Myłem psa w wannie. Ten gadżet za 69 zł odmienił łazienkę

Myłem psa w wannie. Ten gadżet za 69 zł odmienił łazienkę
Oceń artykuł

Brudny po spacerze pies, zalana łazienka i mokre ubrania właściciela – wielu opiekunów zna ten scenariusz aż za dobrze.

Do niedawna wybór był prosty: siłować się z czworonogiem w wannie albo płacić za każdą wizytę u groomera. W dyskoncie B&M pojawiło się jednak urządzenie, które w praktyce przenosi salon pielęgnacji zwierząt do domu, a kosztuje mniej niż porządna suszarka do włosów.

Dlaczego kąpiel psa w wannie tak męczy i denerwuje

Każdy, kto choć raz próbował umyć psa po spacerze w błocie, wie, jak to wygląda. Schylanie się nad wanną, wywijająca się łapami kula nerwów, mokre ściany i dywanik, a na koniec fontanna z psa, który otrząsa się dokładnie wtedy, gdy się tego najmniej chce.

Do tego dochodzą typowe problemy techniczne. Mokra sierść zatyka odpływ, woda chlapie po kafelkach, a po wszystkim trzeba jeszcze czyścić kabinę prysznicową albo wannę. Wiele osób odwleka kąpiel pupila właśnie z obawy przed bałaganem i bólem pleców.

Nowa stacja pielęgnacyjna z B&M ma sprawić, że mycie i czesanie psa przestanie kojarzyć się z powodzią w łazience i siłownią w jednym.

W efekcie cierpi nie tylko komfort opiekuna, lecz także higiena domu. Błoto, piasek i resztki sierści roznoszą się po mieszkaniu, a zapach mokrego psa potrafi utrzymać się godzinami.

Nowość w B&M: domowa stacja pielęgnacji zwierząt

Sieć dyskontowa B&M wprowadziła do oferty kompletną stację do pielęgnacji czworonogów, która dotąd kojarzyła się raczej z profesjonalnymi salonami. Chodzi o zestaw, który łączy w jednym urządzeniu odkurzanie sierści, przycinanie i podstawową pielęgnację.

Najmocniejszy argument to cena. Standardowo sprzęt kosztuje 79,99 euro, ale w aktualnej promocji spadł do 69,99 euro, czyli o 10 euro mniej. Jak na urządzenie, które można używać praktycznie cały rok, to atrakcyjna propozycja dla osób, które wolą jednorazowy zakup zamiast cyklicznych wizyt u groomera.

Co dokładnie kryje się w zestawie za 69,99 euro

Stacja pielęgnacyjna (oznaczenie producenta 513058) działa na zwykłe zasilanie 230 V, czyli można ją podłączyć do gniazdka w dowolnym pomieszczeniu. Nie potrzeba specjalnej instalacji ani dodatkowych akcesoriów z zewnątrz – to gotowy komplet.

Akcesoria w pudełku

  • peelingujący grzebień do wyczesywania podszerstka,
  • broszka czyszcząca do codziennej pielęgnacji,
  • końcówka do przycinania włosów na łapach,
  • obcinacz do pazurów.

Całość ma tworzyć mini salon pielęgnacyjny w domu. Zamiast osobno kupować maszynkę, nożyczki, szczotkę i odkurzacz do sierści, opiekun dostaje jeden system, w którym elementy są dopasowane do siebie i współpracują z główną jednostką.

Inteligentna konstrukcja z pojemnikiem na sierść

Korpus urządzenia wykonano z twardego tworzywa ABS, odpornego na uszkodzenia. Najważniejszym elementem jest zbiornik o pojemności 2 litrów, który zbiera sierść i zanieczyszczenia od razu podczas czesania czy przycinania.

2-litrowy pojemnik zatrzymuje sierść w jednym miejscu, zamiast rozrzucać ją po łazience, dywanie czy kanapie.

To oznacza mniej odkurzania, brak włosów zatykających odpływ i dużo szybsze ogarnięcie mieszkania po pielęgnacji psa czy kota. Po skończonej sesji wystarczy opróżnić zbiornik do kosza i przepłukać go wodą.

Jak stacja pielęgnacyjna zmienia domowy „dzień kąpieli”

Nowy sprzęt nie zamienia psa w fana kąpieli z dnia na dzień, ale może znacząco ograniczyć stres zarówno zwierzęcia, jak i opiekuna. Ważne jest to, że spora część pielęgnacji przenosi się z łazienki do innego, wygodniejszego miejsca w domu – choćby do salonu czy przedpokoju.

Zamiast mokrej walki w wannie, wielu właścicieli może przede wszystkim regularnie wyczesywać sierść i usuwać luźne włosy jeszcze zanim trafią na podłogę. Pies szybciej przyzwyczaja się do krótszych, spokojnych sesji pielęgnacyjnych niż do jednej długiej, nerwowej kąpieli raz na kilka tygodni.

