Nowy zastrzyk przeciw rakowi gardła i krtani daje lekarzom świeżą broń
Prosty zastrzyk pod skórę zamiast wielogodzinnych wlewów dożylnych – tak ma wyglądać leczenie części zaawansowanych nowotworów głowy i szyi.
Naukowcy z Londynu przedstawili wyniki badania, które może mocno zmienić sposób terapii raka gardła, języka czy krtani. Lek o nazwie amivantamab, podawany w formie podskórnej iniekcji, zatrzymywał rozwój choroby u większości pacjentów, u których wcześniejsze metody kompletnie zawiodły.
Rak gardła, języka i krtani coraz częstszy u młodszych mężczyzn
Nowotwory głowy i szyi obejmują wiele lokalizacji: jamę ustną, gardło, krtań, zatoki, jamę nosową. Większość z nich to tzw. raki płaskonabłonkowe, czyli guzy rozwijające się w komórkach wyściełających śluzówki górnych dróg oddechowo‑pokarmowych. W skali globalnej to jedna z częstszych grup nowotworów złośliwych.
Przez lata lekarze wiązali te choroby głównie z paleniem i nadużywaniem alkoholu. W ostatniej dekadzie obraz ryzyka mocno się jednak zmienił. Coraz większą rolę odgrywa zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV), dobrze znanym m.in. z raka szyjki macicy. W niektórych krajach HPV odpowiada już nawet za około 70% raków o lokalizacji w obrębie jamy ustnej i gardła, szczególnie u młodszych mężczyzn, którzy nigdy nie palili.
Ta „zmiana twarzy” choroby sprawia, że lekarzom trudniej przewidzieć przebieg raka. U części chorych leczenie działa świetnie, u innych rak wraca agresywnie po kilku miesiącach. Gdy dochodzi do wznowy po zakończonej terapii lub pojawiają się przerzuty odległe, możliwości działania lekarzy gwałtownie się kurczą.
Gdy standardowe leczenie przestaje działać
Podstawowy zestaw narzędzi onkologa w raku głowy i szyi to wciąż „klasyka”: operacja, radioterapia i chemioterapia na bazie związków platyny. W ostatnich latach dołączyła do nich immunoterapia – leki pobudzające układ odpornościowy, takie jak nivolumab czy pembrolizumab.
Dla części chorych immunoterapia okazuje się przełomem, ale daleko jej do cudownego rozwiązania. Spora grupa pacjentów nie odpowiada na takie leczenie albo po pierwszym okresie poprawy następuje gwałtowne pogorszenie. Gdy zawiodą już zarówno chemia, jak i immunoterapia, lekarze mają do wyboru głównie stare schematy z niską skutecznością lub leczenie wyłącznie objawowe.
Jedyną zarejestrowaną do tej pory terapią „celowaną” w tej grupie raków był cetuksymab, działający na receptor EGFR. Dawał zysk tylko u części chorych i zazwyczaj na krótko. Stąd tak duże zainteresowanie nowym lekiem, który – teoretycznie – uderza w kilka mechanizmów naraz.
Amivantamab powstał jako terapia celowana w raku płuca, ale wyniki nowego badania wskazują, że może stać się ważną opcją także dla pacjentów z zaawansowanymi nowotworami głowy i szyi.
Jak działa amivantamab – trzy ciosy w komórkę nowotworową
Amivantamab to tzw. przeciwciało bispecyficzne – w uproszczeniu: jedno białko zdolne wiązać dwa różne cele na powierzchni komórki. Stworzyła je firma Johnson & Johnson jako lek nowej generacji.
Blokada EGFR – odcięcie „paliwa” dla wzrostu guza
Pierwszy element działania leku to hamowanie receptora EGFR. Ten receptor działa jak przełącznik dla sygnałów „rośnij i dziel się”, który w wielu komórkach rakowych jest nieustannie włączony. Amivantamab przyczepia się do EGFR i blokuje przekazywanie sygnałów, ograniczając możliwość namnażania komórek guza.
