Ta zapomniana polska ryba wygrywa z karpiem i łososiem
Ma delikatne, jasne mięso, prawie brak w niej ości i nie ciągnie od niej intensywnym „zapachem ryby”. Za to w środku kryje się solidna porcja białka, witamin i minerałów. Coraz więcej dietetyków wskazuje właśnie na miętusa jako jedną z najrozsądniejszych ryb, jakie możemy włożyć do koszyka w polskim sklepie.
Miętus – niedoceniona gwiazda polskich wód
W wielu domach miętus w ogóle nie pojawia się w rozmowach o rybach. Znamy karpia z Wigilii, łososia z patelni i pstrąga z piekarnika. Tymczasem miętus pływa w polskich rzekach i jeziorach od dawna, ale rzadko trafia na talerze. Szkoda, bo pod względem składu może śmiało rywalizować z dużo droższymi gatunkami.
To słodkowodna ryba o wydłużonej, smukłej sylwetce i ciemnej skórze z nieregularnymi plamkami. Wyróżnia ją sposób życia – wybiera wyłącznie czyste, dobrze natlenione wody. W praktyce oznacza to mniejsze ryzyko, że w jej mięsie znajdą się metale ciężkie lub resztki zanieczyszczeń z przemysłu.
Miętus uchodzi za jedną z najczystszych ryb żyjących w Polsce, bo nie toleruje mętnych i zanieczyszczonych akwenów.
Dla wielu osób istotna będzie jeszcze jedna cecha: miętus ma mało ości. Mięso łatwo odchodzi od kręgosłupa, jest zwarte, a przy tym kruche i delikatne. Sprawdzi się u osób, które boją się, że dzieci połkną ość albo same zmagają się z tym problemem przy jedzeniu karpia.
Dlaczego miętus wygrywa z karpiem i łososiem?
Ryby od lat uchodzą za jedną z podstaw zdrowej diety. Eksperci przypominają, że regularna obecność ryb na talerzu zmniejsza ryzyko chorób serca, wspiera mózg i pomaga utrzymać prawidłową masę ciała. Problem pojawia się wtedy, gdy sięgamy wyłącznie po tłustego łososia z hodowli albo panierowane kostki, których skład daleko odbiega od ideału.
Miętus to ciekawa alternatywa dla osób, które chcą jeść ryby, ale zależy im na:
- niższej zawartości tłuszczu niż w łososiu,


