Emerytura mimo braku etatu: jak jedna mama zdobyła pełne świadczenie

Emerytura mimo braku etatu: jak jedna mama zdobyła pełne świadczenie
Oceń artykuł

Przez całe dorosłe życie zajmowała się domem i dziećmi, bez etatu i bez pasków z wypłat.

Była przekonana, że na emeryturę praktycznie nie ma co liczyć.

Dopiero tuż przed wiekiem emerytalnym wyszło na jaw, że w oczach systemu nigdy nie była „niewidzialna”. Dzięki mało znanym przepisom i specjalnej pomocy państwa jej konto emerytalne wcale nie było puste, a miesięczne świadczenie okazało się znacznie wyższe, niż się spodziewała.

„Nigdy nie pracowałam, a mam wypracowane lata do emerytury”

Historia Moniki (imię zmienione) idealnie pokazuje, jak bardzo sposób myślenia rodziców poświęcających się domowi rozmija się z rzeczywistością przepisów. Przez dekady powtarzała, że „nigdy nie pracowała”, bo nie miała klasycznego etatu ani składek z pensji.

W praktyce wychowała kilkoro dzieci, przez lata żyła z zasiłków rodzinnych i świadczeń na opiekę. W pewnym momencie pracownik instytucji emerytalnej uświadomił jej, że te okresy wcale nie zniknęły w próżni. Za część z nich państwo płaciło za nią składki, liczone tak, jakby zarabiała ustawowe minimum krajowe.

Wychowywanie dzieci i pozostanie w domu może tworzyć konkretne prawa do emerytury – nawet wtedy, gdy rodzic nigdy nie miał klasycznego etatu.

Monika dopiero przy składaniu wniosku o świadczenie dowiedziała się, że ma naliczone całe lata ubezpieczenia oraz dodatkowe okresy za wychowanie dzieci. Dzięki temu otrzymała legalnie przyznaną, stosunkowo wysoką emeryturę, a nie jedynie minimalne wsparcie socjalne dla seniorów.

Rodzic w domu a prawo do emerytury: jak działa ukryty parasol ochronny

W wielu krajach Europy rodzic, który przez lata zajmuje się wyłącznie domem, bo brakuje mu pracy albo opieka nad dziećmi pochłania cały czas, automatycznie zakłada, że „wycina sobie” emeryturę. To często nieprawda.

Funkcjonują specjalne systemy ubezpieczenia emerytalnego rodzica w domu. Składki w imieniu takiej osoby opłaca instytucja odpowiedzialna za świadczenia rodzinne. Podstawą jest tzw. fikcyjne wynagrodzenie – przyjmuje się, że rodzic zarabia równowartość płacy minimalnej, a od tej „wirtualnej” pensji naliczane są składki.

Te okresy pojawiają się później na indywidualnym koncie ubezpieczonego dokładnie tak, jak klasyczne lata pracy na etacie. Można więc „zarobić” do emerytury, nie wychodząc z domu, pod warunkiem że spełnia się kryteria do odpowiednich świadczeń na dzieci i dochód rodziny nie przekracza określonych progów.

Dzieci to nie tylko radość, lecz także konkretne lata do emerytury

Drugi filar ochrony rodziców rezygnujących z pracy zarobkowej to dodatkowe okresy ubezpieczeniowe przyznawane za każde dziecko. Systemy emerytalne przewidują tu kilka mechanizmów:

  • dodatkowe okresy za ciążę, poród lub adopcję,

Prawdopodobnie można pominąć