Psycholożka zdradza proste triki, jak czuć się bardziej spełnionym na co dzień

Psycholożka zdradza proste triki, jak czuć się bardziej spełnionym na co dzień
4.4/5 - (40 votes)

Coraz więcej osób ma wrażenie, że goni szczęście, ale nigdy go nie dogania.

Psycholożka tłumaczy, co można zmienić od zaraz.

Nie chodzi o wieczną euforię ani o życie bez problemów. Chodzi o takie ułożenie codzienności, by częściej czuć spokój, sens i satysfakcję – nawet wtedy, gdy wokół dzieje się sporo trudnych rzeczy.

Czym tak naprawdę jest szczęście według psychologii

Słowo „szczęście” często kojarzy się z nagłym fartem: wygraną na loterii, przypadkowym awansem, zbiegiem okoliczności. Psycholożka i trenerka Nanni Glück zwraca uwagę, że w psychologii używa się innego pojęcia: „subiektywna satysfakcja z życia”. To dłuższy, stabilniejszy stan niż chwilowa radość.

Taki rodzaj szczęścia nie jest przedmiotem, który „się ma” albo „się traci”. To raczej sposób przeżywania życia – suma tego, jak myślimy o sobie, o swoim dniu, o relacjach, o przyszłości. I, co ważne, w dużej części da się go kształtować.

Psychologiczne szczęście to nie łut szczęścia, ale nawyk patrzenia na swoje życie w sposób, który wzmacnia poczucie sensu, bezpieczeństwa i sprawczości.

Pułapka „kiedyś będę szczęśliwy”

Wiele osób żyje w przekonaniu, że ich zadowolenie zależy głównie od rzeczy zewnętrznych: pracy, pieniędzy, partnera, miejsca zamieszkania. To prowadzi do tego, co Nanni Glück nazywa „pułapką gdy–wtedy”.

Myślenie wygląda wtedy mniej więcej tak:

  • „Gdy zmienię pracę, wreszcie odetchnę.”
  • „Gdy znajdę odpowiedniego partnera, przestanę czuć się samotny.”
  • „Gdy przejdę na emeryturę, zacznę żyć po swojemu.”

Takie odkładanie szczęścia na później sprawia, że teraźniejszość przestaje się liczyć. Każdy dzień staje się tylko etapem przejściowym, a nie miejscem, w którym realnie można budować satysfakcję. Tymczasem – jak tłumaczy psycholożka – to właśnie w codzienności mamy największy wpływ na swoje samopoczucie.

Warunki brzegowe: kiedy praca nad szczęściem ma sens

Podejście „szczęście zależy tylko od nastawienia” brzmi efektownie, ale bywa okrutne. Nanni Glück wyraźnie zaznacza, że potrzebne są podstawowe warunki, by w ogóle mówić o samopoczuciu psychicznym: poczucie bezpieczeństwa, dach nad głową, dochód pozwalający spokojnie przeżyć miesiąc.

Dopiero gdy ten fundament istnieje, w pełni otwierają się inne pytania:

  • czy wykorzystuję swoje mocne strony, czy tkwię w roli, która mnie zużywa,
  • w jakich sytuacjach mam wrażenie, że coś realnie ode mnie zależy,
  • gdzie widzę sens w tym, co robię na co dzień.

Bez zadania sobie tych pytań łatwo wpaść w powtarzalny, ale wewnętrznie pusty tryb: praca – obowiązki – sen – weekend, który niewiele zmienia.

Zmiana perspektywy: z braku na wdzięczność

Psycholożka zachęca do bardzo prostego, ale wymagającego ćwiczenia: zamiast koncentrować się na tym, czego nam brakuje, spróbować codziennie przez chwilę zobaczyć to, co już jest.

Regularne praktykowanie wdzięczności nie usuwa problemów, ale przesuwa punkt ciężkości – z ciągłego niedosytu na bardziej życzliwą ocenę własnego życia.

Można zrobić to na kilka sposobów:

  • Wieczorem zapisać trzy rzeczy z danego dnia, za które odczuwamy wdzięczność.
  • Przez minutę świadomie rozejrzeć się po swoim otoczeniu i nazwać rzeczy, które działają, choć traktujemy je jak oczywistość (sprawne ogrzewanie, ciepła woda, internet, przyjazna twarz w pracy).
  • Raz w tygodniu pomyśleć o osobie, której wiele zawdzięczamy – i dać jej znać, choćby krótką wiadomością.

Wielu ludzi otwarcie przyznaje, że gdy zaczyna tak patrzeć na własne życie, orientuje się, że ma już znacznie więcej, niż do tej pory czuło.

Jak karmić radość w zwykły dzień

Szczęście nie zawsze bierze się z wielkich przełomów. Nanni Glück proponuje małe codzienne „eksperymenty”, które odświeżają kontakt z własną energią i ciałem.

Bycie tu i teraz… naprawdę

Psycholożka podkreśla, że poczucie żywotności rośnie, gdy jesteśmy w pełni obecni w danej chwili. Pomaga w tym silny bodziec zmysłowy:

  • krótki, chłodny prysznic rano,
  • chodzenie boso po trawie albo po piasku,
  • świadomy ruch – spacer, taniec, kilkadziesiąt sekund rozciągania po pracy.

Nie chodzi o spektakularne treningi, tylko o doświadczenie: „naprawdę czuję swoje ciało”. To odciąga uwagę od ciągłego analizowania przeszłości czy lęków o przyszłość.

