Nowy typ ogrzewania działa przy -22°C i zużywa znacznie mniej prądu
Na nowojorskich blokach pojawiło się urządzenie, które montuje się w oknie jak klimatyzator, a grzeje jak pełnoprawne ogrzewanie.
Ten nowy typ pompy ciepła ma działać nawet przy siarczystym mrozie, potrzebuje mniej energii niż tradycyjne grzejniki i można go zamontować bez kucia ścian. Brzmi jak sprzęt z przyszłości, ale pierwsze egzemplarze już ogrzewają mieszkania za oceanem.
Ogrzewanie w oknie: pompa ciepła zamiast kaloryfera
W Nowym Jorku zimą większość lokatorów po prostu odkręca stare żeliwne grzejniki na maksimum albo sięga po energochłonne farelki. Tegoroczny sezon grzewczy przyniósł jednak inny trend: kompaktową pompę ciepła montowaną bezpośrednio w ramie okna, opracowaną przez firmę Midea.
Urządzenie przypomina z zewnątrz większy klimatyzator okienny, ale w praktyce pełni rolę wydajnego ogrzewania typu powietrze–powietrze. Konstrukcja została stworzona specjalnie z myślą o typowych miejskich mieszkaniach, w których trudno przerabiać instalację, wiercić w grubych ścianach czy planować poważniejszy remont.
Pompa ciepła w oknie ma dać to, czego zwykle brakuje w starych budynkach: szybki montaż, niskie rachunki i porządne ogrzewanie bez rozkuwania ścian.
Według pierwszych użytkowników w Nowym Jorku montaż zajmuje mniej niż godzinę. Nie potrzeba ekipy instalacyjnej, specjalistycznych narzędzi ani zezwoleń na prace budowlane. To zupełne przeciwieństwo klasycznych pomp ciepła, które wymagają całodniowej instalacji i ingerencji w elewację.
Pracuje przy -22°C i nadal grzeje skutecznie
Kluczowe pytanie brzmi: jak takie kompaktowe urządzenie radzi sobie z prawdziwym mrozem? Producent podaje, że pompa utrzymuje realną sprawność nawet przy temperaturze zewnętrznej sięgającej około -22°C, a granicznie działa aż w okolicach -25°C.
Gdy na zewnątrz panuje lekki plus, około 8°C, moc grzewcza urządzenia dochodzi do 2,6 kW – to poziom porównywalny z klasycznym, większym grzejnikiem elektrycznym. Przy dużym mrozie moc spada do około 1,4 kW, ale wciąż wystarcza do ogrzania typowego pokoju w mieszkaniu.
| Temperatura na zewnątrz | Szacowana moc grzewcza | Przeznaczenie |
|---|---|---|
| ok. 8°C | ok. 2,6 kW | standardowe dogrzewanie mieszkania |
| ok. -22°C | ok. 1,4 kW | utrzymanie komfortu w jednym pomieszczeniu |
Na papierze nie robi to może wrażenia na tle wielkich jednostek zewnętrznych, ale różnica polega na tym, że tutaj mówimy o sprzęcie „z pudełka”, który lokator może włożyć w okno niemal tak samo łatwo jak oczyszczacz powietrza postawiony przy ścianie.
Nowoczesny kompresor, który nie pracuje na pełnym gazie non stop
Serce tego rozwiązania to zupełnie nowy typ kompresora stosowanego w pompach ciepła. Zamiast znanego z tanich klimatyzatorów systemu włącz/wyłącz, gdzie sprężarka albo pracuje na sto procent, albo stoi, tutaj moc regulowana jest płynnie.
Elektronika sterująca dopasowuje intensywność pracy do temperatury na zewnątrz i zapotrzebowania na ciepło w środku. Taki sposób działania ma kilka bardzo konkretnych konsekwencji:
- niższe zużycie energii, bo sprzęt nie startuje wciąż od zera na pełnej mocy,
- stabilniejsza temperatura w pomieszczeniu, bez skoków „gorąco–zimno”,
- mniej hałasu związanego z gwałtownym załączaniem sprężarki,
- dłuższa żywotność podzespołów, które pracują łagodniej.
Z punktu widzenia rachunków za prąd największą przewagą pompy ciepła jest to, że z 1 kWh energii elektrycznej potrafi wycisnąć kilka kWh ciepła – okienny model wpisuje się dokładnie w tę zasadę.
