Skandal z jajkami w sieciach handlowych: klienci nadal kupują produkt z chowu klatkowego

Skandal z jajkami w sieciach handlowych: klienci nadal kupują produkt z chowu klatkowego
4.8/5 - (37 votes)

Nowy raport francuskiej organizacji Anima pokazuje, że mimo głośnych deklaracji większość supermarketów nadal sprzedaje jajka z oznaczeniem „3” – pochodzące od kur trzymanych w klatkach. Dane z terenu burzą wygodny obraz „etycznych zakupów” i pokazują, jak trudno klientowi zorientować się w gąszczu obietnic, etykiet i promocji.

Dziesięć lat obietnic, a jajka z klatek wciąż w koszykach

W 2016 roku duże sieci we Francji – odpowiedniki polskich hipermarketów i dyskontów – zapowiadały, że w ciągu dekady całkowicie zrezygnują ze sprzedaży jaj od kur trzymanych w klatkach. Chodziło zarówno o markowe produkty, jak i jajka pod marką własną sklepów. Deklaracje wpisywały się w rosnącą w całej Europie dyskusję o dobrostanie zwierząt i presję konsumentów, którzy coraz częściej zwracają uwagę na warunki chowu.

Według danych branżowych udział jaj z chowu klatkowego w sprzedaży detalicznej faktycznie mocno spadł: z około połowy rynku w 2016 roku do kilkunastu procent w 2025. Mimo tego spadku organizacje prozwierzęce chciały sprawdzić, czy sieci rzeczywiście dotrzymują zapowiedzianych terminów całkowitego wycofania tych produktów.

Badanie w 386 sklepach: siedem marketów na dziesięć sprzedaje jaja „trójki”

Na początku 2026 roku Anima wraz z kolektywem Data for Good przeprowadziła szeroką kontrolę w 386 supermarketach i hipermarketach na terenie całej Francji. Wolontariusze i badacze fizycznie odwiedzali sklepy, sprawdzali regały z jajkami i odczytywali kody na skorupkach oraz opakowaniach.

W 73 procentach skontrolowanych punktów sprzedaży znaleziono przynajmniej jedno opakowanie jaj z chowu klatkowego, oznaczonych kodem „3”.

Różnice między sieciami okazały się ogromne. W stosunkowo niewielkim odsetku sklepów premium jajka „trójki” pojawiały się sporadycznie, natomiast w popularnych hipermarketach i dyskontach takie produkty leżały na półkach w zdecydowanej większości placówek. Z punktu widzenia klienta, który wierzył w marketingowe hasła sprzed kilku lat, oznacza to jedno: deklarowany „koniec klatek” w praktyce jeszcze nie nadszedł.

Kto wypada najgorzej – obraz rynku

Analiza zebranych danych pokazuje, że w części sieci udział jaj z chowu klatkowego jest już marginalny, natomiast inne wciąż mocno opierają na nich ofertę. Raport zwraca uwagę, że wśród największych graczy można spotkać zarówno sklepy, które faktycznie mocno ograniczyły „trójki”, jak i takie, gdzie kosze z najtańszymi jajkami z klatek wciąż zajmują kluczowe miejsce w alejce.

Autorzy badania podkreślają, że sieci handlowe inaczej reagowały na rosnące oczekiwania społecznie: część postawiła na zmianę asortymentu i intensywną komunikację, inne ograniczyły się do ogólnych haseł i niewiążących zapowiedzi.

Skąd pochodzą jajka z klatek i dlaczego wciąż dominują?

Raport Anima wskazuje, że zdecydowana większość zidentyfikowanych jaj z chowu klatkowego pochodziła z francuskich ferm. Tylko w jednej z dużych sieci często pojawiały się jajka z importu, głównie z Polski. Co ważne, badacze nie stwierdzili obecności produktów z Ukrainy, mimo obaw części opinii publicznej związanych z konkurencją tańszego importu.

Sieci handlowe, pytane przez media o wyniki raportu, tłumaczą się napięciami na rynku. Producenci mają ograniczone możliwości szybkiego przestawienia się na chów bezklatkowy, a popyt na tańsze jajka pozostaje wysoki. Organizacje branżowe szacują, że przeciętny obywatel Francji zjadł w 2025 roku około 237 jaj, zarówno w formie świeżych jajek, jak i składnika innych produktów.

Rok Udział kur w klatkach w stadzie ogółem Cel na przyszłość
2016 ok. 67% stopniowe ograniczanie chowu klatkowego
2025 ok. 25% silny wzrost chowu bezklatkowego
2030 (plan) ok. 10% kur w klatkach 90% produkcji ma pochodzić z chowu bezklatkowego

Dla producentów to ogromna transformacja technologiczna i finansowa: wymiana infrastruktury, przebudowa kurników, dostosowanie obsady i żywienia. Z punktu widzenia sieci handlowych łatwiej więc nadal zamawiać część asortymentu z tradycyjnego chowu, zwłaszcza gdy klienci wciąż w pierwszej kolejności patrzą na cenę.

Jak rozpoznać jajko z klatki? Proste kody, o których mało kto pamięta

W całej Unii Europejskiej stosuje się ten sam system oznaczeń na skorupkach jaj. To właśnie ten drobny nadruk decyduje, w jakich warunkach żyła kura. Opakowania bywa mylące, pełne obrazków wiejskich krajobrazów i zielonych łąk, ale to kod numeryczny mówi prawdę.

