Masz dość telefonów z ofertami? W tych sytuacjach nadal mogą dzwonić

Masz dość telefonów z ofertami? W tych sytuacjach nadal mogą dzwonić
Oceń artykuł

Nowe przepisy miały uciszyć większość naganiaczy telefonicznych, a mimo to wiele osób wciąż odbiera niechciane rozmowy sprzedażowe.

Od połowy 2025 roku we Francji wprowadzono bardzo ostre ograniczenia dla marketingu telefonicznego. Brzmi jak rewolucja, ale praktyka pokazuje, że w określonych sytuacjach firmy nadal mogą sięgać po słuchawkę – i robią to całkiem legalnie.

Nowa zasada: najpierw zgoda, dopiero potem telefon

Francuskie przepisy zakładają prostą zmianę logiki: zamiast domyślnego przyzwolenia na oferty przez telefon obowiązuje domyślny zakaz. Żeby firma mogła zadzwonić, musi wcześniej zdobyć wyraźne „tak” od konsumenta.

Od 2025 roku marketing telefoniczny ma charakter wyjątku, a nie reguły: kontakt sprzedażowy wymaga wcześniejszej, udokumentowanej zgody klienta.

Zgoda nie może być ukryta w gąszczu regulaminów. Ma być:

  • dobrowolna – bez nacisków i warunkowania innych usług,
  • świadoma – klient ma rozumieć, na co się zgadza,
  • konkretna – dotyczy jasno określonych celów i rodzaju ofert,
  • odwoływalna – w każdej chwili można się rozmyślić, a firma musi to uszanować.

Co ważne, przedsiębiorca ma obowiązek udowodnić, że taką zgodę faktycznie posiada. To oznacza archiwizowanie nagrań, formularzy online czy potwierdzeń mailowych.

Kiedy telefon handlowy jest nadal legalny

Nowe regulacje przewidują jedno istotne obejście: jeśli łączy nas z firmą już istniejąca umowa, kontakt telefoniczny wciąż bywa dopuszczalny. I właśnie przez ten wyjątek wiele osób nadal odbiera połączenia, choć są przekonane, że prawo ich przed nimi chroni.

Trwająca umowa otwiera furtkę do kontaktu

Jeżeli kupiliśmy usługę albo produkt i mamy z firmą aktywny kontrakt, może ona zadzwonić, żeby zaproponować coś związanego z tą konkretną usługą. Dotyczy to na przykład:

  • dostawców energii – dodatkowe pakiety, zmiana taryfy, inteligentne liczniki,
  • ubezpieczycieli – rozszerzenie zakresu ochrony, podniesienie sumy gwarancyjnej,
  • operatorów telekomunikacyjnych – szybszy internet, większy pakiet danych, nowe dekodery TV.

Warunek jest jeden: propozycja musi mieć wyraźny związek z już działającą umową i rzeczywiście dotyczyć poprawy jakości lub funkcjonalności usługi, z której klient korzysta.

Legalny telefon sprzedażowy przy aktywnej umowie powinien dotyczyć realnego ulepszenia oferty, a nie zupełnie nowego, oderwanego produktu.

Prawo do sprzeciwu w trakcie rozmowy

To, że firma ma prawo zadzwonić, nie oznacza, że może dzwonić w nieskończoność. W momencie, gdy klient jasno mówi, że nie chce kolejnych połączeń z ofertami, przedsiębiorca musi to natychmiast odnotować i przerwać działania.

Wygląda to w praktyce tak: gdy odbierasz telefon i słyszysz ofertę, możesz wprost poprosić o dopisanie do wewnętrznej listy numerów, do których firma już nie dzwoni sprzedażowo. Od tego momentu każdy kolejny telefon handlowy z tej konkretnej firmy może być traktowany jako naruszenie zasad.

Branże, gdzie telemarketing jest już praktycznie odcięty

Niektóre sektory zostały objęte szczególnie ostrymi ograniczeniami. Chodzi o obszary, w których w ostatnich latach szerzyły się nadużycia wobec osób starszych lub gorzej zorientowanych w ofertach.

