Stara moneta 5 franków może być warta tysiące. Sprawdź swój szufladę
Leży latami w szufladzie, słoiku po ogórkach albo pudełku po guzikach. Metalowy krążek, który wydaje się już bezużyteczny, w rzeczywistości może przynieść konkretny zastrzyk gotówki. Chodzi o srebrną monetę 5 franków z motywem siewczyni, popularną we Francji w latach 60., a dziś wyjątkowo pożądaną przez kolekcjonerów i skupy metali szlachetnych.
Moneta z dna szuflady, która potrafi mocno zasilić konto
Numizmatycy we Francji od lat zwracają uwagę na jedną szczególną monetę: srebrne 5 franków z siewczynią, bite w latach 1959–1969. Dla wielu osób to tylko pamiątka po dziadkach lub resztka po wymianie waluty, która nie zdążyła trafić do banku. Tymczasem niektóre egzemplarze sprzedają się za kwoty, które spokojnie wystarczą na weekendowy wyjazd, nowy telefon albo naprawę auta.
Do skupów trafiają całe słoiki takich monet z lat 60. Ich właściciele są przekonani, że „to już nic nie warte”. Po zważeniu i wycenie wychodzą z kopertą pełną banknotów, bo srebro wciąż ma konkretną cenę, a w tej monecie jest go całkiem sporo. W dodatku istnieją rzadkie roczniki, które windują wartość ponad poziom czystego metalu.
Srebrne 5 franków z siewczynią z lat 1959–1969 to moneta, której pojedynczy egzemplarz może osiągnąć nawet 200–250 euro, jeśli spełni odpowiednie warunki.
Jak wygląda ta konkretna moneta 5 franków ze srebra
Srebrne 5 franków z siewczynią (po francusku „Semeuse”) mają bardzo charakterystyczny wygląd, dzięki czemu da się je dość łatwo rozpoznać, nawet bez specjalistycznej wiedzy.
Parametry techniczne, które decydują o wartości
| Cecha | Srebrne 5 franków (1959–1969) |
|---|---|
| Średnica | 29 mm |
| Waga | 12 g |
| Próba srebra | 835 ‰ (ok. 10,02 g czystego srebra) |
| Rok wybicia | 1959–1969 |
| Krawędź (rant) | Napis „Liberté Egalité Fraternité” rozdzielony gwiazdkami, w reliefie |
Na awersie widnieje postać kobiety – siewczyni z rozwianym nakryciem głowy, zaprojektowana przez rzeźbiarza Oscara Roty’ego. Wokół umieszczono napis oznaczający republikę oraz sygnaturę „O. ROTY”. Rewers to nominalna wartość 5 F, obok róg obfitości i niewielki ptak, a całość otacza kompozycja z kłosów zbóż, gałązki oliwnej i dębowej.
Srebro czy tani stop? Prosty test domowy
Po 1970 roku zaczęto wybijać podobnie wyglądające monety z tańszego stopu miedzioniklowego. Na pierwszy rzut oka są bardzo zbliżone, więc wiele osób myli je ze srebrnymi. Nie trzeba jednak laboratorium, by odróżnić jedno od drugiego.
- Waga: srebrna moneta – 12 g, miedzioniklowa – 10 g.
- Krawędź: srebro – napis z dewizą w wypukłym reliefie; późniejsza wersja – zwykłe pionowe nacięcia.
- Rok: egzemplarze datowane między 1959 a 1969 najczęściej są srebrne.
Mała waga kuchenną albo jubilerska wystarczy, by od razu odsiać nowsze, mniej wartościowe sztuki. Taki wstępny przegląd oszczędza sporo rozczarowań przy późniejszej wycenie.
Ile naprawdę może być warta taka moneta
Cena srebrnego 5 franków zależy od dwóch głównych czynników: wartości samego kruszcu i walorów kolekcjonerskich. Pierwszy element zmienia się wraz z notowaniami srebra na rynkach. Drugi – z rzadkością danego rocznika i stanem zachowania konkretnej sztuki.
Dla większości popularnych roczników z lat 60. skupy i kolekcjonerzy płacą zwykle w granicach 7–15 euro za egzemplarz. Sztuka w bardzo dobrym stanie, z wyraźnymi detalami, potrafi otrzymać niewielką „premię” ponad cenę kruszcu. Różnica może być odczuwalna, jeśli ktoś ma kilkadziesiąt monet.
