Czy ziemniaki naprawdę tuczą? Sprawdzamy, jak wpływają na zdrowie

Czy ziemniaki naprawdę tuczą? Sprawdzamy, jak wpływają na zdrowie
Oceń artykuł

A tymczasem ich wartość odżywcza potrafi zaskoczyć.

W polskich kuchniach leżą na stole od pokoleń, ale mało kto zastanawia się, co tak naprawdę kryje ta niepozorna bulwa. Sprawdzamy, ile mają kalorii, kiedy sprzyjają sylwetce, a kiedy lepiej z nimi nie przesadzać – i jak je przygotować, żeby naprawdę wspierały zdrowie, zamiast lądować na biodrach.

Ile kalorii mają ziemniaki i czy naprawdę tuczą

Na start liczby, które obalają jeden z najpopularniejszych mitów. Gotowane ziemniaki dostarczają około 70–80 kilokalorii na 100 gramów. To mniej niż większość makaronów czy ryżu, które zwykle oscylują w okolicach 120–150 kilokalorii w tej samej porcji.

Ziemniak sam w sobie jest produktem niskokalorycznym – tyjemy głównie od tego, co do niego dodajemy i jak go smażymy.

Bulwa składa się w dużej mierze z wody, a resztę stanowią głównie węglowodany złożone. Dzięki temu porcja ziemniaków dobrze syci, zajmuje sporo miejsca w żołądku, ale nie dostarcza gigantycznej dawki energii. Dla osób, które próbują redukować masę ciała, to całkiem korzystne połączenie: spory talerz jedzenia, a kaloryczność stosunkowo niska.

Co dobrego kryje w sobie ziemniak

Ziemniaki często postrzegamy tylko jako „zapychacz” do obiadu, a mają całkiem bogaty skład. Oczywiście nie są multiwitaminą na talerzu, ale regularnie jedzone w rozsądnych porcjach realnie dokładają swoje do bilansu dnia.

Składnik Co daje organizmowi
Witamina C Wspiera odporność, działa antyoksydacyjnie, pomaga wchłaniać żelazo roślinne
Witaminy z grupy B Uczestniczą w pracy układu nerwowego i przemianie energii
Potas Sprzyja prawidłowemu ciśnieniu krwi i pracy mięśni
Błonnik Wspiera trawienie, przedłuża uczucie sytości
Woda (ok. 80%) Pomaga uzyskać dużą objętość posiłku przy niewielkiej kaloryczności

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że świeżo ugotowany ziemniak bywa ważnym źródłem witaminy C w codziennej diecie. Wprawdzie część tej witaminy ginie podczas obróbki cieplnej, ale jeśli gotujemy krócej i najlepiej w skórce, w bulwie nadal zostaje jej całkiem sporo.

Resystentna skrobia – tajna broń ziemniaków dla jelit

Najciekawszy element historii o ziemniakach to tzw. skrobia oporna. Kiedy gorące bulwy ostygną, część skrobi zmienia swoją strukturę. Nie trawimy jej wtedy jak typowego węglowodanu, tylko traktujemy jak błonnik.

Schłodzony ziemniak to już nie tylko „węglowodan na energię”, ale także wsparcie dla mikrobiomu jelitowego i stabilniejszego poziomu cukru we krwi.

Co z tego wynika w praktyce:

  • cukier we krwi po takim posiłku rośnie wolniej,
  • bakterie jelitowe dostają pożywkę, którą bardzo lubią,
  • uczucie sytości utrzymuje się dłużej,
  • porcja ma w efekcie niższy wpływ na bilans energetyczny niż gorące, świeżo ugotowane ziemniaki.

Stąd pomysł na sałatki ziemniaczane czy zapiekanki z wcześniej ugotowanych i wystudzonych bulw ma nie tylko sens kulinarny, ale też metaboliczny.

Kiedy ziemniaki mogą sprawiać kłopoty

Nie każdy organizm reaguje na nie tak samo. Skrobia bywa dla części osób wyzwaniem. Przy wrażliwym układzie pokarmowym, szczególnie przy zespole jelita drażliwego, duża porcja ziemniaków może skończyć się wzdęciami czy uczuciem ciężkości. Czasem wystarczy zmniejszyć ilość na talerzu albo zmienić sposób przyrządzenia – na przykład zamiast puree wybrać gotowanie w całości i lekkie ostudzenie.

W przypadku cukrzycy ziemniaki nie są zakazane, ale wymagają rozsądnej oprawy. Same ugotowane i zjedzone z odrobiną soli podniosą glikemię szybko. Sytuacja wygląda inaczej, gdy obok na talerzu pojawi się porcja białka, dużo warzyw i trochę tłuszczu roślinnego czy oliwy.

Jak łączyć ziemniaki w posiłku przy problemach z cukrem

  • dodaj źródło białka – ryba, chude mięso, jajka, strączki,
  • zadbaj o dużą porcję surowych lub gotowanych warzyw,
  • sięgnij po niewielką ilość zdrowego tłuszczu (np. oliwa, olej rzepakowy, pestki, orzechy),
  • jeśli to możliwe, zjadaj część ziemniaków po przestudzeniu, np. w formie sałatki.

Frytki kontra gotowane – czyli znaczenie sposobu przygotowania

Największy problem zwykle nie tkwi w ziemniaku, tylko w litrach oleju, panierkach i ciężkich sosach. Ta sama ilość bulw zamieniona w frytki albo chipsy potrafi dostarczyć kilka razy więcej kalorii niż wersja gotowana.

Gotowany lub pieczony ziemniak to produkt lekkostrawny i dość dietetyczny, a smażony w głębokim tłuszczu ma z jego pierwotną postacią niewiele wspólnego.

Chodzi nie tylko o kaloryczność. W wysokich temperaturach i przy wielokrotnym podgrzewaniu oleju pojawiają się związki, których lepiej unikać w większych ilościach. Dlatego domowe frytki z piekarnika, pieczone na cienkiej warstwie tłuszczu, będą zawsze lepszym wyborem niż wersja z głębokiego smażenia.

Najzdrowsze sposoby na ziemniaki w codziennej kuchni

  • Gotowanie w mundurkach – skórka chroni witaminę C i minerały, a po obraniu tuż przed jedzeniem w bulwie zostaje ich więcej.
  • Gotowanie na parze – minimalizuje straty składników odżywczych, szczególnie jeśli nie rozgotowujemy ziemniaków.
  • Pieczenie w piekarniku – kroimy na łódeczki, lekko skrapiamy olejem rzepakowym lub oliwą, doprawiamy ziołami zamiast dużej ilości soli.
  • Sałatki z ostudzonych ziemniaków – świetne źródło skrobi opornej, dobrze łączy się z ogórkiem kiszonym, jajkiem czy tuńczykiem.

Ziemniaki a odchudzanie – sprzymierzeniec czy wróg?

Dla osób na diecie redukcyjnej ziemniaki mogą być zaskakująco użyteczne. Ich ogromny plus to objętość. Porcja 200 gramów ugotowanych ziemniaków potrafi nasycić na długo, a jednocześnie zamyka się w około 150 kilokaloriach. Dla porównania: podobną dawkę energii można zjeść w kilka minut, sięgając po garść chipsów albo baton.

Dodatkowo węglowodany złożone z ziemniaków uwalniają energię stopniowo. Nie ma gwałtownego „piku” energii i szybkiego spadku, który kończy się kolejną zachcianką. To przydaje się szczególnie osobom, które na diecie mają problem z napadami głodu czy podjadaniem wieczorem.

Jak włączyć ziemniaki do diety, nie bojąc się wagi

  • stawiaj na gotowanie, pieczenie lub parę,
  • ogranicz masło, śmietanę i ciężkie sosy – używaj ich bardziej jako „dodatku smakowego” niż głównego składnika,
  • pilnuj porcji – talerz w połowie warzywa, w jednej czwartej białko, w jednej czwartej ziemniaki,
  • przynajmniej część porcji jedz po lekkim przestudzeniu, by wykorzystać skrobię oporną.

Na co jeszcze zwrócić uwagę przy ziemniakach

W codziennym gotowaniu warto pamiętać o kilku prostych zasadach bezpieczeństwa. Ziemniaki, które zazieleniły się lub mają wiele silnie zielonych fragmentów, lepiej wyrzucić. Ta barwa sygnalizuje większą obecność solaniny – naturalnej substancji roślinnej, która w nadmiarze nie służy organizmowi. Pojedynczą małą plamkę można odciąć, ale jeśli znacząca część bulwy zmieniła kolor, nie warto ryzykować.

Dobrym nawykiem pozostaje też przechowywanie ich w chłodnym, ciemnym miejscu. Zbyt jasne pomieszczenie sprzyja zazielenieniu, zbyt wysoka temperatura przyspiesza kiełkowanie. A bardzo stare, miękkie bulwy nie tylko gorzej smakują, lecz także mają mniej wartości odżywczych.

Praktyczne patenty, które podnoszą wartość posiłku z ziemniakami

Z prostego obiadu z ziemniakami można zrobić całkiem zbilansowany posiłek paroma łatwymi trikami. Wystarczy dołożyć garść surówki, zamienić śmietanowy sos na jogurtowy i dodać odrobinę tłuszczu roślinnego zamiast dużej kostki masła. Talerz zyskuje wtedy lepszy profil tłuszczowy, więcej błonnika i nieco mniejszą kaloryczność.

Dobrym pomysłem jest też sięganie po różne odmiany – młode ziemniaki, odmiany sałatkowe, mączyste do puree. Różnią się strukturą i – w pewnym stopniu – składem. Urozmaicenie w tej grupie produktów, podobnie jak wśród warzyw, sprzyja bardziej zrównoważonej diecie.

Ziemniak nie musi być wrogiem zdrowego odżywiania. W roli lekkiego dodatku do obiadu, składnika sałatki na wynos czy bazy do warzywnej zapiekanki sprawdza się bardzo dobrze. Klucz leży w tym, co dorzucimy do garnka i na patelnię: ilości tłuszczu, rodzaju sosu, proporcji warzyw i białka na talerzu.

Prawdopodobnie można pominąć