Te cytrusy wytrzymują nawet –20°C w ogrodzie. Zwykła cytryna odpada

Te cytrusy wytrzymują nawet –20°C w ogrodzie. Zwykła cytryna odpada
Oceń artykuł

Mróz rzędu kilkunastu stopni, a na gałęziach wciąż wiszą żółte owoce?

Tak, w polskim ogrodzie da się to zrobić, choć nie z klasyczną cytryną.

Wiele osób marzy o kawałku „południa” za oknem, po czym po pierwszej zimie wynosi z ogrodu czarny, przemarznięty drzewkek cytryny. Tymczasem istnieją cytrusy, które znoszą chłód znacznie lepiej i naprawdę radzą sobie tam, gdzie tradycyjny cytrus doniczkowy nie ma szans.

Cytrusy a mróz: co tak naprawdę oznacza „do –12°C”

Na etykiecie widzisz „wytrzymuje do –12°C” i od razu wyobrażasz sobie drzewko spokojnie stojące na mrozie całą zimę. Rzeczywistość jest trochę bardziej złożona.

Cyfry na etykietach dotyczą zwykle dorosłego, dobrze ukorzenionego drzewa, rosnącego w przepuszczalnej ziemi i narażonego na krótki, przejściowy spadek temperatury.

Inaczej reaguje drewno, inaczej liście, a jeszcze inaczej same owoce. Drzewo może przeżyć –12°C, ale owoce już przy kilku stopniach mrozu robią się miękkie, ciemnieją i gniją. Przykład: Yuzu znosi około –12°C jako roślina, natomiast jego owoce są dużo mniej odporne. Podobnie kumkwat – drzewko jeszcze walczy, a drobne pomarańczowe kuleczki psują się przy około –5°C.

Specjaliści dzielą cytrusy na trzy główne grupy pod względem odporności na mróz:

  • Bardzo odporne – rośliny znoszące w dobrych warunkach od –15°C do nawet –20°C.
  • Umiarkowanie odporne – wytrzymują mniej więcej od –8°C do –12°C.
  • Wrażliwe – uszkodzenia zaczynają się już przy –3°C do –5°C.

Do wrażliwych należą najczęściej kupowane w marketach cytryny, pomarańcze deserowe i grejpfruty. To dlatego tak szybko kończą marnie w gruncie na większości terenów Polski.

Mistrz mrozu: poncyria trójlistkowa, czyli „cytryna z kolcami”

Najtwardszym z cytrusów jest poncyria trójlistkowa (Poncirus trifoliata), często sprzedawana jako „cytryna cierniowa”. To gatunek, który w dobrze zdrenowanej glebie znosi bez uszkodzeń około –15°C, a wyselekcjonowane formy potrafią przetrwać nawet –20°C.

Nazwa łacińska Poncirus trifoliata
Polska nazwa Poncyria trójlistkowa / cytryna cierniowa
Wysokość 3–5 m
Szerokość 2–4 m
Stanowisko słońce, osłonięte miejsce, gleba dobrze przepuszczalna
Odporność na mróz do około –20°C w lekkim, zdrenowanym podłożu
Liście opadające na zimę, bardzo cierniste pędy

To drzewo wygląda bardziej jak zbrojony krzew niż słoneczna cytryna z katalogu. Ma długie, ostre ciernie i zrzuca liście na zimę. Owoce są żółte, bardzo aromatyczne, ale tak gorzkie i kwaśne, że raczej trafiają do przetworów niż na talerz.

Jeśli poncyria przemarza w twoim ogrodzie, żaden inny cytrus nie przetrwa tam zimy w gruncie.

Ogrodnicy często używają jej jako podkładki: na jej korzenie szczepi się mniej odporne cytrusy, żeby poprawić ich wytrzymałość. Sam krzew też świetnie sprawdza się jako żywopłot – nikt rozsądny nie będzie przeciskał się przez ścianę takich kolców.

