Badania pokazują, co robią najbardziej szczęśliwi siedemdziesięciolatkowie

Badania pokazują, co robią najbardziej szczęśliwi siedemdziesięciolatkowie
4.2/5 - (53 votes)

roku życia wcale nie jest kwestią przypadku.

Naukowcy przyglądają się ludziom w późniejszym wieku i próbują zrozumieć, dlaczego jedni gasną, a inni trzymają życiowy kurs z zaskakującą lekkością. Z ich obserwacji wyłania się dość wyraźny obraz tego, co robią najbardziej zadowoleni seniorzy.

Co naprawdę wyróżnia szczęśliwych po siedemdziesiątce

Badania cytowane w magazynie „Frontiers in Psychology” pokazują, że osoby najbardziej zadowolone z życia po siedemdziesiątce mają kilka wspólnych cech. Nie chodzi o grubość portfela ani idealne zdrowie, lecz o sposób myślenia i codzienne decyzje.

Najbardziej zadowoleni seniorzy to ci, którzy świadomie budują swoje życie: akceptują siebie, dbają o relacje, zachowują maksimum samodzielności i nie rezygnują z celów.

Psychogerontolożka dr Liora Bar-Tur, zajmująca się zachowaniem osób starszych, zwraca uwagę, że szczęście na starość nie „spada z nieba”. To efekt długotrwałej pracy nad sposobem, w jaki traktujemy siebie i swoje doświadczenia.

Akceptacja siebie zamiast walki z przeszłością

Według dr Bar-Tur jednym z najważniejszych elementów zadowolenia w wieku senioralnym jest pogodzenie się z tym, kim się jest. Nie chodzi o bierność, lecz o łagodniejsze spojrzenie na własną historię.

Osoby szczęśliwe po siedemdziesiątce zazwyczaj:

  • traktują swoje wady jako część pełnego obrazu, nie jako powód do wstydu,
  • nie rozpamiętują w kółko porażek, raczej szukają w nich lekcji,
  • potrafią powiedzieć: „tak, to mi się nie udało, ale coś mi to dało”.

Z badań wynika, że ludzie, którzy wciąż karzą się za dawne decyzje, częściej przeżywają starość jako pasmo żalu i utraty. Ci, którzy potrafią spojrzeć na swoje życie jak na drogę z różnymi zakrętami, są spokojniejsi, mniej lękliwi i bardziej otwarci na nowe doświadczenia.

Sześć filarów udanego starzenia według psychologów

Dr Bar-Tur odwołuje się do koncepcji amerykańskiej psycholożki Carol Ryff, która badała tzw. dobrostan psychiczny dorosłych. Z jej analiz wynika, że satysfakcjonująca starość zwykle opiera się na sześciu filarach.

Filary dobrego starzenia Na czym polega w praktyce
Akceptacja siebie Znajomość swoich mocnych i słabych stron, zgoda na własną historię
Satysfakcjonujące relacje Bliskie więzi z rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami, kontakt z ludźmi na co dzień
Autonomia Możliwość samodzielnego decydowania o sobie i swoim czasie
Poczucie wpływu na otoczenie Życie w miejscu, które zna się i rozumie, poczucie kontroli nad codziennością
Jasne cele życiowe Mniejsze i większe plany, które nadają dniom sens
Rozwój osobisty Gotowość do nauki nowych rzeczy, nawet w bardzo dojrzałym wieku

Relacje, które naprawdę karmią

Wysoki poziom satysfakcji w późnym wieku rzadko idzie w parze z izolacją. Najbardziej zadowoleni seniorzy to zazwyczaj ludzie, którzy mają z kim wypić kawę, do kogo zadzwonić i z kim się posprzeczać o drobiazgi.

To nie muszą być dziesiątki znajomych. Często wystarczy kilka stałych, wiarygodnych osób: partner, przyjaciółka z młodości, sąsiadka, z którą można zamienić kilka zdań na klatce, grupa z zajęć ruchowych. Ważna jest regularność kontaktu i poczucie, że jest się dla kogoś ważnym.

Autonomia – jak najdłużej na własnych zasadach

Badania pokazują, że osoby, które zachowują choćby częściową samodzielność, przeżywają starość lżej. Chodzi o proste rzeczy: możliwość wyjścia na spacer o wybranej godzinie, samodzielne zakupy, decydowanie o tym, jak spędzi się dzień.

Utrata sprawności fizycznej nie przekreśla autonomii całkowicie. Seniorzy o wysokim poziomie zadowolenia często szukają rozwiązań, które pozwalają im utrzymać choć część niezależności, np. przez dostosowanie mieszkania czy korzystanie z pomocy technicznych.

Gdy ciało zaczyna ograniczać, kluczowe stają się małe usprawnienia: wózek, balkoniki, winda w bloku, bliskość sklepu. To one decydują, czy osoba starsza czuje się uwięziona, czy nadal ma wpływ na swoje ruchy i wybory.

Miejsce, w którym czujemy się u siebie

Koncepcja „panowania nad otoczeniem” brzmi abstrakcyjnie, ale w praktyce sprowadza się do bardzo przyziemnych spraw. Dobrze znana okolica, przyjazne sąsiedztwo, dostęp do lekarza, sklepu i parku często znaczą więcej niż metraż mieszkania.

Seniorzy, którzy uważają swoje miejsce zamieszkania za „swoje”, czują się bezpieczniej, rzadziej popadają w bezradność. Z kolei gwałtowne zmiany, jak nagła przeprowadzka, mogą mocno zachwiać poczuciem stabilności, nawet jeśli obiektywnie poprawiają warunki lokalowe.

Cele po siedemdziesiątce? Jak najbardziej

Wielu ludzi zakłada, że wraz z emeryturą kończy się etap wyznaczania celów. Badania nad dobrostanem psychologicznym mocno temu przeczą. Najbardziej zadowoleni z życia seniorzy wciąż coś planują.

Nie chodzi o spektakularne projekty. Dla jednej osoby celem może być ukończenie kursu komputerowego, dla innej – regularne opiekowanie się wnukami, dla jeszcze innej – przejście konkretnego szlaku spacerowego raz w tygodniu.

  • krótkoterminowe cele: np. spotkanie z przyjacielem w piątek, przygotowanie ulubionej potrawy,
  • średnioterminowe: np. wyjazd do sanatorium, zorganizowanie rodzinnego spotkania,
  • długoterminowe: np. zadbanie o ogródek przez cały sezon, napisanie rodzinnej kroniki.

Samo planowanie porządkuje dzień i daje poczucie, że przyszłość wciąż istnieje – choćby w nieco innym wymiarze niż w wieku 30 czy 40 lat.

Rozwój po emeryturze: mózg lubi, gdy ma zajęcie

Ostatni z filarów dotyczy rozwoju osobistego. Psycholożka Carol Ryff pokazuje, że osoby, które uczą się nowych rzeczy także w wieku senioralnym, częściej deklarują radość życia.

Może to być nauka obsługi smartfona, pierwsze kroki w social media, kurs językowy dla seniorów, zajęcia ruchowe, rękodzieło, a nawet grupowe czytanie książek. Dla mózgu liczy się wysiłek i ciekawość, a nie skala wyzwania.

Badania sugerują, że ludzie, którzy zachowują „głód świata” na późniejszych etapach życia, lepiej radzą sobie z nieuniknionymi stratami, jakie niesie starość – chorobami, odejściem bliskich, zmianą roli społecznej.

Nowe zajęcia często dają przy okazji dostęp do grupy, co zamyka pozytywny krąg: rozwój osobisty wzmacnia relacje, a relacje wzmacniają motywację do działania.

Jak przełożyć te wnioski na codzienność

Wnioski z badań nad szczęściem po 70. roku życia mogą się przydać znacznie wcześniej. Warto zadawać sobie pytania: czy jestem wobec siebie łagodny, czy wciąż katuję się za dawno podjęte decyzje? Czy mam choć jedną relację, w której mogę być w pełni sobą? Czy dbam o minimum samodzielności – fizycznej i decyzyjnej?

Przydatne może być także spojrzenie w przyszłość bardzo konkretnie. Na przykład: co chcę umieć, gdy będę mieć 70 lat? Z kim chciałbym wtedy pić kawę? W jakim miejscu czułbym się bezpiecznie? Te proste wyobrażenia często wpływają na dzisiejsze wybory – od decyzji zawodowych po sposób dbania o zdrowie.

Warto też pamiętać, że praca nad „szczęśliwym starzeniem” nie kończy się w dniu przejścia na emeryturę. Nawet jeśli wcześniejsze lata pełne były napięć czy błędów, zmiana nastawienia do siebie, szukanie nowych relacji i aktywności nadal ma sens. Z badań wynika jednoznacznie: ludzie, którzy decydują się potraktować późne lata jako kolejny etap, a nie samo wyhamowanie, częściej mówią, że są naprawdę zadowoleni z życia po siedemdziesiątce.

Prawdopodobnie można pominąć