Pierwsza tabletka na bezdech senny? Nowe badanie daje nadzieję

Pierwsza tabletka na bezdech senny? Nowe badanie daje nadzieję
4.3/5 - (46 votes)

Miliony osób z bezdechem sennym od lat słyszą to samo: „albo maska, albo nic”. Teraz w grę wchodzi jeszcze jedna, zupełnie inna opcja.

Europejskie badanie kliniczne pokazało, że znany już lek przeciwpadaczkowy może niemal o połowę ograniczyć przerwy w oddychaniu w nocy. To pierwsza tak mocna wskazówka, że bezdech obturacyjny da się leczyć tabletką, a nie tylko aparatem CPAP zakładanym na twarz przed snem.

Bezdech senny: częsty, groźny i… źle tolerowany

Bezdech obturacyjny snu to choroba, w której podczas nocy wielokrotnie dochodzi do zwężeń lub zamknięcia górnych dróg oddechowych. Powietrze przestaje płynąć, saturacja spada, mózg wybudza organizm, a sen rozpada się na krótkie, płytkie fragmenty.

  • szacunkowo nawet do miliarda ludzi na świecie ma objawy tej choroby,
  • najczęściej dotyczy osób z nadwagą, chrapiących, zmęczonych mimo „przesypiania” nocy,
  • zwiększa ryzyko nadciśnienia, zawału, udaru i cukrzycy typu 2,
  • powoduje senność w dzień, spadek koncentracji i więcej wypadków drogowych.

Standardem leczenia jest CPAP – urządzenie wtłaczające powietrze pod stałym dodatnim ciśnieniem przez maskę na nos lub usta. Rozpiera ono zapadające się gardło i utrzymuje drożność dróg oddechowych przez całą noc.

Brzmi dobrze, ale w praktyce wielu pacjentów nie daje rady. Maska przeszkadza w spaniu na boku, uciska twarz, wymaga regularnego czyszczenia. Według danych cytowanych w badaniu prawie połowa chorych rezygnuje z aparatu w ciągu roku od rozpoczęcia terapii.

Dla znacznej grupy pacjentów CPAP działa świetnie na papierze, a fatalnie w realnym życiu – bo urządzenie po prostu ląduje w szafie.

Stary lek w nowej roli: czym jest sulthiame

Na tym tle szczególnie interesująco wypada sulthiame – stary, stosowany od lat lek przeciwpadaczkowy, należący do inhibitorów anhydrazy węglanowej. Naukowcy od kilku lat podejrzewali, że może on mieć drugie życie w leczeniu zaburzeń oddychania podczas snu.

Mechanizm, o którym mowa, dotyczy tzw. kontroli wentylacji. U części osób układ, który reaguje na poziom tlenu i dwutlenku węgla we krwi, zachowuje się jak rozregulowana huśtawka:

  • najpierw pacjent zbyt mocno „przewentylowuje” płuca,
  • potem pojawia się faza spowolnienia oddechu lub całkowity bezdech,
  • znów dochodzi do nagłego nadrobienia zaległości i hiperpwentylacji.

Tę skłonność do wahań specjaliści nazywają wysokim „loop gain”. Sulthiame ma ten parametr obniżać, czyli stabilizować cały system. Dodatkowe wcześniejsze prace sugerowały, że lek poprawia napięcie mięśni gardła, dzięki czemu trudniej o zapadanie się tkanek podczas snu.

Badanie FLOW: 47 procent mniej przerw w oddychaniu

Najważniejsze najnowsze dane pochodzą z badania klinicznego FLOW. To europejskie, wieloośrodkowe badanie fazy 2, w którym uczestniczyło 298 dorosłych z umiarkowanym lub ciężkim bezdechem obturacyjnym snu.

Parametr Opis
Liczba uczestników 298 dorosłych
Czas trwania 15 tygodni terapii
Rodzaj choroby bezdech obturacyjny, stopień umiarkowany do ciężkiego
Interwencja sulthiame w różnych dawkach vs placebo
Kluczowy efekt do 47% mniej epizodów bezdechu i spłycenia oddechu

Osoby przyjmujące najwyższe dawki leku miały wyraźnie mniej nocnych przerw w oddychaniu oraz lepsze natlenienie krwi. Badacze odnotowali redukcję liczby epizodów bezdechu i spłycenia oddechu o prawie połowę, co w tej grupie chorych jest wynikiem bardzo zbliżonym do efektów części alternatywnych terapii niefarmakologicznych.

Według prowadzących badanie to pierwszy tak silny sygnał, że farmakoterapia może realnie wpływać na sam mechanizm powstawania bezdechu, a nie tylko na jego skutki.

Reakcje organizmu na lek były w większości łagodne. Najczęściej zgłaszanym działaniem ubocznym było mrowienie skóry, czyli parestezje. Objawy zwykle miały charakter przejściowy. Mimo tego autorzy podkreślają, że potrzeba dłuższej obserwacji, aby w pełni ocenić bezpieczeństwo terapii.

Nie cudowna pigułka, ale ważny krok

Naukowcy studzą emocje. Sulthiame oddziałuje głównie na jeden z czterech głównych mechanizmów prowadzących do bezdechu obturacyjnego – właśnie na niestabilną kontrolę oddychania. U wielu pacjentów równie ważną rolę odgrywają:

  • budowa anatomiczna gardła (wąskie, łatwo zapadające się drogi oddechowe),
  • osłabienie mięśni utrzymujących drożność dróg oddechowych,
  • nadmierna podatność tkanek na ucisk i podciśnienie podczas wdechu.