Tradycyjna kąpiel w wannie Stacja pielęgnacyjna B&M
zalana łazienka, chlapiąca woda sucha podłoga, sierść trafia do zbiornika
ciągłe schylanie się nad wanną praca na wygodnej wysokości, w dowolnym pokoju
zatkany odpływ przez sierść brak sierści w rurach, łatwe czyszczenie pojemnika
duży stres dla psa i właściciela krótsze, częstsze sesje pielęgnacyjne

Ograniczona dostępność: kto się spóźni, będzie szukał w innych miastach

Jak to często bywa w B&M, partia tego produktu jest limitowana. Sklepy dostają określoną liczbę sztuk, a zainteresowanie bywa duże, bo urządzenie wyraźnie wyróżnia się ceną na tle ofert internetowych.

W praktyce oznacza to, że w jednym sklepie można jeszcze znaleźć kilka egzemplarzy, a w innym już od dawna świecą pustką półki. Sieć zachęca, by przed wyjściem z domu sprawdzić stan magazynowy przez usługę „Click & Collect” i od razu zarezerwować produkt.

Rezerwacja online przed wizytą w sklepie zmniejsza ryzyko, że po dojechaniu na miejsce stacja pielęgnacyjna będzie już niedostępna.

Osoby, które regularnie korzystają z usług groomera, łatwo mogą policzyć, że wydatek około 70 euro zwraca się po kilku wizytach mniej u specjalisty. Dla właścicieli kilku psów czy kota i psa to już realna różnica w domowym budżecie.

Dla kogo taki sprzęt ma największy sens

Nie każdy potrzebuje rozbudowanej stacji pielęgnacyjnej. Warto więc chwilę się zastanowić, czy taki zakup rzeczywiście się przyda. Do najbardziej zadowolonych użytkowników należą zwykle:

  • właściciele psów średnich i dużych ras z gęstą sierścią,
  • opiekunowie zwierząt liniejących intensywnie dwa razy do roku,
  • rodziny z dziećmi, które chcą ograniczyć sierść na podłodze i dywanach,
  • osoby mieszkające w blokach, które nie mają ogródka do mycia psa na zewnątrz,
  • ludzie pracujący z domu, uczuleni na ciągłe odkurzanie.

Mniej sensu ma inwestycja w przypadku bardzo małych psów z krótką, rzadką sierścią, których pielęgnacja ogranicza się głównie do szybkiej kąpieli raz na jakiś czas. Dla nich wystarczy zwykła miska, prysznic i ręcznik.

Na co zwrócić uwagę przed pierwszym użyciem

Choć sprzęt wygląda jak prosty domowy gadżet, warto przeczytać instrukcję, by uniknąć błędów już na starcie. Istotne jest, by:

  • sprawdzić poziom zapełnienia pojemnika i opróżniać go przed przepełnieniem,
  • stopniowo przyzwyczajać psa do dźwięku urządzenia – najpierw włączyć je bez dotykania sierści,
  • użyć smakołyków, by powiązać sesję pielęgnacyjną z czymś przyjemnym,
  • nie przycinać od razu zbyt blisko skóry, zwłaszcza przy pierwszej próbie.

Dobrze jest też wybrać spokojną porę dnia. Zestresowany, rozbiegany pies trudniej zniesie nowe doznania. Krótkie, kilkuminutowe sesje częściej powtarzane zwykle sprawdzają się lepiej niż jedno długie czesanie raz na kilka tygodni.

Czy każdemu zastąpi wizyty u groomera

Domowa stacja pielęgnacyjna ułatwia codzienną opiekę, ale nie zawsze zastąpi pełną usługę w profesjonalnym salonie. Rasy wymagające skomplikowanego strzyżenia, specjalnych fryzur czy stylizacji przed wystawami wciąż skorzystają na regularnej pracy specjalisty.

Dla większości „zwykłych” domowych pupili taki sprzęt oznacza przede wszystkim mniej sierści w domu, rzadsze kąpiele w wannie i większą kontrolę nad stanem skóry i pazurów. Opiekun szybciej zauważy zaczerwienienia, kołtuny, drobne rany czy połamane pazury, bo częściej ma kontakt z sierścią zwierzęcia.

Regularne, łagodne czesanie skraca także czas trwania prawdziwej kąpieli, gdy już się na nią zdecydujemy. Pies jest mniej skołtuniony, a szampon łatwiej się rozprowadza i spłukuje. Łazienka po takim myciu wymaga dużo mniej sprzątania, a opiekun po wszystkim nie czuje się, jakby wyszedł właśnie z siłowni, tylko z łazienki.

Prawdopodobnie można pominąć