RPG hit 2024 za 20,99 euro – dlaczego ten tytuł zgarnia oceny 9/10?

RPG hit 2024 za 20,99 euro – dlaczego ten tytuł zgarnia oceny 9/10?
Oceń artykuł

Na początku roku pojawiła się gra, która po cichu wyrosła na jedną z najmocniejszych pozycji wśród fanów RPG.

To kontynuacja znanej serii, która nie tylko rozwija pomysły poprzedniczki, ale miejscami wręcz ją przykrywa. Krytycy wystawiają jej oceny w stylu 18/20 czy 9/10, a teraz – co szczególnie kusi – tytuł można kupić za około 20,99 euro w promocji.

RPG z początku 2024, o którym coraz głośniej

Mowa o Like a Dragon: Infinite Wealth , najnowszej odsłonie znanej marki tworzonej przez studio Ryu Ga Gotoku. To turowe RPG, ale dalekie od sztywnych, statycznych potyczek. Twórcy wzięli klasyczną formułę i dołożyli sporo dynamiki oraz szalonych pomysłów, z których cykl słynie od lat.

Gracze wcielają się w bohaterów przemierzających trzy duże miasta. Wraca znana z poprzednich części Yokohama, pojawia się Tokio, a wisienką na torcie staje się Honolulu , wprowadzające mocno wakacyjny klimat. I właśnie ta mieszanka japońskich realiów z hawajską scenerią sprawia, że nowa odsłona przyciąga wzrok już od pierwszych zwiastunów.

Like a Dragon: Infinite Wealth to turowe RPG, które łączy uliczne klimaty Japonii z słonecznym Honolulu i podkręca znaną formułę szaloną ilością atrakcji.

Dynamiczne walki turowe, które wciągają bardziej niż wyglądają na papierze

Turowy system walki może odstraszać część graczy, którzy wolą czystą akcję. W tym przypadku warto się przełamać. Starcia nie polegają na wybieraniu komend z bezruchu. Każda postać może się swobodnie poruszać w wyznaczonej strefie, co pozwala:

  • ustawić się za plecami przeciwnika i zadać mocniejszy cios,
  • podprowadzić wroga bliżej towarzysza, by odpalić atak łączony,
  • wykorzystać otoczenie – uderzyć kimś w hydrant, śmietnik czy znak drogowy,
  • zepchnąć rywala w grupę innych łobuzów i narobić większego zamieszania.

Takie podejście sprawia, że każdy pojedynek bardziej przypomina małą łamigłówkę taktyczną niż odklepywanie tych samych komend. Liczy się nie tylko poziom postaci, lecz także sprytne ustawienie i dobre wykorzystanie umiejętności całej drużyny.

System klas oparty na prawdziwych zawodach

RPG kojarzą się zazwyczaj z klasycznymi rolami: wojownik, mag, łucznik. Like a Dragon: Infinite Wealth idzie w zupełnie inną stronę. Tu system ról inspirowany jest zwykłymi pracami i zawodami. Bohater może „przebranżowić się” na przykład na ochroniarza, muzyka, kucharza czy pracownika korporacji, a każda profesja daje inny zestaw umiejętności.

Ta pozornie komediowa otoczka skrywa zaskakująco rozbudowaną mechanikę. Dobranie różnych „prac” w drużynie wpływa na to, jak radzimy sobie w walce i zadaniach pobocznych. Część ról wspiera sojuszników, inne koncentrują się na potężnych atakach bezpośrednich, jeszcze inne specjalizują się w statusach, debuffach i kontroli pola bitwy.

Role inspirowane prawdziwymi zawodami nadają drużynie charakteru i pozwalają składać zespół nie tylko skuteczny, ale też po prostu zabawny w obserwacji.

Mini-gry: od wyspy wakacyjnej po „Pokemonów” w realiach ulicznych

Dondoko Island – własny kurort do ogarnięcia

Jednym z większych dodatków jest Dondoko Island – rozbudowana mini-gra, w której przejmujemy kontrolę nad wyspą wypoczynkową. Można ją rozwijać, sprzątać, budować atrakcje, dbać o gości i pilnować finansów. To w zasadzie osobna produkcja wciśnięta w duże RPG.

Dla części graczy Dondoko Island staje się głównym powodem, by spędzić w grze dziesiątki godzin. Daje poczucie długofalowego rozwoju, a jednocześnie pozwala na chwilę oddechu od ulicznych bójek i większej fabuły.

Sujimon – zbieranie „ulicznych potworków”

Drugi głośny element to Sujimon , czyli parodia klasycznej formuły zbierania stworków, kojarzonej z serią Pokémon. Zamiast kolorowych potworów łapiemy ekscentrycznych zbirów, dziwaków i postacie rodem z japońskich chodników. Można ich rekrutować, rozwijać i wystawiać do walk w specjalnych starciach.

