Sklepy obiecały koniec kurzych klatek. Wciąż sprzedają jajka „trójki”

Sklepy obiecały koniec kurzych klatek. Wciąż sprzedają jajka „trójki”
Oceń artykuł

Wielkie sieci handlowe przez lata zapowiadały odejście od jaj z chowu klatkowego.

Gdy nadchodzi czas rozliczenia, półki mówią coś innego.

Nowy raport francuskiej organizacji Anima pokazuje, że znaczna część supermarketów nadal ma w ofercie jajka z numerem 3. Dla klientów, którzy próbują kupować bardziej etycznie, sytuacja staje się mocno nieprzejrzysta.

Dziesięć lat obietnic, a w sklepie wciąż stare przyzwyczajenia

W 2016 roku kilka największych sieci handlowych we Francji ogłosiło głośne deklaracje: do początku 2026 roku miały zniknąć z ich półek jajka z chowu klatkowego, także te sprzedawane pod markami własnymi. W tle był rosnący nacisk opinii publicznej na poprawę dobrostanu zwierząt.

W liczbach wszystko wyglądało zachęcająco. Według danych branżowych udział jaj z klatek sprzedawanych w dużych sklepach spadł z ponad połowy oferty w 2016 roku do około 14 procent w 2025 roku. Dla wielu obserwatorów był to dowód, że rynek naprawdę się zmienia.

Spadek udziału jaj klatkowych w sklepach do 14 procent nie oznacza ich zniknięcia – większość supermarketów wciąż ma choć jedną taką linię w ofercie.

Kiedy jednak nadszedł moment, w którym obietnice miały zostać spełnione, Anima wraz z wolontariuszami z Data for Good postanowiła sprawdzić, jak wygląda codzienność klientów. W styczniu 2026 roku aktywiści odwiedzili 386 supermarketów i hipermarketów na terenie Francji, fotografując półki i spisując kody na opakowaniach jaj.

Co wykazała kontrola 386 sklepów

Wynik śledztwa społecznego zaskoczył nawet część osób, które od lat śledzą temat dobrostanu kur. W aż 73 procentach odwiedzonych placówek wciąż można było kupić co najmniej jedno opakowanie jaj z chowu klatkowego – mimo wcześniejszych deklaracji sieci.

Poszczególne marki sieci handlowych wypadały bardzo różnie. W sklepach jednej z bardziej „miejskich” sieci odsetek marketów, w których znaleziono takie jajka, wyniósł zaledwie 3,6 procent. Zupełnie inaczej wypadły duże hipermarkety – w ponad 80 procentach placówek dwóch popularnych gigantów handlu spożywczego nadal stały na półkach „trójki”. W sieciach typu dyskont czy sklepach z logo „U” lub „A” jajka klatkowe wykryto w ponad 90 procent odwiedzonych sklepów.

Raport pokazuje też, że w 95 procentach przypadków jajka z klatek pochodziły z francuskich ferm. Tylko jedna z dużych sieci częściej sięgała po import, głównie z Polski. Organizacja Anima podkreśla, że w czasie badania nie trafiła na jajka pochodzące z Ukrainy.

Dlaczego jajka z klatek wciąż tak trudno wycofać

Handlowcy bronią się, wskazując na napięcia w całym łańcuchu produkcji. Według danych branżowych w 2016 roku nawet około dwie trzecie kur niosek we Francji żyło w klatkach. Dziś to już mniej niż jedna czwarta, ale pełne przestawienie produkcji na systemy bezklatkowe wymaga nowych budynków, inwestycji i czasu.

Równolegle rośnie konsumpcja jaj. W 2025 roku przeciętny mieszkaniec Francji zjadł ich około 237 sztuk – zarówno w postaci świeżych jaj w skorupkach, jak i w żywności przetworzonej. Sieci handlowe tłumaczą, że jeśli chcą utrzymać niskie ceny i pełne półki, muszą jeszcze sięgać po najtańsze jajka klatkowe.

Dla producentów zmiana systemu chowu to ogromny koszt. Dla sieci – konflikt między marketingową obietnicą a presją na niskie ceny.

Część sieci w rozmowach z agencjami prasowymi kwestionuje samą metodologię raportu Anima. Twierdzą, że aktywiści mogli policzyć pojedyncze przypadki, a nie uśredniony obraz całej oferty, albo nie uwzględnili chwilowych braków towaru w niektórych sklepach. Anima odpowiada, że wolontariusze odwiedzali sklepy w typowych godzinach i nie uznawali pustej półki za dowód „rezygnacji z klatek”.

Jak rozpoznać jajka z klatek po numerze na skorupce

Dla zwykłego klienta sprawa nie jest oczywista. Opakowania potrafią być bardzo podobne, a komunikaty marketingowe często skupiają się na hasłach „wiejski smak” czy „naturalne żywienie”, zamiast jasno mówić o systemie chowu.

