Gdzie zakupy w supermarkecie są najtańsze? Nowa mapa cen zaskakuje

Gdzie zakupy w supermarkecie są najtańsze? Nowa mapa cen zaskakuje
4.4/5 - (33 votes)

Nowa analiza cen z supermarketów we Francji pokazuje, że to, gdzie mieszkasz, może mocno zmienić wysokość rachunku.

Badanie tysięcy sklepów ujawnia wyraźny podział kraju na droższe aglomeracje i tańsze regiony. Różnice nie kończą się na „taniej” i „drożej” – w grę wchodzą koszty gruntu, lokalna konkurencja i format sklepu.

Ogólnokrajowe badanie: co dokładnie sprawdzono

Podstawą analizy były ceny z ponad 6 600 punktów typu drive należących do dużych sieci handlowych na terenie Francji kontynentalnej i Korsyki. Chodzi o miejsca, gdzie klienci zamawiają produkty online, a następnie odbierają je na parkingu, co pozwala łatwo porównywać koszyki.

Do porównań wykorzystano indeks zwany „Distriprix” . Opracował go wyspecjalizowany ośrodek zajmujący się analizą rynku spożywczego. Indeks mierzy, o ile ceny w danym sklepie odbiegają od średniej rynkowej dla porównywalnego koszyka produktów.

W praktyce badacze zestawiają ceny z każdego sklepu z uśrednionym poziomem krajowym i sprawdzają, gdzie codzienne zakupy wychodzą taniej, a gdzie portfel cierpi najmocniej.

Trzeba przy tym pamiętać, że nie wszystkie sieci znalazły się w zestawieniu . Sklepy, które nie prowadzą sprzedaży w formule drive – w tym część dyskontów – zostały pominięte. Wyniki pokazują więc przede wszystkim obraz rynku wśród dużych, ogólnokrajowych marek i ich formatów: hipermarketów, supermarketów i mniejszych placówek osiedlowych.

Najtańsze zakupy? Prowincja wygrywa z wielkimi miastami

Z danych wyłania się dość wyraźny kierunek: najkorzystniej dla klienta wypada północny zachód kraju . Tamtejsze miejscowości i mniejsze ośrodki miejskie oferują ceny wyraźnie niższe niż przeciętna.

Dlaczego akurat te regiony mają przewagę

Analitycy wskazują na niższe ceny gruntów w tych okolicach. Sklepy płacą mniej za działkę i budynek, co odciąża ich koszty stałe. Wiele z tych terenów leży też blisko zakładów przetwórstwa spożywczego , więc łańcuch dostaw jest krótszy i tańszy.

  • taniej kupowany lub dzierżawiony teren pod sklep,
  • krótszy transport produktów spożywczych,
  • silna rywalizacja między kilkoma sieciami,
  • duże sklepy generujące spore obroty.

Istotne znaczenie ma właśnie konkurencja lokalna . Tam, gdzie na niedużej powierzchni funkcjonuje kilka dużych marek, każda z nich walczy o klienta ceną. Efektem są częstsze promocje i niższe poziomy bazowe wielu produktów pierwszej potrzeby.

W miejscowościach, gdzie obok siebie działają hipermarkety i większe supermarkety kilku sieci, presja na obniżkę cen jest znacznie silniejsza niż w pojedynczym sklepie w centrum dużego miasta.

Gęsto zabudowane aglomeracje płacą więcej

Na przeciwnym biegunie znajdują się duże ośrodki miejskie . Tam przeciętny rachunek za koszyk spożywczy jest wyraźnie wyższy. Główna przyczyna to rosnący udział małych sklepów osiedlowych należących do sieci, często czynnych od wczesnego rana do późnej nocy.

Dlaczego małe sklepy podbijają średnie ceny

Tego typu placówki mają ograniczoną powierzchnię, a jednocześnie działają w lokalizacjach o wysokim koszcie najmu. Zwykle obsługują mniejszy wolumen klientów niż wielkopowierzchniowe hipermarkety na obrzeżach miast.

To wpływa na końcowe ceny:

  • mniej miejsca na towary = mniejsza skala zamówień i słabsza pozycja negocjacyjna wobec dostawców,
  • wyższe czynsze w centrum = większa presja na marżę,
  • kosztowna logistyka miejna, w tym dostawy w godzinach o mniejszym natężeniu ruchu,
  • dłuższe godziny otwarcia wymagające dodatkowej obsady personelu.

Efekt? Przeciętny poziom cen w dużych miastach rośnie , ponieważ małe, wygodne sklepy – wybierane na szybkie, codzienne zakupy – są po prostu droższe, a to one coraz częściej kształtują koszt koszyka mieszkańca aglomeracji.

Im większa zależność od osiedlowych sklepów sieciowych, tym mniejsza szansa na koszyk w cenie zbliżonej do tej z podmiejskiego hipermarketu.

