Po 50. roku życia te oprawki dodają zmarszczek. Sprawdź, czy ich nie nosisz

Po 50. roku życia te oprawki dodają zmarszczek. Sprawdź, czy ich nie nosisz
4.5/5 - (45 votes)

Po pięćdziesiątce twarz zmienia się szybciej, niż nam się wydaje – a jedne źle dobrane oprawki mogą dorzucić wizualnie całe lata.

Na szczęście nie trzeba od razu umawiać się na zabieg w klinice medycyny estetycznej. Czasem wystarczy wymienić kolor oprawek, żeby spojrzenie odzyskało lekkość i blask.

Dlaczego po pięćdziesiątce kolor oprawek nagle zaczyna „przeszkadzać”

Około 50. roku życia skóra traci wyraźnie kolagen, zmniejsza się naturalny kontrast rysów twarzy, a cera staje się bardziej przezroczysta. Wszystko, co znajduje się bardzo blisko oczu, działa wtedy jak reflektor: albo łagodnie rozprasza światło, albo bezlitośnie podkreśla każdy cień i zagłębienie.

Kolor oprawek nie jest więc neutralny. To rama, która albo delikatnie otula spojrzenie, albo przygniata je wizualnie. Szczególnie widać to na zdjęciach: ta sama osoba, ta sama mimika, a twarz z jednymi okularami wygląda surowo i zmęczona, z innymi – spokojniej i świeżej.

Po pięćdziesiątce oprawki przestają być tylko dodatkiem. Stają się optycznym filtrem, który może odjąć lub dodać lat w kilka sekund.

Najbardziej postarzająca barwa oprawek po 50. roku życia

Eksperci od kolorystyki są zgodni: największym winowajcą jest bardzo ciemna, mocno nasycona oprawka tuż przy linii oczu. Taki kolor tworzy miniaturowe cienie dokładnie tam, gdzie większość osób po pięćdziesiątce widzi już pierwsze oznaki starzenia:

  • w okolicy cieni pod oczami,
  • w tzw. „dolinie łez”,
  • w bruzdach nosowo–wargowych,
  • wokół zewnętrznych kącików oczu.

Te mikrocienie się kumulują i sprawiają, że twarz wygląda ostrzej, a spojrzenie staje się cięższe. Im grubsza i bardziej jednolita kolorystycznie oprawka, tym ten efekt mocniej rzuca się w oczy – dosłownie z kilku metrów.

Najczęściej obwinia się klasyczną, pełną czerń. Na młodej, kontrastowej twarzy może wyglądać efektownie. Po pięćdziesiątce taki kontrast robi się drastyczny: czerń ściąga światło, podbija każdą zmarszczkę, wyciąga w górę widoczność sińców czy nierówności kolorytu. Podobnie działają bardzo zimne, stalowe szarości – może nie tak ostro jak czerń, ale wciąż „gaszą” cerę.

Ciemna, jednolita oprawka blisko oczu to jak mocny eyeliner narysowany grubym flamastrem – zamiast dodać wyrazistości, odbiera lekkość.

Jakie kolory oprawek odmładzają spojrzenie po pięćdziesiątce

Dobra wiadomość: wcale nie trzeba rezygnować z wyrazistych okularów. Chodzi raczej o to, by kolor był bardziej przyjazny skórze i oczom, a kontrast – miękki, nie agresywny.

Bezpieczne, łagodniejsze odcienie

Styliści okularowi polecają po pięćdziesiątce przede wszystkim:

  • gorzka czekolada – cieplejszy, mniej „agresywny” zamiennik czerni,
  • głęboki granat – podkreśla oko, ale nie przyciemnia skóry tak mocno jak czerń,
  • szarość antracytowa z delikatnym wzorem – lekko melanżowa, rozbija twardy kontrast,
  • bordeaux – dodaje twarzy życia, szczególnie przy oczach piwnych i zielonych.

Warto też przyjrzeć się oprawkom w klasyczną „żółwią skorupę”. Taki melanż brązów i beży tworzy miękki, rozproszony kontrast. Dzięki plamkom koloru światło lepiej się rozkłada, a rysy automatycznie wydają się łagodniejsze.

Oprawki we wzór żółwiej skorupy działają jak filtr upiększający: maskują ostre linie, wzmacniają kolor oczu i nie przytłaczają cery.

Dobieraj kolor do oczu, a nie do włosów

Klasyczna rada, by dopasowywać oprawki do koloru włosów, po pięćdziesiątce coraz częściej zawodzi – zwłaszcza gdy pojawia się siwizna. Lepszy trop to barwa tęczówki. To ona ma „zagrać pierwsze skrzypce”.