Cytrusy, które naprawdę mogą rosnąć w gruncie w chłodniejszym klimacie

Jeśli zależy ci na jadalnych owocach, nie musisz ograniczać się tylko do poncyrii. Istnieje kilka gatunków i odmian, które dają radę w ogrodach o łagodniejszym, ale jednak nie śródziemnomorskim klimacie.

Yuzu – aromat kuchni azjatyckiej z własnego krzaka

Yuzu (Citrus junos) uchodzi obecnie za gwiazdę kuchni – jego skórka i sok pojawiają się w modnych przepisach i restauracjach. W ogrodzie tworzy gęsty, lekko kolczasty krzew, dobrze znoszący spadki temperatur do około –12°C.

Owoce dojrzewają późną jesienią i zimą. Są niewielkie, żółte, bardzo aromatyczne, z grubą, olejkową skórką. Nie je się ich jak pomarańczy – bardziej przypominają przyprawę niż deser: idealne do sosów, marynat, naparów czy deserów.

Cytryna Ichang – grube skórki, mocna odporność

Cytryna Ichang to mieszaniec z udziałem poncyrii, dlatego odziedziczyła po niej sporą odporność na chłód. Dobrze zakorzenione egzemplarze radzą sobie z ostrzejszymi zimami, o ile nie stoją w podmokłej, ciężkiej ziemi.

Owoce są większe niż u Yuzu, żółte, z grubą skórką i sporą ilością soku. Nadają się do lemoniad, nalewek i dżemów, a część ogrodników używa ich jak zwykłych cytryn – do herbaty czy wypieków.

Mandarynka Satsuma – bez pestek i całkiem dzielna

Mandarynka Satsuma (Citrus unshiu) to jedna z najlepszych propozycji dla osób, które chcą mieć „normalnie” wyglądający cytrus, a jednocześnie nie mieszkają nad ciepłym morzem. Wytrzymuje spadki temperatur w okolice –11°C, zwłaszcza w osłoniętym miejscu i przy lekkiej ziemi.

Owoce dojrzewają wcześnie, już jesienią. Są słodkie, bez pestek, łatwo się obierają. W cieplejszych rejonach kraju mogą w pełni dojrzeć na drzewie, w chłodniejszych – przy ostrzejszym spadku temperatur część zbioru warto przenieść do domu.

Kumkwat ‘Meiwa’ i mieszańce z cytronem palczastym

Kumkwat ‘Meiwa’ uchodzi za jeden z najciekawszych cytrusów do amatorsnych ogrodów. Dorosłe rośliny, dobrze zaaklimatyzowane, znoszą mniej więcej –8°C do –9°C. Największą frajdę sprawia sposób jedzenia owoców: maleńkie, owalne, pomarańczowe, zjada się je ze skórką, która jest słodkawa, podczas gdy miąższ pozostaje kwaskowaty.

Coraz popularniejsze stają się też mieszańce z tzw. cytronem palczastym, znanym jako „cytrus kawiorowy” – ze względu na ziarenkowaty miąższ. Część z nich radzi sobie w okolicach –10°C, ale między odmianami są duże różnice. Trzeba uważnie czytać etykiety i wybierać dokładnie opisane rośliny, bo bardziej delikatne formy mogą ucierpieć już przy kilku stopniach mrozu.

Mandarynki, klementynki, cytryny: które lepiej trzymać w donicy

Większość osób zaczyna przygodę z cytrusami od małych drzewek w marketach: kusi widok błyszczących liści i owoców. Problem zaczyna się w pierwszą chłodną zimę.

Typowy mandaryn, bez większych udziwnień, znosi w granicach –8°C. Klementynka jest jeszcze delikatniejsza – w okolicach –7°C zaczyna mieć problemy. W strefach nadmorskich i w najcieplejszych zakątkach kraju niektórzy ryzykują z sadzeniem ich do gruntu, ale w większości rejonów Polski bezpieczniej traktować je jak rośliny tarasowe.

Kiedy robi się naprawdę zimno, najpopularniejsze cytrusy nie wybaczają błędów. Klasyczna cytryna, słodka pomarańcza deserowa i grejpfrut potrafią ucierpieć już przy około –5°C. Młode egzemplarze marzną jeszcze szybciej.

Poza rejonami o wybitnie łagodnym klimacie cytrynę, pomarańczę i grejpfruta najlepiej prowadzić w dużej donicy i na zimę przenosić do jasnego, chłodnego pomieszczenia.

Dobre zimowisko to nie salon nad kaloryferem, lecz raczej jasne, nieogrzewane pomieszczenie: ogród zimowy, klatka schodowa, garaż z oknem. Temperatura w granicach kilku stopni powyżej zera w zupełności wystarczy, a roślina mniej się męczy niż w przesuszonym, gorącym powietrzu mieszkania.

Jak zwiększyć szanse cytrusów na przetrwanie zimy

O sukcesie decyduje nie tylko nazwa gatunku, ale też sposób uprawy. Dwa drzewka tej samej odmiany mogą inaczej przejść zimę w zależności od warunków.

  • Stanowisko – cytrusy potrzebują słońca, ale także osłony przed wiatrem. Mur od południa, ściana domu, skarpa – każde takie miejsce działa jak naturalna bariera.
  • Gleba – ciężka, gliniasta ziemia zatrzymuje wodę i sprzyja gniciu korzeni. Cytrusy najlepiej rosną w lekkim, przepuszczalnym podłożu z dodatkiem piasku lub żwiru.
  • Podlewanie – w chłodnych miesiącach lepiej podlewać rzadziej. Przemarznięte, przelane korzenie to prosta droga do utraty rośliny.
  • Nawożenie – od późnego lata nie warto już pobudzać roślin do wzrostu. Świeże, miękkie przyrosty są dużo bardziej podatne na mróz.
  • Osłony – przy zapowiadanych spadkach temperatur pomocne są gruby ściółkowy kołnierz z kory lub liści wokół pnia i włóknina okrywowa na nadziemną część rośliny.

Cytrusy uprawiane w donicach też wymagają ochrony. Donicę można owinąć styropianem, jutą lub grubą matą kokosową, a bryłę korzeniową od spodu odizolować od zimnego betonu styropianową płytą lub drewnianą paletą.

Dlaczego odporny cytrus to nie to samo co „niezniszczalny”

Oznaczenie „do –12°C” nie jest gwarancją, że roślina przeżyje absolutnie każdą zimę. Długotrwały mróz, nagłe skoki temperatur (odwilż, potem gwałtowny spadek) i wysuszający wiatr często sprawiają więcej kłopotów niż pojedyncza, krótka noc z –15°C.

Dużą różnicę robi też wiek. Młode rośliny, świeżo posadzone, mają słabszy system korzeniowy, przez co gorzej znoszą trudne warunki. Wiele osób zniechęca się po pierwszej zimie, choć wystarczyłoby przez pierwsze dwa, trzy sezony traktować drzewko jak „półdoniczkowe”: w razie ostrych prognoz zabierać je do chłodnego pomieszczenia lub szczególnie starannie okrywać.

Dla ogrodników z chłodniejszych regionów kraju dobrym rozwiązaniem jest też tworzenie małych „mikroklimatów”. Niewysoki mur, ciemny kamień nagrzewający się od słońca, osłona od północnych wiatrów – wszystko to podnosi lokalnie temperaturę o kilka stopni i sprawia, że bardziej wymagające cytrusy mają realną szansę przetrwać.

Warto też pamiętać o różnicy między oczekiwaniami a praktyką. Jeśli marzy ci się pełna skrzynka słodkich pomarańczy prosto z ogrodu w centrum kraju, możesz się rozczarować. Jeżeli natomiast zaakceptujesz, że część cytrusów będzie wymagać donicy i zimowiska, a w gruncie postawisz na bardziej odporne gatunki jak poncyria, Yuzu czy Satsuma, szanse na złote owoce na śniegu rosną z roku na rok.

Prawdopodobnie można pominąć