Pokolenie Z dziś ledwo wynajmuje kawalerkę, za 20 lat będzie najbogatsze w historii
Nie stać ich na własne mieszkanie, zarobki często nie nadążają za cenami, a mimo tego ekonomiści twierdzą, że to właśnie oni zdominują majątek świata.
Pokolenie Z wchodzi w dorosłość z poczuciem ściany: drogie najmy, kredyty poza zasięgiem i rynek pracy, który rzadko nagradza dyplomy. Mimo tej szarej codzienności, najnowsze dane Bank of America rysują zaskakująco inny obraz – za kilkanaście, kilkadziesiąt lat ci sami młodzi mają stać się najbogatszą generacją w historii.
Od prekariatu do rekordowych majątków
Dzisiejsze dwudziesto- i wczesnotrzydziestolatki często słyszą, że są „roszczeniowe”, „niezmotywowane” i „nieprzystosowane do hierarchii”. Z badań wynika, że podchodzą krytycznie do sztywnych godzin pracy i autorytarnego stylu zarządzania, a bezpieczeństwo psychiczne cenią bardziej niż otwarte biuro z piłkarzykami.
Za tą zmianą postaw stoi jednak twarda rzeczywistość. Wielu młodych jest wykształconych lepiej niż ich rodzice, a mimo tego nie stać ich na samodzielne życie w dużym mieście. Według danych przywoływanych przez Bank of America, koszt utrzymania na zachodnich rynkach potrafi dziś pochłonąć równowartość około 146% płacy minimalnej. Dla części młodych jedynym rozwiązaniem staje się powrót do rodzinnego domu lub dzielenie mieszkania z kilkoma współlokatorami.
Paradoks: generacja, której dziś brakuje na czynsz, w ciągu dwóch dekad ma stać się najzamożniejszą i najbardziej wpływową grupą w historii kapitalizmu.
Według analityków Bank of America młodzi urodzeni po połowie lat 90. zgromadzili już na świecie około 9 bilionów dolarów. I to zaledwie w ciągu ostatnich dwóch lat. Prognozy mówią o 36 bilionach dolarów w 2030 roku oraz aż 74 bilionach w 2040 roku. Mowa tu o globalnym majątku w formie oszczędności, inwestycji i przejmowanego stopniowo dziedzictwa.
Wielki transfer majątku zmieni układ sił
Kluczem do zrozumienia tej zmiany jest zjawisko określane jako „wielki transfer majątku”. Chodzi o gigantyczną falę dziedziczeń, która w najbliższych dekadach przeniesie zasoby z rąk powojennych roczników oraz średniego pokolenia do ich dzieci i wnuków.
Do 2045 roku starsze generacje przekażą młodszym około 84 bilionów dolarów. To największa międzypokoleniowa wymiana majątku w nowoczesnej historii.
Znaczna część tych pieniędzy trafi najpierw do generacji X oraz millenialsów, ale według szacunków aż 38% osób z pokolenia Z otrzyma zauważalną część tego tortu. W praktyce będzie to mieszanka mieszkań, lokat, portfeli inwestycyjnych, firm rodzinnych i innych aktywów budowanych przez dekady.
Ekonomiści podkreślają, że młodzi wchodzą w tę erę z zupełnie innym zestawem nawyków niż ich rodzice. Dla wielu z nich własność mieszkania czy domu w klasycznym modelu nie jest już oczywistym celem życia. Zmuszeni przez wysokie ceny wynajmu i kredytów, przestawili się na inne priorytety.
„Małe luksusy” zamiast tradycyjnego oszczędzania
Pokolenie Z często rezygnuje z odkładania pieniędzy na duży wkład własny, bo perspektywa kupna mieszkania wydaje się abstrakcyjna. W efekcie rośnie znaczenie tzw. „małych luksusów”: częstszych krótszych wyjazdów, wyjść do restauracji, zakupów online czy wydatków na zdrowie psychiczne i fizyczne.
- podróże, city breaki, bilety lotnicze w promocjach
- zakupy w sieci, w tym moda i elektronika
- karnety sportowe, aplikacje do treningu, suplementy
- konsultacje psychologiczne i rozwój osobisty
Te pozornie drobne wybory konsumenckie pokazują szerszą zmianę: skoro nie da się łatwo wejść w klasyczny model „dom + samochód + kredyt na 30 lat”, młodzi przenoszą uwagę na jakość codziennego życia. Wzmacnia to branże związane z usługami, turystyką, e‑commerce i wellbeingiem.