Kilka praktycznych wskazówek:

Kolor oczu Sprzyjające odcienie oprawek Na co uważać
Niebieskie Granaty, jasne i średnie szarości, przygaszone błękity Wręcz czarne ramki, bardzo chłodne stalowe szarości
Zielone Butelkowa zieleń, oliwkowe tony, bordeaux, żółwia skorupa Przezroczyste, całkiem bezbarwne oprawki
Piwne i brązowe Ciepłe brązy, miód, bursztyn, złota metaliczna rama Zbyt blade, „spłukane” beże przy jasnej, dojrzałej cerze

Eksperci ostrzegają przed całkowicie przezroczystymi oprawkami u osób z siwymi lub „pieprz i sól” włosami. Taki kolor potrafi „wypłukać” twarz – granica między ramką a skórą znika, a rysy sprawiają wrażenie mniej wyrazistych, czasem wręcz zmęczonych.

Ciemne oprawki po 50.? Da się, pod jednym warunkiem

Są osoby, które w czerni czują się najlepiej i trudno im z niej zrezygnować. Po pięćdziesiątce lepiej jednak potraktować ją jako inspirację, nie dogmat. Zamiast mocno zabudowanej, jednolitej ramki warto sięgnąć po ciemniejsze, ale lżejsze optycznie warianty.

Dobrze działają na przykład:

  • granatowe lub ciemnowiśniowe fronty z jasnym, metalicznym mostkiem,
  • ciemne górne ranty i delikatniejsze, jaśniejsze dolne części oprawki,
  • połączenia tworzywa z cienkim metalem, które „odchudzają” linię okularów.

Celem nie jest rezygnacja z mocnego stylu, ale przeniesienie punktu ciężkości z oprawek na oczy, które znów mają być pierwsze w kadrze.

Jak sprawdzić, czy dany kolor oprawek naprawdę ci służy

Najlepszy test wykonasz jeszcze w salonie optycznym. Weź dwie, trzy pary w pozornie podobnych tonach i stań przy oknie, w naturalnym świetle. Zdejmij makijaż pod oczami, jeśli to możliwe, i przyjrzyj się trzem rzeczom:

  • Cienie pod oczami – czy wydają się głębsze, czy mniej widoczne?
  • Barwa tęczówki – czy kolor oczu „iskrzy”, czy wydaje się przygaszony?
  • Ogólny wyraz twarzy – czy wyglądasz surowo, czy łagodniej?
  • Warto porównać na przykład jasny karmelowy wzór żółwiej skorupy z mocniejszym brązem. Jeśli przy jednym kolorze biel oka wydaje się wyraźniejsza, a skóra przy kąciku oka gładsza, masz silną wskazówkę, w którym kierunku iść.

    Grubość, materiał i kształt – detale, które łatwo przeoczyć

    Sam kolor to nie wszystko. Wraz z wiekiem rysy twarzy miękną, a owal lekko się zmienia. Bardzo masywne oprawki, nawet w dobrej barwie, potrafią przytłoczyć dolną część twarzy i wyostrzyć policzki. Cieńsza linia albo delikatniejszy materiał często natychmiast odejmuje ciężkości.

    Dobry trop po pięćdziesiątce to:

    • cienkie ramki metalowe w odcieniach złota, różowego złota lub ciepłego srebra,
    • średniej grubości oprawki z tworzywa w melanżowych, „rozrzedzonych” kolorach,
    • lekko uniesione ku górze zewnętrzne krawędzie, które optycznie podciągają opadające kąciki oczu.

    Przy wyborze kształtu warto też dopasować styl do aktualnego wizerunku. Bardzo ekstrawaganckie, przerysowane formy, które świetnie wyglądają na dwudziesto- czy trzydziestolatkach, u osób starszych potrafią wręcz dodać lat, jeśli gryzą się z resztą garderoby czy fryzurą.

    Kolor oprawek a makijaż i codzienny styl

    Zmiana barwy okularów często „wymusza” delikatną korektę makijażu. Ciemne ramki wymagają zazwyczaj mocniejszego podkładu pod oczy, by nie dopuścić do wrażenia podbitych powiek. Jaśniejsze, rozświetlające oprawki pozwalają z kolei lżejszy makijaż, co samo w sobie działa odmładzająco.

    Dobrze jest też zadać sobie pytanie, jakie kolory dominują w twojej szafie. Jeśli nosisz głównie ciepłe beże, karmel, oliwkę czy rudości, chłodna, grafitowa oprawka może gryźć się z resztą stylu. Z kolei osoby kochające granaty, szarości i biel zwykle dobrze wyglądają w nieco chłodniejszych, przygaszonych tonach ramki.

    Warto traktować okulary jak inwestycję na kilka lat. Zamiast wybierać kolor tylko dlatego, że jest modny, lepiej sprawdzić, jak zachowuje się na twarzy w zwykłej, dziennej stylizacji. Telefonowa fotka w różnych parach, zrobiona przy oknie i porównana na spokojnie w domu, często mówi więcej niż lustro w salonie optycznym.

    Prawdopodobnie można pominąć