Ten cichy żarłok działa całą dobę i dobija rachunek za prąd

Ten cichy żarłok działa całą dobę i dobija rachunek za prąd
Oceń artykuł

Większość z nas obwinia ogrzewanie, gdy rachunki za prąd rosną, a tymczasem prawdziwy rekordzista zużycia stoi tuż obok kuchennego blatu.

To urządzenie działa bez przerwy, dwadzieścia cztery godziny na dobę, przez dwanaście miesięcy w roku. Nie hałasuje, nie mruga diodami i rzadko zwraca na siebie uwagę, ale w skali roku potrafi zjeść z domowego budżetu naprawdę sporą kwotę.

Prąd pożera domowy budżet bardziej, niż się wydaje

W przeciętnym gospodarstwie domowym energia elektryczna odpowiada już za wyraźny wycinek wszystkich kosztów związanych z mediami. Według szacunków europejskich i rynkowych analiz zużycie prądu potrafi sięgać kilkunastu procent całej energii wykorzystywanej w domu, co przekłada się na ponad tysiąc euro rocznie w krajach o podobnych cenach do francuskich.

Największym obciążeniem finansowym wciąż pozostaje ogrzewanie – to zwykle około siedmiu dziesiątych całej faktury energetycznej. Dalej pojawia się podgrzewanie wody użytkowej oraz gotowanie. Mimo to, jeśli spojrzeć wyłącznie na sprzęty podłączone do gniazdek, obraz jest już inny. Tam królują zupełnie inni „winowajcy” niż kaloryfery.

Najdroższe w skali roku bywa nie to urządzenie, które działa najgłośniej, lecz to, które działa bez żadnej przerwy.

Urządzenie, które nigdy nie śpi: lider zużycia energii

Specjaliści od efektywności energetycznej nie mają wątpliwości: największym pożeraczem prądu w wielu domach jest zestaw chłodniczy, czyli lodówka połączona z zamrażarką. To jedyne duże urządzenie, które pracuje właściwie non stop.

Piekarnik, zmywarka czy pralka ruszają tylko co jakiś czas. Tymczasem chłodziarko-zamrażarka co chwilę musi „dobijać” temperaturę, gdy tylko drzwi zostaną otwarte albo gdy do środka trafią ciepłe produkty. W efekcie roczne zużycie prądu w typowym modelu sięga okolic 346 kWh.

Dla porządku warto spojrzeć na szacunkowe roczne zużycie popularnych sprzętów domowych. Przykładowe dane przedstawiają się tak:

Sprzęt Zużycie energii rocznie
Lodówka z zamrażarką ok. 346 kWh
Suszarka bębnowa ok. 301 kWh
Oddzielna zamrażarka ok. 288 kWh
Telewizor ok. 187 kWh
Sama lodówka ok. 166 kWh
Zmywarka ok. 162 kWh
Piekarnik elektryczny ok. 146 kWh
Płyta grzewcza ok. 131 kWh
Komputer stacjonarny ok. 123 kWh
Konsola do gier ok. 103 kWh

Wiele osób jest zaskoczonych, gdy widzi te liczby. Intuicyjnie wydaje się, że komputer, konsola czy ogromny telewizor „płoną” od prądu. A tymczasem w skali całego roku przegrywają z lodówką, która po prostu nie ma wolnego dnia.

Lodówka z zamrażarką potrafi zużyć więcej energii niż telewizor, komputer i konsola razem wzięte, jeśli te używamy rozsądnie.

Dlaczego chłodziarka tak mocno podnosi rachunek

Konstrukcja współczesnych urządzeń chłodniczych jest dość zaawansowana, ale zasada działania pozostaje prosta: sprężarka musi co jakiś czas się włączyć, żeby utrzymać niską temperaturę wewnątrz. Każde otwarcie drzwi wpuszcza porcję ciepłego powietrza, a produkty włożone prosto z marketu też trzeba schłodzić. To wszystko generuje kolejne cykle pracy sprężarki.

Na końcowy rachunek wpływa kilka czynników:

  • wielkość i wiek urządzenia – stare, duże modele zużywają wyraźnie więcej prądu;
  • klasa energetyczna – różnica między sprzętem słabym a bardzo oszczędnym potrafi sięgnąć nawet połowy zużycia;
  • temperatura w kuchni – lodówka stojąca przy piekarniku albo kaloryferze będzie włączać się częściej;
  • sposób użytkowania – częste, długie otwieranie drzwi czy wkładanie gorących potraw od razu do środka.

Do tego dochodzi warstwa lodu w zamrażarce. Kilkumilimetrowy szron na ściankach działa jak kołdra, przez którą chłodzenie musi przebijać się dłużej. Sprężarka pracuje wtedy coraz ciężej i coraz dłużej, zużywając więcej energii niż w nowym urządzeniu bez oblodzenia.

Proste nawyki, które realnie obniżają zużycie prądu

Rosnące ceny energii sprawiają, że coraz więcej rodzin szuka oszczędności na rachunkach. Widać to w codziennych wyborach. Coraz popularniejsze są chociażby żarówki LED, które zastępują stare, energochłonne źródła światła. Wielu ludzi zamienia kąpiele w wannie na krótkie prysznice i lekko obniża temperaturę grzania w domu.