Brzmi absurdalnie? I o to chodzi. Seria Like a Dragon od lat łączy poważne wątki obyczajowe z totalnym humorem i odlotowymi pomysłami. Infinite Wealth mocno to podkręca, dzięki czemu trudno się przy niej nudzić – zawsze znajdzie się coś do zrobienia obok głównej linii fabularnej.

Trzy miasta, jedna rozbudowana przygoda

Obecność trzech odmiennych terenów – Yokohamy, Tokio i Honolulu – mocno zwiększa poczucie skali. Każda lokalizacja ma swój rytm, klimat, typ zadań i rodzaj przeciwników. Można przeskakiwać między nimi i sprawdzać, co akurat dzieje się na danym terenie, nie mając wrażenia, że błąka się po tych samych ulicach w nieskończoność.

Miasto Charakter rozgrywki
Yokohama gęste, wielowarstwowe dzielnice, sporo zadań pobocznych i klimat znany z poprzedniej części
Tokio bardziej nastawione na tempo, zatłoczone ulice i neonowe wieczory
Honolulu luźniejsza, wakacyjna atmosfera, dużo aktywności pobocznych i kontrast wobec Japonii

Taka konstrukcja przypomina serial z kilkoma sezonami – każdy obszar ma własne akcenty, a jednocześnie splata się w jedną opowieść. Dla osób, które lubią „żyć” w grach i po prostu kręcić się po wirtualnych miastach, to spory argument za zakupem.

Cena ok. 20,99 euro – czy warto teraz?

Wiele serwisów branżowych wystawia Infinite Wealth bardzo wysokie noty – rzędu 18/20 czy 9/10. Jednocześnie gra stosunkowo szybko zaczęła pojawiać się w promocjach. Kwota w okolicach 20,99 euro za tak duży, obszerny tytuł RPG wygląda atrakcyjnie, zwłaszcza w porównaniu do premierowych cen dużych produkcji konsolowych.

Dla kogo to propozycja?

  • dla fanów gier fabularnych, którym nie przeszkadza turowy system walki,
  • dla osób lubiących mocno rozbudowane zadania poboczne i mini-gry,
  • dla graczy, którzy chcą czegoś innego niż klasyczne fantasy czy science fiction,
  • dla miłośników japońskiej popkultury z przymrużeniem oka.

Jeśli masz ochotę na długie, fabularne RPG, które miesza dramat z absurdalnym humorem i przy tym nie kosztuje jak świeża premiera, ta oferta wygląda naprawdę rozsądnie.

Na co trzeba się przygotować przed zakupem

Trzeba mieć z tyłu głowy kilka rzeczy. Gra jest mocno tekstowa, więc bez znajomości angielskiego lub japońskiego część treści umknie. Fabuła stawia również na wątki społeczne i obyczajowe, co może zaskoczyć osoby nastawione wyłącznie na luźną rozwałkę.

Do tego dochodzi długość – Infinite Wealth potrafi zająć kilkadziesiąt godzin, a przy wsiąknięciu w Dondoko Island czy Sujimon spokojnie przebija granicę stu. To plus dla tych, którzy lubią „mieć jedną grę na miesiąc”, ale nie każdemu będzie po drodze z taką skalą.

Dlaczego ten tytuł mocno wyróżnia się w 2024 roku

W zalewie produkcji z otwartym światem, które coraz częściej kopiują te same rozwiązania, Infinite Wealth stawia na wyraziste postacie, specyficzne poczucie humoru i bardzo „ludzką” perspektywę. Zamiast ratowania całej planety śledzimy losy ludzi z problemami dnia codziennego, tylko że podanych w mocno przerysowanym stylu.

Dla wielu graczy to odświeżające. Łatwiej zżyć się z bohaterami, gdy ich kłopoty przypominają codzienne dylematy, nawet jeśli opakowano je w absurdalne sceny walk czy komediowe mini-gry. Ten kontrast – powaga tematów i kompletnie odjechane wykonanie – sprawia, że gra długo zostaje w pamięci.

Jeżeli więc szukasz dużego RPG na 2024 rok, które faktycznie ma swój charakter, a przy tym jest dostępne w sensownej promocji, Like a Dragon: Infinite Wealth warto mieć na radarze. Zwłaszcza jeśli poprzednie odsłony serii już kiedyś skradły ci trochę czasu – ta część idzie o krok dalej i w wielu aspektach dopieszcza pomysły, które gracze polubili wcześniej.

Prawdopodobnie można pominąć