Nowy Fiat Grande Panda z silnikiem benzynowym: hit budżetowy czy pułapka?

Nowy Fiat Grande Panda z silnikiem benzynowym: hit budżetowy czy pułapka?
4.9/5 - (49 votes)

Fiat wraca do prostych silników benzynowych, a najtańsza Grande Panda kusi ceną poniżej 17 tys.

euro. Brzmi jak okazja, ale nie wszystko wygląda tak różowo.

Nowa odsłona Grande Pandy miała być przede wszystkim miejskim autem na prąd lub z układem mild hybrid. Mimo tego marka zdecydowała się dodać klasyczną wersję benzynową, bez żadnego wsparcia elektrycznego. To właśnie ona otwiera cennik i staje się najtańszą opcją w gamie. Czy rzeczywiście warto się nią zainteresować, jeśli liczy się każdy wydatek przy zakupie auta?

Fiat Grande Panda essence – powrót do prostego napędu

Grande Panda startowała jako model nastawiony na elektromobilność. W ofercie pojawiły się najpierw warianty w pełni elektryczne oraz mild hybrid. Po kilku miesiącach Fiat zmienił jednak kurs i dołożył do katalogu wersję napędzaną wyłącznie benzyną. Bez baterii, bez dodatkowego silnika elektrycznego, bez skomplikowanej elektroniki w układzie napędowym.

Pod maską pracuje dobrze znany w grupie Stellantis trzycylindrowy silnik 1.2. Ten sam, który spotkamy m.in. w Citroënie C3 i innych miejskich modelach koncernu. W Grande Pandzie ma on 100 KM i 205 Nm momentu obrotowego, połączone z manualną skrzynią biegów o sześciu przełożeniach. To typowo miejski zestaw, nastawiony na rozsądne osiągi i akceptowalne spalanie.

Silnik 1.2 o mocy 100 KM i manualna skrzynia 6-biegowa tworzą najprostszą i zarazem najtańszą konfigurację w całej gamie Grande Pandy.

Osiągi i spalanie: taniej na starcie, drożej na stacji?

W porównaniu z odmianą mild hybrid o mocy 110 KM, wersja benzynowa jest wyraźnie skromniejsza jeśli chodzi o dynamikę. Ma mniej mocy, nie wspiera jej żaden elektryczny układ, więc przy wyprzedzaniu trzeba bardziej planować manewry. Dla spokojnych kierowców, poruszających się głównie po mieście, nie będzie to jednak główny problem.

Większą różnicę widać w danych katalogowych dotyczących spalania. Fiat podaje, że Grande Panda z czystym napędem benzynowym zużywa średnio 5,7 l/100 km. Mild hybrid o zbliżonej mocy ma w papierach 5,1 l/100 km. Różnica 0,6 litra na korzyść układu z elektrycznym wsparciem w dłuższej perspektywie przełoży się na wyższe wydatki na paliwo w wersji benzynowej.

Do tego dochodzi kwestia emisji CO2. Brak hybrydy oznacza wyższy poziom spalin – w tym przypadku 131 g/km. W kraju, z którego pochodzą podane dane, taki wynik oznacza dodatkową opłatę w wysokości około 1000 euro. Taka „kara ekologiczna” potrafi częściowo zniwelować atrakcyjność podstawowej ceny.

Wersja Moc Średnie spalanie Emisja CO2 Dodatkowa opłata ekologiczna
Benzynowa 1.2 100 KM 5,7 l/100 km 131 g/km ok. 1000 euro
Mild hybrid 110 KM 5,1 l/100 km niższa mniejsza lub brak

Najtańsza Grande Panda: co faktycznie dostaje kierowca?

Za wejście do gamy odpowiada wersja wyposażenia Pop. To typowe „minimum sensowne” dla użytkownika, który nie oczekuje luksusu, ale też nie chce czuć się jak w samochodzie sprzed dwóch dekad.

Nadwozie: prosto, ale w mocnym kolorze

Z zewnątrz Grande Panda w wersji bazowej prezentuje się oszczędnie. Projekt nadwozia pozostaje nowoczesny, lecz dodatki są mocno ograniczone. Standardowo auto stoi na stalowych felgach 16-calowych, i to bez ozdobnych kołpaków. To nie jest samochód, który ma błyszczeć na parkingu – raczej spełniać codzienne zadania.

Ciekawostką jest polityka lakierów. W podstawowej odmianie bez dopłat dostępne są zaledwie dwie barwy, za to jedna z nich to intensywna czerwień o nazwie Rouge Passione. Dla wielu kierowców to plus, bo zamiast typowego białego „flotowego” nadwozia można mieć żywszy, znacznie bardziej przyciągający wzrok kolor bez dokładania ani jednego euro.

