Groźne skażenie przegrzebków: gotowanie nie usuwa toksyn, ruszył szeroki alarm

Groźne skażenie przegrzebków: gotowanie nie usuwa toksyn, ruszył szeroki alarm
Oceń artykuł

W popularnych przegrzebkach sprzedawanych na początku lutego wykryto ryzyko kontaktu z toksynami, których nie niszczy ani wysoka temperatura, ani mrożenie.

Skażone partie trafiły do wielu punktów sprzedaży i restauracji, a część z nich zapewne już zjedzono. Służby sanitarne wprowadziły szeroką akcję wycofania produktu i ostrzegają, na jakie objawy trzeba zwrócić uwagę po spożyciu tych owoców morza.

Masowe wycofanie przegrzebków: o jakie partie chodzi

Alarm dotyczy świeżych przegrzebków (coquilles Saint-Jacques) sprzedawanych w skrzynkach po 30 kg. Dla klienta końcowego były to zazwyczaj luzem sprzedawane muszle, bez wyraźnej marki handlowej, ale z oznaczeniem zdrowotnym BE-VZ63G-EG widocznym w dokumentach sprzedaży i na opakowaniach hurtowych.

Pod nadzorem znalazły się dwa konkretne numery serii:

  • BEL030631987SCE27.7WHL20260208 – wprowadzone do obrotu 9 lutego 2026 r.
  • BEL030631987SCE27.7WHL20260209 – wprowadzone do obrotu 10 lutego 2026 r.

Te partie trafiły do wielu hurtowni rybnych i mniejszych stoisk, a stamtąd do restauracji i indywidualnych klientów. Nie chodzi więc o jeden sklep czy jedną sieć, lecz o dość szeroką dystrybucję w krótkim czasie, w szczycie sezonu na przegrzebki.

Jeśli ktoś kupił przegrzebki na początku lutego, warto sięgnąć po paragon, etykietę lub fakturę od rybnego i sprawdzić datę sprzedaży oraz oznaczenia partii. W razie najmniejszego wahania lepiej założyć, że produkt może być objęty ostrzeżeniem i skontaktować się ze sprzedawcą.

Dlaczego w ogóle doszło do alarmu: problem z rejonem połowu

Oficjalnym powodem interwencji jest pochodzenie przegrzebków z obszaru połowowego, który w momencie zbioru nie był objęty regularnym monitoringiem sanitarnym. W normalnych warunkach w takich rejonach cyklicznie bada się wodę, glony oraz same organizmy morskie pod kątem toksyn. Jeśli poziom substancji szkodliwych rośnie ponad dopuszczalne normy, połowy są wstrzymywane.

W tym przypadku takiego nadzoru nie prowadzono, a produkt trafił do obrotu bez pełnego zestawu badań własnych. Służby, działając według zasady ostrożności, uznały więc, że nie można wykluczyć obecności trzech grup groźnych toksyn wytwarzanych przez mikroorganizmy morskie.

Toksyczne zagrożenie, którego nie niszczy gotowanie

Najbardziej niepokojąca część komunikatu dotyczy rodzaju ewentualnego skażenia. Mowa o biotoksynach morskich z trzech grup: ASP, DSP i PSP. To substancje produkowane między innymi przez niektóre glony i gromadzące się w organizmach filtrujących wodę, takich jak przegrzebki czy małże.

Te toksyny określa się jako termostabilne. Oznacza to, że nawet długie gotowanie, smażenie czy pieczenie nie usuwa zagrożenia. Równie nieskuteczne jest mrożenie – toksyna pozostaje w mięsie skorupiaka.

ASP – toksyny amnezjogenne

Grupa ASP wiąże się z objawami żołądkowo-jelitowymi, które mogą pojawić się od 2 do 24 godzin po posiłku. Wśród typowych symptomów wymienia się:

  • wymioty i nasilone nudności,

Prawdopodobnie można pominąć