Ser żółty a pamięć. Duże badanie seniorów pokazało zaskakujący efekt

Ser żółty a pamięć. Duże badanie seniorów pokazało zaskakujący efekt
4.2/5 - (43 votes)

Coraz więcej zespołów naukowych próbuje więc sprawdzić, czy drobne, codzienne wybory żywieniowe mogą choć trochę zmniejszyć ryzyko demencji. Najnowsze, szeroko zakrojone badanie z Japonii dorzuca do tej układanki dość nieoczekiwany element: regularne jedzenie sera.

Demencja jako globalne wyzwanie zdrowotne

Demencja, w tym choroba Alzheimera, stała się jednym z największych wyzwań medycyny. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia z zaburzeniami otępiennymi żyje już ponad 50 milionów ludzi, a do połowy stulecia ta liczba może się potroić. Systemy ochrony zdrowia w wielu krajach są na to słabo przygotowane.

Japonia, gdzie odsetek seniorów należy do najwyższych na świecie, stanowi swoiste laboratorium starzenia się populacji. Szacuje się, że ponad 12 procent osób po 65. roku życia w tym kraju ma zdiagnozowaną demencję. Brakuje leczenia przyczynowego, więc lekarze i badacze zwracają się w stronę tego, na co realnie da się wpłynąć: stylu życia, aktywności fizycznej i diety.

Nowe dane z dużego japońskiego projektu badawczego sugerują, że zwyczaj sięgania po ser choć raz w tygodniu może wiązać się z niższym ryzykiem otępienia u osób starszych.

Jak przebiegało badanie nad jedzeniem sera

W analizie wykorzystano dane z programu JAGES, który śledzi zdrowie i funkcjonowanie osób starszych mieszkających w swoich domach. Do części poświęconej diecie i demencji włączono 7 914 osób w wieku 65 lat i więcej, bez wcześniejszych decyzji o przyznaniu długoterminowej opieki.

Uczestników podzielono na dwie główne grupy:

  • osoby, które zadeklarowały jedzenie sera co najmniej raz w tygodniu,
  • osoby, które w ogóle po ser nie sięgały.

Aby porównanie było możliwie uczciwe, badacze zastosowali technikę statystyczną pozwalającą dobrać do siebie osoby o podobnym wieku, płci, poziomie wykształcenia, dochodach, stanie zdrowia i sprawności w codziennym życiu. Chodziło o to, by różnice w ryzyku demencji nie wynikały po prostu z tego, że jedna grupa jest ogólnie „zdrowsza” czy bogatsza.

Rozwój demencji śledzono przez około trzy lata, korzystając z krajowego systemu ubezpieczenia opiekuńczego. To w praktyce oznacza weryfikację, ilu osobom przyznano świadczenia z powodu nasilenia problemów poznawczych i utraty samodzielności.

Co wyszło z liczb

W trakcie obserwacji otępienie rozwinęło się u 134 osób jedzących ser (około 3,4 procent tej grupy) oraz u 176 osób, które go nie jadły (około 4,5 procent). Różnica nie wygląda spektakularnie, ale po przeliczeniu przełożyła się na około 24-procentowe obniżenie ryzyka względnego w grupie sięgającej po ser.

Naukowcy podkreślają, że takie badanie nie dowodzi jeszcze, że to właśnie ser przyczynowo „chroni” mózg. Pokazuje natomiast stabilne powiązanie, którego nie da się łatwo wyjaśnić innymi znanymi czynnikami. To z kolei zachęca do dalszych analiz i eksperymentów.

Dlaczego ser może sprzyjać mózgowi

Autorzy pracy zwracają uwagę na kilka biologicznych mechanizmów, które mogą stać za zaobserwowanym zjawiskiem. Opierają się przy tym na wcześniejszej wiedzy o składnikach odżywczych obecnych w serach, zwłaszcza fermentowanych.