Według badań opinii publicznej w krajach zachodniej Europy spora część mieszkańców:

  • wymienia tradycyjne żarówki na LED, co ogranicza zużycie energii na oświetlenie nawet kilkukrotnie,
  • chętniej bierze szybkie prysznice zamiast długich kąpieli,
  • redukuje nastawioną temperaturę ogrzewania o jeden lub dwa stopnie.

Takie drobiazgi, powtarzane codziennie, w perspektywie roku potrafią zamienić się w konkretne złotówki zostające w kieszeni. Wciąż jednak rzadko kto patrzy krytycznie na to, jakie sprzęty ma w domu i ile one faktycznie biorą z gniazdka.

Nowoczesny sprzęt o lepszej klasie energetycznej potrafi zużyć o 20–50 procent mniej energii niż stare modele tej samej wielkości.

Jak ujarzmić prądożerną lodówkę i zamrażarkę

Nie da się po prostu wyłączyć lodówki na noc, więc pole manewru wydaje się ograniczone. W praktyce jest kilka prostych sposobów, żeby to urządzenie pracowało znacznie taniej, nie tracąc na funkcjonalności.

Ustawienie w kuchni robi ogromną różnicę

Sprzęt chłodniczy nie lubi ciepła dookoła. Jeśli stoi tuż obok kuchenki, piekarnika, zmywarki czy pod samym oknem od południa, będzie zużywać więcej prądu. Warto:

  • zostawić kilka centymetrów odstępu od ściany i innych mebli, żeby powietrze miało jak krążyć,
  • unikać ustawiania obok kaloryfera lub piekarnika,
  • nie zastawiać kratek wentylacyjnych z tyłu lub u dołu urządzenia.

Dbanie o wnętrze i temperaturę

W codziennym użytkowaniu przydają się trzy proste zasady:

  • regularne rozmrażanie zamrażarki, gdy tylko zrobi się grubsza warstwa lodu,
  • wkładanie do środka tylko przestudzonych potraw, a nie gorącej blachy prosto z piekarnika,
  • dobór rozsądnych temperatur – zwykle wystarczy około +4°C w części chłodniczej i około –18°C w zamrażarce.

Przekręcenie pokrętła „na maksa” nie sprawi, że żywność będzie zdrowiej przechowywana, a tylko podbije rachunek za prąd. Dobrze ustawiony termostat to jeden z najtańszych sposobów na oszczędność.

Wymiana starego sprzętu może się opłacić

Wiele osób trzyma w piwnicy lub garażu starą, drugą lodówkę „na zapas”. Taki sprzęt potrafi pożerać energię jak mały grzejnik. W skali roku koszt jego utrzymania bywa wyższy niż wartość produktów, które realnie tam leżą.

Przy zakupie nowego urządzenia warto już nie kierować się jedynie pojemnością i designem, ale uważnie przyjrzeć się etykiecie energetycznej. Różnice między poszczególnymi klasami przekładają się na dziesiątki, a czasem setki złotych rocznie. W perspektywie całego okresu użytkowania nowa, oszczędniejsza chłodziarko-zamrażarka zwykle sama się spłaca mniejszymi rachunkami.

Mniej oczywiste źródła oszczędności w domu

Lodówka i zamrażarka to tylko część układanki. W wielu domach zużycie prądu podbijają jeszcze tryby czuwania. Telewizor, dekoder, konsola, głośnik, ładowarka – po wyłączeniu pilotem wcale nie przestają pobierać energii.

Warto wyrobić w sobie odruch całkowitego wyłączania sprzętów z sieci, gdy nie są potrzebne. Prosta listwa z wyłącznikiem albo inteligentne gniazdko pozwalają jednym kliknięciem odciąć zasilanie kilku urządzeniom naraz.

Podobnie jest z programami „eco” w pralkach i zmywarkach. Trwają dłużej, ale zużywają mniej prądu i wody. W codziennym pośpiechu wiele osób z nich rezygnuje, tymczasem przy regularnym używaniu oszczędności z miesiąca na miesiąc rosną całkiem zauważalnie.

Dlaczego warto znać energetycznych „winowajców” w swoim mieszkaniu

Świadome podejście do rachunków za prąd zaczyna się od jednej prostej rzeczy: wiedzy, co w mieszkaniu zużywa najwięcej. Gdy już wiadomo, że chłodziarko-zamrażarka bije rekordy, a stary zamrażalnik w piwnicy „zjada” pieniądze po cichu, dużo łatwiej zdecydować, gdzie warto zadziałać w pierwszej kolejności.

Przydatnym narzędziem stają się też aplikacje śledzące bieżące zużycie energii z licznika albo tzw. watomierze wkładane między gniazdko a konkretny sprzęt. Krótki pomiar potrafi całkowicie zmienić spojrzenie na codzienne przyzwyczajenia. Nagle widać czarno na białym, czy wygoda trzymania starej lodówki „na imprezy” naprawdę ma sens ekonomiczny.

W praktyce większość domowych oszczędności nie bierze się z drastycznych wyrzeczeń, lecz z małych modyfikacji: trochę niższej nastawy termostatu, przestawienia lodówki w chłodniejsze miejsce, dopilnowania rozmrażania i rozsądnego korzystania z trybów eco. To właśnie te drobne zmiany, wymierzone w najbardziej prądożerne urządzenia, decydują, czy rachunek za energię w kolejnym sezonie zaskoczy, czy raczej mile ulży domowemu budżetowi.

Prawdopodobnie można pominąć