Pokolenie, które może przeformatować gospodarkę
Według Bank of America ten miks – trudny start, nowe nawyki konsumenckie i napływ dziedziczonego majątku – sprawi, że pokolenie Z stanie się wyjątkowo mocnym motorem gospodarki. W ciągu najbliższej dekady młodzi będą stanowili około 30% ludności globu, co oznacza nie tylko siłę zakupową, ale też potężny wpływ na politykę, kulturę i strategie firm.
Analitycy przewidują, że to jedna z generacji najbardziej zdolnych do przetasowania rynków, systemów społecznych i stylu konsumpcji.
Z raportów wynika, że młodzi klienci znacznie szybciej niż starsze roczniki rezygnują z marek, które nie spełniają ich oczekiwań etycznych lub środowiskowych. Firmy zmieniają więc komunikację, ofertę produktową, a nawet modele biznesowe, by dopasować się do ich wartości: przejrzystości, inkluzywności i neutralności klimatycznej.
Na co młodzi wydadzą przejęte miliardy
Jeśli prognozy dotyczące skali dziedziczeń się sprawdzą, kapitał w rękach pokolenia Z może mocno przetasować całe sektory gospodarki. Eksperci wskazują kilka oczywistych kierunków:
| Obszar | Jak może zareagować pokolenie Z |
|---|---|
| Nieruchomości | większe zainteresowanie współdzieleniem przestrzeni, mikroapartamentami, wynajmem instytucjonalnym zamiast klasycznego kupna |
| Inwestycje | rosnąca popularność funduszy ESG, akcji spółek technologicznych, krypto i aplikacji inwestycyjnych w telefonie |
| Konsumpcja | wzrost znaczenia marek z czytelnym przekazem wartości, boom na second hand i usługi naprawy |
| Technologie | szybsza adopcja nowych usług opartych na AI, subskrypcjach, współdzieleniu dostępu zamiast posiadania |
Taka zmiana nie oznacza automatycznego wejścia w finansową beztroskę. Wysoka inflacja, kryzysy energetyczne czy niestabilność polityczna mogą zjadać część przyszłego bogactwa. Mimo to sam fakt, że tak duży strumień kapitału przejdzie w ręce ludzi wychowanych w erze internetu i smartfonów, przestawia zwrotnicę całego systemu.
Co to oznacza dla młodych w praktyce
Dla osób z tej generacji najbliższe lata będą okresem sprzecznych odczuć. Z jednej strony realne trudności w codziennym życiu – czynsze, kredyty, niepewne umowy. Z drugiej rosnąca presja, by dobrze zarządzić majątkiem, który dopiero nadejdzie.
W praktyce może to oznaczać większą potrzebę edukacji finansowej: od podstaw inwestowania, przez podatki od spadków, po świadome budowanie poduszki bezpieczeństwa. Bez takiego przygotowania część pieniędzy po prostu rozpłynie się w konsumpcji lub nietrafionych decyzjach.
Dla firm i instytucji finansowych ta zmiana jest jeszcze bardziej wyraźnym sygnałem. Banki, biura maklerskie i fintechy już dziś walczą o lojalność młodych użytkowników prostymi aplikacjami i niskimi progami wejścia. Chodzi o to, by za kilka, kilkanaście lat to właśnie u nich wylądowała pokaźna część transferowanego majątku.
W tle toczy się też dyskusja o nierównościach. Nie każdy przedstawiciel pokolenia Z dostanie w spadku mieszkanie w dużym mieście czy portfel akcji. Wielu młodych pochodzi z rodzin, które nie mają praktycznie żadnego majątku do przekazania. Stąd rosnące znaczenie programów wsparcia, edukacji ekonomicznej i debat o podatkach od dziedziczenia, które mogą łagodzić lub pogłębiać podziały.
Ekonomiści zwracają uwagę, że „najbogatsze pokolenie w historii” nie oznacza, że każdy jego przedstawiciel będzie zamożny. Chodzi o sumę majątku liczoną globalnie. Różnice między młodym freelancerem z małego miasteczka a potomkiem właścicieli dużej firmy rodzinnej raczej się utrzymają, a w niektórych krajach mogą się wręcz powiększyć.
Jedno wydaje się pewne: pokolenie Z, które dziś walczy o sensowny etat i normalny czynsz, za dwie–trzy dekady będzie współdecydować, gdzie płyną największe pieniądze. Od tego, jakie wybierze wartości, produkty i inwestycje, zależy kierunek zmian gospodarki znacznie bardziej, niż wynikałoby to z dzisiejszych wypłat na konto.