Uderzenie w MET – zamknięcie drogi ucieczki
Drugi cel to MET – inna cząsteczka uczestnicząca w rozwoju oporności na leczenie. Nawet jeśli uda się wyłączyć EGFR, część komórek potrafi przełączyć się na ścieżkę MET i w ten sposób ominąć blokadę. Amivantamab blokuje jednocześnie MET, przez co komórkom trudniej znaleźć „wyjście awaryjne”. To ma spowolnić nawrót choroby.
Aktywacja układu odpornościowego – naturalne „zabójcze” komórki w akcji
Trzeci mechanizm to rekrutacja własnych sił obronnych organizmu. Fragment przeciwciała wiąże się z tzw. komórkami NK, czyli naturalnymi zabójcami. To komórki odpornościowe, które specjalizują się w rozpoznawaniu i niszczeniu komórek nieprawidłowych. Dzięki amivantamabowi łatwiej „widzą” komórki rakowe i atakują je bezpośrednio.
Połączenie blokady dwóch kluczowych szlaków wzrostu guza z jednoczesnym uruchomieniem komórek NK tworzy wyjątkowo złożony atak na nowotwór, wykraczający poza działanie obecnych terapii celowanych.
Zastrzyk podskórny zamiast wlewu – duża zmiana dla pacjenta
Większość silnych leków onkologicznych wymaga wlewów dożylnych trwających od kilkudziesięciu minut do kilku godzin, a pacjent spędza w szpitalu pół dnia, często podpięty pod pompę. Amivantamab w badaniu podawano w formie prostego zastrzyku pod skórę.
Taka forma daje kilka korzyści:
- krótszy czas wizyty – aplikacja przypomina szczepionkę lub zastrzyk przeciwzakrzepowy,
- mniejsze obciążenie dla oddziałów dziennych chemioterapii,
- szansa na przeniesienie części podań do trybu ambulatoryjnego, a w przyszłości nawet do domu z pomocą pielęgniarki środowiskowej,
- mniej wkłuć dożylnych, co ma znaczenie u pacjentów po wielu chemiach, z żyłami w złym stanie.
Dla chorego, który przez miesiące żył w rytmie kolejnych pobytów na oddziale, perspektywa szybkiego zastrzyku i powrotu do codzienności to nie tylko wygoda. To często poczucie, że choroba nie przejęła całkowitej kontroli nad życiem.
Badanie Orig‑AMI 4: co udało się osiągnąć?
Nowe dane zaprezentowano podczas kongresu ESMO 2025 w Berlinie. W badaniu Orig‑AMI 4 wzięło udział 86 osób z nawrotowym lub przerzutowym rakiem głowy i szyi. Każdy z nich wcześniej otrzymał już zarówno immunoterapię, jak i standardową chemioterapię na bazie platyny – bez trwałego efektu.
| Parametr | Wynik w badaniu amivantamabu |
|---|---|
| Rodzaj pacjentów | Rak głowy i szyi w nawrocie lub z przerzutami po wyczerpaniu wcześniejszych terapii |
| Odsetek chorych ze zmniejszeniem lub zatrzymaniem wzrostu guza | 76% |
| Średni czas do pierwszej widocznej odpowiedzi | ok. 6 tygodni |
| Średnia długość kontroli choroby (bez progresji) | 6,8 miesiąca |
| Odsetek pacjentów kontynuujących leczenie (lipiec 2025) | 62% (53 z 86 osób) |
U ponad trzech czwartych uczestników tomografia lub inne badania obrazowe wykazały zmniejszenie rozmiarów guzów lub przynajmniej zahamowanie ich dalszego wzrostu. Co ważne, pierwsze efekty widziano już po około sześciu tygodniach terapii, co przy zaawansowanym raku jest okresem krótkim.
