Groźna fala zapaleń opon mózgowych w Europie. Instytut Pasteura ostrzega przed 5 objawami
Epidemia zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych w południowej Anglii i śmiertelny przypadek we Francji na nowo budzą lęk lekarzy.
Eksperci z Instytutu Pasteura przypominają, że meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych potrafi zabić w ciągu doby. Kluczowe jest więc szybkie rozpoznanie pierwszych objawów – szczególnie u niemowląt, nastolatków i młodych dorosłych, którzy zakażają się częściej niż dorośli w średnim wieku.
Czym jest zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych
Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, potocznie nazywane zapaleniem opon mózgowych, to stan zapalny błon otaczających mózg i rdzeń kręgowy. Te cienkie struktury pełnią rolę ochronnej „osłony” dla całego układu nerwowego, więc gdy dojdzie w nich do infekcji, organizm reaguje gwałtownie.
Do zachorowania mogą prowadzić różne drobnoustroje: wirusy, bakterie lub grzyby. Najgroźniejsze są postacie bakteryjne, zwłaszcza wywołane przez meningokoki (dwoinki zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych). Właśnie z takim typem zakażenia mierzą się obecnie lekarze w południowo-wschodniej Anglii, gdzie odnotowano kilkadziesiąt przypadków i kilka zgonów. Niezależnie, śmiertelny przypadek zgłoszono również w rejonie Cherbourga.
Choć nie połączono tych sytuacji jednym ogniskiem, pokazują one, jak szybko ciężki przebieg choroby może doprowadzić do dramatu nawet w krajach z dobrze rozwiniętą opieką medyczną.
Jak dochodzi do zakażenia
Meningokoki przenoszą się głównie drogą kropelkową – poprzez wydzieliny z dróg oddechowych i ślinę. Dlatego do zakażenia często dochodzi podczas:
- bliskich rozmów twarzą w twarz,
- kaszlu i kichania w ciasnych pomieszczeniach,
- picia z tej samej butelki lub kubka,
- całowania,
- przebywania w zatłoczonych klubach, akademikach, internatach.
Największe ryzyko dotyczy trzech grup: najmłodszych dzieci, nastolatków oraz młodych dorosłych. To właśnie oni najczęściej mieszkają w skupiskach – w żłobkach, przedszkolach, bursach, domach studenckich, na obozach czy wyjazdach integracyjnych.
Meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych rozwija się zwykle po 3–4 dniach od zakażenia, a pierwsze dolegliwości łatwo pomylić z „zwykłą” infekcją.
Pięć niepokojących objawów wskazywanych przez Instytut Pasteura
Specjaliści zwracają uwagę na zestaw symptomów, które w połączeniu powinny skłonić do natychmiastowego kontaktu z lekarzem. Chodzi o:
Osoba dorosła zwykle potrafi opisać ból i złe samopoczucie, ale lekarze podkreślają, że u części pacjentów dochodzi szybko do zaburzeń świadomości – od splątania, przez trudność w nawiązywaniu kontaktu, aż do śpiączki.
Objawy u niemowląt i małych dzieci
U najmłodszych obraz choroby bywa mniej typowy, co utrudnia rozpoznanie. Maluch nie powie, że boli go głowa czy kark, więc opiekun powinien zwrócić uwagę na inne, bardziej subtelne sygnały:
- wyraźna drażliwość, nieutulony płacz,
- brak chęci do jedzenia, odmawianie piersi lub butelki,
- drgawki, nawet pojedyncze epizody,
- wybrzuszona, napięta ciemiączka u niemowląt,
- senność nieadekwatna do pory dnia.
Bardzo groźnym znakiem jest pojawienie się na skórze plam o fioletowym lub sinawym odcieniu, które nie znikają po uciśnięciu szkłem czy szklanką. Taki objaw wskazuje na uszkodzenia naczyń krwionośnych i wymaga natychmiastowego wezwania pogotowia.
Plamy o fioletowym odcieniu na skórze w połączeniu z gorączką są sygnałem alarmowym – nie należy czekać na wizytę „na jutro”.
