Gruźlica wraca w Europie. Co piąty chory w ogóle nie trafia do systemu

Gruźlica wraca w Europie. Co piąty chory w ogóle nie trafia do systemu
Oceń artykuł

Europa odnotowuje spadek liczby zachorowań na gruźlicę, ale lekarze biją na alarm: tysiące osób wciąż choruje w ukryciu.

Nowy raport Światowej Organizacji Zdrowia i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób pokazuje, że na kontynencie wciąż jest poważna luka w wykrywaniu przypadków gruźlicy, a odmiany oporne na leki rozprzestrzeniają się szybciej, niż zakładały wcześniejsze prognozy.

Co piąty przypadek gruźlicy pozostaje w cieniu

Według najnowszych danych w europejskim regionie WHO zdiagnozowano w ostatnim roku ponad 160 tys. nowych przypadków gruźlicy. Eksperci szacują jednak, że faktyczna liczba zachorowań sięga 204 tys. To oznacza, że wykryto tylko 79 proc. nowych i nawrotowych przypadków – jedna na pięć osób w ogóle nie otrzymała rozpoznania.

Brak rozpoznania to nie tylko statystyka. To realni ludzie, którzy latami chorują, zarażają innych i dopiero w zaawansowanym stadium trafiają do lekarza.

Przedstawiciel WHO dla naszego regionu zwraca uwagę, że każda niewykryta osoba to zmarnowana szansa na wcześniejsze leczenie, mniejsze cierpienie i ograniczenie liczby nowych infekcji. Im później lekarz postawi diagnozę, tym leczenie staje się trudniejsze, dłuższe i droższe dla systemu ochrony zdrowia.

Gruźlica: choroba, o której wszyscy zapomnieli za szybko

Gruźlica bywa kojarzona z przeszłością, ale nadal pozostaje główną przyczyną zgonów z powodu jednego konkretnego drobnoustroju na świecie. Wywołuje ją bakteria przenoszona drogą kropelkową – osoba z gruźlicą płuc rozsiewa ją przy kaszlu, kichaniu, a nawet głośnym mówieniu.

Objawy zależą od zajętego narządu, ale przy postaci płucnej najczęściej obserwuje się:

  • kaszel utrzymujący się dłużej niż dwa tygodnie, często z odkrztuszaniem;
  • stan podgorączkowy lub gorączkę;
  • nocne poty, po których trzeba zmieniać piżamę lub pościel;
  • spadek masy ciała i osłabienie.

Te objawy łatwo pomylić z „przewlekłym przeziębieniem” czy skutkami stresu. Właśnie dlatego wiele osób nie zgłasza się na czas do lekarza, a lekarze pierwszego kontaktu nie zawsze od razu myślą o gruźlicy, szczególnie w krajach, gdzie częstotliwość zachorowań spadła.

Postęp jest, ale za wolny na ambitne cele

W regionie europejskim WHO, obejmującym 53 kraje Europy i Azji Centralnej, od 2015 roku częstość zachorowań zmniejszyła się o 39 proc., a zgony spadły o 49 proc. To dużo, biorąc pod uwagę skalę choroby, ale wciąż za mało względem przyjętej strategii End TB.

Obszar Spadek zachorowań od 2015 r. Spadek zgonów od 2015 r. Cel pośredni WHO (2025)
Region europejski WHO 39% 49% 50% zachorowań, 75% zgonów
Unia Europejska 33% 17% Ambitne cele na 2030 r., wciąż poza zasięgiem

W krajach Unii Europejskiej liczba zachorowań spadła o około jedną trzecią, a liczba zgonów zaledwie o 17 proc. Według raportu ten poziom nie wystarczy, by zrealizować przyjęte cele na 2030 r. Każdy rok opóźnienia to kolejne tysiące możliwych do uniknięcia infekcji i śmierci.

Groźne odmiany lekooporne: europejski problem numer jeden

Największe zmartwienie epidemiologów budzi gruźlica oporna na leki. Chodzi o bakterie, które „nauczyły się” omijać działanie standardowych antybiotyków. W Europie udział gruźlicy wielolekoopornej (MDR-TB) jest znacznie wyższy niż średnia światowa.

Wśród nowych pacjentów ponad jedna piąta ma już gruźlicę oporną na kilka podstawowych leków. W grupie osób leczonych wcześniej odsetek ten sięga połowy wszystkich przypadków.

Dla porównania, dane globalne są kilka razy niższe. To oznacza, że w naszym regionie lekooporna gruźlica rozprzestrzenia się intensywniej i że system ochrony zdrowia zbyt często nie doprowadza terapii do końca lub nie zapewnia jej w odpowiednim standardzie.

Dlaczego lekooporność jest tak groźna

W „typowej” gruźlicy stosuje się najczęściej sześciomiesięczny schemat z użyciem czterech podstawowych leków. Skuteczność przekracza zwykle 85 proc., o ile chory przyjmuje leki regularnie i pod kontrolą lekarza. Przy odmianach opornych sytuacja się zmienia:

  • czas terapii wydłuża się nawet do 18–20 miesięcy;
  • pacjent dostaje więcej różnych leków, często o gorszej tolerancji;
  • wzrasta ryzyko skutków ubocznych, takich jak uszkodzenie słuchu czy wątroby;
  • skuteczność leczenia spada, a część osób w ogóle nie reaguje na dostępne schematy.

