Badania pokazują, co robią najbardziej szczęśliwi siedemdziesięciolatkowie
roku życia wcale nie jest kwestią przypadku.
Naukowcy przyglądają się ludziom w późniejszym wieku i próbują zrozumieć, dlaczego jedni gasną, a inni trzymają życiowy kurs z zaskakującą lekkością. Z ich obserwacji wyłania się dość wyraźny obraz tego, co robią najbardziej zadowoleni seniorzy.
Co naprawdę wyróżnia szczęśliwych po siedemdziesiątce
Badania cytowane w magazynie „Frontiers in Psychology” pokazują, że osoby najbardziej zadowolone z życia po siedemdziesiątce mają kilka wspólnych cech. Nie chodzi o grubość portfela ani idealne zdrowie, lecz o sposób myślenia i codzienne decyzje.
Najbardziej zadowoleni seniorzy to ci, którzy świadomie budują swoje życie: akceptują siebie, dbają o relacje, zachowują maksimum samodzielności i nie rezygnują z celów.
Psychogerontolożka dr Liora Bar-Tur, zajmująca się zachowaniem osób starszych, zwraca uwagę, że szczęście na starość nie „spada z nieba”. To efekt długotrwałej pracy nad sposobem, w jaki traktujemy siebie i swoje doświadczenia.
Akceptacja siebie zamiast walki z przeszłością
Według dr Bar-Tur jednym z najważniejszych elementów zadowolenia w wieku senioralnym jest pogodzenie się z tym, kim się jest. Nie chodzi o bierność, lecz o łagodniejsze spojrzenie na własną historię.
Osoby szczęśliwe po siedemdziesiątce zazwyczaj:
- traktują swoje wady jako część pełnego obrazu, nie jako powód do wstydu,
- nie rozpamiętują w kółko porażek, raczej szukają w nich lekcji,
- potrafią powiedzieć: „tak, to mi się nie udało, ale coś mi to dało”.
Z badań wynika, że ludzie, którzy wciąż karzą się za dawne decyzje, częściej przeżywają starość jako pasmo żalu i utraty. Ci, którzy potrafią spojrzeć na swoje życie jak na drogę z różnymi zakrętami, są spokojniejsi, mniej lękliwi i bardziej otwarci na nowe doświadczenia.
Sześć filarów udanego starzenia według psychologów
Dr Bar-Tur odwołuje się do koncepcji amerykańskiej psycholożki Carol Ryff, która badała tzw. dobrostan psychiczny dorosłych. Z jej analiz wynika, że satysfakcjonująca starość zwykle opiera się na sześciu filarach.
| Filary dobrego starzenia | Na czym polega w praktyce |
|---|---|
| Akceptacja siebie | Znajomość swoich mocnych i słabych stron, zgoda na własną historię |
| Satysfakcjonujące relacje | Bliskie więzi z rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami, kontakt z ludźmi na co dzień |
| Autonomia | Możliwość samodzielnego decydowania o sobie i swoim czasie |
| Poczucie wpływu na otoczenie | Życie w miejscu, które zna się i rozumie, poczucie kontroli nad codziennością |
| Jasne cele życiowe | Mniejsze i większe plany, które nadają dniom sens |
| Rozwój osobisty | Gotowość do nauki nowych rzeczy, nawet w bardzo dojrzałym wieku |
Relacje, które naprawdę karmią
Wysoki poziom satysfakcji w późnym wieku rzadko idzie w parze z izolacją. Najbardziej zadowoleni seniorzy to zazwyczaj ludzie, którzy mają z kim wypić kawę, do kogo zadzwonić i z kim się posprzeczać o drobiazgi.
To nie muszą być dziesiątki znajomych. Często wystarczy kilka stałych, wiarygodnych osób: partner, przyjaciółka z młodości, sąsiadka, z którą można zamienić kilka zdań na klatce, grupa z zajęć ruchowych. Ważna jest regularność kontaktu i poczucie, że jest się dla kogoś ważnym.
Autonomia – jak najdłużej na własnych zasadach
Badania pokazują, że osoby, które zachowują choćby częściową samodzielność, przeżywają starość lżej. Chodzi o proste rzeczy: możliwość wyjścia na spacer o wybranej godzinie, samodzielne zakupy, decydowanie o tym, jak spędzi się dzień.
Utrata sprawności fizycznej nie przekreśla autonomii całkowicie. Seniorzy o wysokim poziomie zadowolenia często szukają rozwiązań, które pozwalają im utrzymać choć część niezależności, np. przez dostosowanie mieszkania czy korzystanie z pomocy technicznych.