Witamina K2 i zdrowie naczyń

Ser, szczególnie dojrzewający, jest jednym z ważniejszych źródeł witaminy K2. Ten rozpuszczalny w tłuszczach związek pomaga regulować gospodarkę wapniową i wpływa na stan naczyń krwionośnych. Problemy naczyniowe – nadciśnienie, miażdżyca, usztywnienie tętnic – zwiększają ryzyko tak zwanej demencji naczyniowej, a także mogą nasilać skutki innych chorób neurodegeneracyjnych.

Jeśli witamina K2 ogranicza niekorzystne zwapnienia w ścianach naczyń, pośrednio może poprawiać ukrwienie mózgu i sprzyjać zachowaniu funkcji poznawczych na dłużej.

Białka, peptydy i działanie przeciwzapalne

Ser dostarcza też pełnowartościowego białka i niezbędnych aminokwasów, z których organizm buduje między innymi neuroprzekaźniki. W procesie dojrzewania i fermentacji tworzą się dodatkowo krótkie łańcuchy białkowe – tak zwane peptydy bioaktywne. Część z nich wykazuje działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne w badaniach laboratoryjnych.

Przewlekły stan zapalny oraz stres oksydacyjny są łączone z szybszym pogarszaniem się pamięci i większym ryzykiem choroby Alzheimera. Jeżeli dieta bogatsza w takie peptydy łagodzi te procesy, może spowalniać niektóre zmiany w mózgu.

Mikrobiota jelitowa a mózg

Kolejny trop dotyczy mikrobioty jelitowej – zestawu bakterii i innych drobnoustrojów żyjących w naszych jelitach. Sery fermentowane, takie jak camembert czy brie, zawierają żywe kultury bakterii, które mogą wpływać na tak zwana oś jelita–mózg. Coraz więcej prac wskazuje, że zaburzenia składu mikrobioty łączą się z chorobą Alzheimera, Parkinsona i innymi schorzeniami neurodegeneracyjnymi.

W japońskim badaniu większość osób sięgała jednak po sery przetworzone, mniej zasobne w probiotyki i związki bioaktywne. Aż 82,7 procent konsumentów wybierało takie produkty, natomiast jedynie 7,8 procent deklarowało jedzenie serów z pleśnią. To sugeruje, że działanie może wynikać nie tylko z pojedynczego składnika, ale z całościowego wzorca żywienia i jeszcze słabo poznanych elementów mlecznych przetworów.

Nawet przy przewadze serów przetworzonych w jadłospisie widać było mniejsze ryzyko demencji u osób, które w ogóle włączały ser do diety.

Ser jako sygnał ogólnie zdrowszego stylu życia

Badacze przeanalizowali także, jak jedzenie sera wpisuje się w szerszy obraz stylu odżywiania. Okazało się, że osoby, które go jadły, częściej sięgały również po warzywa, owoce, ryby i mięso. Takie produkty same w sobie sprzyjają lepszemu starzeniu się mózgu, co potwierdzają liczne prace o diecie śródziemnomorskiej czy wzorcu MIND.

Pojawia się więc pytanie: czy obserwowane działanie to efekt sera, czy raczej całej, bardziej zbilansowanej diety? Aby to wyjaśnić, naukowcy wprowadzili do modelu statystycznego także nawyki żywieniowe. Po takim „oczyszczeniu” danych obniżenie ryzyka demencji przypisywane serowi zmalało z 24 do około 21 procent, ale nadal pozostawało istotne.

To wskazuje, że ser może być nie tylko markerem ogólnie korzystnych nawyków, lecz mieć też własny udział w ochronie funkcji poznawczych.

Jak często trzeba jeść ser

Ciekawostką jest fakt, że znakomita większość uczestników jedzących ser robiła to zaledwie raz lub dwa razy w tygodniu. Tak zadeklarowało 72,1 procent tej grupy. Mówimy więc o umiarkowanym, a nie codziennym spożyciu. Z perspektywy zdrowia publicznego ma to znaczenie: dodanie jednego czy dwóch niewielkich porcji tygodniowo wydaje się znacznie łatwiejsze do wprowadzenia niż radykalna zmiana diety.