Lekooporność nie bierze się znikąd. Najczęściej rośnie tam, gdzie terapię przerywa się zbyt wcześnie, leki przyjmuje się nieregularnie albo stosuje się stare, nieskuteczne schematy. Jeśli osoba z taką odmianą zakaża kolejne, cały problem powiększa się lawinowo.

Kto choruje dziś na gruźlicę w Europie

Większość krajów europejskich ma już niski ogólny wskaźnik zachorowań – poniżej 10 przypadków na 100 tys. mieszkańców. Nie oznacza to jednak, że choroba zniknęła. Przeniosła się raczej do grup, które mają trudniejszy dostęp do profilaktyki i leczenia.

Raport wskazuje przede wszystkim na:

  • migrantów i osoby w ruchu transgranicznym, które często nie znają lokalnego systemu zdrowia;
  • osadzonych w zakładach karnych, gdzie przeludnienie i gorsze warunki sprzyjają transmisji;
  • osoby żyjące z HIV, których układ odpornościowy jest osłabiony;
  • osoby w kryzysie bezdomności i z poważnymi problemami socjalnymi.

Specjaliści zwracają uwagę, że malejąca liczba zachorowań w Europie Zachodniej… uśpiła czujność. Gruźlica zeszła z nagłówków, a wraz z nią często spadły inwestycje w diagnostykę, śledzenie kontaktów i programy profilaktyczne. Tymczasem to właśnie te elementy decydują, czy nowe przypadki lekoopornej gruźlicy da się ograniczyć, czy będą się pojawiać coraz częściej.

Co rekomendują eksperci: szybkie testy, nowe schematy, lepsza opieka

WHO i europejska agencja ds. chorób zakaźnych podkreślają, że sytuację da się odwrócić, jeśli państwa potraktują zagrożenie poważnie i zainwestują w nowoczesne narzędzia. Wskazują kilka priorytetów.

1. Szybsza diagnostyka

Klaszyczne badania plwociny pod mikroskopem wciąż mają znaczenie, ale są zbyt wolne i mało czułe przy skomplikowanych przypadkach. Coraz większą rolę odgrywają testy genowe, które potrafią wykryć gruźlicę w ciągu kilku godzin i od razu sprawdzić, czy bakterie są oporne na kluczowe leki.

Im szybciej laboratorium potwierdzi gruźlicę i typ lekooporności, tym szybciej lekarz dobierze skuteczną terapię i ograniczy szerzenie się choroby.

2. Krótsze, doustne leczenie

Nowe schematy leczenia, oparte wyłącznie na tabletkach, pozwalają skrócić terapię lekoopornej gruźlicy nawet do 6–9 miesięcy. To ogromna różnica w porównaniu z dawnymi, wieloletnimi kuracjami z licznymi zastrzykami. Krótsze leczenie zwiększa szansę, że pacjent wytrwa do końca, co z kolei zmniejsza ryzyko kolejnych fal lekooporności.

3. Silniejsze wsparcie w trakcie terapii

Leczenie gruźlicy wymaga żelaznej konsekwencji. Pacjent przez wiele miesięcy musi brać kilka leków dziennie, często mimo skutków ubocznych. Coraz częściej wprowadza się więc rozwiązania, które ułatwiają mu wytrwanie w terapii, na przykład:

  • zdalne monitorowanie przyjmowania leków przy pomocy aplikacji lub wideorozmów;
  • dodatkowe wsparcie socjalne dla osób w trudnej sytuacji życiowej;
  • lepszą współpracę między lekarzami chorób płuc, lekarzami rodzinnymi i służbami społecznymi.

Dlaczego polskiego czytelnika powinno to obchodzić

Polska należy do krajów o stosunkowo niskiej liczbie zachorowań, ale część opisanych problemów pojawia się także u nas. Zaniechania w jednym państwie szybko odbijają się na sąsiednich, bo gruźlica nie zna granic administracyjnych. Ruch turystyczny, migracje zarobkowe, wojny czy kryzysy polityczne mogą w kilka miesięcy przenieść ognisko choroby z jednego regionu kontynentu do drugiego.

Dlatego lekarze zachęcają, by nie bagatelizować przedłużającego się kaszlu, nocnych potów czy niewyjaśnionej utraty masy ciała. Nawet jeśli szansa na gruźlicę jest niewielka, proste badanie może ją wykluczyć lub potwierdzić na tyle wcześnie, by leczenie przebiegło sprawniej.

W codziennej praktyce ogromne znaczenie mają też zwykłe, „nudne” elementy: systematyczne szczepienia, czujność lekarzy rodzinnych, pełne dokończenie terapii antybiotykami i rozsądne korzystanie z tych leków w innych infekcjach. Wszystkie te działania razem spowalniają rozwój opornych bakterii, nie tylko gruźliczych.

Gruźlica przez lata uchodziła za chorobę minionej epoki. Dane z Europy pokazują, że to złudzenie. Jeśli system ochrony zdrowia i zwykli pacjenci pozostaną obojętni, lekooporne szczepy bakterii będą stopniowo odbierać nam to, co medycyna wywalczyła w XX wieku – możliwość skutecznego leczenia jednej z najstarszych znanych chorób zakaźnych.

Prawdopodobnie można pominąć