Na codziennym rynku zwyczajne egzemplarze srebrnych 5 franków z lat 60. najczęściej mieszczą się w przedziale 7–15 euro, w zależności od zachowania i bieżącej ceny srebra.
Rok 1959 – rocznik, który zmienia wszystko
Prawdziwa gra zaczyna się przy roczniku 1959. W obiegu pojawiła się wtedy partia wstępnych egzemplarzy, tzw. przedseryjnych, wybita w znacznie mniejszej liczbie – szacuje się, że około 4 tysiące sztuk. W języku kolekcjonerów to idealna mieszanka: srebro, ograniczony nakład i dość wysoka rozpoznawalność.
Jeśli moneta z 1959 roku zachowała się w bardzo dobrym stanie, jej cena może sięgnąć 200–250 euro. Wpływ na wartość ma przy tym szczegółowo oceniany stan:
- B (dobry): mocno obiegowa, z wyraźnymi śladami używania – wartość najczęściej bliska cenie srebra.
- TTB (bardzo ładny): część detali wciąż wyraźna, powierzchnia nie jest „zajechana”.
- SUP (wyśmienity): moneta wygląda, jakby krótko krążyła w obiegu; drobne przetarcia.
- SPL, FDC: niemal idealne egzemplarze, często pochodzące z zestawów kolekcjonerskich.
Numizmatycy podają prosty trik: w stanie TTB na monecie wciąż widać górę lewej rękawiczki lub rękawa siewczyni. Ten niby drobiazg potrafi przesunąć monety o jedno „oczko” stanu i tym samym bardzo mocno wpłynąć na ostateczną wycenę.
Jak samodzielnie przejrzeć monety i nie popełnić kosztownego błędu
Jeśli ktoś ma w domu dawne franki, warto przejść z nimi krótki, ale uporządkowany proces. Chodzi o to, żeby nie wyrzucić czegoś, co zarabia, albo nie sprzedać za bezcen czegoś, co jest rzadkie.
Prosta ścieżka działania krok po kroku
Druga para oczu, najlepiej fachowych, daje poczucie bezpieczeństwa przed sprzedażą albo przed zgłoszeniem monety do ubezpieczenia jako przedmiotu kolekcjonerskiego.
Najgorsze, co można zrobić ze srebrną monetą, to ją wypolerować. Wraz z patyną znikają dziesiątki procent jej wartości.
Czego absolutnie nie robić ze starą monetą z frankiem
Naiwny odruch to „odświeżyć” monetę pastą do srebra czy zwykłym środkiem czyszczącym. Dla kolekcjonera taki zabieg to niemal zniszczenie przedmiotu. Delikatna, naturalna patyna bywa jednym z dowodów autentyczności oraz „historii” monety. Utrata tej warstwy potrafi obniżyć cenę o połowę.
Inny błąd to sprzedawanie monet na targu staroci bez wcześniejszej weryfikacji. Kupujący na giełdach zakładają, że biorą całe ryzyko na siebie i zazwyczaj płacą możliwie najmniej. Zanim ktokolwiek pozbędzie się srebrnych 5 franków, dobrze jest mieć przynajmniej dwie niezależne wyceny i jasną informację, które roczniki i egzemplarze warto zachować, a które opłaca się sprzedać „w hurcie” na wagę srebra.
Co z tego wynika dla polskich posiadaczy starych monet
Wiele polskich rodzin ma po krewnych mieszkających czy pracujących we Francji rozmaite resztki gotówki – w szufladach, w kartonach po przeprowadzce, w zapomnianych portfelach. Warto przejrzeć takie pamiątki z myślą, że mogą mieć większą wartość niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
Historia srebrnych 5 franków pokazuje też szerszy mechanizm. Banknoty po denominacji najczęściej stają się makulaturą, lecz monety z metali szlachetnych żyją dalej własnym życiem. Po latach ich cena odrywa się od dawnego nominału i zaczyna zależeć od wagi kruszcu oraz kolekcjonerskiej rzadkości. To sprawia, że warto od czasu do czasu wrócić do starych pudełek i sprawdzić, czy któryś krążek nie okazał się cichym, długo ukrywanym „skarbem z szuflady”.