Łamanie rutyny dla świeżego spojrzenia

Kolejnym składnikiem jest odrobina nowości. Nawet drobne zmiany potrafią odświeżyć spojrzenie na dzień:

  • wybranie innej trasy do pracy,
  • świadome „zgubienie się” w znanej okolicy, idąc np. dwa razy w lewo, raz w prawo,
  • zrobienie czegoś po raz pierwszy od dawna – nowa kawiarnia, nieznany przystanek, inny park.

Mózg dostaje wtedy informację: „dzieje się coś nowego”, a to samo w sobie bywa źródłem ciekawości i lekkiej ekscytacji, które poprawiają nastrój.

Odrobina zabawy dla mózgu

Nanni Glück zwraca też uwagę na rolę zabawy. Gdy jesteśmy w lekkim, żartobliwym nastroju, łatwiej uczymy się nowych rzeczy, szukamy rozwiązań, zamiast widzieć tylko mur przed sobą.

Zabawa nie jest dziecinadą, ale jednym z najsilniejszych „włączników” rozwoju mózgu i elastycznego myślenia u dorosłych.

Nie musi to oznaczać wielkich atrakcji. Wystarczy:

  • krótka gra z dzieckiem lub partnerem,
  • wymyślenie zabawnego zadania dla siebie na dziś (np. uśmiechnę się do trzech nieznajomych),
  • potraktowanie codziennej czynności jako małego wyzwania, zamiast kolejnego obowiązku.

Szczęście w czasach kryzysów: czy wypada czuć się dobrze

Wielu ludzi ma dziś w głowie cichą wątpliwość: „Jak mogę się cieszyć, skoro w wiadomościach tyle tragedii?”. Wojny, katastrofy, kryzys klimatyczny, niepewność ekonomiczna – to wszystko realnie obciąża psychikę.

Psycholożka mówi tu o potrzebie „tolerowania niejednoznaczności”. Oznacza to akceptację faktu, że w jednym czasie mogą współistnieć rzeczy piękne i trudne: osobiste szczęście i globalne problemy, spokój w czyimś domu i dramat gdzie indziej.

Udawanie, że trudnych spraw nie ma, grozi odklejeniem od rzeczywistości. Z kolei ciągłe poczucie winy za własne dobre chwile prowadzi do wypalenia i rezygnacji.

Dbając o siebie, łatwiej pomagać innym

W obliczu „epoki wielu kryzysów” rośnie rola zwykłej troski o siebie. Nanni Glück podkreśla, że dopiero człowiek wypoczęty, względnie spokojny i zakorzeniony w sobie ma energię na wspieranie innych i szukanie rozwiązań.

Osoba w chronicznym stresie głównie reaguje. Osoba, która choć trochę zadbała o swoje zasoby, potrafi działać w sposób przemyślany i twórczy.

Można więc spojrzeć na własne samopoczucie nie jak na luksus, lecz jak na zasób społeczny. Im więcej ludzi jest „w swojej mocy”, tym większa szansa na rozsądne decyzje – od poziomu rodziny po poziom firmy czy samorządu.

Jak w praktyce budować trwałą satysfakcję

Psycholożka wskazuje, że proces ten składa się z kilku filarów. Przykładowo można je ująć tak:

Obszar Mały krok na dziś
Uważność na teraźniejszość Przez 2 minuty skup się tylko na oddechu lub dźwiękach wokół.
Wdzięczność Zapisz jedną rzecz z dzisiaj, której byłoby ci brak, gdyby nagle zniknęła.
Żywotność ciała Zrób krótki spacer, nawet jeśli to kilka minut wokół domu.
Zabawa i lekkość Dodaj do dnia jedną czynność robioną wyłącznie dla przyjemności.
Poczucie wpływu Wybierz małą sprawę, którą możesz dziś domknąć od początku do końca.

Takie drobiazgi same w sobie nie zmieniają życia, ale zbierają się w nawyk: „mam wpływ, coś ode mnie zależy, nie jestem tylko pasażerem”.

Dodatkowe spojrzenia: czego nie da się przyspieszyć

Praca nad satysfakcją z życia nie przypomina remontu mieszkania, który można zamknąć w trzech tygodniach. Bardziej przypomina pielęgnację ogrodu. Nasiona – w postaci małych decyzji i ćwiczeń – kiełkują w różnym tempie. Efekty często widać dopiero po kilku tygodniach czy miesiącach, kiedy orientujemy się, że rzadziej wpadamy w czarnowidztwo albo szybciej wracamy do równowagi po gorszym dniu.

Warto też pamiętać, że granica między uzasadnionym niezadowoleniem a depresją bywa cienka. Jeśli poczucie pustki, bezradności czy braku sensu utrzymuje się tygodniami, a codzienne czynności zaczynają przerastać, dobrze jest skonsultować się ze specjalistą. Czasem najlepszym krokiem w stronę lepszego życia jest przyznanie, że samodzielnie nie damy rady i sięgnięcie po pomoc.

Szczęście w ujęciu psychologicznym nie jest więc jednorazowym celem, ale relacją z własnym życiem. A tę relację da się krok po kroku ulepszać – codziennymi, niewielkimi gestami wobec siebie, swojego ciała i ludzi, z którymi dzielimy dzień.

Prawdopodobnie można pominąć