W krótszym, wcześniejszym badaniu z użyciem tego leku nie widać było wyraźnej zmiany w odczuwanej senności dziennej ani jakości życia. To sygnał, że sama poprawa parametrów z polisomnografii nie zawsze wprost przekłada się na lepsze samopoczucie chorego. Terapia musi działać na więcej niż jeden aspekt choroby, a badania potrzebują czasu.

FLOW pozostaje badaniem fazy 2 – jego celem było głównie sprawdzenie zakresu skutecznych dawek i tolerancji. Aby lek trafił do praktyki klinicznej, potrzebne są większe, dłuższe badania fazy 3, obejmujące zróżnicowaną populację pacjentów, także z chorobami towarzyszącymi.

Więcej kandydatów: era tabletek na bezdech dopiero rusza

Sulthiame nie jest jedynym graczem. W kolejce stoją inne cząsteczki, które atakują inne „pięty achillesowe” bezdechu:

AD109 – wsparcie mięśni gardła

Firma Apnimed zapowiada złożenie wniosku o rejestrację leku AD109 w amerykańskiej agencji FDA na początku 2026 roku. Preparat łączy dwie znane substancje: aroksybutyninę i atomoksetynę. Ma poprawiać funkcję nerwowo-mięśniową górnych dróg oddechowych, czyli wzmacniać „rusztowanie” gardła podczas snu.

IHL-42X i tirzepatide – inne ścieżki dojścia

Kolejny kandydat to IHL-42X opracowywany przez Incannex Healthcare. To połączenie dwóch leków, które dotąd stosowano w innych wskazaniach, a teraz przeszło do badań fazy 2 w terapii bezdechu. Celem jest wpływ zarówno na kontrolę oddychania, jak i na drogi oddechowe.

Z zupełnie innej strony wchodzi tirzepatide, znany już z terapii otyłości pod marką Zepbound. Od końca 2024 roku ma on pierwsze oficjalne wskazanie w leczeniu bezdechu obturacyjnego u osób z otyłością. Działa nie poprzez bezpośredni wpływ na gardło, lecz poprzez redukcję masy ciała, co odciąża drogi oddechowe i zmniejsza skłonność do ich zapadania się.

Specjaliści mówią już nie o jednym „złotym standardzie”, ale o zestawie klocków, z których lekarz może ułożyć terapię pasującą do konkretnego pacjenta.

Od „CPAP dla wszystkich” do medycyny szytej na miarę

Coraz wyraźniej widać, że bezdech senny to nie jedna choroba, lecz kilka nakładających się problemów, które u różnych osób układają się w różne konfiguracje. U jednego pacjenta dominuje otyłość i wąskie gardło, u innego – nadwrażliwy układ kontrolujący oddychanie. Ktoś inny ma przede wszystkim wiotkie mięśnie gardła.

Dlatego część ekspertów zaczyna mówić o „medycynie precyzyjnej snu”. Zamiast jednego schematu „CPAP dla każdego”, lekarz mógłby:

  • ocenić, który z mechanizmów bezdechu dominuje u danej osoby,
  • dobrać terapię farmakologiczną celującą w ten mechanizm,
  • łączyć leki z redukcją masy ciała, fizjoterapią oddechową czy aparatami ortodontycznymi,
  • korzystać z CPAP tam, gdzie wciąż daje największy zysk.

Tabletka nie zastąpi z dnia na dzień wszystkich masek. Może jednak stać się ważnym elementem układanki – dla jednych jako leczenie główne, dla innych jako uzupełnienie CPAP lub alternatywa w sytuacjach, gdy maska jest nie do zniesienia.

Co to oznacza dla pacjentów dziś, a co jutro

Osoba, która właśnie dowiedziała się, że ma bezdech senny, wciąż najpewniej usłyszy zalecenie stosowania CPAP, redukcji masy ciała, zmian stylu życia i ewentualnie leczenia stomatologicznego czy laryngologicznego. Nowe leki są w fazach badań i – poza preparatami odchudzającymi – nie trafiły jeszcze masowo na rynek.

Dla wielu chorych sama świadomość, że na horyzoncie pojawiają się inne możliwości, bywa jednak motywująca. Zwiększa to także presję na system ochrony zdrowia, by inwestować w diagnostykę polisomnograficzną, a nie sprowadzać temat jedynie do „głośnego chrapania”.

Jeśli kiedyś dojdzie do sytuacji, w której lekarz rodzinny będzie mógł wystawić receptę na precyzyjnie dobrany lek doustny przeciw bezdechowi, zmieni się nie tylko komfort pacjentów. Spadnie też liczba powikłań sercowo-naczyniowych, wypadków związanych z sennością za kierownicą i zwolnień z pracy przez chroniczne zmęczenie.

Warto przy tym pamiętać, że żadna przyszła tabletka nie zwolni z dbania o podstawy: masę ciała, higienę snu, ograniczenie alkoholu i papierosów. Leki mogą znacząco poprawić parametry oddechowe w nocy, ale największą poprawę jakości życia zwykle daje połączenie farmakoterapii z rozsądnymi zmianami codziennych nawyków.

Prawdopodobnie można pominąć