Termomodernizacja i dostosowanie mieszkań

We Francji zakaz telefonicznych ofert dotyczy zwłaszcza usług związanych z:

Obszar Przykładowe usługi Możliwość kontaktu telefonicznego
Modernizacja energetyczna ocieplenie domu, montaż pomp ciepła, wymiana pieca zakazana sprzedaż telefoniczna, poza istniejącą umową
Dostosowanie do wieku lub niepełnosprawności windy schodowe, przebudowa łazienki, poręcze, podjazdy zakazana sprzedaż telefoniczna, poza istniejącą umową

Takie rozmowy kojarzyły się często z próbami wyłudzenia środków publicznych, agresywnym nagabywaniem i wmawianiem klientom konieczności natychmiastowego remontu. Dlatego ustawodawca praktycznie odciął możliwość „łowienia” klientów przez telefon w tych branżach.

Im wyższe ryzyko nadużyć w danej branży, tym ostrzejsze ograniczenia dla kontaktu telefonicznego z klientem.

Co może zrobić konsument podczas takiego połączenia

Przepisy to jedno, ale skuteczność zależy od reakcji osób, które odbierają telefon. Kilka prostych kroków realnie wzmacnia naszą pozycję.

Pięć praktycznych zasad rozmowy z telemarketerem

  • Zapytaj, skąd firma ma numer. Jeżeli konsultant nie potrafi tego przejrzyście wytłumaczyć, lepiej zakończyć rozmowę.
  • Sprawdź, czy chodzi o istniejącą umowę. Poproś o nazwę usługi, numer klienta, czas trwania kontraktu.
  • Zażądaj przerwania kontaktu sprzedażowego. Wystarczy jasne stwierdzenie, że nie zgadzasz się na kolejne oferty telefoniczne.
  • Zanotuj datę, numer i nazwę firmy. Przyda się, jeśli dojdzie do zgłoszenia naruszenia do odpowiedniego urzędu.
  • Nie podawaj danych wrażliwych. Numer karty, pełny PESEL czy loginy do bankowości internetowej nigdy nie powinny padać w takiej rozmowie.

Dlaczego nawet surowe przepisy nie uciszą telefonu od razu

Choć ramy prawne stają się coraz bardziej wymagające, rynek potrzebuje czasu, by się do nich dopasować. Firmy zmieniają procedury, szkolą konsultantów, aktualizują bazy danych. W tym okresie przejściowym konsumenci mogą nadal odczuwać sporą liczbę połączeń.

Pojawia się też inny problem: nie wszyscy gracze zamierzają grać fair. Część podmiotów działa na granicy prawa albo z góry zakłada, że niewielu klientów będzie walczyć o swoje prawa i zgłaszać naruszenia. Dlatego rośnie znaczenie kontroli, kar finansowych oraz roszczeń indywidualnych.

Czego może nauczyć się polski czytelnik z zagranicznych rozwiązań

Doświadczenia z innych krajów pokazują, że sama blokada marketingu telefonicznego nie wystarcza. Konieczne jest połączenie kilku elementów:

  • jasnych zasad zgody na kontakt,
  • silnych sankcji za omijanie przepisów,
  • sprawnych narzędzi do składania skarg przez konsumentów,
  • lepszej edukacji na temat praw odbiorców ofert.

Dla polskich odbiorców może to być pewna zapowiedź kierunku zmian. Coraz więcej krajów odchodzi od modelu, w którym telemarketer może dzwonić, dopóki klient nie trafi na odpowiedni rejestr sprzeciwu. Priorytet przesuwa się w stronę konieczności zdobycia oczywistej zgody zanim firma w ogóle podniesie słuchawkę.

W praktyce oznacza to, że zamiast biernie irytować się kolejnymi połączeniami, warto świadomie korzystać ze swoich praw i jasno komunikować sprzeciw. To nie uciszy telefonu z dnia na dzień, ale z biegiem czasu ogranicza pole manewru tym, którzy wciąż próbują robić interesy przez natrętne rozmowy sprzedażowe.

Prawdopodobnie można pominąć