Wnętrze: mniej gadżetów, więcej rozsądku

W kabinie filozofia jest podobna – najważniejsze funkcje są, ale luksus ograniczono do niezbędnego minimum. Finition Pop rezygnuje z centralnego ekranu dotykowego. W jego miejsce kierowca dostaje stację dokującą na smartfon. Telefon pełni więc rolę centrum multimedialnego, nawigacji i odtwarzacza muzyki. Dla wielu młodszych użytkowników to naturalne rozwiązanie.

Mimo braku klasycznego ekranu centralnego, przed kierowcą znalazł się cyfrowy zegar 10-calowy. To dość zaskakujące połączenie prostoty i nowoczesności. Pozostałe elementy wyposażenia skupiają się na komforcie w codziennej jeździe:

  • manualna klimatyzacja,
  • elektrycznie sterowane szyby z przodu,
  • zestaw podstawowych systemów wsparcia kierowcy.

Na liście układów bezpieczeństwa znajdują się m.in. asystent odczytywania znaków drogowych, tylne czujniki parkowania, system ostrzegania przed niezamierzoną zmianą pasa oraz autonomiczne hamowanie awaryjne. To pakiet, którego jeszcze kilka lat temu trudno byłoby szukać w podstawowych wersjach miejskich aut.

Grande Panda w wersji Pop rezygnuje z multimedialnego ekranu, ale zostawia cyfrowe zegary i pełny zestaw kluczowych systemów bezpieczeństwa.

Cena kontra konkurenci i droższe wersje

Wersja benzynowa Grande Pandy otwiera cennik kwotą 16 900 euro. Na pierwszy rzut oka to bardzo atrakcyjna propozycja dla kogoś, kto potrzebuje nowego miejskiego samochodu i nie chce wchodzić w leasing na wyższe raty.

Problem pojawia się przy doliczeniu opłaty ekologicznej za emisję CO2. Około 1000 euro podatku sprawia, że różnica wobec odmiany mild hybrid znika szybciej, niż można by się spodziewać. W gamie znajduje się bowiem wariant z miękką hybrydą, którego ceny startują w okolicach 19 400 euro. Po uwzględnieniu podatku za emisję, dystans między wersjami wyraźnie się zmniejsza.

Potencjalny nabywca staje więc przed dylematem: zapłacić mniej teraz, korzystając z prostego napędu benzynowego, czy dołożyć do hybrydy, która zużyje trochę mniej paliwa i będzie miała lepszą dynamikę? Dla kierowców, którzy pokonują niewielkie przebiegi, niższa cena zakupu może wciąż mieć większe znaczenie niż różnice w spalaniu.

Dla kogo ma sens najtańsza Grande Panda?

Najtańsza wersja Grande Pandy wydaje się skrojona pod dwa typy klientów. Pierwszy to kierowca szukający możliwie taniego, ale nowego samochodu segmentu miejskiego, który nie chce inwestować w zaawansowaną technologię hybrydową. Drugi to osoby, które nie ufają jeszcze do końca napędom elektrycznym oraz skomplikowanym układom mild hybrid i stawiają na prostą mechanikę.

Prosty trzycylindrowy silnik 1.2, manualna skrzynia biegów, brak baterii trakcyjnej – dla niektórych to wciąż brzmi jak synonim niższych kosztów serwisu po gwarancji. Z drugiej strony większe spalanie i dodatkowy podatek za emisję mogą uderzyć w portfel przy intensywnym użytkowaniu jako auto flotowe lub służbowe.

Na co zwrócić uwagę przed wyborem tej wersji?

Przy podejmowaniu decyzji kilka kwestii warto przeanalizować na spokojnie:

  • roczne przebiegi – im wyższe, tym większa przewaga hybrydy w kosztach paliwa,
  • styl jazdy – spokojna, miejska jazda sprzyja realnemu zbliżeniu się do katalogowego spalania,
  • plany na użytkowanie auta – jeśli samochód ma pozostać w garażu wiele lat, prostsza technika może oznaczać mniejsze ryzyko drogich napraw elektroniki napędu,
  • wyposażenie – brak centralnego ekranu nie każdemu będzie przeszkadzał, szczególnie jeśli i tak cała obsługa przenosi się na smartfon.

Grande Panda z silnikiem benzynowym wpisuje się w szerszy trend powrotu części producentów do mniej skomplikowanych napędów w tańszych modelach. Rosnące ceny aut elektrycznych sprawiają, że nadal jest miejsce dla prostych aut spalinowych, byle oferowały rozsądne wyposażenie i akceptowalne spalanie.

W praktyce wiele będzie zależeć od lokalnych przepisów. Tam, gdzie podatki mocno premiują napędy ze wsparciem elektrycznym, wersja benzynowa może stracić część przewagi cenowej. W krajach z łagodniejszymi regulacjami taki samochód nadal może stać się ciekawą opcją dla kierowcy, który liczy przede wszystkim koszt zakupu i prostotę użytkowania, a dopiero później patrzy na zaawansowaną technologię pod maską.

Prawdopodobnie można pominąć