W populacji, w której praktycznie skończyły się sensowne możliwości leczenia, sześciotygodniowe zahamowanie choroby u większości pacjentów to realna zmiana perspektywy rokowania.
Profil działań niepożądanych oceniono jako akceptowalny. Najczęściej pojawiały się zmiany skórne – wypryski, zaczerwienienia, świąd. Lekarze podkreślają, że w porównaniu z toksycznością klasycznej chemii, objawy te łatwiej opanować i rzadziej wymagają przerywania terapii.
Nie tylko liczby – jak leczenie zmienia codzienność chorych
Opis jednego z uczestników badania, 59‑letniego mężczyzny z rakiem języka, pokazuje ludzki wymiar terapii. Po dwóch nieudanych liniach leczenia dołączenie do badania z amivantamabem przyniosło mu wyraźną poprawę: mógł znowu normalnie mówić i jeść, a dolegliwości bólowe wycofały się. Z działań niepożądanych zgłaszał głównie problemy skórne, bez ciężkich objawów ogólnych.
Dla pacjentów onkologicznych poczucie kontroli nad codziennym życiem jest często równie ważne jak suche wskaźniki w kartach wypisu. Możliwość wyjścia z oddziału po krótkim zastrzyku, bez całodziennego pobytu na sali wlewów, zmniejsza stres i pozwala częściej funkcjonować w rodzinie czy pracy.
Co dalej z amivantamabem w raku głowy i szyi?
Eksperci podkreślają, że obecne wyniki pochodzą z badania, które obejmowało kilkudziesięciu chorych i miało charakter wstępny. Kolejny etap to duże badanie fazy III, z udziałem setek pacjentów i bezpośrednim porównaniem z aktualnym standardem leczenia. Dopiero na tej podstawie agencje regulacyjne mogą rozważać refundację i włączenie leku do koszyków świadczeń publicznych.
Naukowcy planują też sprawdzić, czy połączenie amivantamabu z innymi terapiami – np. z immunoterapią lub radioterapią – nie zwiększy jeszcze bardziej szans na trwałą kontrolę choroby. Lek już teraz bada się również w innych nowotworach związanych z zaburzeniami w szlakach EGFR i MET, takich jak rak jelita grubego, płuca czy przełyku.
Celem badaczy jest przesunięcie amivantamabu z pozycji „ostatnia deska ratunku” do roli jednej z regularnych opcji terapeutycznych dostępnych wcześniej w przebiegu choroby.
Co ta terapia może oznaczać dla pacjentów w Polsce
Dla polskich chorych na raka gardła, krtani czy jamy ustnej kluczowe będą dwie kwestie: czy kolejne badania potwierdzą skuteczność oraz kiedy lek uzyska rejestrację i ewentualną refundację w Unii Europejskiej. Procedury trwają zwykle kilka lat, ale szybkie dopuszczenie leku w innych krajach może przyspieszyć również lokalne decyzje.
Warto pamiętać, że o skuteczności leczenia wciąż w dużej mierze decyduje etap rozpoznania. Nawet najbardziej zaawansowany lek nie zastąpi szybkiej diagnostyki. Uporczywa chrypka, ból gardła trwający tygodniami, niegojące się owrzodzenia w jamie ustnej czy wyczuwalny guzek na szyi zawsze wymagają konsultacji laryngologicznej, zwłaszcza u osób po 40. roku życia.
Oddzielnym, ale związanym wątkiem jest profilaktyka zakażenia HPV. Rozszerzanie programów szczepień na chłopców i dziewczęta może w perspektywie kilkunastu lat zmniejszyć liczbę nowotworów jamy ustnej i gardła. Nawet jeśli amivantamab stanie się szeroko stosowany, ograniczenie nowych zachorowań przez szczepienia i unikanie tytoniu pozostanie jednym z najskuteczniejszych narzędzi walki z tymi nowotworami.