W praktyce użytkownik nie musi zagłębiać się w szczegóły techniczne. Widzi przede wszystkim to, że urządzenie po nagrzaniu pokoju przechodzi w spokojny tryb podtrzymania komfortu, a nie „dmucha huraganem” co kilka minut.
Cichsze niż większość klimatyzatorów, ale ciężkie jak porządna pralka
Nowy sprzęt Midea ma jeszcze jedną cechę, którą mocno podkreślają pierwsze testy: kulturę pracy. W trybie nocnym poziom hałasu ma wynosić około 29 dB(A). To więcej niż absolutna cisza w bibliotece, ale porównywalnie z bardzo cichym szeptem czy delikatnym szumem tła w mieszkaniu.
W typowym trybie ogrzewania głośność rośnie do okolic 51 dB(A). Wciąż mówimy o poziomie, który nie powinien zagłuszyć normalnej rozmowy czy oglądania filmu.
Jest jednak jeden haczyk: masa i gabaryty. Urządzenie waży około 59 kilogramów i fizycznie zajmuje część okna. Dla wielu lokatorów w małych mieszkaniach to realny dylemat – trochę mniej światła dziennego i „zabite” skrzydło okienne w zamian za nowe ogrzewanie.
Dla kogo jest to rozwiązanie?
Ze względu na wysoką cenę – rzędu 2800–3000 dolarów bez dofinansowania – producent celuje w tej chwili głównie w segment instytucjonalny. Chodzi o spółdzielnie, miejskie programy modernizacji ogrzewania, właścicieli budynków komunalnych czy firmy zarządzające portfelami mieszkań na wynajem.
Trwają już programy pilotażowe w Ameryce Północnej. Lokatorzy w Bostonie czy w miastach kanadyjskich testują pierwsze serie tego sprzętu w typowych, wielopiętrowych budynkach i starych kamienicach.
Czy taki sprzęt ma sens w Polsce?
Na razie wszystko wskazuje na to, że okienna pompa ciepła pozostanie przez jakiś czas ciekawostką z zagranicy. Konstrukcja została stworzona pod specyficzny typ stolarki, bardzo popularny w Ameryce Północnej i w części krajów anglosaskich. Chodzi o okna przesuwane w pionie.
W Polsce dominują inne rozwiązania – okna rozwierno-uchylne, często z wąskimi ramami, w których taki blok urządzenia zwyczajnie się nie zmieści. Ewentualna adaptacja wymagałaby przeprojektowania całej obudowy, a to oznacza długie miesiące prac, testów i certyfikacji.
Jeśli podobne urządzenie kiedyś trafi do polskich sklepów, najpewniej będzie już dopasowane do typowych europejskich okien, a nie wprost przeniesione z amerykańskiego rynku.
Paradoksalnie to dobra wiadomość, bo producenci mogliby od razu uwzględnić nasze realia: mniejsze mieszkania, częstsze użycie rolet zewnętrznych, a także odmienne normy akustyczne w blokach.
Co ta nowość mówi o przyszłości ogrzewania mieszkań
Trend, który świetnie widać na przykładzie tej pompy ciepła, to odejście od centralnego, sztywnego systemu ogrzewania na rzecz rozwiązań bardziej elastycznych i indywidualnych. Lokator nie chce już być całkowicie uzależniony od kotłowni na drugim końcu osiedla. Szuka urządzenia, które może wstawić, przenieść, wymienić bez generalnego remontu.
Drugim silnym motorem zmian pozostaje koszt energii. Klasyczne grzejniki elektryczne i farelki potrafią błyskawicznie „zjeść” budżet domowy. Pompa ciepła, nawet niewielka, daje szansę na znacznie lepszą relację między poborem prądu a ilością uzyskanego ciepła. Dla miast, które chcą zmniejszać smog i emisję CO₂, takie okienne rozwiązania mogą stać się jednym z narzędzi w programach odchodzenia od węgla czy oleju opałowego.
Dla polskiego czytelnika najciekawszy może być scenariusz pośredni: zanim pojawią się u nas dokładnie takie same urządzenia, producenci zaczną wprowadzać kompaktowe pompy ciepła projektowane stricte do małych mieszkań. Im szybciej spadną ceny i uprości się montaż, tym większa szansa, że ogrzewanie przestanie kojarzyć się z wielką inwestycją na całe życie, a stanie się bardziej elastycznym sprzętem domowym – trochę jak lodówka czy pralka, które co kilkanaście lat po prostu wymieniamy na nowszy, oszczędniejszy model.


