Ta bakteria z jelit może wyraźnie zwiększać siłę mięśni
Naukowcy wskazują na konkretny gatunek bakterii z jelit, który może mieć zaskakująco duży wpływ na naszą sprawność fizyczną.
Badania prowadzone na młodych dorosłych, seniorach oraz na myszach pokazują, że skład mikrobioty jelitowej nie kończy się na trawieniu i odporności. Jeden z jej mieszkańców, do tej pory mało znany, wydaje się mocno powiązany z masą i siłą mięśni, a także z tym, jak organizm wykorzystuje energię podczas wysiłku.
Jelitowy sprzymierzeniec mięśni: kim jest Roseburia inulinivorans
Europejski zespół badawczy przeanalizował mikrobiotę 90 młodych dorosłych w wieku 18–25 lat oraz 33 osób po 65. roku życia. Każdy uczestnik przeszedł serię standaryzowanych testów wysiłkowych, obejmujących między innymi:
- pomiar siły uścisku dłoni,
- ćwiczenia na maszynie do wyciskania nogami,
- wyciskanie leżąc,
- test wydolności tlenowej z pomiarem maksymalnego zużycia tlenu (VO₂ max).
Równolegle naukowcy zbadali próbki kału, szukając zależności pomiędzy składem bakterii a wynikami fizycznymi. Spośród wielu rodzajów mikroorganizmów w jelitach wyraźnie wybijał się jeden ród – Roseburia . Szczególną uwagę przyciągnął gatunek Roseburia inulinivorans .
U osób starszych, u których w jelitach wykryto Roseburia inulinivorans, siła uścisku dłoni była średnio o około jedną trzecią większa niż u rówieśników pozbawionych tej bakterii.
Tak wyraźna różnica nie wystąpiła w parametrach wydolności tlenowej – VO₂ max pozostawał podobny. Sugeruje to, że bakteria może szczególnie wspierać typową siłę mięśni, a niekoniecznie ogólną kondycję oddechowo-krążeniową.
Młodzi mają jej więcej, starszym wyraźnie ubywa
W grupie młodych dorosłych obfitsza obecność Roseburia inulinivorans korelowała z mocniejszym uściskiem dłoni i lepszą wydolnością krążeniowo‑oddechową. Jednocześnie proporcje tej bakterii w jelitach wyraźnie różniły się w zależności od wieku:
| Grupa wiekowa | Udział Roseburia inulinivorans w mikrobiocie |
|---|---|
| 18–25 lat | do ok. 6,6% |
| powyżej 65 lat | ok. 1,3% |
Spadek udziału tej bakterii z wiekiem zbiega się z typowym pogarszaniem sprawności mięśniowej i narastaniem problemów takich jak trudności z wstawaniem, chodzeniem po schodach czy dźwiganiem zakupów.
Jak jelita rozmawiają z mięśniami na poziomie komórek
Obserwacje statystyczne to jedno, ale badacze chcieli sprawdzić, czy ta bakteria może faktycznie wpływać na mięśnie, a nie tylko „towarzyszyć” dobrej formie. Dlatego sięgnęli po klasyczny model zwierzęcy.
Najpierw farmakologicznie zubożyli florę bakteryjną myszy, podając im antybiotyki. Następnie przez kilka tygodni podawali im różne gatunki Roseburia. Szczególnie interesujące efekty pojawiły się u grupy suplementowanej Roseburia inulinivorans.
Po ośmiu tygodniach siła chwytu przednich łap myszy z grupy Roseburia inulinivorans wzrosła o około 30% w porównaniu z grupą kontrolną.
Różnicę potwierdziły nie tylko testy siły, ale też badania tkanek mięśniowych. Mikroskopijne analizy wykazały, że:
- włókna mięśniowe były wyraźnie większe,
- wzrósł udział tak zwanych szybko kurczących się włókien typu II, kluczowych przy ruchach wybuchowych, np. sprincie czy dynamicznym podnoszeniu ciężarów,
- zmieniła się ekspresja białek i enzymów odpowiedzialnych za wytwarzanie energii w mięśniach.
Badacze wiążą te zmiany z konkretnymi szlakami metabolicznymi, które mogą być aktywowane przez związki produkowane przez tę bakterię w jelicie, na przykład przez krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Te cząsteczki trafiają z jelit do krwi i mogą działać jak subtelne „regulatory” pracy mięśni.
Nie wszystko jeszcze wiemy o mechanizmie
Mimo bardzo zachęcających wyników naukowcy zwracają uwagę na istotne luki w wiedzy. W obecnych danych brakuje między innymi:
- dokładnej oceny wpływu bakterii na procesy zapalne w organizmie,
- szczegółowej analizy tego, jak sygnały nerwowe między jelitami a mięśniami zmieniają się pod wpływem Roseburia inulinivorans,
- potwierdzenia, czy bakteria potrafi na stałe skolonizować jelita myszy i – w przyszłości – ludzi.
Dlatego na razie mówimy o bardzo obiecującej zależności, ale nie o gotowym „probiotyku na siłę”. Zanim ktoś zacznie marzyć o kapsułce zastępującej trening, czeka nas jeszcze sporo pracy badawczej.
Nowa droga w walce z utratą mięśni na starość
Stopniowe zmniejszanie masy i siły mięśni nazywamy sarkopenią. To zjawisko dotyka dużą część osób po 60.–70. roku życia. Ogranicza samodzielność, zwiększa ryzyko upadków, urazów i pobytów w szpitalu. Klasyczne zalecenia to więcej ruchu i odpowiednio białkowa dieta. Coraz wyraźniej widać jednak, że trzecim graczem w tym układzie są jelita.
W najnowszych badaniach wyraźnie widać, że wraz z wiekiem maleje liczebność Roseburia inulinivorans, a jednocześnie rośnie częstość sarkopenii. Naukowcy mówią o koncepcji „osi jelito–mięsień” . Według tej koncepcji skład mikrobioty jelitowej współdecyduje o tym, jak mięśnie reagują na trening, jak dobrze regenerują się po wysiłku i jak efektywnie korzystają z dostarczanego białka.
Jeśli kolejne badania potwierdzą przyczynowy wpływ bakterii, w przyszłości można sobie wyobrazić probiotyki celowane nie tyle w trawienie, ile w utrzymanie masy mięśniowej u seniorów.
Autorzy badań podkreślają, że na razie nie wiadomo, czy spadek liczebności Roseburia inulinivorans jest przyczyną sarkopenii, czy jej skutkiem. Możliwe, że starzenie się, zmiany diety, mniejsza aktywność i przyjmowane leki sprzyjają jednocześnie zanikowi mięśni i zmianom w mikrobiocie. Żeby rozplątać te zależności, potrzebne są długotrwałe obserwacje dużych grup osób i interwencje z wykorzystaniem prebiotyków lub probiotyków.
Czy da się „nakarmić” bakterię odpowiedzialną za siłę?
Roseburia inulinivorans, jak sugeruje jej nazwa, szczególnie dobrze radzi sobie z fermentacją inuliny – rodzaju błonnika obecnego między innymi w cykorii, topinamburze, niektórych odmianach cebuli czy pora. Nie oznacza to oczywiście, że samo jedzenie tych produktów nagle zbuduje nam mięśnie, ale nakreśla pewien kierunek myślenia.
Na podstawie dostępnych danych można wskazać kilka praktycznych działań, które sprzyjają korzystnej mikrobiocie, a pośrednio mogą wspierać mięśnie:
- zwiększenie spożycia błonnika z warzyw, owoców, pełnych ziaren i roślin strączkowych,
- sięganie po naturalne źródła prebiotyków, w tym inuliny,
- regularna aktywność fizyczna, bo wysiłek sam w sobie modyfikuje skład mikrobioty,
- ostrożne i rozważne stosowanie antybiotyków – tylko wtedy, gdy są naprawdę potrzebne,
- dbanie o sen i redukcję długotrwałego stresu, które wpływają zarówno na jelita, jak i na mięśnie.
W praktyce oznacza to bardziej zrównoważony styl życia niż jeden cudowny składnik. Roseburia inulinivorans może w przyszłości stać się częścią specjalistycznych preparatów, ale teraźniejszość wciąż opiera się na klasycznych filarach: ruchu, diecie i ograniczeniu używek.
Nowy sposób patrzenia na trening i suplementy
Dla osób aktywnych fizycznie te wyniki mają ciekawą konsekwencję: sam trening siłowy i białko w proszku to nie cały obraz. Coraz więcej danych sugeruje, że odpowiednio „ustawione” jelita mogą sprawić, że ta sama praca na siłowni da lepszy efekt. Z kolei zaniedbana mikrobiota może hamować przyrost siły czy masy mięśniowej.
Można się spodziewać, że w najbliższych latach firmy suplementacyjne zaczną interesować się szczepami jelitowymi związanymi z wydolnością i siłą. Zanim jednak do sprzedaży trafią probiotyki „na sprint” czy „na martwy ciąg”, potrzeba bardzo starannych badań klinicznych na ludziach – z oceną nie tylko efektu na mięśnie, ale też bezpieczeństwa długoterminowego.
Dla zwykłego czytelnika najciekawsza pozostaje myśl, że jelita i mięśnie są ze sobą bardziej złączone, niż można by przypuszczać. To, co dzieje się w przewodzie pokarmowym, wpływa nie tylko na brzuch, ale także na to, jak mocno ściskamy rękę, jak szybko biegniemy do autobusu i jak sprawnie zachowujemy niezależność w starszym wieku.


