Klasyczne wózki z marketów znikną? Nadchodzi era „inteligentnych” koszyków

Klasyczne wózki z marketów znikną? Nadchodzi era „inteligentnych” koszyków
4.5/5 - (42 votes)

Wizyta w markecie może wkrótce wyglądać zupełnie inaczej, bo tradycyjne metalowe wózki mają dostać cyfrową, bardzo sprytną wersję.

Przez dziesięciolecia schemat był prosty: wjeżdżamy do sklepu, bierzemy wózek, pakujemy zakupy, stoimy w kolejce do kasy, płacimy i wracamy do domu. Teraz handel szykuje następny krok – inteligentne wózki, które same rozpoznają produkty, liczą wydatki i w praktyce zastępują kasę.

Dlaczego sklepy chcą zmieniać klasyczne wózki

Handel detaliczny już mocno się zmienił: zamówienia przez internet, odbiór w punktach drive, dostawy pod drzwi, kasy samoobsługowe. To wszystko powstało z jednego powodu – klienci chcą szybciej, prościej i z jak najmniejszą liczbą kolejek. Wózek pozostawał do tej pory „analogowy”. Teraz staje się kolejnym elementem zakupów, który cyfryzacja bierze na celownik.

Firmy technologiczne pracują nad rozwiązaniami, które mają kupującym skrócić czas w sklepie, a sieciom handlowym dać więcej danych o tym, jak ludzie faktycznie robią zakupy. Jednym z pionierów jest izraelska firma Shopic, która specjalizuje się w systemach do wózków nowej generacji. Testy trwają już w realnym sklepie – w jednym z marketów sieci Intermarché we Francji.

Jak wygląda „inteligentny” wózek w praktyce

Na pierwszy rzut oka taki wózek niczym szczególnym się nie wyróżnia. Wciąż ma cztery kółka, metalowy kosz i miejsce na dziecko. Cała magia kryje się w technologii zamontowanej z przodu.

  • ekran dotykowy – główny panel sterowania i „centrum dowodzenia” klienta,
  • czytnik/skaner – pomocny np. przy produktach problematycznych,
  • dwie kamery – korzystające z zaawansowanej analizy obrazu (computer vision).

Kamery śledzą, co trafia do wózka. System rozpoznaje produkt po kształcie, opakowaniu, marce, a w razie potrzeby także po wadze. Gdy wkładasz towar do wózka, system od razu dodaje go do cyfrowego rachunku. Obrazowo mówiąc – kasa przesuwa się z końca sklepu na sam wózek.

Nie trzeba skanować każdego produktu osobno – inteligentny wózek sam „widzi”, co do niego wkładasz, i automatycznie dolicza to do rachunku.

Zakupy na żywo: pełna kontrola nad rachunkiem

Największa zmiana z punktu widzenia klienta dotyczy kontroli wydatków. Ekran na wózku na bieżąco pokazuje sumę zakupów, aktualne promocje i rabaty z programów lojalnościowych. W czasach rosnących cen żywności to realne wsparcie w trzymaniu budżetu w ryzach.

Wygląda to mniej więcej tak: gdy dodajesz do wózka kolejną rzecz, wartość rachunku podskakuje na ekranie. Gdy coś wyjmujesz, suma spada. Widzisz też, które produkty są objęte zniżką, a przy niektórych pojawiają się dodatkowe informacje – skład, pochodzenie, sugestie dań czy dopasowane przepisy.

Spersonalizowane promocje zamiast ogólnego szumu

Ekran w inteligentnym wózku nie musi wyświetlać przypadkowych reklam. System może dobierać treści pod konkretnego klienta, jego historię zakupów i to, co właśnie wkłada do kosza. W praktyce oznacza to np.:

  • propozycję tańszego zamiennika produktu, który właśnie wybrałeś,
  • podpowiedź brakujących składników do dania, które często gotujesz,
  • informację o promocji w alejce, w której aktualnie stoisz.

Dla sklepów to narzędzie marketingowe, dla klientów – szansa na sensowniejsze, bardziej zaplanowane zakupy bez biegania między półkami.

Koniec z rozpakowywaniem wózka przy kasie

Najbardziej odczuwalna zmiana pojawia się przy wyjściu ze sklepu. Jeśli wszystkie produkty zostały poprawnie zarejestrowane przez kamery, klient nie musi już wykładać ich na taśmę. Wystarczy podejść do specjalnej bramki lub stanowiska samoobsługowego, gdzie system wyświetli gotowy rachunek.

Zamiast długiego rozpakowywania, ważenia i ponownego pakowania – jedno spojrzenie na ekran, szybka płatność i wyjazd z wózkiem w stronę wyjścia.

Płatność może się odbywać klasycznie kartą, ale w nowym modelu sklepy stawiają na smartfon. W teorii, po powiązaniu konta klienta z aplikacją sklepu, można po prostu zatwierdzić kwotę w telefonie i od razu wyjść. Bez kolejek, bez kasjera, bez stykania się z gotówką.