Gdy ciało zaczyna ograniczać, kluczowe stają się małe usprawnienia: wózek, balkoniki, winda w bloku, bliskość sklepu. To one decydują, czy osoba starsza czuje się uwięziona, czy nadal ma wpływ na swoje ruchy i wybory.
Miejsce, w którym czujemy się u siebie
Koncepcja „panowania nad otoczeniem” brzmi abstrakcyjnie, ale w praktyce sprowadza się do bardzo przyziemnych spraw. Dobrze znana okolica, przyjazne sąsiedztwo, dostęp do lekarza, sklepu i parku często znaczą więcej niż metraż mieszkania.
Seniorzy, którzy uważają swoje miejsce zamieszkania za „swoje”, czują się bezpieczniej, rzadziej popadają w bezradność. Z kolei gwałtowne zmiany, jak nagła przeprowadzka, mogą mocno zachwiać poczuciem stabilności, nawet jeśli obiektywnie poprawiają warunki lokalowe.
Cele po siedemdziesiątce? Jak najbardziej
Wielu ludzi zakłada, że wraz z emeryturą kończy się etap wyznaczania celów. Badania nad dobrostanem psychologicznym mocno temu przeczą. Najbardziej zadowoleni z życia seniorzy wciąż coś planują.
Nie chodzi o spektakularne projekty. Dla jednej osoby celem może być ukończenie kursu komputerowego, dla innej – regularne opiekowanie się wnukami, dla jeszcze innej – przejście konkretnego szlaku spacerowego raz w tygodniu.
- krótkoterminowe cele: np. spotkanie z przyjacielem w piątek, przygotowanie ulubionej potrawy,
- średnioterminowe: np. wyjazd do sanatorium, zorganizowanie rodzinnego spotkania,
- długoterminowe: np. zadbanie o ogródek przez cały sezon, napisanie rodzinnej kroniki.
Samo planowanie porządkuje dzień i daje poczucie, że przyszłość wciąż istnieje – choćby w nieco innym wymiarze niż w wieku 30 czy 40 lat.
Rozwój po emeryturze: mózg lubi, gdy ma zajęcie
Ostatni z filarów dotyczy rozwoju osobistego. Psycholożka Carol Ryff pokazuje, że osoby, które uczą się nowych rzeczy także w wieku senioralnym, częściej deklarują radość życia.
Może to być nauka obsługi smartfona, pierwsze kroki w social media, kurs językowy dla seniorów, zajęcia ruchowe, rękodzieło, a nawet grupowe czytanie książek. Dla mózgu liczy się wysiłek i ciekawość, a nie skala wyzwania.
Badania sugerują, że ludzie, którzy zachowują „głód świata” na późniejszych etapach życia, lepiej radzą sobie z nieuniknionymi stratami, jakie niesie starość – chorobami, odejściem bliskich, zmianą roli społecznej.
Nowe zajęcia często dają przy okazji dostęp do grupy, co zamyka pozytywny krąg: rozwój osobisty wzmacnia relacje, a relacje wzmacniają motywację do działania.
Jak przełożyć te wnioski na codzienność
Wnioski z badań nad szczęściem po 70. roku życia mogą się przydać znacznie wcześniej. Warto zadawać sobie pytania: czy jestem wobec siebie łagodny, czy wciąż katuję się za dawno podjęte decyzje? Czy mam choć jedną relację, w której mogę być w pełni sobą? Czy dbam o minimum samodzielności – fizycznej i decyzyjnej?
Przydatne może być także spojrzenie w przyszłość bardzo konkretnie. Na przykład: co chcę umieć, gdy będę mieć 70 lat? Z kim chciałbym wtedy pić kawę? W jakim miejscu czułbym się bezpiecznie? Te proste wyobrażenia często wpływają na dzisiejsze wybory – od decyzji zawodowych po sposób dbania o zdrowie.
Warto też pamiętać, że praca nad „szczęśliwym starzeniem” nie kończy się w dniu przejścia na emeryturę. Nawet jeśli wcześniejsze lata pełne były napięć czy błędów, zmiana nastawienia do siebie, szukanie nowych relacji i aktywności nadal ma sens. Z badań wynika jednoznacznie: ludzie, którzy decydują się potraktować późne lata jako kolejny etap, a nie samo wyhamowanie, częściej mówią, że są naprawdę zadowoleni z życia po siedemdziesiątce.