Najpewniejszą wskazówką pozostaje numer nadrukowany bezpośrednio na skorupce jajka. To on pokazuje, w jakich warunkach żyła kura, niezależnie od tego, co jest narysowane na kartoniku.

Kod na jajku Rodzaj chowu
0 chów ekologiczny (bio), z certyfikowanymi paszami i dostępem do wybiegu
1 chów z wolnym wybiegiem na zewnątrz
2 chów ściółkowy w budynkach, bez klatek
3 chów klatkowy, czyli najbardziej kontrowersyjna forma produkcji

W praktyce oznacza to, że każdy, kto chce unikać jaj z klatek, powinien w sklepie choć raz zajrzeć do środka opakowania i spojrzeć na oznaczenia na skorupkach. Kartoniki bywają mylące – zdarza się, że jajka z numerem 3 stoją w tej samej części regału, co produkty z wolnego wybiegu.

Ukryte jajka w ciasteczkach i gotowych daniach

Większość osób myśli o jajkach głównie przy półce chłodniczej w sklepie. Statystyki pokazują jednak coś innego: około 35 procent wszystkich jaj zjadanych we Francji trafia do ludzi w postaci tak zwanych owoproduktów. To jajka przerobione na proszek, masę płynną lub inną formę stosowaną w przemyśle spożywczym.

Znajdziemy je między innymi w:

  • ciastkach, biszkoptach i batonach z działu słodyczy,
  • makaronach jajecznych i pierogach przemysłowych,
  • gotowych sosach, majonezach i sałatkach garmażeryjnych,
  • mrożonych pizzach i zapiekankach,
  • deserach mlecznych, budyniach czy kremach z proszku.

Na opakowaniach rzadko widać informację, z jakiego systemu chowu pochodzą te jajka. Dla dużej części konsumentów oznacza to, że nawet jeśli świadomie wybierają w sklepie „zerówki” lub „jedynki”, spora część ich rocznego „zużycia” jaj może pochodzić z ferm klatkowych, o których nie mają pojęcia.

Co zmieni europejska inicjatywa przeciw klatkom

Na poziomie politycznym trwa dyskusja nad nowymi regulacjami dotyczącymi utrzymywania zwierząt gospodarskich. Jedną z inicjatyw jest ogólnoeuropejska kampania na rzecz ograniczenia lub likwidacji chowu klatkowego. Zebrane podpisy doprowadziły do prac nad przepisami, które mogą zmusić producentów i sieci handlowe do dużo szybszej zmiany modelu działania.

Francja ma już swoje regulacje wpływające na rynek spożywczy i relacje między rolnikami a sieciami handlowymi. Organy kontrolne sprawdzają, czy sklepy uczciwie informują klientów i czy nie nadużywają oznaczeń sugerujących wyższy poziom dobrostanu, niż faktycznie ma miejsce. Nad tym wszystkim wisi zapowiedź nowych reguł z Brukseli – i to one ostatecznie pokażą, czy chów klatkowy w europejskich supermarketach rzeczywiście stanie się marginesem.

Jak klient może realnie wpływać na los kur niosek

Dla wielu osób temat dobrostanu zwierząt wydaje się odległy, ale codzienny wybór przy półce z jajkami ma realne konsekwencje dla całej branży. Gdy rośnie udział sprzedaży jaj z wyższych systemów chowu, producenci szybciej inwestują w przebudowę ferm.

Eksperci od żywienia podkreślają, że nie trzeba od razu przechodzić na najdroższe produkty. Przestawienie się z „trójek” na „dwójki” lub „jedynki” już wysyła wyraźny sygnał do rynku. W wielu sklepach różnica w cenie między jajem z klatki a jajem ściółkowym jest mniejsza niż się wydaje, choć w dyskontach nadal bywa odczuwalna dla domowego budżetu.

Warto też zwracać uwagę na produkty, które kupujemy regularnie w formie gotowej – na przykład ulubione ciastka, majonez czy mrożone dania. Coraz więcej firm spożywczych chwali się odejściem od jaj klatkowych w recepturach, ale nie zawsze eksponuje to na etykiecie. Czasem trzeba zajrzeć na stronę producenta albo poszukać informacji w niezależnych rankingach.

Dyskusja o jajach pokazuje szerszy trend w europejskim handlu: konsumenci coraz częściej oczekują, że produkt będzie nie tylko tani i smaczny, ale też powstanie w sposób, który da się moralnie zaakceptować. Dla sklepów i producentów oznacza to napięcie między ceną, logistyką a etyką. To, co dziś widać na półkach z jajkami, jest pierwszym testem tego, jak szybko rynek poradzi sobie z taką zmianą oczekiwań.

Prawdopodobnie można pominąć