Nowe prawo spacerów z psami w Anglii i Walii: kary bez limitu za gonienie zwierząt gospodarskich

Nowe prawo spacerów z psami w Anglii i Walii: kary bez limitu za gonienie zwierząt gospodarskich
4.8/5 - (42 votes)

Od połowy marca w Anglii i Walii wszedł w życie przepis, który całkowicie zmienia zasady spacerów z psami po terenach wiejskich.

Nowe regulacje uderzają przede wszystkim w właścicieli, którzy pozwalają pupilom biegać luzem w pobliżu pastwisk. Nawet pozornie „niewinny” sprint psa w stronę owiec może teraz skończyć się poważnymi konsekwencjami finansowymi i karnymi.

Nowa ustawa: co dokładnie się zmieniło

18 marca 2026 roku w Anglii i Walii zaczęła obowiązywać ustawa Dogs (Protection of Livestock) (Amendment) Act 2025. To aktualizacja przepisów z 1953 roku, czyli z czasów, gdy ruch samochodowy, turystyka piesza czy popularność psów towarzyszących rodzinom wyglądały zupełnie inaczej.

Nowe prawo wzmacnia ochronę zwierząt gospodarskich przed psami. Nie chodzi wyłącznie o sytuacje, gdy pies realnie gryzie czy rani owce lub bydło. Ustawodawcy skupili się na zjawisku tzw. „niepokojenia” zwierząt, które w praktyce potrafi być równie groźne jak fizyczny atak.

Nowe przepisy uznają za naruszenie prawa już samo gonienie lub płoszenie zwierząt gospodarskich przez psa – nawet jeśli nie dochodzi do bezpośredniego kontaktu.

To istotna zmiana, bo wcześniej wielu właścicieli bagatelizowało sytuację, gdy pies „tylko pobiegł do owiec” i po chwili wrócił. Teraz takie zachowanie może zostać potraktowane jak pełnoprawne wykroczenie.

Pies nie musi ugryźć, by właściciel miał problem

Kluczowy element nowej ustawy polega na tym, że pies nie musi dotknąć żadnego zwierzęcia gospodarskiego, aby doszło do złamania prawa. Wystarczy, że:

  • goni stado owiec, krów, kóz czy innych zwierząt hodowlanych,
  • płoszy je, wywołuje panikę lub rozproszenie stada,
  • wzbudza strach, który prowadzi do urazów lub poronień u ciężarnych samic.

Dla rolników to realny problem. Zestresowane zwierzę może się poturbować, wpaść na ogrodzenie albo uciec na drogę i spowodować wypadek. Z perspektywy właściciela psa wygląda to jak kilkanaście sekund zabawy, dla gospodarstwa może oznaczać straty liczone w tysiącach funtów.

Nowe regulacje obejmują nie tylko same pola uprawne czy pastwiska. Odpowiedzialność pojawia się także na drogach i ścieżkach biegnących w sąsiedztwie pól, jeśli pies przejdzie przez ogrodzenie lub po prostu przepłoszy zwierzęta zza siatki.

Ustawa rozszerza katalog chronionych gatunków – oprócz klasycznych zwierząt gospodarskich, takich jak owce czy bydło, włączono również lamy, alpaki i inne tak zwane „camelidy”.

Kary bez górnego limitu: koniec z symbolicznymi mandatami

Dotychczas w Anglii i Walii maksymalna grzywna za niepokojenie zwierząt gospodarskich przez psa wynosiła 1000 funtów. Nowe prawo usuwa ten limit. Oznacza to, że sąd może wymierzyć karę finansową dostosowaną do skali szkód, sytuacji majątkowej sprawcy oraz powagi całego zdarzenia.

Kary mogą obejmować:

Rodzaj konsekwencji Na czym polega
Grzywna Brak górnej granicy, wysokość ustala sąd
Pokrycie kosztów Właściciel może zapłacić za przejęcie i przetrzymywanie psa
Działania policji Wejście na posesję, zabezpieczenie psa, pobranie próbek

Policja otrzymała też znacznie szersze uprawnienia. Funkcjonariusze mogą w określonych sytuacjach wejść na teren prywatny, aby zabezpieczyć psa, jeśli istnieje ryzyko kolejnych ataków lub incydentów. Mogą również pobierać próbki, a w skrajnych przypadkach – zatrzymać zwierzę.

Celem tego pakietu narzędzi jest wyraźne wysłanie sygnału: odpowiedzialność za zachowanie psa na terenach wiejskich rośnie i nie da się jej już zignorować symbolicznym mandatem.

Jak nowe przepisy wpływają na rodzinne spacery

Rząd w Londynie podkreśla, że nowe regulacje nie mają zniechęcać do wychodzenia z psami na łono natury. Chodzi raczej o wyraźne ustawienie granic i doprecyzowanie, czego oczekuje się od odpowiedzialnego właściciela.

