Hiszpania tonie w deszczu: najbardziej mokry zimowy sezon od 47 lat

Hiszpania tonie w deszczu: najbardziej mokry zimowy sezon od 47 lat
Oceń artykuł

Hiszpania, kojarzona z palącym słońcem i suszą, tej zimy zmaga się z ulewami tak silnymi, jakich nie notowano od blisko pół wieku.

Od końca grudnia do połowy lutego przez Półwysep Iberyjski przetoczyła się seria gwałtownych niżów, które zamieniły suche doliny w rwące rzeki, odcinały wsie od świata i obnażyły słabość infrastruktury budowanej pod zupełnie inne warunki niż te, które widać dziś na mapach pogodowych.

Jedenaście sztormów z rzędu i zimowy rekord opadów

Według hiszpańskiej agencji meteorologicznej AEMET między końcówką grudnia a połową lutego przez Hiszpanię przeszło jedenaście następujących po sobie sztormów. To właśnie ich kumulacja sprawiła, że zima 2026 stała się najwilgotniejszą od 47 lat.

Styczniowo–lutowy okres, który zazwyczaj oznacza chłód, wiatr i sporadyczne deszcze, tym razem przyniósł nieprzerwaną serię ulew. W wielu regionach sumy opadów przekroczyły wartości uznawane dotąd za graniczne w całorocznych statystykach.

W miejscowości Grazalema w ciągu zaledwie kilku dni spadła ilość deszczu porównywalna z przeciętną roczną sumą opadów.

Meteorolodzy podkreślają, że nie chodzi już o pojedynczy anomaliyjny epizod. Dane wpisują się w trwającą serię coraz cieplejszych i coraz bardziej dynamicznych zim na Półwyspie Iberyjskim.

Andaluzja: spokojne doliny zamienione w koryta błota

Najbardziej spektakularne skutki wyjątkowo wilgotnej zimy widać na południu, szczególnie w Andaluzji. To region, który zwykle chwali się około 320 słonecznymi dniami w roku. W tym sezonie słońce ustąpiło miejsca ołowianym chmurom.

Podczas przejścia niżu nazwanego Leonardo w niektórych częściach Andaluzji w ciągu jednej doby spadło nawet 120 milimetrów deszczu. Porywy wiatru osiągały prędkość do 150 kilometrów na godzinę. W efekcie spokojne doliny w kilka godzin przeobraziły się w brunatne, hałaśliwe korytarze wody i błota.

Wsie odcięte od świata w kilka godzin

Szczególnie dramatyczna sytuacja rozegrała się w górskich rejonach, m.in. w okolicach Granady. Tamtejsze drogi znikały pod wodą zanim służby zdążyły dotrzeć na miejsce, a część osiedli została odcięta od świata.

W położonej na zboczach Sierra Nevady miejscowości Bayacas niewielka rzeka Chico, zwykle spokojna, wyszła z koryta z niespodziewaną siłą. Woda pod dużym ciśnieniem uszkodziła sieć wodociągową. Mieszkańcy zostali otoczeni przez wezbrane potoki, bez dostępu do bieżącej wody i bez możliwości bezpiecznej ewakuacji.

W okolicach rzeki Guadalfeo zniszczenia okazały się jeszcze większe. Zawaliły się mosty, nurt porwał samochody, a lekkie budynki zostały zalane w kilka minut. Dwie osoby straciły życie w bezpośrednim związku z przejściem niżu Leonardo, a w kilku gminach zarządzono masowe ewakuacje z obawy przed osuwiskami.

Kraj przygotowany na suszę, nie na powodzie

Obfite opady uderzyły w państwo od lat przyzwyczajone do przeciwnego problemu. Hiszpania, a w szczególności jej południowa część, od dekad zmaga się z niedoborem wody. Cała gospodarka wodna, począwszy od zbiorników retencyjnych, przez systemy irygacyjne, po planowanie zabudowy miejskiej, powstała z myślą o magazynowaniu rzadkich opadów i ochronie przed letnią suszą.

Ulewy zimą 2026 odsłoniły słaby punkt takiego podejścia: infrastruktura zbudowana pod niedobór wody nie zawsze potrafi poradzić sobie z jej nadmiarem.

Hiszpańskie miasta i wsie są lepiej przygotowane na brak deszczu niż na uderzenie serii nawalnych opadów.

Infrastruktura pod presją żywiołu

W wielu miejscach doszło do uszkodzeń kluczowych sieci. Kanały odprowadzające deszczówkę okazały się zbyt wąskie, rury wodociągowe pękały pod naporem wody i rumoszu, a części dróg zostały zwyczajnie zmyte z powierzchni ziemi.

Służby ratunkowe, mimo mobilizacji, często docierały do odciętych miejscowości z opóźnieniem. Mieszkańcy wzięli więc sprawy w swoje ręce: przesuwali głazy, sypali prowizoryczne wały z worków z piaskiem, kopali rynny odprowadzające wodę od domów, zanim na horyzoncie pojawiły się pojazdy straży pożarnej.