Co z osobami mniej biegłymi w technologiach

Takie zmiany nie dla wszystkich będą neutralne. Klienci przyzwyczajeni do tradycyjnej kasy mogą poczuć się zagubieni przy pierwszym kontakcie z ekranem, kamerami i nowym sposobem płacenia. Sieci handlowe będą musiały zainwestować w pomoc na miejscu – osoby, które pokażą, jak używać wózka, jak zatwierdzić płatność, jak skorzystać z aplikacji.

Nie da się też pominąć kwestii bezpieczeństwa danych. Inteligentny wózek zbiera informacje o tym, co kupujesz, w jakiej kolejności, ile czasu spędzasz w danej alejce. To dla sklepu kopalnia wiedzy, ale dla części klientów budzi uzasadnione pytania: kto ma dostęp do tych danych, jak długo są przechowywane, czy można w prosty sposób ograniczyć śledzenie.

Co stanie się z kasjerami

Automatyzacja płatności naturalnie uderza w tradycyjne stanowiska kasowe. Jeśli inteligentne wózki przyjmą się na większą skalę, liczba klasycznych kas może spaść. Nie oznacza to automatycznie, że wszyscy kasjerzy z dnia na dzień stracą pracę, ale zakres obowiązków na pewno się zmieni.

Obecna rola kasjera Możliwa nowa rola przy inteligentnych wózkach
skanowanie produktów wsparcie klientów przy obsłudze wózków i aplikacji
obsługa płatności przy kasie nadzór nad strefą płatności samoobsługowej
sprawdzanie cen, wprowadzanie korekt kontrola poprawności działania systemu wózków
ogólna obsługa klienta rola doradcza, pomoc w sklepie, prace logistyczne

Sieci handlowe będą musiały znaleźć balans między oszczędnością kosztów a społecznym odbiorem tych zmian. Dobrze przeprowadzona transformacja może przesunąć część pracowników do ról bardziej doradczych, związanych z obsługą klienta i kontrolą technologii, zamiast całkowicie rezygnować z ich pracy.

Logistyka, serwis i ryzyko awarii

Inteligentny wózek to tak naprawdę komputer na kółkach. Potrzebuje zasilania, łączności bezprzewodowej, regularnych aktualizacji oprogramowania, serwisu kamer i ekranu. W dużym markecie mówimy o dziesiątkach lub setkach takich urządzeń. To nowe wyzwanie dla działów technicznych i logistyki.

Pojawiają się też prozaiczne pytania: co jeśli bateria padnie w połowie zakupów, czy klient będzie musiał przeładować wszystko do innego wózka? Jak zareaguje system, gdy dziecko zakryje kamerę ręką albo ktoś przypadkiem położy torbę w miejscu, gdzie powinien być widoczny produkt? Sklepy muszą przetestować te scenariusze, zanim ruszą z masowym wdrażaniem.

Czy takie rozwiązania trafią do Polski

Polskie sieci handlowe chętnie eksperymentują z kasami samoobsługowymi i aplikacjami mobilnymi, więc inteligentne wózki wydają się naturalnym kolejnym krokiem. Na razie temat pozostaje w fazie pilotaży w innych krajach, ale jeśli testy będą udane, szansa na wprowadzenie tej technologii nad Wisłą jest duża.

Trzeba przy tym pamiętać, że nie każdy format sklepu potrzebuje tak rozbudowanego rozwiązania. Mały osiedlowy market raczej postawi na proste kasy samoobsługowe i aplikację lojalnościową. Inteligentne wózki najlepiej sprawdzą się w dużych hipermarketach, gdzie robi się „duże zakupy” na cały tydzień i gdzie kolejki do kas bywają naprawdę uciążliwe.

Co to oznacza dla zwykłego klienta

Dla przeciętnego kupującego inteligentny wózek oznacza przede wszystkim mniej czekania i więcej kontroli nad budżetem. Już w trakcie przechodzenia między alejkami widzisz, czy mieścisz się w kwocie, którą założyłeś, czy może warto odłożyć część zakupów na inny dzień. Możesz też spokojnie pakować produkty bez stresu, że przy kasie znów coś źle się zeskanuje.

Nowa technologia w sklepie zwykle budzi mieszane emocje. Jedni zobaczą w niej wygodę i oszczędność czasu, inni – zagrożenie dla miejsc pracy i prywatności. Rzeczywistość najpewniej ułoży się gdzieś pośrodku: część sklepów wdroży inteligentne wózki, część zostanie przy prostszych rozwiązaniach. Jedno jest pewne – klasyczny metalowy wózek, jaki znamy od dziesięcioleci, przestaje być oczywistym standardem i może w ciągu kilku lat stać się raczej symbolem minionej epoki niż głównym narzędziem codziennych zakupów.

Prawdopodobnie można pominąć