Pożegnanie ulubionego zoo w Anglii. Heythrop kończy 50‑letnią historię

Pożegnanie ulubionego zoo w Anglii. Heythrop kończy 50‑letnią historię
4.4/5 - (42 votes)

Po niemal pół wieku działania jedno z najbardziej niezwykłych zoo w Wielkiej Brytanii ogłasza zamknięcie, zostawiając po sobie rzeszę wiernych fanów.

Heythrop Zoological Gardens w hrabstwie Oxfordshire, znane zarówno rodzinom z okolicy, jak i producentom filmowym, kończy działalność z końcem marca. Dla wielu Brytyjczyków to koniec miejsca, które towarzyszyło im od szkolnych wycieczek aż po dorosłość.

Zoo, które większość ludzi poznawała przez przypadek

Heythrop nie należało do atrakcji szeroko reklamowanych na billboardach czy w folderach biur podróży. Wiele rodzin trafiało tam trochę przypadkiem – ktoś polecił przy bramie szkoły, ktoś inny szukał w pośpiechu pomysłu na deszczową niedzielę. Kto raz przyjechał, zwykle szybko wracał.

Z czasem ogród stał się stałym punktem na trasie szkolnych autokarów, wycieczek domów opieki oraz zorganizowanych spotkań z egzotycznymi zwierzętami. Dzieci, które oglądały tamtymi oczami pierwszą małpę czy wielkiego kota, po latach przywoziły tam własne pociechy. To było jedno z tych miejsc, gdzie w rodzinnych albumach zdjęcia z kolejnych dekad zlewają się w jedno wspomnienie.

Heythrop Zoological Gardens powstało w 1977 roku w pobliżu Chipping Norton i przez prawie 50 lat łączyło funkcję zoo z profesjonalnym ośrodkiem szkolenia zwierząt do produkcji filmowych.

Nie przyciągało rozmachem wielkich parków rozrywki. Raczej kameralną atmosferą, bliskim kontaktem ze zwierzętami i poczuciem, że to miejsce odkrywa się trochę „dla wtajemniczonych”. Wiele wizyt kończyło się opowieściami, które później krążyły w rodzinach latami: o lemurze, który niespodziewanie wskoczył na barierkę, czy o opiekunie, który pozwolił zajrzeć za kulisy wybiegu.

Więcej niż zwykłe zoo: kulisy kina i telewizji

Najciekawszy element historii Heythrop nie krył się w samych wybiegach, lecz w tym, co działo się „po godzinach”. Ogród był jednym z największych w Wielkiej Brytanii ośrodków szkolenia i wynajmowania zwierząt do filmów, seriali i reklam. Dla branży był marką rozpoznawalną, choć przeciętny widz zwykle nie miał pojęcia, skąd wzięły się zwierzęta na ekranie.

Na terenie obiektu przygotowywano zwierzęta do pracy na planie – od nauki reagowania na sygnał, po oswajanie z kamerami, światłem i obecnością wielu osób. To wymagało ogromnej cierpliwości i znajomości zachowań gatunków, ale też zaufania między zwierzęciem a trenerem.

Goście, którzy przyjeżdżali tam z dziećmi, często dopytywali, w jakich produkcjach brały udział konkretne zwierzęta. Dla wielu maluchów niezwykłe było uświadomienie sobie, że lew, którego widzą kilka metrów dalej, mógł niedawno „grać” w znanym filmie czy serialu. W ten sposób zwykła wycieczka zamieniała się w małe spotkanie z kulisami kina.

Jak taki model działania wpływał na zwierzęta?

Zwierzęta w Heythrop były przyzwyczajone do ściśle zaplanowanych interakcji i pracy z ludźmi. To sprawiało, że niektóre pokazowe spotkania wyglądały inaczej niż w tradycyjnym zoo. Opiekunowie prowadzili prezentacje opierające się na tym, co zwierzę i tak wykonuje w ramach treningu do produkcji filmowych. Dzięki temu zwierzę pozostawało w znanej mu rutynie, a odwiedzający mogli zobaczyć coś więcej niż tylko śpiącego tygrysa na końcu wybiegu.

Dla nastolatków i młodych dorosłych taka wizyta często była pierwszym sygnałem, że istnieją zawody związane z pracą przy zwierzętach w filmie: trener, koordynator na planie, behawiorysta. Niektóre brytyjskie media wspominały historie ludzi, którzy zaczynali od wizyty szkolnej w Heythrop, a po latach wracali tam na praktyki czy staże.

Oficjalne zamknięcie: koniec marca, koniec pewnej epoki

Heythrop Zoological Gardens potwierdziło, że zamknie swoje bramy z końcem marca 2026 roku. Decyzja dotyczy zarówno części udostępnianej odwiedzającym, jak i działalności szkoleniowej dla branży filmowej. W publicznym komunikacie zespół podkreślił, że decyzja była trudna i popłynęły podziękowania dla wszystkich gości, współpracowników i społeczności lokalnej.

Powodów zamknięcia nie podano wprost. W tle mogą pojawiać się dobrze znane z brytyjskiej debaty wątki: rosnące koszty utrzymania obiektów, wymagające przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt czy zmieniające się oczekiwania odwiedzających. W ostatnich latach część mniejszych ogrodów zoologicznych w Wielkiej Brytanii mierzyła się z podobnymi dylematami.

Zamknięcie Heythrop kończy działalność jednego z nielicznych w Europie ośrodków, który łączył funkcję kameralnego zoo z profesjonalnym zapleczem dla przemysłu filmowego.