  • Uszkodzone sieci wodociągowe i kanalizacyjne
  • Przerwane drogi lokalne i zniszczone mosty
  • Trudności w ewakuacji osób z odizolowanych osiedli
  • Zalane pola uprawne i erozja gleby

Skutki nie sprowadzają się do obrazów zalanych ulic. Grunty, które przez długie miesiące cierpiały na brak wody, teraz nasyciły się nią do granic możliwości. Gleba przestała chłonąć kolejne porcje opadów, co zwiększyło ryzyko osuwisk i gwałtownych spływów błotnych.

Skrajności klimatyczne zamiast dawnego „przewidywalnego” lata

Hiszpańscy klimatolodzy zwracają uwagę na szerszy kontekst. AEMET odnotowuje, że to już ósma z rzędu zima w Hiszpanii, którą zalicza się do ciepłych lub bardzo ciepłych. Tak długiej serii nie ma w wcześniejszych krajowych statystykach.

Cieplejsza atmosfera może pomieścić więcej pary wodnej. Gdy formują się niże i fronty, uwalniają nagromadzoną wilgoć w postaci intensywnych, często krótkotrwałych, lecz bardzo wydajnych opadów. Właśnie to zjawisko obserwowano nad Półwyspem Iberyjskim na przełomie roku.

Im więcej energii zgromadzi się w atmosferze i oceanach, tym gwałtowniej może zostać uwolniona podczas burz i sztormów.

Morze cieplejsze, deszcze bardziej gwałtowne

Ruben del Campo, rzecznik AEMET, łączy siłę niżu Leonardo z postępującym ociepleniem klimatu. Cieplejsze wody otaczających Hiszpanię akwenów sprzyjają wzmożonej parowaniu. Para wodna w atmosferze staje się paliwem dla silnych układów niżowych, które następnie przynoszą na ląd ulewne deszcze.

Na skalę zjawiska wskazują też dane z sąsiednich państw. Portugalski instytut meteorologiczny IPMA poinformował, że luty 2026 był w Portugalii najbardziej deszczowy od 47 lat, co jasno pokazuje, że sytuacja nie dotyczy wyłącznie terytorium Hiszpanii.

Okres Charakterystyka zimy na Półwyspie Iberyjskim
Przed 2000 r. Raczej chłodno, umiarkowane opady, wyraźna sezonowość
2000–2015 Częstsze epizody suszy, łagodniejsze zimy
Po 2015 r. Seria coraz cieplejszych zim, częstsze epizody nawalnych deszczy

Prognozy na wiosnę dla Hiszpanii wskazują na wysokie prawdopodobieństwo temperatur powyżej normy. Jednocześnie modele numeryczne nie wykluczają kolejnych silniejszych epizodów opadowych. Coraz bardziej prawdopodobny scenariusz to naprzemienne okresy suszy i gwałtownego nadmiaru wody.

Co oznacza ta zima dla przyszłości Hiszpanii

Zima 2026 stawia trudne pytania przed władzami państwa, samorządami i mieszkańcami. Region, który dotąd przede wszystkim oszczędzał wodę i walczył z wysychającymi rzekami, musi teraz pomyśleć także o ochronie przed powodziami błyskawicznymi.

Dla rolników takie skoki warunków pogodowych to ogromne wyzwanie. Pola przystosowane do nawadniania kroplowego czy systemów oszczędzających każdą kroplę wody narażają się teraz na zalanie, wymywanie składników odżywczych z gleby i erozję. Sady oliwne, winnice czy plantacje owoców cytrusowych mogą wymagać dodatkowych zabezpieczeń, np. tarasowania stoków czy przebudowy rowów melioracyjnych.

Miasta z kolei zaczynają poważniej traktować koncepcję tzw. błękitno-zielonej infrastruktury. Chodzi o rozwiązania, które pozwalają wchłaniać nadmiar wody deszczowej, zamiast odprowadzać ją wyłącznie kanałami i rurami. To m.in. parki zalewowe, zbiorniki retencyjne wkomponowane w tkankę miejską, ogrody deszczowe czy przepuszczalne nawierzchnie ulic i parkingów.

Hiszpańska lekcja też dla Polski

Choć zimowy rekord opadów dotyczy Hiszpanii i Portugalii, wnioski z tej sytuacji są aktualne także dla krajów takich jak Polska. Coraz częściej pojawiają się u nas epizody bardzo intensywnych deszczy, które w krótkim czasie zalewają ulice i piwnice, mimo że roczne sumy opadów nie ulegają dużym zmianom.

Hiszpańskie doświadczenia pokazują, że nie wystarczy liczyć na tradycyjne zabezpieczenia. Przy planowaniu nowych osiedli, dróg czy inwestycji rolniczych warto uwzględniać scenariusze skrajnych zjawisk: nagłe ulewy, gwałtowne roztopy, a zaraz po nich – długie okresy bez deszczu.

Zmieniający się klimat nie działa według prostej zasady „cieplej, więc bardziej sucho” lub „cieplej, więc więcej deszczu”. Coraz częściej łączy oba skrajne zjawiska w jednym sezonie. Hiszpania przechodząca przez najbardziej mokrą zimę od 47 lat jest jednym z wyraźniejszych sygnałów, że taka mieszanka staje się nową codziennością także w innych częściach Europy.

Prawdopodobnie można pominąć