazać się iluzją.

Tragiczny wypadek, który zmienia wszystko

Warstwa obyczajowa powieści też nie daje wytchnienia. Abigaël przeżyła katastrofę samochodową, z której wychodzi niemal bez szwanku, podczas gdy w wypadku giną jej ojciec i córka. Wrak auta opisano jak „konfetti z blachy”, a ona ma jedynie lekkie obrażenia twarzy. Od początku wisi nad tym cień niewyjaśnionej tajemnicy: dlaczego właśnie ona przeżyła?

Pytania mnożą się z każdym wspomnieniem. Dlaczego tamtego grudniowego poranka ojciec tak bardzo nalegał na rodzinny wyjazd? Co właściwie planował i czego nie zdążył wyznać? Czy wypadek naprawdę był wypadkiem? Kiedyś Abigaël analizowała cudze traumy i obsesje. W tej historii musi rozebrać na części pierwsze własne życie.

W tej książce ofiara, śledcza i podejrzana splatają się w jednej osobie, a najgroźniejszy drapieżnik może czaić się w głowie bohaterki.

Śledztwo, w którym ofiarą i myśliwym jest ta sama osoba

W tle osobistego dramatu toczy się klasyczne dochodzenie: seria tajemniczych zaginięć, brutalna sprawa, która już od miesięcy wyciska z Abigaël wszystkie siły. To nie jest wyłącznie kolejny „przypadek z akt”. Tutaj śledztwo zaczyna wchodzić z butami w jej życie, a kolejne tropy wydają się dziwnie powiązane z tragedią w rodzinie.

Autor buduje napięcie tak, by czytelnik wciąż szukał punktu zaczepienia. Nie wiadomo, czy ufać policyjnym raportom, wspomnieniom, czy wizjom bohaterki. Nawet ona sama nie ma pewności, po której stronie stoi. W pewnym momencie książka przestaje być typowym polowaniem na seryjnego przestępcę, a staje się starciem z własnym umysłem.

  • Abigaël prowadzi oficjalne śledztwo w sprawie zaginięć.
  • Równolegle próbuje ustalić prawdę o wypadku, w którym straciła rodzinę.
  • Cały czas walczy ze swoją chorobą, która podważa każdą zapamiętaną scenę.
  • Czytelnik musi sam decydować, którym fragmentom narracji wierzyć.

Tak skonstruowana fabuła wymusza maksymalną koncentrację. To jedna z tych książek, przy których wiele osób cofa się o kilka stron, żeby sprawdzić, czy naprawdę coś dobrze zrozumiało. A na koniec i tak zadaje sobie pytanie, czy właśnie przeczytana historia była „prawdziwa” czy może jednak była tylko długim, koszmarnym snem bohaterki.

Książka, którą fani autora stawiają wyżej niż inne

W opiniach czytelników, zwłaszcza na portalach poświęconych literaturze, ten tytuł nie schodzi z czołówki rankingów. Recenzje są pełne emocji, czasem wręcz bardzo bezpośrednich reakcji, w stylu „zamknąłem książkę i jedyne, co byłem w stanie powiedzieć, to: co ja właśnie przeczytałem?!”. Pojawia się też określenie „historia kompletnie nieprawdopodobna, a jednak spójna” – czyli dokładnie to, czego wiele osób szuka w thrillerach psychologicznych.

Jedna z recenzentek przyznaje, że nie zna jeszcze całej twórczości autora, ale mimo to śmiało pisze, że to najlepsza jego książka, jaką do tej pory miała w rękach. Inni idą krok dalej i bez żadnych zastrzeżeń stawiają „Rêver” na pierwszym miejscu w prywatnym rankingu. W czasach, gdy nowe premiery szybko wypychają starsze tytuły z pamięci czytelników, taki długotrwały entuzjazm robi wrażenie.

Cecha powieści Co przyciąga czytelników
Bohaterka z narkolepsją Niepewność, czy można ufać narratorce i jej wspomnieniom
Wątek wypadku rodzinnego Silny ładunek emocjonalny i seria niewygodnych pytań
Śledztwo w sprawie zaginięć Klasyczna intryga kryminalna dla fanów mocnych spraw
Gra na granicy snu i jawy Atmosfera halucynacji, w której wszystko może być fałszem
Zakończenie Efekt „opad szczęki” i potrzeba rozmowy z kimś, kto też czytał

Dlaczego ten thriller przetrwał próbę czasu

Wiele thrillerów bazuje wyłącznie na szybkim tempie i mocnych zwrotach akcji. Tu tempo jest ważne, ale nie najważniejsze. Rdzeniem historii pozostaje delikatna, podatna na pęknięcia psychika. Choroba głównej bohaterki nie jest tanim chwytem, tylko konstrukcją, która zmusza czytelnika do ciągłego kwestionowania tego, co czyta.

Do tego dochodzi bardzo ludzki lęk: „a jeśli nie mogę ufać własnemu umysłowi?”. Ten motyw działa niezależnie od czasu. Nieważne, czy mamy 2016 rok, czy 2026 – takie pytanie nadal potrafi przyprawić o dreszcze. Właśnie przez tę uniwersalność książka wciąż wydaje się świeża, gdy ktoś sięga po nią po raz pierwszy wiele lat po premierze.

Silna, ale krucha bohaterka, trauma po wypadku i choroba zabierająca kontrolę nad rzeczywistością tworzą mieszankę, która nie starzeje się tak szybko jak typowe „kto zabił”.

Czy warto sięgnąć po „Rêver” dzisiaj

Jeśli ktoś zna autora tylko z bardziej klasycznych kryminałów, ten tytuł może go zaskoczyć. To historia, która wymaga od czytelnika aktywnego udziału. Trzeba uważnie śledzić drobiazgi, szukać powtarzających się motywów i akceptować, że przez długi czas nic nie będzie w pełni jasne. W zamian dostaje się intensywne, gęste od napięcia doświadczenie lektury.

Dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z tym autorem, „Rêver” bywa polecany jako idealny test. Jeśli spodoba się ta konkretna powieść – z całą jej niepewnością, ciężarem emocji i grą na granicy jawy – istnieje duża szansa, że wciągną też inne jego książki. A jeśli nie, to przynajmniej można powiedzieć, że miało się do czynienia z jednym z najczęściej wskazywanych thrillerów psychologicznych minionej dekady.

Warto przy tym pamiętać, że to nie jest lekka lektura „na dwie stacje tramwajem”. Najlepiej sprawdza się wtedy, gdy można sobie pozwolić na kilka dłuższych wieczorów z rzędu. Pozwala to w pełni wejść w popękany umysł Abigaël, poczuć dyskomfort związany z jej chorobą i dojść z nią do końca śledztwa, po którym trudno od razu sięgnąć po cokolwiek innego.

Prawdopodobnie można pominąć