Osoby sięgające po ser częściej były też sprawniejsze w tzw. złożonych czynnościach dnia codziennego, jak robienie zakupów czy zarządzanie domowym budżetem, i rzadziej zgłaszały problemy z pamięcią. To może oznaczać, że już na starcie były w nieco lepszej kondycji, co nie jest w pełni możliwe do wychwycenia nawet zaawansowanymi metodami statystycznymi.

Ograniczenia badania, o których warto pamiętać

Choć analiza z programu JAGES jest jedną z większych prac na ten temat, nie odpowiada na wszystkie pytania. Jedzenie sera oceniono tylko na początku obserwacji, za pomocą prostego pytania o częstotliwość. Nie wiadomo, czy uczestnicy zmieniali swoje nawyki po drodze ani jakie dokładnie porcje spożywali.

Nie udało się też określić, od jakiego poziomu konsumpcji ewentualne korzyści się pojawiają, a przy jakiej ilości mogą już przeważać ryzyka związane na przykład z wysoką zawartością soli czy tłuszczu nasyconego.

Informacje o demencji opierały się na dokumentacji administracyjnej systemu ubezpieczeniowego, a nie na szczegółowych diagnozach klinicznych. Utrudnia to rozróżnienie między różnymi typami otępień i może prowadzić do częściowych pomyłek w rozpoznaniach.

W badaniu nie uwzględniono również genetycznych czynników ryzyka, takich jak wariant APOE ε4, który istotnie zwiększa prawdopodobieństwo choroby Alzheimera. Bez tej wiedzy trudno stwierdzić, czy ser działa podobnie u osób o różnym profilu genetycznym.

Wreszcie, kontekst japoński ma swoją specyfikę. Przeciętny mieszkaniec Japonii zjada około 2,7 kilograma sera rocznie, czyli znacznie mniej niż statystyczny Europejczyk. W takim środowisku nawet małe różnice w spożyciu mogą się wyraźniej zaznaczać w statystyce niż w krajach, gdzie ser pojawia się na talerzu znacznie częściej.

Co z tego wynika dla zwykłego czytelnika

Na podstawie jednego badania nikt rozsądny nie będzie ogłaszać sera cudownym sposobem na uniknięcie demencji. Wyniki sugerują raczej, że w ramach ogólnie rozsądnej diety niewielkie, regularne porcje produktów serowych mogą sprzyjać zachowaniu sprawności umysłowej w późniejszym wieku.

W praktyce może to wyglądać tak:

  • plaster sera twardego do kanapki 1–3 razy w tygodniu,
  • niewielka porcja sera dojrzewającego jako dodatek do sałatki,
  • od czasu do czasu porcja sera pleśniowego, jeśli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych.

Warto jednocześnie dbać o to, by dieta obfitowała w warzywa, owoce, pełne ziarna oraz ryby, a ilość soli i tłuszczów nasyconych pozostawała pod kontrolą. Wtedy ser staje się elementem szerszej strategii, a nie wymówką do rezygnacji z innych zdrowych nawyków.

Ser, mózg i inne elementy układanki

Ochrona pamięci i funkcji poznawczych nie zależy oczywiście od jednego produktu. Coraz lepiej udokumentowane znaczenie mają również regularny ruch, dobre wysypianie się, kontrola ciśnienia i poziomu cukru we krwi, unikanie palenia oraz utrzymywanie kontaktów społecznych.

Dieta jest jednym z filarów, bo na co dzień i przez lata dostarcza składników, z których organizm buduje i regeneruje tkanki – także te nerwowe. Jeśli więc ktoś lubi ser i nie ma zaleceń medycznych, by go unikać, może traktować tę japońską analizę jako dodatkowy argument, by włączyć go do jadłospisu z głową, bez przesady i w towarzystwie innych, bardziej klasycznych składników zdrowej diety. To mała, codzienna decyzja, która w dłuższej perspektywie może mieć większe znaczenie, niż się z pozoru wydaje.

Prawdopodobnie można pominąć