Nie łosoś, nie tuńczyk: ten tani rybny klasyk ratuje serce i mózg
Najczęściej wybór pada na tuńczyka albo sardynki. Tymczasem cicho w kącie szafki stoi jeszcze jedna mała puszka, traktowana głównie jak dodatek do pizzy. A to właśnie ona potrafi najmocniej podreperować serce, mózg i poziom energii.
Mała puszka, wielka moc: o jakiej rybie mowa?
Chodzi o anchois w puszce – niewielką, tłustą rybę morską, znaną z intensywnego, słonego smaku. W Polsce kojarzy się raczej z kuchnią śródziemnomorską, ale coraz częściej trafia także do naszych sklepów. Z punktu widzenia dietetyka to prawdziwy koncentrat składników odżywczych, który spokojnie może stanąć w jednym rzędzie z łososiem.
Anchois to ryba tłusta o wyjątkowo wysokiej zawartości kwasów omega‑3, pełnowartościowego białka i żelaza – w jednej, małej porcji z puszki.
W odróżnieniu od dużych ryb drapieżnych, ta drobna ryba zajmuje niskie miejsce w łańcuchu pokarmowym. Dzięki temu zwykle gromadzi mniej metali ciężkich, co ma znaczenie dla osób sięgających po ryby kilka razy w tygodniu.
Omega‑3: gdzie anchois wygrywa z tuńczykiem i sardynką
Anchois zalicza się do ryb tłustych, a właśnie ta grupa najlepiej dostarcza długołańcuchowych kwasów omega‑3. To te same związki, za które tak wysoko ceni się łososia czy makrelę. Dane żywieniowe są konkretne: w 100 g anchois znajduje się orientacyjnie od 1,4 do 2,1 g omega‑3.
| Rodzaj ryby z puszki | Przybliżona zawartość omega‑3 w 100 g |
|---|---|
| Anchois | 1,4–2,1 g |
| Sardynka | około 1,4 g |
| Tuńczyk konserwowy | około 0,3 g |
Różnica z tuńczykiem jest ogromna – ta mała ryba potrafi dostarczyć nawet siedem razy więcej omega‑3 na tę samą gramaturę. W praktyce oznacza to, że porcja 50 g filecików potrafi pokryć dzienne zapotrzebowanie na te kwasy.
Kwasom omega‑3 przypisuje się kilka bardzo konkretnych działań:
- wspierają układ krążenia i elastyczność naczyń krwionośnych,