Jak szybko rozwija się choroba i jakie niesie skutki
Bakterie odpowiedzialne za zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych potrafią w krótkim czasie zalać organizm toksynami. Lekarze obserwują, że od pierwszych objawów przypominających przeziębienie do skrajnie ciężkiego stanu mija czasem tylko kilkanaście godzin.
Bez włączenia antybiotyków śmiertelny przebieg może nastąpić w mniej niż dobę od pojawienia się dolegliwości. Nawet przy szybkim transporcie do szpitala i leczeniu dożylnym część chorych nie udaje się uratować – statystyki mówią o około jednym zgonie na dziesięciu pacjentów.
U znacznej grupy przeżywających komplikacje się nie kończą. W długiej perspektywie u około co piątej osoby mogą wystąpić trwałe następstwa, takie jak:
- niedosłuch lub całkowita utrata słuchu,
- zaburzenia pamięci i koncentracji,
- padaczka,
- problemy z poruszaniem się,
- trudności w nauce i pracy wymagającej skupienia.
Co robić przy podejrzeniu zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych
Niepokojące objawy w połączeniu z wysoką gorączką to sygnał do szybkiej reakcji. W przypadku dorosłych i starszych dzieci lekarze zalecają pilną wizytę w szpitalnym oddziale ratunkowym, a przy nagłym pogorszeniu stanu – wezwanie karetki.
W placówce medycznej personel ocenia stan chorego i zwykle wykonuje:
| Badanie | Cel |
|---|---|
| badanie krwi | ocena stanu zapalnego, posiew w kierunku bakterii |
| nakłucie lędźwiowe | pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego do analizy |
| tomografia lub rezonans głowy | wykluczenie innych przyczyn objawów neurologicznych |
Leczenie polega na szybkim podaniu antybiotyków dożylnie, często jeszcze przed potwierdzeniem bakterii w badaniach. Jednocześnie pacjent otrzymuje kroplówki, leki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe i – w razie potrzeby – preparaty podtrzymujące pracę narządów.
Szczepienia i profilaktyka kontaktów
Najskuteczniejszą metodą ograniczenia zachorowań jest immunizacja. W wielu krajach, w tym nad Sekwaną, szczepienia przeciw części typów meningokoków znajdują się w kalendarzu obowiązkowym dla niemowląt oraz w zaleceniach dla nastolatków i młodych dorosłych.
Lekarze podkreślają, że osoby mieszkające w akademikach, internatach czy wyjeżdżające na dłużej do krajów o wyższym ryzyku powinny skonsultować się w sprawie zabezpieczenia szczepionką. Równie ważne jest postępowanie po bliskim kontakcie z osobą chorą.
Po potwierdzeniu meningokokowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych służby sanitarne ustalają osoby z bliskiego otoczenia chorego i proponują im antybiotyk przyjmowany profilaktycznie, a czasem także czasowe ograniczenie kontaktów.
Takie postępowanie ma za zadanie przerwać łańcuch dalszych zakażeń w rodzinie, szkole, na uczelni czy w miejscu pracy.
Na co jeszcze zwrócić uwagę w sezonie infekcyjnym
W okresie zwiększonej liczby infekcji dróg oddechowych objawy zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych mogą zlewać się z przeziębieniem lub grypą. Warto więc obserwować, czy do klasycznych objawów takich jak kaszel czy katar nie dołącza bardzo silny ból głowy, sztywność karku albo niepokojące zmiany skórne.
Rodzice powinni ufać swojej intuicji: jeśli dziecko z gorączką „nie jest sobą”, wygląda na wyjątkowo ospałe albo reaguje płaczem na dotyk i światło, lepiej nie czekać na rozwój sytuacji. W takich chorobach czas liczony jest w godzinach, a wczesna decyzja o wyjeździe do szpitala często przesądza o tym, czy leczenie zakończy się powodzeniem.
Dla młodych ludzi istotna jest także świadomość ryzyka związanego z przebywaniem w tłumie w zamkniętych, głośnych miejscach – klubach, barach czy na domówkach. Tam kontakt jest bliski, nikt nie zwraca uwagi na wspólne butelki czy kubki, a to prosta droga do przenoszenia bakterii. Rozsądne nawyki higieniczne i aktualne szczepienia nie eliminują całkowicie zagrożenia, ale znacząco zmniejszają szansę na najgorszy scenariusz.