Co z tysiącami widzów i lokalną społecznością?

Dla mieszkańców okolicy, szczególnie rodzin z małymi dziećmi, to utrata ważnego punktu na mapie wolnego czasu. Szkoły będą musiały szukać nowych miejsc na wyjazdy edukacyjne, a domy opieki – spokojniejszych, przyrodniczych wycieczek dla seniorów. Wiele brytyjskich rodzin miało w kalendarzu coroczne spotkania z ulubionymi zwierzętami w Heythrop, co teraz się urywa.

Mniej widoczna, ale równie odczuwalna, może być zmiana dla małego biznesu w okolicy. Wizyty w zoo często łączyły się z obiadem w pobliskim pubie czy zakupami w lokalnym sklepie. Takie miejsca zwykle nie trafiają na pierwsze strony gazet, gdy znika atrakcja turystyczna, ale odczuwają skutki spadku ruchu.

Najczęściej zadawane pytania po ogłoszeniu zamknięcia

Wraz z informacją o zakończeniu działalności pojawiło się kilka kluczowych wątpliwości.

  • Dlaczego obiekt kończy działalność? – zespół podkreślił tylko, że decyzja była przemyślana i trudna, bez wskazania jednego głównego powodu.
  • Kiedy bramy zostaną zamknięte? – oficjalna data to koniec marca 2026 roku, po prawie 50 latach istnienia.
  • Co się stanie ze zwierzętami? – standardem w takich sytuacjach jest przeniesienie ich do licencjonowanych ogrodów zoologicznych lub specjalistycznych ośrodków, gdzie mogą zachować podobne warunki.
  • Czy można je było odwiedzać codziennie? – obiekt działał głównie w formule dni otwartych, zorganizowanych wizyt i płatnych spotkań ze zwierzętami, a nie jako typowe zoo czynne 7 dni w tygodniu.
  • Co wyróżniało Heythrop? – właśnie połączenie kameralnych wizyt dla rodzin z profesjonalną pracą na rzecz filmu i telewizji.

Przyszłość zwierząt: jak wygląda proces przenosin

Kiedy ogrod zoologiczny kończy działalność, najważniejszym tematem staje się los zwierząt. W Wielkiej Brytanii obowiązują ścisłe przepisy dotyczące przenoszenia ich do innych placówek. Oznacza to długą listę formalności i w praktyce bardzo logistycznie skomplikowaną operację.

Każdy gatunek wymaga innego podejścia: drapieżniki trafiają wyłącznie do obiektów z odpowiednio zabezpieczonymi wybiegami, zwierzęta przyzwyczajone do pracy na planach potrzebują miejsca, gdzie zachowają kontakt z opiekunami i odpowiednią stymulację. W grę często wchodzą także powiązania z międzynarodowymi programami hodowlanymi, co dodatkowo zawęża listę możliwych nowych domów.

Dla odwiedzających, którzy zapamiętali konkretne osobniki – lwa z charakterystyczną grzywą czy papugę regularnie naśladującą ludzką mowę – informacja o przenosinach bywa trudna emocjonalnie. Z punktu widzenia zwierząt dobrze przeprowadzona przeprowadzka może jednak oznaczać lepszy dostęp do nowoczesnej infrastruktury, większe wybiegi czy rozbudowane programy behawioralne.

Czego ta historia uczy inne ogrody zoologiczne

Przypadek Heythrop pokazuje, jak kruche bywa funkcjonowanie mniejszych placówek, nawet tych bardzo lubianych. Ogród korzystał z podwójnego źródła przychodów: wizyt gości oraz kontraktów z branżą filmową. Dla wielu podobnych obiektów w Europie taka dywersyfikacja wydawała się bezpiecznym rozwiązaniem, a mimo to nie wystarczyła, by zapewnić bezterminowe przetrwanie.

Dyskusje wokół zoo coraz częściej dotyczą też etyki: które gatunki w ogóle powinny pozostawać w niewoli, w jakich warunkach i z jakim uzasadnieniem. Część organizacji podkreśla rolę ogrodów zoologicznych w ochronie zagrożonych gatunków i edukacji, inni kwestionują sens trzymania dzikich zwierząt w niewoli w celach rozrywkowych. Heythrop, działając także dla potrzeb filmu, znajdowało się w samym środku tych sporów.

Dla polskiego czytelnika ta historia może być ciekawym punktem odniesienia. W Polsce także toczy się rozmowa o roli ogrodów zoologicznych, ich modernizacji, programach reintrodukcji gatunków czy jakości wybiegów. Brytyjski przykład pokazuje, że nawet obiekt z silną marką, wierną grupą gości i niebanalnym profilem bywa bezradny wobec mieszanki presji finansowej, regulacyjnej i społecznej.

Warto też zauważyć wątek filmowy. Coraz częściej produkcje korzystają z efektów specjalnych i animacji komputerowej zamiast żywych zwierząt. To z jednej strony ogranicza popyt na usługi takich ośrodków jak Heythrop, z drugiej – zmniejsza liczbę zwierząt pracujących na planie. Dla części widzów to krok w stronę większej wrażliwości, dla wyspecjalizowanych trenerów – sygnał o kurczącym się rynku. Oba procesy nakładają się na siebie i przyspieszają zmiany, których efektem bywa właśnie zamknięcie takiej instytucji.

Prawdopodobnie można pominąć