Kluczowy przekaz: możesz dalej chodzić z psem po terenach wiejskich, ale w pobliżu zwierząt hodowlanych smycz staje się praktycznie obowiązkiem zdrowego rozsądku.

W praktyce najlepsza strategia dla opiekunów psów w Anglii i Walii to:

  • trzymanie psa na smyczy wszędzie tam, gdzie widać zwierzęta gospodarskie lub tabliczki ostrzegawcze,
  • unikanie spuszczania psa ze smyczy na nowych, nieznanych trasach, jeśli trudno ocenić, co jest za następnym zakrętem,
  • nauka psa solidnego przywołania, tak by reagował natychmiast, nawet w obliczu instynktu pogoni,
  • czujne obserwowanie psa na poboczach dróg wiejskich i przy furtkach prowadzących na pola.

Nawet świetnie wyszkolony pies może w ułamku sekundy zareagować na ruch stada. Instynkt łowiecki, zwłaszcza u ras pasterskich i myśliwskich, potrafi całkowicie wyłączyć dotychczasowy trening. Nowe prawo zakłada, że w takiej sytuacji to właściciel ma zawczasu zadbać o bezpieczeństwo.

Nowa ochrona dla odpowiedzialnych właścicieli

Ustawodawca przewidział też sytuacje, w których właściciel nie powinien ponosić pełnej odpowiedzialności. Pojawił się nowy typ obrony prawnej, ważny szczególnie w razie kradzieży psa lub jego samowolnego zabrania przez inną osobę.

Jeżeli podczas incydentu z udziałem zwierząt gospodarskich pies znajdował się w czyjejś opiece bez zgody właściciela, ten ostatni nie jest automatycznie pociągany do odpowiedzialności. Taka regulacja chroni osoby, które pilnują pupila, dbają o szkolenie i przestrzegają zasad, a mimo to stają się ofiarami cudzych działań.

Dla rolników i mieszkańców wsi to ważny sygnał, że celem nowych przepisów jest uderzenie w lekkomyślność, a nie w ludzi, którzy robią wszystko, by ich zwierzęta nie stanowiły zagrożenia.

Co ta zmiana mówi o relacji miasto–wieś

W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii rośnie liczba psów w domach, szczególnie po pandemii. Wiele rodzin z miast regularnie wyjeżdża na wieś na krótkie wycieczki czy weekendowe spacery. Zderzają się wtedy dwa podejścia: „pies członek rodziny” oraz „stado jako źródło utrzymania”.

Nowa ustawa jasno stawia sprawę – wiejska przestrzeń rekreacyjna pozostaje otwarta, ale jednocześnie trzeba uszanować realia pracy rolników. Utrata nawet kilku jagniąt czy krów przez stres wywołany przez psa to dla gospodarstwa poważny cios ekonomiczny, którego miejski spacerowicz często nie dostrzega.

Można się spodziewać, że wraz z wejściem w życie ustawy wzrośnie liczba oznaczeń na szlakach, ogłoszeń na bramach gospodarstw i kampanii informacyjnych kierowanych do turystów z psami. To z kolei może pomóc w wypracowaniu lepszych, bardziej czytelnych zasad współistnienia na terenach wiejskich.

Wnioski dla polskich właścicieli psów

Choć nowe prawo dotyczy Anglii i Walii, warto, by polscy opiekunowie czworonogów uważnie przyjrzeli się tym zmianom. Coraz częściej podróżujemy z psami za granicę, a w samej Polsce również rośnie napięcie między właścicielami psów a rolnikami na terenach popularnych szlaków.

Kilka praktycznych lekcji płynących z brytyjskich regulacji sprawdzi się także nad Wisłą:

  • Traktuj każdą wiejską drogę tak, jakby za kolejnym zakrętem mogło być stado zwierząt.
  • Nie zakładaj, że „mój pies nigdy by tego nie zrobił” – instynkt potrafi zaskoczyć.
  • Ucz dzieci, że nie wolno zachęcać psa do biegania po polach, ganiania kur czy krów „dla zabawy”.
  • Szanuj tabliczki i prośby rolników – zwykle stoją za nimi realne doświadczenia.

Zmiana przepisów w Anglii i Walii pokazuje wyraźny trend: odpowiedzialność prawna za psa nie kończy się na obroży i adresatce. Państwa coraz częściej oczekują od właścicieli realnej kontroli nad zachowaniem zwierzęcia, także w sytuacjach, które wcześniej uchodziły za „niewinne wybryki”. Dla wielu polskich opiekunów może to być dobry moment, by przemyśleć, jak naprawdę wygląda bezpieczeństwo ich spacerów – nie tylko na angielskiej wsi, lecz także na naszych rodzimych polach i łąkach.

Prawdopodobnie można pominąć