Stolica jako osobny rynek

Francuska stolica stanowi odrębną kategorię. Nawet jeśli z analizy wyłączy się sklepy typowo osiedlowe i skupi wyłącznie na supermarketach i hipermarketach , ceny wciąż pozostają wyraźnie wyższe niż w większości regionów kraju.

Jak sklepy ustalają ceny w metropolii

Sieci handlowe w takiej aglomeracji jak stolica dopasowują swoją politykę cenową do tzw. strefy zasięgu sklepu . Biorą pod uwagę:

Czynnik Wpływ na poziom cen
Profil klientów Bogatsi mieszkańcy są bardziej skłonni płacić za wygodę i markę, co zmniejsza presję na obniżki
Siła konkurencji W dzielnicach z mniejszą liczbą sklepów sieciowych jest łatwiej utrzymać wyższe marże
Koszt nieruchomości Bardzo wysokie ceny gruntów i czynszów muszą zostać uwzględnione w marży
Godziny otwarcia Dłuższe działanie sklepów oznacza większe koszty osobowe i energetyczne

Dane urzędowych statystyk wskazują również, że w stolicy poziom życia jest przeciętnie wyższy niż w mniejszych ośrodkach. Część konsumentów jest gotowa zapłacić więcej za świeższe produkty, modne marki czy sklepy w prestiżowych lokalizacjach. Sklepy uwzględniają to w polityce cenowej, co jeszcze bardziej odsuwa je od ogólnokrajowej średniej.

Poza kontynentem rachunek rośnie jeszcze mocniej

Ciekawy obraz dają także dane dotyczące zamorskich regionów Francji . Choć nie były one objęte szczegółowym badaniem indeksu supermarketowego, dostępne analizy statystyczne pokazują, że w tych terytoriach żywność jest znacznie droższa niż w części kontynentalnej.

Przy porównaniu typowego koszyka spożywczego kupowanego na co dzień w metropolii, w części regionów zamorskich ceny przekraczają poziom kontynentalny o ponad połowę . Wynika to przede wszystkim z kosztów transportu, mniejszej skali rynku i ograniczonej konkurencji.

Im dalej od głównych centrów logistycznych i zakładów przetwórstwa, tym więcej trzeba dopłacić za to samo opakowanie makaronu, oleju czy nabiału.

Geografia cen a siła nabywcza mieszkańców

Mapa przygotowana na podstawie badania przypomina, że miejsce zamieszkania realnie decyduje o sile nabywczej mieszkańców. Dwie rodziny o podobnych zarobkach, żyjące w różnych częściach kraju, płacą zupełnie inne rachunki za tę samą listę zakupów.

W praktyce oznacza to, że:

  • mieszkaniec północnego zachodu ma szansę wyjść ze sklepu z niższym paragonem przy takim samym koszyku produktów,
  • rodziny z dużych miast częściej decydują się na polowanie na promocje i korzystanie z programów lojalnościowych, by złagodzić wyższe ceny,
  • osoby z obszarów zamorskich mierzą się z wyraźnie mniejszą dostępnością tanich wariantów produktów podstawowych.

Dla konsumentów wartością dodaną takiej analizy jest świadomość, jak bardzo na rachunek wpływa nie tylko wybór konkretnej sieci czy marki, ale sam adres zamieszkania . To pomaga lepiej ocenić, czy odczuwany wzrost wydatków wynika z inflacji, czy z lokalnego układu rynku.

Co może zrobić zwykły klient

Z perspektywy Polaka, który śledzi te dane, nasuwa się kilka wniosków praktycznych, również przy planowaniu własnych zakupów – czy to w kraju, czy na wyjeździe:

  • jeśli masz wybór między sklepem osiedlowym a większym marketem dalej od centrum, często warto poświęcić trochę czasu na dojazd,
  • przy wypoczynku w zagranicznej metropolii trzeba liczyć się z wyższymi rachunkami za podstawowe produkty w małych sklepach,
  • analiza lokalnej konkurencji – ile różnych sieci działa w okolicy – zwykle dobrze prognozuje, jak bardzo musisz dopinać domowy budżet.

Dobrze też pamiętać, że format sklepu bywa równie istotny jak jego logo. Ten sam koncern może prowadzić hipermarket tani w zakupach rodzinnych i mały punkt w centrum miasta, w którym klient płaci wyraźnie więcej za wygodę i lokalizację.

Różnice terytorialne nie znikną z dnia na dzień, bo opierają się na czynnikach strukturalnych: kosztach gruntów, układzie dróg, dostępie do producentów żywności. Świadomy konsument ma jednak pewne pole manewru – od planowania większych zakupów w tańszych lokalizacjach, po bardziej rozsądne podejście do szybkich „wypadów po jedną rzecz”, które w drogim, małym sklepie łatwo zamieniają się w rachunek większy niż cały koszyk w dużym markecie.

Prawdopodobnie można pominąć