Najważniejsza jest pierwsza cyfra kodu na skorupce. To ona pokazuje, czy jajko pochodzi z klatki, z chowu ściółkowego, z wolnego wybiegu czy z produkcji ekologicznej.

  • 0 – rolnictwo ekologiczne, kury mają dostęp do wybiegu, obowiązują surowsze normy żywienia i zagęszczenia.
  • 1 – wolny wybieg, ptaki wychodzą na zewnątrz, ale nie zawsze w sposób ciągły.
  • 2 – chów ściółkowy, kury poruszają się po kurniku, lecz bez dostępu do wybiegów na zewnątrz.
  • 3 – chów klatkowy, najbardziej kontrowersyjna forma produkcji, z ograniczoną przestrzenią dla każdej kury.

W praktyce wielu klientów bierze z półki najtańsze jajka, nie zaglądając na nadruk na skorupce. Część nawet nie wie, że taki kod istnieje. Tymczasem różnica w warunkach życia zwierząt przy numerach „0” i „3” jest ogromna. W sklepach, gdzie wciąż dominują „trójki”, świadomy konsument ma zwykle mniejszy wybór i musi przeznaczyć więcej pieniędzy, by kupić jajka z lepszego chowu.

Ukryte jajka w ciastkach i gotowych daniach

Jednym z mniej znanych aspektów rynku jest udział tzw. jaj przetworzonych. Szacuje się, że około jedna trzecia wszystkich jaj konsumowanych we Francji trafia na talerze nie jako skorupka w kartonie, ale w formie proszku, płynnego żółtka, białka lub mieszanki – dodawanej do ciast, makaronów, sosów czy gotowych dań.

Przeciętny klient, sięgając po biszkopty, mrożone naleśniki czy sałatkę z majonezem, zwykle nie ma pojęcia, skąd pochodzą wykorzystane w nich jajka. Etykiety rzadko podają rodzaj chowu, a prawo dopiero zaczyna doganiać oczekiwania konsumentów w tym obszarze. Organizacje zajmujące się dobrostanem zwierząt coraz częściej podkreślają, że to właśnie w sektorze przetwórstwa najsilniej utrzymuje się chów klatkowy – bo jest najtańszy.

Spór o metodologię i nadchodzące zmiany w prawie

Część sieci handlowych, do których trafiły pytania mediów, krytykuje raport Anima. Jedna z największych firm stwierdza, że nie zgadza się z metodą liczenia stosowaną przez organizację i sugeruje, że badacze mogli odwiedzać sklepy w okresie chwilowych braków towaru lub zmian w dostawach. Anima odpowiada, że kontrolerzy sprawdzali sklepy normalnie funkcjonujące, z pełnymi regałami.

Cała sprawa wpisuje się w szerszy krajobraz regulacji. W grę wchodzą m.in. przepisy dotyczące informacji dla konsumentów, krajowe kontrole nad jakością żywności oraz prace nad unijną inicjatywą, której celem jest stopniowe odejście od różnych form chowu w zamknięciu. Jeśli projekt przyjmie ostrzejsze normy, sklepy będą musiały dość szybko przebudować ofertę, niezależnie od krótkoterminowych zysków.

Co z tego wynika dla polskiego konsumenta?

Choć opisane badanie dotyczy rynku francuskiego, mechanizmy są bardzo podobne do tych, które znamy z Polski. Dyskonty oraz hipermarkety chwalą się na plakatach rezygnacją z chowu klatkowego, ale wystarczy krótki spacer po sklepie, żeby znaleźć wyjątki od tych zasad, zwłaszcza wśród najtańszych marek lub produktów przetworzonych.

Dla polskiego klienta najważniejsza lekcja jest prosta: nie warto ślepo ufać dużym hasłom reklamowym. Lepiej poświęcić kilka sekund i sprawdzić nadruk na skorupce jajka. Jeśli w sklepie brakuje alternatywy dla „trójek”, można zgłosić zastrzeżenia kierownikowi placówki albo wybrać inny punkt sprzedaży. Firmy handlowe reagują na presję klientów szybciej, niż na deklaracje organizacji społecznych.

Warto też pamiętać o jajkach „ukrytych” w ciastkach czy gotowych daniach. Im prostsza lista składników na opakowaniu, tym większa szansa, że zorientujemy się, co faktycznie jemy. Coraz więcej firm spożywczych zaczyna oznaczać rodzaj użytych jaj także w produktach przetworzonych – z punktu widzenia świadomego kupującego to sygnał, że producent traktuje temat poważnie.

Zmiana sposobu produkcji jaj to proces rozłożony na lata i wymagający inwestycji. Z jednej strony oznacza wyższe koszty, z drugiej – mniejsze ryzyko wizerunkowe i coraz częściej lepszą sprzedaż. Dla sieci handlowych i przetwórców bardziej opłacalne staje się więc stopniowe przechodzenie na chów bezklatkowy, zwłaszcza gdy rośnie grupa klientów, którzy potrafią odczytać prosty kod na skorupce i coraz głośniej domagają się przejrzystej oferty.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć