Chemiczka bije na alarm: ten ryż z marketu lepiej omijać

Chemiczka bije na alarm: ten ryż z marketu lepiej omijać
4.3/5 - (56 votes)

Coraz więcej Polaków wybiera wygodny ryż w foliowych torebkach.

Ekspertka od chemii ostrzega, że ta oszczędność czasu ma wysoką cenę.

Plastikowe woreczki do gotowania ryżu czy kaszy od lat leżą na sklepowych półkach tuż obok klasycznych opakowań. Kusi łatwe porcjowanie i brak odmierzania wody. Chemiczka Sylwia Panek tłumaczy jednak, że za tą wygodą kryje się coś, o czym rzadko myślimy: mikroplastik i związki chemiczne, które mogą trafiać prosto na talerz.

Ryż w woreczku to nie tylko kwestia wygody

Sylwia Panek, popularyzatorka wiedzy o chemii w domu, zwróciła uwagę na produkt, który większość z nas traktuje jak zupełnie neutralny. Chodzi o porcjowany ryż zamknięty w plastikowych torebkach, przeznaczonych do gotowania bez ich wcześniejszego otwierania.

Ekspertka podkreśla, że gotując ryż w foliowym woreczku, w praktyce gotujemy razem z nim tworzywo sztuczne, z którego wykonano opakowanie.

Chemiczka zwraca uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze – ekonomię. Kupując ryż porcjowany, płacimy nie tylko za samo ziarno, ale też za dodatkowe opakowanie, które po jednym użyciu trafia do kosza. Po drugie – zdrowie. Wysoka temperatura, w której zanurzamy woreczek, sprzyja uwalnianiu cząstek plastiku bezpośrednio do wody, a dalej do żywności.

Mikroplastik na talerzu – czym właściwie jest?

Mikroplastik to maleńkie fragmenty tworzyw sztucznych, których nie widzimy gołym okiem. Mogą mieć rozmiary od kilku milimetrów do ułamków mikrometra. Badania pokazują, że takie drobiny są obecne już praktycznie wszędzie: w wodzie pitnej, powietrzu, a nawet w żywności.

Plastikowe torebki do gotowania ryżu wykonane są zazwyczaj z polipropylenu lub podobnych tworzyw. Pod wpływem wrzątku cząsteczki materiału mogą się rozluźniać i przedostawać do wody. Ryż chłonie ją jak gąbka, razem z tym, co się w niej rozpuściło.

Niewielka ilość mikroplastiku z jednego obiadu nie wywoła od razu dramatycznych skutków, ale problem rośnie wraz z częstotliwością takich posiłków.

Organizm nie potrafi w pełni usuwać wszystkich tego typu zanieczyszczeń. Część cząstek może się kumulować, zwłaszcza gdy na mikroplastik narażamy się z wielu różnych źródeł jednocześnie.

Ukryte związki chemiczne w foliowych torebkach

Nie chodzi wyłącznie o same drobiny plastiku. W tworzywach sztucznych często znajdują się dodatki, które poprawiają ich elastyczność czy wytrzymałość. Najczęściej wymieniane to:

  • bisfenol A (BPA) – stosowany m.in. w produkcji niektórych tworzyw i żywic,
  • ftalany – plastyfikatory nadające materiałom elastyczność.

Pod wpływem wysokiej temperatury takie substancje łatwiej uwalniają się z opakowania i mogą wnikać do żywności. W przypadku ryżu gotowanego w szczelnie zamkniętym woreczku wprost zanurzonym w wodzie, kontakt z tworzywem jest intensywny i trwa przez kilkanaście minut.

Naukowcy od lat ostrzegają, że BPA i niektóre ftalany mogą zaburzać działanie gospodarki hormonalnej, szczególnie przy długotrwałej ekspozycji.

Uważa się, że związki te mogą wpływać m.in. na płodność, metabolizm, a także zwiększać ryzyko niektórych chorób przewlekłych. Trudno wskazać jedną konkretną sytuację jako źródło problemu, ale to suma codziennych nawyków tworzy obciążenie dla organizmu.

Codzienne nawyki, które dokładają kolejne porcje plastiku

Chemiczka zwraca uwagę, że ryż w woreczkach to tylko jeden element większej układanki. Mikroplastik i związki chemiczne mogą pojawić się też przy innych czynnościach kuchennych, które wielu z nas traktuje jako zupełnie normalne.

Nawyk Potencjalne źródło narażenia
Gotowanie ryżu i kaszy w foliowych torebkach Mikroplastik i dodatki chemiczne z tworzywa
Podgrzewanie jedzenia w plastikowych pojemnikach Uwalnianie składników plastiku pod wpływem ciepła
Gorąca herbata lub kawa w kubkach jednorazowych Warstwa tworzywa wewnątrz kubka
Plastikowy czajnik elektryczny Kontakt wrzątku ze ściankami z tworzywa
Catering dietetyczny w plastikowych tackach Długie przechowywanie i podgrzewanie w opakowaniu

Każdy z takich nawyków osobno może wydawać się błahy. Gdy jednak łączymy je ze sobą dzień po dniu, rok po roku, robi się z tego regularna ekspozycja na niepotrzebne substancje.

Dlaczego sypki ryż jest lepszą opcją?

Ryż sprzedawany luzem w większych, np. kilogramowych opakowaniach, nie ma dodatkowych foliowych porcji, które lądują razem z nim w garnku. To pierwszy oczywisty plus – mniej plastiku w kontakcie z żywnością.

Chemiczka zwraca też uwagę na aspekt obróbki. Ziarno pakowane w duże opakowania często przechodzi mniej etapów przetwarzania. Mniej operacji po drodze to zwykle mniejsze ryzyko ingerencji w strukturę produktu i lepsze zachowanie naturalnych składników odżywczych.

Wybierając klasyczny ryż sypki, zyskujemy nie tylko mniej odpadów, ale też większą kontrolę nad tym, jak go przygotujemy.

Wiele osób obawia się, że sypki ryż łatwo rozgotować. To głównie kwestia proporcji wody i pilnowania czasu, a nie rodzaju opakowania. Po kilku próbach większość domowych kucharzy znajduje swój idealny sposób.

Jak gotować ryż bez woreczka – prosta metoda

Żeby zastąpić gotowanie w foliowym woreczku, nie potrzeba żadnych skomplikowanych trików. Wystarczy kilka prostych zasad:

  • przepłucz ryż na sicie pod bieżącą wodą, aż woda stanie się prawie przejrzysta,
  • użyj mniej więcej dwóch porcji wody na jedną porcję ryżu,
  • dodaj szczyptę soli i łyżeczkę oleju lub masła, jeśli lubisz,
  • gotuj pod przykryciem na małym ogniu, nie mieszając zbyt często,
  • po wchłonięciu wody odstaw garnek na kilka minut i dopiero wtedy spulchnij ryż widelcem.

Taki sposób gotowania pozwala uzyskać sypkie ziarna, a przy okazji uniknąć kontaktu gotującej się wody z tworzywem sztucznym.

Zdrowsza kuchnia małymi krokami

Rezygnacja z ryżu w plastikowych woreczkach nie wymaga rewolucji w domowym budżecie ani specjalnego sprzętu. To jedna z tych zmian, które można wprowadzić od następnych zakupów: wystarczy sięgnąć po inne opakowanie na tej samej półce.

Wiele osób zaczyna od jednej drobnej decyzji, a potem stopniowo ogranicza kolejne źródła plastiku w kuchni. Na przykład wymienia plastikowe pojemniki do podgrzewania na szklane, korzysta z kubków wielorazowych zamiast jednorazowych czy wybiera czajnik z metalowym wnętrzem.

Im mniej gorącej żywności ma bezpośredni kontakt z plastikiem, tym mniej zbędnych substancji ląduje w naszym organizmie.

Dla części osób taka zmiana to także argument ekologiczny. Ryż sypki oznacza mniej foliowych odpadów, które po kilku minutach użycia trafiają na wysypisko. Przy regularnym gotowaniu różnica w ilości śmieci staje się wyraźna.

Na co zwracać uwagę przy wyborze opakowań do żywności?

Warto wypracować kilka prostych zasad, które pomagają ograniczyć kontakt gorących potraw z plastikiem:

  • nie gotuj produktów w foliowych woreczkach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne,
  • nie podgrzewaj jedzenia w plastikowych pojemnikach, nawet jeśli mają oznaczenie, że nadają się do mikrofalówki,
  • do przechowywania gorących potraw wybieraj szkło, stal nierdzewną lub ceramikę,
  • nie wlewaj wrzątku do cienkich kubków jednorazowych,
  • czytaj oznaczenia na opakowaniach i unikaj tych, które nie informują jasno, do czego są przeznaczone.

Świadomość, z czego wykonane są przedmioty, które codziennie trafiają do kuchni, pozwala podejmować bardziej przemyślane decyzje. Nawet jeśli nie wyeliminujemy plastiku całkowicie, możemy znacznie ograniczyć sytuacje, w których ma on kontakt z wysoką temperaturą i jedzeniem.

Dla zdrowia liczy się całościowy obraz: to, co jemy, ale też sposób, w jaki te produkty przygotowujemy. Wygoda ma znaczenie, lecz warto od czasu do czasu zadać sobie pytanie, czy kilka minut mniej przy garnku jest warte regularnej obecności mikroplastiku na talerzu. Chemiczka, która nagłośniła temat ryżu w woreczkach, zachęca do prostego wyboru: trochę więcej uwagi przy gotowaniu w zamian za mniejsze obciążenie organizmu i środowiska.

Prawdopodobnie można pominąć