Dietetyk rozłożył parówki na czynniki pierwsze. Po tej analizie odechciewa się kupować

Dietetyk rozłożył parówki na czynniki pierwsze. Po tej analizie odechciewa się kupować
4.7/5 - (49 votes)

Popularny dietetyk sprawdził skład dobrze znanych z polskich stołów parówek.

To, co zobaczył na etykiecie, mocno go zaniepokoiło.

Michał Wrzosek, znany z mediów społecznościowych specjalista od żywienia, wziął pod lupę jedne z popularnych parówek z marketu. Przejrzał dokładnie etykietę, policzył procenty mięsa i dodatków, a później nagrał ostrzeżenie. Jego wniosek był prosty: wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, co dokładnie wkłada do garnka i na talerz dziecka.

Parówki pod lupą. Co naprawdę jemy na śniadanie?

Parówki wciąż są klasykiem polskich śniadań i kolacji. Szybkie, tanie, dzieci je lubią, łatwo je podgrzać. Wrzosek zwrócił uwagę, że ta wygoda ma swoją cenę – przede wszystkim w składzie.

Sięgnął po jeden z popularnych produktów i na nagraniu krok po kroku przeanalizował listę składników. Zamiast porządnego mięsa zobaczył przewagę elementów, które wiele osób wolałoby omijać szerokim łukiem.

Dietetyk stwierdził wprost, że po zapoznaniu się z etykietą nie może z czystym sumieniem zachęcać do kupowania takich parówek.

Jak wyjaśnił, problem nie dotyczy wyłącznie jednej marki. Tego typu skład wciąż jest normą w najtańszych i najbardziej promowanych produktach.

Mięso oddzielane mechanicznie i „reszta wkładu”. Co kryje się w składzie?

Najmocniejszy komentarz Wrzoska dotyczył zastosowania mięsa oddzielanego mechanicznie, czyli tzw. MOM. Dla wielu osób to wciąż tajemniczy skrót, który na etykiecie niewiele mówi. Dietetyk przypomniał, że w tej kategorii mogą znajdować się:

  • fragmenty drobnych kości i chrząstek,

Prawdopodobnie można pominąć